wtorek, 28 kwietnia 2020

Dennis E. Taylor - Nasze imię Legion, nasze imię Bob

Książka na jeden dzień, chociaż jej objętość czyli prawie czterysta stron jakoś ciężko to sobie wyobrazić. Jednakże jestem przykładem tego iż tyle czasu wystarczy nawet gdy w tym samym dniu musicie być również w pracy ;)

-----------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: Mag
Cykl: Bobiverse
Premiera: 3 kwietnia 2020

---------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:

Bob Johanson właśnie sprzedał swoją firmę informatyczną i już nie może się doczekać życia pełnego atrakcji - książek do przeczytania, filmów do obejrzenia i miejsc do odwiedzenia. Więc to trochę niesprawiedliwe, gdy po chwili śmiertelnie potrąca go samochód.
Budzi się sto lat później i stwierdza, że odmrożeńcy nie mają już żadnych praw, jest więc własnością państwa. Został przekopiowany do komputera i ma zostać inteligencją sterującą międzygwiezdną sondą kosmiczną, szukającą planet do zamieszkania. Stawka jest wysoka - co najmniej trzy inne państwa próbują pierwsze wystrzelić takie sondy, a nie grają czysto.
Najbezpieczniej mu będzie w kosmosie, jak najdalej od Ziemi. Ale tak mu się tylko wydaje. Bowiem wszechświat też jest pełen wrednych istot, które wcale nie lubią, gdy wkracza się na ich teren.

----------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

 Pierwsza część cyklu jest dobrą pozycją, nawet bardzo jednak nie idealną i nie wszyscy byliby zadowoleni z takich a nie innych rozwiązań w poniższej pozycji.
Bardzo oryginalnie został przedstawiony bohater. Poznajemy go najpierw jako zwykłego, dość majętnego ale zwykłego obywatela który zgłosił się aby po śmierci go zahibernować. Jego świadomość została przeniesiona a on sam jest z braku lepszego słowa SI. Niech was nie zwiedzie ten opis, nie jest to książka "jednego aktora", nasz bohater może tworzyć kopie zapasowe które mimo wspólnego początku mają pewne różnice.
Akcja, mimo dużej ilości wolnych momentów a także takich gdzie jest kilka opisów udających naukowe posiada elementy przyspieszenia. Rozdziały są bardzo krótkie i to jest jeden z powodów dla których całą książkę czyta się bardzo szybko. Chętnie przeczytam kolejne części cyklu.


Profil książki na lubimy czytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4905356/nasze-imie-legion-nasze-imie-bob

niedziela, 26 kwietnia 2020

Maja Lidia Kossakowska - Zakon Krańca Świata tom 2

I kończymy drugą serię w tym miesiącu. Udało się zmieścić dwie tylko dlatego iż ta ma dwie części a nie jak poprzednia aż cztery. Ale nie rozpisujmy się o tym a przejdźmy do tematu posta.


--------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Seria: Zakon Krańca Świata
Premiera: 22 listopad 2017

-------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:

Kiedy życie Larsa Bergensona, bezwzględnego Grabieżcy, zamienia się w dymiące zgliszcza nie pozostaje mu nic innego, jak ruszyć na północ. Droga wiedzie go do Wyroczni i Drzewa, które w tajemny sposób, nieustępliwe go przyzywa i nieustannie wpływa na jego życie. Za sobą Berg „Końska Czaszka” pozostawia wielu potężnych wrogów, którzy gotowi są na wiele, byle tylko mu zaszkodzić.
Wszystkie istoty, które spotka po drodze, potwory, z którymi będzie musiał się zmierzyć, wystawią na próbę jego siłę i wiarę w samego siebie.

-----------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

 Tak naprawdę to seria niepotrzebnie [przynajmniej moim zdaniem], została podzielona na dwie części. Książkę czytało się szybko ale tak szczerze mówiąc to pozostawia ona czytelnika z dużą ilością pytań. Jeśli jest na rynku książka która opisuje dalsze dzieje bohaterów to może nie sięgnę po nie ze stu procentową pewnością ale chętnie dałbym ją na listę do przeczytania. Ta część jest krótsza od tomu pierwszego i przez to wędrówka bohatera nie wydaje się jakoś szczególnie trudna. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że dla większości postaci Zakon Krańca Świata jest tylko mitem.
 O samej książce mogę napisać tylko tyle, że jest dobra i nic poza tym. Wątpię bym pamiętał z niej cokolwiek za jakieś sześć miesięcy. Najbardziej brakowało mi jakiejś postaci z charakterem.
Ta seria to mój pierwszy kontakt z dziełami pisarki i mimo że nie skreślam jej to zastanowię się nad sięgnięciem po inne jej dzieła. Co uważam za największą wadę książki? Brak odpowiedzi na pytania czytelnika, takie jak "Co doprowadziło do końca świata?", bo to, że każdy miał taki koniec jakiego najbardziej się obawiał [nie było dokładnie tak napisane ale zbyt duży spoiler bym dał pisząc inaczej], czy "Co z postaciami?", ponieważ mimo tego iż są one proste to autorka zostawia czytelnika w takim momecie iz ten mówi coś w stylu "Ej, już? Koniec? A co z...", dlatego jak pisałem książka jest dobra ale nic ponad to.

Profil książki w serwisie lubimy czytać:

sobota, 25 kwietnia 2020

Zapowiedzi maj 2020

Cześć, jako iż zbliża się maj a ja dawno już nie pisałem takich zapowiedzi postanowiłem pokazać wam dwie ciekawe pozycje ;)

Na pierwszy ogień idzie nowa seria Sarah J. Maas, wiecie na początku sądziłem, że jest to kolejny tom "Dworu Cierni i róż", na szczęście jest to coś nowego i szczerze to po opisie oraz fragmencie powieści jestem zaciekawiony.

Tytuł: Księżycowe Miasto. Dom Ziemi i Krwi cz.1
Autor: Sarah J. Maas
Tytuł oryginalny: Crescent City 1. House of Earth and Blood
Tłumacz: Marcin Mortka
Oprawa: miękka za skrzydełkami
Data premiery [tom 1]: 20 maja 2020 r.
Data premiery [tom 2]: 3 czerwca 2020 r.


Opis wydawcy:

Tom 1
Bryce Quinlan kocha swoje życie. W dzień pracuje w galerii z antykami, sprzedając nie do końca legalne magiczne artefakty, a nocą imprezuje razem z przyjaciółmi, delektując się każdą przyjemnością, jaką Lunathion, znane również jako Księżycowe Miasto, ma do zaoferowania. Gdy dochodzi do bezwzględnego morderstwa, wszystko zaczyna się rozpadać – również jej świat. Mimo że oskarżony ląduje za kratami, zbrodnie zaczynają się na nowo, a Bryce trafia w centrum dochodzenia. Zrobi wszystko, aby pomścić śmierć przyjaciół.

Tom 2
Bryce Quinlan w połowie jest człowiekiem, a w połowie Fae. Traci niemal wszystko, co kochała, gdy w Lunathionie pojawia się nieznany demon siejący spustoszenie. Upadły anioł Hunt Athalar otrzymuje od Gubernatora propozycję nie do odrzucenia – ma pomóc Bryce wytropić złoczyńcę. W zamian odzyska swoją wolność. Bryce i Hunt zagłębiają się w najskrytsze zakamarki miasta. Odkrywają mroczną siłę zagrażającą porządkowi wszechrzeczy oraz znajdują w sobie płomienną pasję, która może wyzwolić ich oboje, jeśli tylko jej na to pozwolą.

