poniedziałek, 18 grudnia 2023

Hannah Kanner - Bogobójczyni [ZAPOWIEDŹ]





Tytuł: Bogobójczyni
Autor: Hannah Kaner
Cykl: Upadli Bogowie
Wydawnictwo: Jaguar
Premiera: 10 stycznia 2024









Opis wydawcy:
W krainie, w której król zabronił oddawania czci bogom i nakazał wyplenienie wszelkich bóstw, bogobójcy mają pełne ręce roboty. Nie wszystkim podoba się taki stan rzeczy. Elogast, weteran
wielkiej bitwy z bogami i przyjaciel monarchy, porzucił stan rycerski, żeby wieść spokojne życie w ustronnym miejscu i zapomnieć o wojennych koszmarach. Przeznaczenie pokrzyżuje mu jednak te plany - Elogast znowu będzie musiał chwycić za miecz. Mieczem włada także Kissen, znamienita bogobójczyni, u której rofesjonalizm przeplata się z osobistymi urazami wobec bóstw i ich wyznawców. Ich losy połączą się za sprawą pewnej dziewczynki, dziedziczki wysokiego rodu, która straciła dom i bliskich. Cała trójka wyruszy na
pełną niebezpieczeństw wyprawę w towarzystwie bożka o zwierzęcych kształtach...






















czwartek, 16 listopada 2023

Ewa Karwin-Jastrzębska - Agata z placu słonecznego [ZAPOWIEDŹ]


Tytuł: „Agata z placu Słonecznego”
Autorka: Ewa Karwan-Jastrzębska
Gatunek: literatura dziecięca
Ilustratorka: Anna Pol
Premiera: listopad 2023

     











Opis:

Zebrana po raz pierwszy w jeden tom historia Agaty oraz piątki rodzeństwa została wzbogacona o dwa niepublikowane dotąd opowiadania.

Bliźniaki Matylda i Piotruś oraz Nieznośne Trojaczki zostają w domu z nową nianią, gdy ich rodzice wyjeżdżają do Papui-Nowej Gwinei. Agata to postać tajemnicza. Pojawia się i znika, nie wiadomo, skąd pochodzi i kim tak naprawdę jest. Pewne jest tylko jedno – pod jej skrzydłami dzieciakom nie stanie się krzywda. Nawet gdy będą rozwiązywać Tajemnice przez duże T!

„To ona sypnie z nieba gwiazdki spełniające życzenia, pokona ciemną stronę Drzewa Czasu i wreszcie ubierze nocą miasto w girlandy białych koronek” – pisze o Agacie doradczyni metodyczna Joanna Wenek.


Literatura dla dzieci może też być wyzwaniem dla dorosłych. Chciałabym, aby budziła w nich naiwność i zachwyt pierwszej lektury dziecka, którym przecież gdzieś w środku każdy pozostaje.

Ewa Karwan-Jastrzębska

wtorek, 14 listopada 2023

Jolanta Żuber - Amelia [PRZEDPREMIEROWA]

Książka dziś 14 listopada pojawiła się na Legimi i dziś ją przeczytałem w całości. Jednakże mimo tego iż objętościowo jest ona niewielka to pozostaje w pamięci na dłużej.


-------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: ridero
Premiera: 15 listopad 2023

------------------------------------------------------------------------------------------
Opis wydawcy:

Fobia społeczna, z którą zmaga się Gabriel Barski, sprawia, że jego małżeństwo powoli gaśnie. Dwa tygodnie w Zakopanem zdają się dla nich ostatnią deską ratunku, ale romantyczna idylla szybko zamienia się w koszmar.
Gdy fikcja zaczyna mieszać się z rzeczywistością, a na światło dzienne wychodzą mroczne sekrety, już nic nie jest takie samo. Co takiego ukrywa Amelia? I jak daleko sięgnie obsesja Gabriela?

-------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Do tej powieści najlepiej pasuje kategoria thriller. I to thriller z gatunku tych psychologicznych. A przez to, że powieść ma lekko ponad dwieście stron to każda nawet pozornie nieistotna część powieści może okazać się kluczowa. Dlatego nawet nie będę wspominać o warstwie fabularnej. 
Sama powieść jest praktycznie teatrem jednego aktora. I mimo, że istnieją inne role i są bardzo kluczowe oraz dobrze napisane to mamy jedną postać na pierwszym planie i wgląd w umysł tej jednej postaci. A jest to wgląd niezwykle interesujący. 
Jeśli chodzi o styl pisania oraz język jakim posługuje się autorka to chyba wystarczy napisać iż gdy zacząłem czytać to nie potrafiłem się oderwać i poznałem tę powieść w jeden dzień.
Jeśli lubicie thrillery oraz teatry jednego aktora to z czystym sumieniem mogę polecić Wam Amelię. Nie zawiedziecie się.

Profil książki w serwisie Lubimy Czytać:

sobota, 11 listopada 2023

Andrea Stewart - Córka Kości

I kolejna książeczka przeczytana. Dodatkowo zdradzę Wam iż w tym roku jest to moja 57 książka. Może dla niektórych jest to niewielka ilość ale ja od jakiegoś czasu stawiam sobie wyzwanie 52 książki na rok. Dzięki temu mogę sobie na spokojnie czytać powieści bez żadnych wymagań. Ale wracając do powieści, tak w wielkim skrócie to książka bardzo mi się podobała. Jest to mocne dziewięć na dziesięć.


