Okładka:





Opinia:

Mam dla Was świeżynkę. Czyli coś co rzadko zdarza się na tym blogu. Na swoje usprawiedliwienie dodam iż jest to blog bez sprecyzowanej tematyki, jednak by nie odbiegać zbytnio od książki przejdźmy do tematu.
To jest mój pierwszy kontakt z autorem więc nie mam jak porównywać jak bardzo rozwinęła się jego lekkość pióra. Przechodząc do książki. Jest ona pisana w pierwszej osobie i czasem człowiek ma wrażenie jakby siedział z narratorem i głównym bohaterem oraz słuchał jego historii. Czasami podczas takiego opowiadania przerywa sam sobie i mówi przez chwilę o innych rzeczach po czym wraca do przerwanej przygody. To jest bardzo ryzykowne zagranie ze strony B. Sandersona, ale trzeba przyznać, że wyszedł z tego obronną ręką. Książka jest pierwszym tomem z serii i jako taka ma swoje momenty które nie muszą być zamykane. Jednakże tutaj autor również zrobił coś oryginalnego, w miarę, otóż główny wątek tej części doprowadził do końca. Zostawił za to otwarty jeden z wątków pobocznych (nie wdając się w szczegóły ciekawy), oraz lekko zasugerował co będzie głównym motorem napędowym drugiego tomu.
Kilka słów o głównym bohaterze. Chłopak imieniem Alcatraz który od kiedy pamiętał wędrował po kilkunastu rodzinach zastępczych. Chłopak jak sam o sobie mówi ma talent do bycia wyjątkową ofiarą losu. Jego życie wygląda tak samo przez trzynaście lat kiedy to dostaje paczkę ze spadkiem po rodzicach. Powiem, że jest tam dość nietypowa zawartość.

Dodatek w wersji audio:

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rebecca F. Kuang - Republika Smoka

Joanna Łańcucka - Stara Słaboniowa i Spiekładuchy

Dariusz Domagalski - Początek Podróży