Fragment

Księżycowe Miasto
Dom Ziemi i Krwi
Część 1, Rozdział 1


Przed drzwiami galerii czekała wilczyca, co oznaczało, że był czwartek. To z kolei oznaczało, że Bryce była potwornie zmęczona, skoro ustalała upływ dni tygodnia na podstawie obecności lub nieobecności Daniki.
Ciężkie metalowe drzwi Griffin Antiquities zadrżały od uderzeń pięści wilczycy. Bryce dobrze znała te dłonie i wiedziała, że pomalowane na metaliczny fiolet paznokcie rozpaczliwie domagają się manicure. Chwilę później rozległ się ostry głos kobiecy, przytłumiony przez stal:
– Na Hel, otwieraj, B.! Ja pieprzę, jak tu gorąco!
Bryce, która siedziała przy biurku w skromnym salonie pokazowym galerii, uśmiechnęła się i wywołała obraz z kamer przed wejściem. Założywszy kosmyk czerwonych niczym wino włosów za szpiczasto zakończone ucho, powiedziała do interkomu:
– Czemu jesteś taka brudna! Wyglądasz, jakbyś przetrząsała kontener ze śmieciami!
– Co ty pierdzielisz? Że co niby robiłam? – Danika podskakiwała to na jednej nodze, to na drugiej. Jej czoło lśniło potem. Przetarła je brudną ręką, rozmazując krople czarnej cieczy.
– Przetrząsała. Zrozumiałabyś mnie, gdybyś kiedykolwiek wzięła książkę do ręki – powiedziała uśmiechnięta Bryce i wstała od biurka. Cieszyła się z przerwy w badaniach, które zapowiadały się nużąco.
Galeria nie miała okien, złożony system kamer stanowił jedyny sposób na sprawdzenie, kto stoi na zewnątrz. Dzięki dziedzictwu Fae Bryce dysponowała znakomitym słuchem, ale nie była w stanie usłyszeć wiele z tego, co się działo za żelaznymi drzwiami – poza waleniem pięściami. Nagie, pozbawione wszelkich dekoracji ściany z piaskowca kryły najnowszą technologię oraz znakomitą magię, która podtrzymywała działanie galerii oraz chroniła wiele książek przechowywanych w archiwum pod powierzchnią ziemi.
– Czy to Danika? – odezwał się kobiecy głos zza grubych na sześć cali drzwi do archiwum.
„Zupełnie jakbym przywołała ją samym myśleniem o piętrach pod moimi obcasami” – pomyślała Bryce.
– Tak, Lehabah. – Bryce położyła dłoń na klamce frontowych drzwi.
Wpojone w nią zaklęcia zadrżały pod jej dłonią i oplotły jej piegowatą, złocistą skórę niczym strużki dymu. Dziewczyna zacisnęła zęby i wytrzymała nieprzyjemne doznanie, do którego nadal nie mogła się przyzwyczaić, choć pracowała w galerii od roku.
– Jesiba nie lubi, gdy ona tu przychodzi – ostrzegła ją Lehabah, nadal zasłonięta pozornie prostymi drzwiami z metalu.
– To ty tego nie lubisz! – poprawiła ją Bryce i zmrużyła bursztynowe oczy, wpatrzona w drzwi do archiwum. Wiedziała, że po drugiej stronie unosi się niewielka ognista zjawa, podsłuchując, jak zawsze, gdy ktoś przychodził. – Lepiej wracaj do pracy.
Lehabah nie odpowiedziała, co oznaczało, że przypuszczalnie odpłynęła w dół, by strzec ksiąg na niższych piętrach.
Bryce wywróciła oczami i szarpnięciem otworzyła frontowe drzwi. W jej twarz uderzyło powietrze tak gorące i suche, że wręcz groziło wyssaniem z niej życia. A lato dopiero co się zaczęło.
Danika nie tylko wyglądała, jakby przetrząsnęła śmietnik, ale tak też śmierdziała. Kosmyki jej srebrzystych blond włosów, zazwyczaj prostych i jedwabistych, umykały z grubego, długiego warkocza. Pasemka ametystu, szafiru i różu upstrzone były plamami ciemnej, oleistej substancji, cuchnącej metalem i amoniakiem.
– Ale ty się grzebiesz – warknęła Danika i wkroczyła do galerii.
Miecz przytroczony do jej pleców podskakiwał z każdym krokiem. Warkocz wplótł się w starą, skórzaną rękojeść i gdy Danika zatrzymała się przed biurkiem, Bryce pozwoliła sobie go uwolnić. Chwilę później szczupłe palce Daniki odpięły rzemienie, którymi przymocowała broń do znoszonej kurtki motocyklowej.
– Muszę to zrzucić tu na kilka godzin – powiedziała i ruszyła z mieczem w ręku do kantorku, ukrytego za drewnianą ścianką działową.
Bryce oparła się o krawędź biurka i założyła ramiona na piersiach. Jej palce musnęły czarny materiał obcisłej sukienki.
– Twoja torba z rzeczami na siłownię wystarczająco już tam nasmrodziła – rzekła. – Jesiba wraca dziś po południu. Wywali twój bajzel do śmieci, jeśli się na niego natknie.
Było to chyba najmniejsze z zagrożeń, jakie czekało tego, kto sprowokuje Jesibę Rogę. Licząca sobie ponad czterysta lat czarodziejka przyszła na świat jako wiedźma, ale uciekła i wstąpiła do Domu Płomienia i Cienia, a obecnie odpowiadała jedynie przed samym Podziemnym Królem. Dom Płomienia i Cienia bardzo jej odpowiadał – opanowała arsenał czarów, dzięki czemu mogła stawić czoła każdemu czarodziejowi czy nekromancie w najmroczniejszym z Domów. Mówiono o niej, że doprowadzona do wściekłości zamieniała ludzi w zwierzęta. Bryce nigdy nie zdobyła się na to, by spytać, czy drobne zwierzęta żyjące w dziesiątkach akwariów i terrariów zawsze były zwierzętami. Starała się też nigdy nie wkurzać Jesiby, bo Wanom łatwo się było narazić. Nawet najmniej potężny z Wanów, grupy, do której zaliczały się wszystkie istoty żyjące na Midgardzie poza ludźmi i zwykłymi zwierzętami, mógł okazać się zabójczym przeciwnikiem.
– Później wszystko zabiorę – obiecała Danika i ruszyła w stronę wejścia do kantorka. Nacisnęła ukryty przycisk, by go otworzyć.
Bryce trzykrotnie ją ostrzegała, że kantorek salonu wystawowego nie jest jej osobistym schowkiem, ale Danika zawsze odpowiadała, że z galerii, leżącej w samym środku Starego Rynku, wszędzie ma bliżej niż z Nory wilków w Lunaborze. I na tym się kończyło.
Drzwi się otworzyły, a Danika zamachała dłonią na wysokości nosa.
– To moja torba zasmradza to miejsce? – spytała i czarnym butem popchnęła worek, w którym Bryce trzymała swój strój do tańca, obecnie wepchnięty między mopa i wiadro. – Kiedy ty, kurwa, ostatni raz prałaś te szmaty?
Bryce zmarszczyła nos, gdy i do niej dotarł smród starych butów i przepoconej odzieży. Rzeczywiście, dwa dni temu zapomniała zabrać trykot i rajstopy do domu po popołudniowym treningu, ale winę za to ponosiła Danika, która przesłała jej wiadomość wideo. Bryce ujrzała w niej stosik radochny na blacie kuchennym i usłyszała muzykę dudniącą z głośników. Podpis do filmiku nakazywał jej szybki powrót do domu, a Bryce nie wahała się ani chwili.
