Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Drageus Publishing House. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Drageus Publishing House. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 kwietnia 2021

Ryk Brown - Głowa Smoka

Zamknięcie serii The Frontier Saga to praktycznie jedno wielkie starcie. Ogólnie książka podobała mi się. Tak jak i cała seria.

-----------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: Drageus Publishing House
Premiera: 30 marzec 2021

-------------------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:

Kapitan Scott ponownie zdołał uratować Corinair przed unicestwieniem. Ale zwycięstwo nie było pełne. Zginęło wielu mieszkańców, a zniszczona planeta wymaga natychmiastowej pomocy. Nathan, obawiając się kolejnych ataków, postanawia ostatecznie rozprawić się z imperium takarańskim. Jego plan jest prosty: zdobyć stolicę Takary i uwięzić Caiusa. Sojusz nie ma jednak zasobów, by skutecznie zaatakować wojska cesarskie. Okazuje się, że w pobliżu znajduje się system gwiezdny, w którym stacjonuje niewielki kontyngent żołnierzy imperium, chroniących sprzęt wojskowy. Nathan podejmuje decyzję o uderzeniu. Przy okazji chce wyzwolić planetę spod okupacji takarańskiej. Czy Sojuszowi uda się zdobyć zasoby, a następnie zaatakować macierzystą planetę Ta’Akarów i zwyciężyć?


---------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Na tych niecałych pięciuset stronach mamy praktycznie jedno, ostateczne starcie. Na początku trochę planowania a później atak na planetę macierzystą Imperium. No może nie na całą planetę a na głowę państwa. Książka trzyma poziom serii i tak prawdę mówiąc żałuję iż tom szósty jest ostatnim ponieważ chętnie zobaczyłybym się co działo się na Ziemi oraz jak zostaje rozwiązany tamtejszy problem. Jako, że nie będę powtarzał się z opiniami z wcześniejszych tomów to ten tekst będzie krótki. Powieść jest bardzo solidna i mimo bardzo dużej furtki ku powrotom do uniwersum polecam tę pozycję jak i całą serię. Dalej największym minusem jest brak obcych cywilizacji ale takie było założenie autora, że skupiamy się na ludziach więc nie będę się czepiać [bardziej niż robiłem to we wcześniejszych tomach]. Czy wrócę do serii? Może kiedyś, ale nie w najbliższym czasie.

Profil książki w serwisie lubimy czytać:

wtorek, 7 lipca 2020

Craig Alanson - Dzień Kolumba

Cześć, zapraszam was na tekst o pierwszym tomie. Seria dość długo czekała na polską premierę a czy opłacało się czekać? To już musicie ocenić sami.

-----------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Premiera: 25 czerwiec 2020

---------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:

Walczyliśmy po złej stronie wojny, której nie mogliśmy wygrać. I to były te dobre wieści.
Ruharowie uderzyli w Dzień Kolumba. Niewinnie dryfowaliśmy sobie na naszej błękitnej kropce, jak rdzenni mieszkańcy Ameryki w 1492 roku. Za horyzontem pojawiły się okręty technologicznie zaawansowanej, agresywnej kultury i BUM! Skończyły się stare, dobre czasy, kiedy tylko ludzie zabijali siebie nawzajem. Cóż, Dzień Kolumba. Pasuje.
Gdy na porannym niebie znów pojawiły się obce okręty międzygwiezdne, tym razem należące do Kristangów, którzy rozgromili Ruharów, myśleliśmy, że nas uratowano. Siły Ekspedycyjne Narodów Zjednoczonych wyruszyły wraz z Kristangami, naszymi nowymi sojusznikami, na wojnę z Ruharami. I tak oto, zamiast walczyć w Nigerii jako żołnierz Armii Stanów Zjednoczonych, teraz walczę w kosmosie. Ale to wszystko było kłamstwem. Nie powinniśmy nawet byli walczyć z Ruharami.
Może lepiej zacznę od początku…

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Na początku może napiszę tak iż nie znam tego twórcy i jego sposobu pisania. A to nowe uniwersum to mój pierwszy kontakt z jego piórem. Tak naprawdę to jestem rozdarty przy okazji pisania o tej powieści. Z jednej strony zaintrygowały mnie chomiki metr osiemdziesiąt w pancerzach i zaawansowanej broni a z drugiej mimo głównego bohatera jako żołnierza mało w książce jest walk. Nie zrozumcie mnie źle powieść nie jest nudna i jeśli macie dwa dni tylko na czytanie to moglibyście poznać ją całą, ale ciągle czegoś mi tam brakowało. Ale zacznijmy od początku.
Fabuła, rozpoczyna się od kontaktu trzeciego stopnia. Tak, chyba tak mogę napisać, i jest to bardzo delikatne określenie skoro chwilę później dowiadujemy się, że Ziemia zostaje wciągnięta w potyczkę dwóch ras. Właściwie większą ilość ale o tym dowiadujemy się później. I moim skromnym zdaniem zbyt mało. 
Narracja, prowadzona jest w czasie przeszłym i jest powiedzmy, że wspomnieniami głównego bohatera. I chociaż kiedyś napisałbym iż taka forma narracji zdradza iż głównemu nic się nie stanie to jest kilka dzieł, niestety teraz ich tytułów nie podam, gdzie również jest taka forma a pod koniec powieści główny ginie, nierzadko dość brutalnie. 
Akcja, jak pisałem wcześniej mimo, że główny bohater jest żołnierzem i jesteśmy w klimatach sci-fi to na tych 500 czytnikowych stronach nie było jej zbyt dużo, czasem nawet, szczególnie w środkowej części, miałem ochotę przeskakiwać akapity aby trafić na szybką akcję. 
No przynajmniej do momentu natrafienia na Skippy'ego, postać teoretycznie drugoplanową ale stworzoną tak, że w scenach występowania "kradnie całą uwagę i gra pierwsze skrzypce". Czy przeczytam kolejne tomy? Dobre pytanie, jednak chyba tak. Ponieważ mimo tego iż powieść nie jest jakaś wybitna a fabuła oryginalna to nazwanie jej średniakiem byłoby dla niej obrazą. Ma kilka ciekawych elementów i mimo braku opisów a te które występują są raczej szczątkowe nie żałuje spędzonego z nią czasu i uznaje ją za dobrą. Nie bardzo dobrą a dobrą czy solidną.

Profil książki w serwisie lubimy czytać:

Mateusz Kossakowski - Czoran

Na początku dziękuje autorowi za egzemplarz powieści. ------------------------------------------------------------------------------------- ...