Wypaliły tyle radochny, że Bryce właściwie mogła nadal być na haju, gdy wczoraj rano wtoczyła się do pracy. Właściwie nie istniało żadne inne wyjaśnienie, dlaczego napisanie maila składającego się z dwóch zdań zajęło jej dziesięć minut. Litera po literze.
– Dobra, dobra – powiedziała. – Musimy o czymś pogadać.
Danika przestawiała przedmioty w schowku, by zrobić miejsce dla swoich rzeczy.
– Już cię przeprosiłam za zjedzenie reszty twoich klusek. Odkupię ci je dziś.
– Nie o to mi chodziło, ale skoro mi przypomniałaś, to ujmę to tak: wal się. Pozbawiłaś mnie lunchu.
Danika zachichotała.
– Chodzi o ten tatuaż! – poskarżyła się Bryce. – Boli, jakby mnie demon z Hel podrapał! Nie mogę się nawet oprzeć o krzesło!
– Tatuażysta ostrzegał, że będzie piekło przez parę dni! – odparła Danika śpiewnym głosem.
– Byłam tak nawalona, że zrobiłam błąd ortograficzny we własnym imieniu, gdy podpisywałyśmy papiery! Nie sądzisz chyba, że w moim stanie mogłam zrozumieć, co oznacza: „będzie piekło przez parę dni”.
Danika, która zafundowała sobie pasujący tatuaż na plecach, nie narzekała, bo jej już się zdążył zagoić. Jedną z przewag Wanów pełnej krwi była szybka regeneracja wszelakich obrażeń w porównaniu z ludźmi lub półludźmi jak Bryce.
Danika upchnęła miecz w bałaganie kantorka.
– Obiecuję, że wieczorem pomogę ci obłożyć plecy lodem. Daj mi tylko się tu wykąpać – poprosiła.
Nieraz się zdarzało, że wpadała do galerii, zwłaszcza w czwartki, kiedy jej poranny patrol kończył się kilka ulic dalej, ale jak dotąd nigdy nie korzystała z łazienki w podziemiach archiwum.
Bryce wskazała brud i smar na jej ciele.
– Co ty masz na sobie? – spytała.
Danika skrzywiła się, a plamy zasychające na jej skórze zaczęły pękać.
– Musiałam przerwać bójkę między satyrem a nocnym węszakiem – oznajmiła i obnażyła białe kły, patrząc na czarną substancję na dłoniach. – Zgadnij, który obrzygał mnie swoimi sokami.
Bryce parsknęła i wskazała jej drzwi do archiwum.
– Prysznic jest twój. W najniższej szufladzie znajdziesz czyste ubrania.
Danika położyła brudną dłoń na klamce drzwi. Zacisnęła zęby, a starszy tatuaż na jej karku – szczerzący kły, rogaty wilk, będący znakiem Watahy Diabłów – zadrżał z napięcia. Bryce, widząc nagle zesztywniałe plecy przyjaciółki, uświadomiła sobie, że powodem nie jest wysiłek. Zerknęła na kantorek, którego drzwi nadal stały otworem. Miecz Daniki, otoczony sławą nie tylko w mieście, ale także daleko poza jego granicami, stał wsparty o ścianę między miotłą a mopem. Jego starożytna, skórzana pochwa była niemal zasłonięta przez pełen kanister benzyny, używanej do uruchomienia elektrycznego generatora. Bryce często się zastanawiała, po co Jesibie starodawny generator, ale jej wątpliwości rozwiała awaria elektrowni brzaskowej w ubiegłym tygodniu. Po tym jak siadło zasilanie, stary spalinowy generator umożliwił funkcjonowanie mechanicznych zamków i zapobiegł splądrowaniu galerii, gdy bandy mętów z Mięsnego Rynku otoczyły budynek i rozpoczęły bombardowanie wejścia kontrzaklęciami. Ale…
Bryce zaczęła łączyć fakty. Miecz Daniki zostawiony w biurze. Danika, która musi się wykąpać. Sztywne plecy przyjaciółki.
– Masz spotkanie z Władcami?
Od chwili gdy się poznały pięć lat temu na pierwszym roku Uniwersytetu Księżycowego Miasta, Bryce na palcach jednej ręki mogła policzyć sytuacje, w których Danika została wezwana na spotkanie z siedmiorgiem na tyle ważnych osób, że musiała na tę okazję wziąć prysznic i się przebrać. Nawet podczas składania meldunków dziadkowi, Pierwszemu wśród valbarańskich Wilków, oraz Sabine, własnej matce, Danika zazwyczaj miała na sobie skórzaną kurtkę, dżinsy i jakiś T-shirt ze starym zespołem, który akurat nadawał się do założenia. Oczywiście Sabine, alfę Watahy Księżycowego Sierpa i przywódczynię oddziałów zmiennokształtnych w Siłach Porządkowych miasta, doprowadzało to do szału, ale z drugiej strony denerwowało ją dosłownie wszystko, co miało związek z jej córką oraz z Bryce. Nie miał znaczenia fakt, że Sabine od wieków była Dziedziczką Tytułu i po śmierci starzejącego się ojca miała przejąć jego stanowisko. Nie miało znaczenia również to, że Danika była oficjalnie jej następczynią. Sytuację zaogniły bowiem przekazywane szeptem plotki, że to Danika powinna zostać Dziedziczką Tytułu i wyprzedzić matkę w hierarchii. Co gorsza, stary wilk przekazał wnuczce swój stanowiący rodowe dziedzictwo miecz, choć wiele stuleci temu obiecał Sabine, że to ona odziedziczy go po jego śmierci. Starzec wytłumaczył nieoczekiwaną decyzję tym, że broń przemówiła do Daniki w dniu jej osiemnastych urodzin, wyjąc niczym wilk podczas pełni. Sabine nigdy nie zapomniała tego upokorzenia, tym bardziej że Danika nigdy się z mieczem nie rozstawała i chętnie z nim paradowała na oczach matki.
Teraz stała i wpatrywała się w głąb korytarza ze sklepionym sufitem. Kryte zielonym dywanem stopnie prowadziły do pomieszczeń pod galerią, gdzie spoczywał prawdziwy skarb tego miejsca, strzeżony dzień i noc przez Lehabah. Z tego właśnie powodu Danika, która studiowała historię na UKM, lubiła tu wpadać tak często i oglądać starożytne dzieła sztuki oraz księgi, choć Bryce nieustannie natrząsała się z jej czytelniczych zwyczajów.
Naraz Danika odwróciła się i przymknęła karmelowe oczy.
– Dziś wypuszczają Philipa Briggsa.
Bryce zamarła.
– Co?
– Wypuszczają go z powodu jakiejś cholernej przeszkody prawnej. Ktoś spartaczył robotę papierkową. Na spotkaniu mamy usłyszeć pełen raport. – Zacisnęła wąskie szczęki. Światło lamp brzaskowych nad schodami odbijało się od jej brudnych włosów.
– Ależ to popieprzone. – Bryce poczuła, jak przewraca jej się w żołądku.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Druga zapowiedź to kolejna przygoda w uniwersum Baśnioboru, wybaczcie ale na jej temat nie będę pisać ponieważ nie czytałem niczego z tego cyklu.


Tytuł: Smocza Straż 3. Pan Widmowej Wyspy
Autor: Brandon Mull
Tłumacz: Rafał Lisowski
Oprawa: miękka
Data premiery: 20.05.2020 r.








Opis wydawcy
„To nie będzie trudne. Wasza teleportacja do świata magii uda się natychmiast. Wiecie dlaczego? Ponieważ jesteście w posiadaniu najwspanialszej wyobraźni jaką znam. Podobną ma On, Brandon, który czeka na Was za plecami Smoczej Straży. To właśnie tam, na styku światów, rozegra się interesująca historia, której ważną częścią staniesz się Ty. Odwagi! I pamiętaj, byś nie musiał poświęcić własnej tożsamości. Tak jak Seth. Polubisz go na pewno. Bo to on pierwszy odnalazł odpowiedź na pytanie: Dlaczego ktoś kto niesie światło, zaczyna szukać cienia?”

Katarzyna Stoparczyk​ 

Seth Sorenson został pozbawiony pamięci i wszelkich wspomnień. Nie wie, kim jest, kim są istoty i ludzie, z którymi się spotyka, i kto mówi mu prawdę, a kto kłamie po to, by wykorzystać go do swoich celów. Nie pamięta, kim był.
Chłopiec trafia do Podziemnej Dziedziny. Jego opiekunem staje się mroczny jednorożec Ronodin, który stara się przekonać Setha do wykorzystywania swoich mocy, ale w celach, które ostatecznie szkodzą tym, których chłopiec kochał najbardziej.
Kendra robi wszystko, by odnaleźć brata. Zadanie to nie jest łatwe - musi walczyć o kolejny smoczy azyl, jednocześnie walcząc o brata i jego tożsamość. Zadanie wydaje się niezwykle trudne, ale czy niemożliwe? Czy zgodnie z życzeniem Celebranta, Króla Smoków, nastąpi nowa, wieczna era smoków? Czy Seth i Kendra zdołają się odnaleźć i wspólnie pokonać mroczne moce?


Fragment
Ronodin otworzył drzwi bez pukania.
– Podkról chce się z tobą zobaczyć.
Zaskoczony Seth podniósł wzrok znad biurka, na któ­rym właśnie wprawiał w ruch monetę. Ronodin zle­cił mu lekturę grubej księgi o widmach, co zapowiada­ło się nawet ciekawie, jednak potem Seth zderzył się z długaśnymi rozdziałami napisanymi archaicznym języ­kiem. Próbował przeskakiwać strony, ale i tak nie znalazł nic interesującego.
– Kim jest Podkról? – zapytał.
– Naszym gospodarzem. Zajmujemy teraz niewielką część jego siedliska. Nie czytasz.
– Próbowałem.
– Jak długo?
– Każda minuta ciągnęła się jak godzina. Ciesz się, że jesz­cze nie śpię.
Ronodin spojrzał na księgę, marszcząc czoło.
– Dotarcie do ciekawszych fragmentów zajmie ci pewnie trochę czasu.
– Może mi je streścisz? – poprosił Seth z nadzieją w głosie.
– Później. – Ronodin skrzyżował ręce na piersiach.
Był przystojnym młodym człowiekiem ubranym na czarno i zawsze sprawiał wrażenie pewnego siebie. Seth znał go od nie­dawna. Nie łączyła ich długa historia. W zasadzie Setha z nikim nie łączyła długa historia. Sięgał pamięcią nie dalej niż dzień wstecz, a jego pierwszym wspomnieniem była komnata w jakimś zamku i dziewczyna o imieniu Kendra, twierdząca, że jest jego siostrą. Wkrótce potem pojawił się Ronodin i parę innych osób, w tym magiczny krasnal. Odbyła się niezrozumiała dla Setha konfrontacja i chłopiec został teleportowany do innego zamku, gdzie złapała go wielka drewniana kukła. Następnie przetrans­portowała go przez beczkę do miejsca pod ziemią, w którym się teraz znajdował. Przebywał tu dopiero od kilku godzin.
– Ta sprawa z Podkrólem to może być poważny problem – mówił dalej Ronodin. – Miałem nadzieję, że nie będziesz się musiał z nim spotykać.
– Nie polubi mnie? – spytał Seth.
Ronodin uśmiechnął się pod nosem.
– Nawet więcej niż polubi. Będzie cię łaknął. Jest głodny wszystkich żywych istot, a szczególnie tych z mrocznymi mo­cami.
– To król podziemia?
– Król Podziemnej Dziedziny – wyjaśnił Ronodin poważ­nym tonem. – Włada wszystkimi nieumarłymi.
– Takimi jak zombi? I widma? – Seth znowu zerknął na czarną księgę. – Może trzeba było więcej poczytać…
– Jeśli coś powinno być martwe, ale nie jest, Podkról za­zwyczaj ma nad tym władzę. Przebywanie w jego obecności jest niezwykle niebezpieczne. Ja byłem do tego zmuszony tyl­ko pięć razy, a znam go od wieków.
– To dlaczego ja mam ryzykować?
– Prosił o ciebie.
– A gdybym po prostu się wymknął?
Ronodin westchnął.
– Przede wszystkim, to by się nam nie udało. Tu, w swojej domenie, Podkról ma olbrzymią moc. I już zwrócił na ciebie uwagę. Poza tym, potrzebujemy dostępu do jego tuneli. Pod­ziemna Dziedzina łączy się z twoim światem w wielu zaskaku­jących miejscach, a to ułatwia podróżowanie.
Seth wpatrywał się w Ronodina. Jak zareagować? Od czego w ogóle zacząć? Wyglądało na to, że jest zakładnikiem króla podziemi. A Ronodin? Czy był sprzymierzeńcem Setha, czy raczej porywaczem? Chłopiec westchnął. Może sam sobie za­służył na taki los. Nie mógł mieć pewności. Kimkolwiek był w czasach, których nie pamiętał, najwyraźniej wiódł intere­sujące życie.
– Nie patrz tak na mnie – powiedział Ronodin. – Czasami trzeba znieść trochę nieprzyjemności, żeby przetrwać. Bywa­łeś już w gorszych sytuacjach.
– Nie przypominam sobie.
– Nie pamiętać… Dla mnie to byłaby prawdziwa ulga. Za­cząć życie od nowa z czystym kontem, bez ciężaru dawnych pomyłek.
– Przecież mogę być kimkolwiek.
– Nie kimkolwiek – poprawił go Ronodin. – Jesteś zaklina­czem cieni. Władasz tajemną mocą. Umiesz rozmawiać z wid­mami i dławić ogień.
Seth wiedział, że naprawdę posiada te moce, ponieważ na­wet w tym krótkim czasie, który razem spędzili, Ronodin dał mu możliwość ich użycia. Podobno potrafiłby też mu pomóc w ich rozwinięciu.
– A ty jesteś jednorożcem? – spytał chłopiec.
– Pod ludzką postacią – odpowiedział Ronodin. – Nie każ Podkrólowi na siebie czekać. To mogłoby ci tylko zaszkodzić.
Seth próbował się uspokoić. Bez wspomnień trudno mu było zrozumieć swoje położenie. To, że musi się mierzyć z konsekwencjami, których nie rozumie, wydawało mu się nieuczciwe. Jak on się w to wszystko wpakował? Miał wraże­nie, że znalazł się w sytuacji bez wyjścia. W tym momencie najlepsze rozwiązanie to chyba dowiedzieć się jak najwięcej i spróbować przeżyć.
– Nie mam wyboru – stwierdził.
– W tej kwestii nie masz – przyznał Ronodin.
– Ja nie jestem złą osobą.
– Skąd wiesz?
– Po prostu to wiem.
– Ja też nie jestem. Ale obaj pochodzimy z zewnątrz.
– I mieszkamy w podziemnym siedlisku króla zombi?
– Jesteśmy tutaj gośćmi. Chodź za mną.
Ronodin wyszedł, nie oglądając się za siebie. Seth się zawahał, a potem ruszył za nim. Musiał podbiec, żeby go dogonić. Skoro spotkanie było nieuniknione, lepiej iść za radami jednorożca.
– Nie wolno ci patrzeć na Podkróla – poinstruował go Ro­nodin. – Spojrzeć na niego to dołączyć do nieumarłych.
– Zostałbym zombi?
– Albo i gorzej. Wejdziesz do komnaty plecami do króla. Będziesz miał zamknięte oczy. Nie otworzysz ich nawet na chwilę ani się do niego nie odwrócisz. Choćby nie wiem co. Zrozumiano?
– A jeśli mnie podejdzie?
– Przebywamy w jego domenie. Jeśli Podkról zapragnie twojej śmierci, to zginiesz. Jeśli zechce, abyś dołączył do nie­umarłych, niewiele będzie mogło go powstrzymać. Twoim za­daniem jest nie zrobić sobie niepotrzebnie krzywdy. Pamiętaj, nie patrz na niego.
– A jeśli użyję lustra?
– To zadziała co najwyżej w przypadku gorgony, ale nie Podkróla. Zamykasz oczy i stajesz tyłem.
– Nigdy go nie widziałeś?
– Gdybym go zobaczył, byłbym teraz nieumarły.
– A jeśli jego tam wcale nie ma? Może to same głośniki?
– Równie dobrze może być chomikiem. Albo potworem wielkim jak góra. Domyślam się, że z wyglądu przypomina swoich poddanych. Rządzi nimi, bo jest jednym z nich.
– Dlaczego chce mnie widzieć?
– Jesteś u niego gościem. I zaklinaczem cieni w czasach, kiedy taki dar stał się niezwykle rzadki. Ale poza tym nie umiem odgadnąć jego intencji.
– Czy jeśli wejdę tyłem, to nie wypadnę niegrzecznie?
– On wie, co trzeba zrobić, żeby z nim rozmawiać i pozostać przy życiu.
Skręcili za róg i ruszyli następnym podziemnym koryta­rzem. Seth próbował sobie wyobrazić, jak by to było stać się zombi albo widmem. Niedawno razem z Ronodinem spotkał
kilka widm – wydawały się nieszczęsnymi istotami, zimnymi i pustymi.
– Czy ja już kiedyś rozmawiałem z Podkrólem? – zapytał Seth.
– Nigdy – odparł Ronodin. – Niewielu miało tę okazję.
– Szkoda, że nie pamiętam, kim jestem.
– Może tak jest lepiej, przynajmniej z perspektywy naszych aktualnych celów. Będziesz dla niego większą zagadką. Zaufaj instynktowi. Nie jesteś taki, jak inni śmiertelnicy. Znasz pod­stawowe zasady rządzące światem magicznym.
– Wiem, że magiczne stworzenia istnieją naprawdę. Spo­tkanie z widmami wcale mnie nie zdziwiło. Tak ogólnie to pamiętam widma. To znaczy teoretycznie. Nie przypominam sobie tylko żadnych konkretnych wydarzeń. Nie mam w sto­sunku do nich żadnych uczuć. Mam trochę informacji, ale żadnych opinii na ich temat. Żadnych skojarzeń, na których mógłbym się oprzeć. Jak mogłem dożyć tego wieku, nic nie kojarząc?
– Seth, straciłeś pamięć. Jeśli wymazaniu uległy przy tym twoje opinie, zobacz, jakie to ma zalety. Z powodu założeń, ja­kie czynimy, często bywamy ślepi. Teraz masz szansę doświad­czyć świata nowymi oczami.
– Może i tak. Co jeszcze powinienem wiedzieć o Podkrólu?
– Im mniej wiesz, tym lepiej, zaufaj mi. Okaż szacunek. Bądź skromny. Bądź do bólu uczciwy. Nie idź na żadne nie­rozsądne układy. Gódź się na to, co konieczne. Nie patrz na niego.
– To trochę dziwaczne. Tak rozmawiać bez patrzenia.
– Podkról byłby ostatnim widokiem, który ujrzałbyś oczami śmiertelnika – ostrzegł Ronodin. – Troje spośród wielkich mo­narchów afiszuje się ze swoją potęgą: Król Smoków, Królowa Olbrzymów i Król Demonów. Królowa Wróżek i Podkról są subtelniejsi, a przez to bardziej niebezpieczni. Jeśli mogę ci do­radzić jakąś strategię, to bądź zadowolony. Niczego nie pragnij. O nic nie proś. Nieumarli są pełni nienasyconych pragnień. Podkrólowi jak mało komu zadowolenie wydaje się siłą.
– Czy pomoże mi odzyskać pamięć? – zapytał Seth.
Ronodin się zatrzymał.
– Co ci właśnie powiedziałem? Niczego nie pragnij.
– I właśnie dlatego zacząłem się zastanawiać, czego chcę.
– Odłóż te łaknienia na bok. Zamknij wszystkie swoje pragnienia na klucz i wyrzuć go. Zaprezentuj się jako młody zaklinacz cieni, któremu zaoferowałem nauki. Jesteś tutaj, żeby się u mnie szkolić. Nie pragniesz przyśpieszenia tej nauki. Ni­czego nie pragniesz. Jesteś najprostszym, najbardziej zadowo­lonym chłopcem na świecie.
– Spróbuję.
– Jeśli on się dowie, czego chcesz, znajdzie sposób, żeby cię skusić. Omamić. Usidlić. Zniszczyć.
– Chcę sobie przypomnieć, kim jestem – powiedział Seth – bez względu na to, czy to przed nim przyznam, czy nie.
– Postaraj się zmienić swoje myślenie na ten temat – pora­dził Ronodin i ruszył dalej korytarzem. – Od tego może zależeć twoje życie.
– Czy Podkról umie czytać w myślach?
– Prawdopodobnie. Ale wypowiedzenie myśli na głos do­daje im mocy. Czyni je bardziej rzeczywistymi. Wyrzeknij się w jego obecności wszystkich swoich pragnień, a może przeżyjesz.
– Myślisz, że dam radę?

czwartek, 23 kwietnia 2020

Maja Lidia Kossakowska - Zakon Krańca Świata tom 1

No i dalej lecimy z czytaniem Kolekcji Mistrzów Fantastyki. Zakon Krańca Świata to ostatnia seria z kolekcji. Zapraszam was na krótki tekst o pierwszym tomie.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Seria: Zakon Krańca Świata
Premiera: 20 październik 2017

---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:

Nadszedł Koniec Świata.
A właściwie dwanaście Końców- każdemu wierzącemu według potrzeb. Były katastrofy ekologiczne i naturalne, wojna atomowa, atak kosmitów, zstąpienie Jeźdźców i wiele innych wersji Apokalipsy. Nieliczni sprawiedliwi szczęśliwcy trafili do swoich Rajów. Reszta ludzkości zdana jest sama na siebie i walczy o przetrwanie w świecie przepełnionym chaosem.

Lars Bergerson jest jednym z tych, którzy radzą sobie świetnie.
Jest Grabieżcą- człowiekiem, który potrafi podróżować pomiędzy wymiarami, wchodzić do Rajów i wynosić z nich wyjątkowo cenne przedmioty, zwane pryzami. Jest silny, niezależny i samowystarczalny. Nikogo nie potrzebuje, za nikogo nie jest odpowiedzialny. Do czasu, gdy na jego drodze staje Miriam- wychowana w sekcie, bezbrzeżnie naiwna, uroczo bezradna. W kłopotach, jakie ściągnie na głowę Larsa nie ma jednak nic uroczego.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

 Książka problematyczna, nie dlatego, że jest zła czy coś w tym guście ale dlatego iż przez praktycznie ponad połowę czytelnik błędnie bierze wątek główny. Tak prawdę mówiąc to nie ma tu takiego. Ale jest inny ważniejszy motyw który pozostawia nam milion pytań. Mianowicie jak do tego wszystkiego doszło. Niby nasz Grabieżca wyjaśnia to, ale tylko w jednym akapicie i w najprostszych słowach. Może odpowiedział na dwa pytania z miliarda jakie cisną się do głowy. Jednak książka nie jest zła mimo, tego obrazu który maluje się w poprzednich słowach. Dużą rolę gra tu główny bohater który może nie należy do najprzyjemniejszych jednakże można zrozumieć jego zachowanie, a nawet z czasem zaakceptować czy polubić. Dużo gorzej jest z postacią Miriam. Tak płytkiej i prostej postaci która ma mieć poważną rolę dawno nie widziałem. Czasem miałem wrażenie jakoby była ona niczym android czy coś w tym stylu.
Jak na początek nowego uniwersum czytelnik zbyt wcześnie został wrzucony na głęboką wodę, przez co zamiast śledzić losy postaci stara sięzbudować świat i jego historię. Sama książka nie powiem aby była zła i mimo takiego narzekania dało się ją przeczytać dość szybko i chętnie sięgnę po część drugą, głównie dla zyskania informacji o świecie. Jeśli chodzi o styl autorki to jedyne co mogę o nim napisać to tyle iż jest poprawny. Nie jest zły ale nie jest też tak dobry aby było co wspominać.
Profil książki w serwisie lubimy czytać:

poniedziałek, 20 kwietnia 2020

Magdalena Kozak - Młody

I kończymy z serią a właściwie cyklem Wampiry z ABW, niestety w kolkcji "Mistrzowie Polskiej Fantastyki" są tylko tomy dwa oraz trzy. Jednak nie rozstajemy się jeszcze z tą kolekcją, mimo iż odłożyłem ją aby poznać cały cykl to dwie ostatnie książki z kolekcji to oba tomy Zakonu Krańca Świata który zamówiłem już w sklepie hit salonik, ponieważ nie byłem pewny czy kiosk w mojej miejscowości jest otwarty a nie chciało mi się iść na miasto tylko po książki. Ale odbiegam od tematu, zapraszam na ostatnie spotkanie z cyklem Magdaleny Kozak.

-------------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cykl: Wampiry z ABW
Premiera: 24 maj 2017

------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:

Czasem okazuje się, że osiągnąć szczyt marzeń, to dopiero początek prawdziwych kłopotów.
Od kiedy Vesper został lordem, na jego głowę spadają same problemy.
I nie chodzi tylko o to jak wykarmić i opłacić własny ród. Także droga do współpracy z pozostałymi wampirzymi lordami, o sięgającym setek lat doświadczeniu, nie jest dla młodego ex-nocarza usłana krwistymi różami.
Na szczęście świat sam domaga się rodu Inanitów. Tych, którzy nie są ani dobrzy, ani źli.
Kiedy potrzebę tę odczuje boleśnie cała wampirza społeczność, gdy niepewność, czy najgroźniejsi wrogowie faktycznie czyhają na zewnątrz wampirzych klanów, zatruje pobratymczą krew, karty rozdawać będą Ci, którzy nawet wśród wampirów potrafią stać się mrocznymi cieniami.
I nic już nie będzie takim jak było...

-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

 Zakończenie historii Vespera. Tak szczerze to jest ono, przynajmniej moim zdaniem niepotrzebne. Ale skoro już powstało to wypada napisać cokolwiek. Szczerze to nie będę pisać o postaciach ponieważ tak po prawdzie to nie czułem tam żadnego rozwinięcia względem poprzednich tomów. Na szczęście książkę czytało się szybko dzięki przyjemnemu stylowi pisania autorki. Jednak postacie są zbyt płaskie jak na tak długi cykl. Tak szczerze to są one dobre na jeden góra dwa tomy, na dłuższy cykl są zbyt proste i nie zmieniające się na łamach powieści. Naprawdę, w ogóle nie czułem aby bohater w jakimś stopniu zmieniał się od czasów Nocarza. Oczywiście różne strony, dzięki którym poznawał inny punkt widzenia ale on sam w ogóle się nie zmieniał.
Opisy lokacji, mimo że jakieś były to niezbyt rozbudowane albo wręcz szczątkowe.
Ogólnie seria jest ciekawa i mimo że niepotrzebna do czwartą część można przeczytać bez większych oczekiwań.


Profil książki w serwisie lubimy czytać:

niedziela, 19 kwietnia 2020

Magdalena Kozak - Nikt

Część trzecia serii jest dość krótka dlatego udało się ją przeczytać w jeden dzień. Zapraszam Was do poniższego tekstu gdy ja będę czytać ostatni tom z cyklu.


-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Seria: Wampiry z ABW
Premiera: 1 stycznia 2015

---------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:

Czasami trzeba po prostu być NIKIM, by coś znaczyć.
Dla Vespera nie ma już miejsca ani pośród nocarzy, ani renegatów. Zasady rządzące światem wampirów runęły w obliczu nowego zagrożenia. Ludzkość otwiera oczy...
W starciu z ogarniętymi religijnym szałem watykańskimi, nocarze są bezradni. Nie potrafią zabijać ludzi. Jedyny ratunek w renegatach i ich przerażającym instynkcie drapieżców. Ale nie! Ciemna strona Nocy nie rozmawia z Jasną! Krwawe akcje jednostek specjalnych to początek rozpaczliwej walki o przetrwanie.
Dawni towarzysze broni przeklęli Vespera. Jednak nawet na dnie rozpaczy, pośrodku morza nienawiści i w bagnie pogardy może zakiełkować ziarno nadziei. Koniec może być także początkiem...
A jeśli za wszystkim stoi coś więcej niż Przeznaczenie?
Powieść nominowana do Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla za rok 2008.

------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

 Trzecia część serii, jak na razie najsłabsza z nich. Nie jest jakoś tragicznie ale gdyby nie istniała część czwarta to stwierdziłbym iż seria powinna się skończyć na drugiej części. Zacznijmy od Vespera, on tutaj zachowuje się jak łatwowierne dziecko biegające od jednej osoby do drugiej i biorące dosłownie wszystko co one powiedzą. Nie mówiąc już o wątku Icty, jak wiecie niezbyt podobają mi się wątki romantyczne przy osobach które pracują ze sobą, raczej wolę by zostały one na platformach przyjacielskich czy partnerskich. Na szczęście tutaj autorka zrobiła dobry ruch z tym wątkiem, wybaczcie iż tak enigmatycznie ale wiecie spoilery ;) Dodatkowo ta część wydaje się wyjątkowo przegadana, odnoszę wrażenie iż 80% książki to rozmowy, i gdyby nie mocne postanowienie aby ukończyć całą książkę w jeden dzień to zostawiłbym ją na jutro.
O tytule nie będę mówił, ponieważ akurat ten motyw delikatnie mówiąc zaskoczył mnie. Nie wiem czy dzisiaj zacznę czytać ostatnią część cyklu ale jestem delikatnie ciekaw cóż takiego autorka ukryła pod tytułem "Młody".
Profil książki w serwisie lubimy czytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/291213/nikt









A tutaj mój wynik z ostatniego tygodnia ;)

sobota, 18 kwietnia 2020

Magdalena Kozak - Renegat

Cześć, i jak obiecałem dalej pozostajemy przy serii Wampiry z ABW, tym razem tom drugi. Jakbym miał podsumować na szybko to ten tom trzyma poziom poprzedniej części. A coś więcej to zapraszam poniżej.

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Seria: Wampiry z ABW
Premiera: 1 stycznia 2015

---------------------------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:

Kiedyś Jerzy Arlecki, nowy nabytek Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, nie chciał wierzyć w wampiry, ani tym bardziej w ich doborową jednostkę, chroniącą ludzi przed spragnionymi świeżej krwi renegatami. Kiedy jednak sam obudził się dla Nocy przysięgał i sobie i innym, że zawsze będzie po stronie tych dobrych i prawych. Czy zdoła dotrzymać swojej przysięgi?
Ranny Vesper trafia w ręce renegatów, ci zaś próbują utrzymać go przy życiu. Młody nocarz jest przecież legendą, jest tym, który ośmielił się dokonać zamachu na samego Lorda Ultora. Renegaci nie mogą dopuścić, by zmarł w skutek odniesionych ran, poją go więc prawdziwą krwią. Vesper staje się pełnowymiarowym wampirem, uzależnionym od ludzkiej krwi.
Życie w szeregach dotychczasowego przeciwnika stanowi nie lada wyzwanie. Dla jednych jest zdrajcą i mordercą, dla innych wrogiem, dla jeszcze innych niepokonanym desperado…
Jak Vesper odnajdzie się w nowej roli? Kto kłamie a komu można zaufać, gdzie kończy się dobro a zaczyna zło? Sytuacja wydaje się bez wyjścia. Starzy przyjaciele dyszą żądzą zemsty, nowi przyjaciele to tak naprawdę starzy wrogowie, a ponad wszystkim stoją piękna kobieta i wielka polityka.
Powieść nominowana do Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla za rok 2007.

----------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

 Na początku małe ostrzeżenie z racji iż fabuła Renegata jest bezpośrednią kontynuacją Nocarza i jest on skutkiem zakończenia pierwszej części lepiej byście mieli za sobą tamtą część.
Vesper, chcącm nie chcąc został Renegatem. Jest to przeciwna strona barykady, ale myliłby się ten który sądzi iż teraz będzie walczył z dawnymi towarzyszami broni. Na horyzoncie pojawił się nowy, tak samo potężny co tajemniczy wróg. I to tyle jeśli chodzi o fabułe w książce.
Bohaterowie, szczerze to postacie stworzone przez autorkę w tej części są jakby bogatsze niż w poprzedniej. Widać to tym bardziej gdy starzy znajomi pojawiają się. Wypadają wtedy bardzo blado. Jakbym miał porównać do sceny to jest ona mniej więcej tak. Pierwszy plan Vesper, drugi Renegaci i dalej cała reszta.
 Jeśli chodzi o tempo akcji to mam wrażenie iż względem pierwszej części bardzo wychamowała. Nie aż tak by nudzić ale to tak jakby mknąc ile fabryka dała zwolnić nagle do prędkości zalecanej na autostradach. Nie jest to minus ponieważ mimo spowolnienia nadal zdażają się elementy akcji ale jest ich mniej i jakby pisarka chciała pokazać coś pomiędzy nimi. W sumie to pokazała ale nie będę o tym pisał by nie psuć Wam przyjemności z lektury. Jeśli chodzi o styl jakim jest napisana ta część to tym którym przypadł do gustu Nocarz, Renegat również się spodoba. A ci co nie znają niech wiedzą iż jest on łatwy do zatopienia się w wykreowanym świecie. Pewnie pomaga w tym to iż tamten świat jest praktycznie taki sam jak nasz ale nawet gdyby tak nie było styl pisania autorki jest pisząc w skrócie "szybki, łatwy i przyjemny".


Profil książki w serwisie lubimy czytać:

środa, 15 kwietnia 2020

Magdalena Kozak - Nocarz

Wziąłem tę serię tylko dlatego iż tom drugi i trzeci jest w Kolekcji Mistrzów Fantastyki, a jako że zaczynanie serii od drugiego tomu jest niebezpieczne i łatwo wtedy zgubić się w wykreowanym uniwersum wolę zacząć od początku. Chętnych na moją opinię o książce zapraszam poniżej.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Seria: Wampiry z ABW
Premiera: 1 styczeń 2015

----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:

Praca w służbach specjalnych niektórych może pociągać, innych odstraszać. Wiadomo — stres, narażanie życia i jeszcze obowiązek, który każe trzymać język za zębami. Nie jest łatwo. Ale dla niektórych to sposób na życie. Dzięki ciągłej dawce adrenaliny we krwi czują, że istnieją. Taką drogę wybrał również bohater książki Magdaleny Kozak. Służbie dla Ojczyzny gotowy był poświęcić wszystko. Dostał nowe życie, nową tożsamość, nową misję. Trafił do tajnej jednostki ABW, która pod przykrywką standardowych działań zajmowała się walką z Renegatami — groźnym rodem wampirów. Stosując coraz nowsze i brutalniejsze metody, Renegaci pozyskiwali świeży, życiodajny pokarm i niebezpiecznie szybko powiększali swoje szeregi. Vesper stanął przed wyborem: ile można poświęcić dla obrony innych, ofiarować własne życie? A co będzie, jeśli wówczas sam zostanie wampirem?
Książka Magdaleny Kozak przedstawia intrygującą wizję polskiej rzeczywistości, w której rozgrywają się rzeczy, o jakich zwykłym obywatelom nawet się nie śniło. Nic w tej książce nie jest jednoznaczne, nawet dobro. Żaden bohater nie jest jednowymiarowy. Ta historia na pewno cię zaskoczy.
Jeśli myślałeś, że wampiry nie istnieją, zobacz, jak bardzo się myliłeś...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

 Seria z wampirami w tle. No może nie do końca w tle gdyż stanowią główną oś fabularną. Mamy tutaj do czynienia z dwiema grupami wampirów. W pierwszym tomie przyjrzymy się bliżej Nocarzom. Powiedzmy, że takiej policji która ma za zadanie pilnować równowagi oraz aby wampiry nie opijały się za bardzo. Śledzimy akcję towarzysząc najnowszemu członkowi ekipy Vesperowi, notabene jego imię kojarzy mi się z wydawnictwem o tej samej nazwie. Ale odbiegam od tematu. No więc naszego bohatera poznajemy jeszcze jako człowieka i kandydata na członka ABW, później przeniesienie do tajnej organizacji, męczące szkolenie i tym podobne. Nie będę się wdawał w szczegóły. Mogę napisać iż mimo kilku typowych podejść do wampiryzmu jest tu dużo oryginalnych materiałów. A styl pisania autorki jest lekki i sprawiający iż te czterysta stron możnaby spokojnie przyswoić w jeden dzień.
Sama książka jest powieścią akcji, i mimo tego iż pędzi ona dość szybko to na szczęście nie miałem nigdy efektu przemęczenia i czekania na "zaczęrpnięcie tchu", jeśli chodzi o opisy to tak szczerze mimo iż nie są one przesadnie szczegółowe to są wystarczające. W pierwszym tomie autorka skupiła się na Nocarzach co zresztą można wywnioskować po tytule książki, część drugi Renegat to już druga grupa konfliktu i tak prawdę mówiąc nie mogę się doczekać cóż takiego o nich stworzyłą oraz jaką mają motywację. Ponieważ sami Nocarze zachowują się trochę jak najemnicy i wykonują wydane rozkazy. Kto wie, może moje zdanie na temat Renegatów zmieni się po lekturze tamtej książki.
Podsumowując. Książka pełna akcji z podlanymi umiarkowanie mocami wampirycznymi. Lekka lektura na jeden góra dwa dni. Bardzo dobry początek serii, oby w dalszych częściach został utrzymany poziom.


Profil książki w serwisie lubimy czytać:

wtorek, 7 kwietnia 2020

Herbert George Wells - Niewidzialny Człowiek

Cześć, książka a właściwie opowiadanie z którym przychodzę dzisiaj większość z was powinna kojarzyć jeśli nie w formie czytanej to w którejś z licznych ekranizacji.



----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: Zysk i s-ka
Premiera: 10 marzec 2020

---------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:

Jedna z najsłynniejszych powieści science fiction o zgubnych skutkach niebezpiecznych naukowych eksperymentów
Do wiejskiej gospody przybywa mężczyzna w wielkim pilśniowym kapeluszu, od stóp do głów ubrany tak, że nie widać ani centymetra ciała. Nieznajomy jest zziębnięty i pragnie jedynie wynająć ciepły pokój. Prosi też, aby mu nie przeszkadzano, gdyż prowadzi bardzo ważne badania. Zaintrygowana tajemniczym gościem gospodyni usiłuje dowiedzieć się, kim on jest, skąd przybywa i dlaczego z jego pokoju wydobywają się dziwne dźwięki.
Niedługo potem wychodzi na jaw, że mężczyzna to naukowiec, który wynalazł sposób na... niewidzialność, przy okazji sam stając się niedostrzegalnym dla ludzkiego oka. Chciwość i chęć zdobycia profitów przejmują władzę nad jego umysłem do tego stopnia, że nie zawaha się nawet zabić, aby osiągnąć cel...
Niewidzialny człowiek to jedna z najpopularniejszych książek prekursora nowoczesnej fantastyki Herberta George’a Wellsa, należąca do kanonu powieści fantastycznej i będąca źródłem inspiracji dla wielu współczesnych autorów i filmowych twórców.
Film inspirowany powieścią w reżyserii Leigh Whannella z Elisabeth Moss, gwiazdą Opowieści podręcznej w roli głównej, w kinach w marcu 2020!
KLASYKA LITERATURY SCIENCE FICTION

------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

 Krótkie opowiadanie do poznania w jeden dzień. Chyba nie muszę pisać iż w wyniku pewnego eksperymenty pewien naukowiec zostaje niewidzialny. Oryginalne wydanie ukazało się w 1897 i właśnie w tym okresie dzieje się akcja. Może zdziwi was ale sam niewidzialny człowiek jest w tym opowiadaniu rolą poboczną. A samą tajemnicę poznania poznajemy niejako pod sam koniec powieści.
 Wybaczcie, że tak krótko ale tak naprawdę to nie wiem co napisać na jej temat ;)
Opowiadanie godne polecenia.
 Znacie?


Profil książki w serwisie lubimy czytać:

sobota, 4 kwietnia 2020

Rebecca F. Kuang - Wojna Makowa

Cześć, dzisiaj przychodzę do was z książką którą zacząłem jeszcze w marcu, ale te ponad 600 stron nie udało mi się przeczytać nim tamten miesiąc uległ zakońćzeniu. Dlatego zgodnie z obietnicą pierwszą książką kwietnia zostały Wojny Makowe. A teraz zapraszam do lektury.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Seria: Wojna Makowa
Premiera: 12 luty 2020

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:

Kiedy jesteś sierotą wojenną świat ma dla ciebie głównie pogardę, odrzucenie, brutalność i ból. Czasem, jeśli akurat masz szczęście, obojętność. Jeśli natomiast do tego jesteś dziewczynką, szczęście ma twoja przybrana rodzina. Zawsze może ubić interes i sprzedać cię na żonę jakiemuś zamożnemu staruchowi. Rin doświadczyła tego wszystkiego. Jest nikim, jej życie nie ma dla nikogo żadnego znaczenia, nikogo też nie obchodzi jej los. Jeśli chce wydostać się z rynsztoka, w którym się wychowała, ma tylko dwie drogi. Pierwsza wiedzie przez łóżko obmierzłego starca. Druga, przez bramę Akademii Sinegradzkiej – elitarnej szkoły wojskowej. Aby podążyć tą drugą drogą, Rin zrobi wszystko, co tylko leży w ludzkiej mocy. A nawet więcej. To nie jest historia o potędze nauki, sile przyjaźni czy starciach wielkiej magii. To jest historia o kołach czasu, które nieustępliwie i bezlitośnie mielą ludzkie losy. I o dziewczynie, która zniszczyła cały mechanizm. Kamieniem, bo na miecz była za biedna.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

 Wiecie, książka podobała mi się, jednak jest kilka rys które nie pozwalają do końca cieszyć się tą pozycją. Największą z nich było kilka niezrozumiałych zachowań bohaterki. Nie są to zachowania głupie ale takie po których czytelnik ma ochotę złapać ją za ramiona oraz mocno potrząsnąć. Rin, jak dowiadujemy się z opisu jest sierotą wojenną i tajemnica jej pochodzenia to tak po prawdzie nie istnieje ponieważ już od pierwszej wzmianki na pewien temat wiemy jak to się rozwinie. Jednak jest to wątek który nabiera znaczenia dopiero z czasem. Muszę rozczarować tych z was którzy sięgając po książkę szukają romansu. Mimo kilkukrotnego rozpoczynania takowego wątku jest on przez autorkę zręcznie ucinany. Nie napiszę iż został zniszczony do końca ale byłoby trudno wprowadzić go po tym jak skończyła się ta pozycja. Nie będzie wielkim spoilerem gdy zdradzę iż Rin decyduje się na studiowanie w Akademi Wojskowej. Nie będzie również zaskoczeniem jeśli zdradzę iż zostają tam zawarte znajomości pozytywne i negatywne.
Bohaterowie. Tu mam problem, ponieważ mimo tego, że jest ich wielu to tak naprawdę poznajemy tylko Rin której poczynania śledzimy cały czas. Do tego stopnia, że gdy ona traci przytomność to czytelnicy wraz z nią i po jej odzyskaniu czytelnik musi zadowolić się skróconymi informacjami które podadzą bohaterce na temat tego co działo się podczas jej niedyspozycji. Jest kilka postaci które wchodzą na drugi plan ale lwia ich część stanowi tylko tło. Mimo to, widać w nich coś ciekawego i godnego rozwinięcia ich wątków.
Styl pisania autorki jest bardzo dobry. Przez te ponad sześćset stron ani razu nie czułem znużenia czy zbytniego rozciągania poszczególnych scen. Może niektórych czytelników odrzuci pewna część ostrzejszych sformułowań ale nie ma ich aż tyle by czuć się zniesmaczonym. Jeśli dobrze mi się wydaje i autorka tą książką zadebiutowała na rynku to jest to bardzo dobry, wręcz perfekcyjny start. A pisarka jest na świetnej drodze by stanąć w jednym szeregu z najlepszymi twórcami, tylko niech popracuje nad zachowaniem swoich postaci. Przydałoby się aby pozwoliła również na wejście postaci na drugi plan na dłużej a najlepiej na stałe. Ponieważ w tym tomie jest mniej więcej tak. Rin na pierwszym planie, drugi plan pusty przez większość czasu, trzeci plan i tło zapełnione różnymi ciekawymi postaciami.
 Podsumowując, pozycja solidna choć nie bez wad ale są one do wyeliminowania w kolejnych częściach.
Profil książki w serwisie lubimy czytać:

środa, 1 kwietnia 2020

Podsumowanie marzec 2020

Cześć, marzec u mnie nie jest taki jaki bym chciał ale jest znowu tak źle. Te pięć książek to udane pozycje i mam nadzieję iż teksty na ich temat zwróciły waszą uwagę na nie. Obecnie czytam Wojnę Makową którą miałem na celowniku jakoś od jej premiery w lutym. Tym, że nie miałem czasu by się za nią zabrać ta właśnie pozycja pojawi się jako pierwsza w kwietniu. Nie wiem jeszcze dokładnie kiedy, ale chciałbym skończyć ją do końca tygodnia.

Lista:
2. Tomasz Kaczmarek - Przedsionek Piekła - Premiera przełożona




Mała aktualizacja, z powodu przesunięcia premiery książki "Przedionek Piekła", usunąłem ją z widocznych postów. Wiecie nadal tekst mam ale zostanie on opublikowany jakiś miesiąc przed premierą. Byście nie musieli zbyt długo po przeczytaniu tekstu czekali na książkę. 

I jeszcze jedna informacja do 6 kwietnia 2020 roku w Empiku możecie nabyć książki wydawnictwa Uroboros taniej





John Scalzi - Serny Glob

Powieść która zaskoczyła mnie gdyż po zapowiedziach spodziewałem się iż będzie bardziej w klimatach komedii ale po skończonej lekturze stwie...