-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Seria: Tonące cesarstwo
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Premiera: 8 listopad 2023


-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis wydawcy:

Wyobraź sobie, że jesteś kilkuletnim dzieckiem, stoisz w tłumie innych kilkuletnich dzieci i czekasz na swoją kolej. Naokoło trwa wielkie święto. Święto, w czasie którego spełnisz swój obowiązek wobec Cesarza. Podejdzie do ciebie żołnierz i dłutem wybije odłamek kości z twojej czaski. Tak, poczujesz to, poczujesz to bardzo dobrze. Będzie bolało. Ale nie to jest najgorsze, chociaż jeszcze o tym nie wiesz. Odłamek twojej kości zostanie kiedyś wykorzystany do ożywienia magicznego konstruktu, który będzie potrzebny Cesarzowi. Będzie mu służył wiernie i bez wytchnienia. A ty zaczniesz umierać. Ale ty jesteś tylko malutkim, zupełnie nie istotnym trybikiem w wielkiej machnie Imperium. Cesarz nie ma pojęcia o twoim istnieniu, a o twojej śmierci dowie się dopiero, gdy jego konstrukt przestanie działać. Gdy zepsujesz jego magiczną zabawkę.

Chcesz żyć w takim świecie? Oczywiście, że nie.

Ta książka jest o tych, którzy postanowili, że także nie chcą.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Cóż, muszę przyznać iż po pierwszych rozdziałach nie spodziewałem się iż książka aż tak mnie wciągnie. Nie zrozumcie mnie źle. Już pierwsze sto stron gdzie poznajemy postacie oraz podstawy świata są ciekawe jednak poza dobrą pozycję nie wychodziło. Dopiero z czasem, wciągnęło mnie bardzo mocno. Nie mam zamiaru Wam niczego zdradzać poza tym iż opisana w opisie wydawcy ceremonia jest ważna ale są dużo ważniejsze i szczegółowiej poprowadzone wątki. Wybaczcie, że tak kluczę ale naprawdę nie chcę dawać spoilerów a tutaj nawet pozornie malutkie wątki mogą okazać się kluczowymi spoilerami. 

Bohaterowie. Mamy tutaj czwórkę głównych postaci. Dzięki czemu możemy poznać ten świat z różnych perspektyw. Same postacie są charakterystyczne, może i czytałem powieści gdzie bohaterowie mieli więcej głębi ale takie przedstawienie postaci jakie mamy tutaj jest wystarczające by je zapamiętać i wyrobić sobie zdanie. 
Akcja. Jest obecna, zwłaszcza przy jednej z postaci i po jakimś czasie przy innych ale jest to podane z umiarem i po scenach akcji mamy moment aby, że się tak wyrażę "nabrać tchu". 
Styl autorki. Cóż, mimo iż nie ma tu przesadnie dużo opisów oraz one same są szczątkowe to czytelnik może z łatwością wyobrazić sobie wszystkie sceny które aktualnie jest świadkiem. Językowo jest prosto, ale nie prostacko co jest kolejnym plusem. Tak naprawdę nie lubię gdy w książce jest zbyt wiele skomplikowanych wyrażeń, wydaje się to wtedy sztuczne. Tutaj nie ma czegoś takiego. 
Z czystym sumieniem polecam Wam wejście do uniwersum Tonącego cesarstwa jeśli nie zapomnę i nie będę miał innych książek na pierwszym planie to z wielką przyjemnością poznam kolejne tomy tej serii.


Profil książki w serwisie Lubimy Czytać:















Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu





środa, 1 listopada 2023

Paulina Miękoś-Maziarska - Rankor [PRZEDPREMIEROWA]

Książka która gdyby nie to, że sama autorka zwróciła moją uwagę. Umknęłaby mi w gąszczu innych powieści. W wielkim skrócie to książka podobała mi się.


----------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: selfpublishing
Premiera: 15 listopad 2023


-------------------------------------------------------------------------------------------
Opis wydawcy:

To, co się wydarzyło i od czego zaczął się cały proces, niektórzy najpierw określali mianem Wielkiej Zmiany, potem większość nazwała to Rankor. Istnieje świat przed oraz po Rankor. Głód, bezprawie, kanibalizm. Las, który nie chce oddać mięsa – jedynej waluty funkcjonującej w obecnej rzeczywistości. Deszcz tnie skórę do krwi, upały są śmiercionośne, zwierzęta zdziczały, a rośliny stały się trujące. Świat przestał współpracować z człowiekiem, a człowiek w tym świecie chce tylko jednego – przetrwać.
Przetrwać chcą także Jackie i Pini, którzy pewnego wieczoru zatrzymują się w karczmie na skraju lasu. Barman nie przyjmuje od nich pieniędzy, chce, żeby zapłacili mięsem. Kiedy chłopak idzie do lasu zapolować, do Pini przysiada się facet imieniem Charles. Mówi, że las nie odda Jackiemu mięsa, a do rana Jackie sam będzie mięsem.
Czy tak się stanie? Czy Jackie wróci? Kim jest Charles? Co kryje się za linią lasu? I czy ktokolwiek przetrwa w świecie po Rankor?


--------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Na tej niewielkiej, bo poniżej trzystustronicowej powieści bardzo ciekawie ukazany świat. Niestety nie dowiadujemy się czym była cała Wielka Zmiana czy to jak bohaterowie ją nazywają. Jednak mimo to oraz mimo wrzucenia czytelnika w sam środek niezbyt przyjaznego świata powieść jest intrygująca. Jak zawsze nie zamierzam Wam dawać żadnych spoilerów dlatego powiem tylko, że Rankor jest powieścią drogi. Może ten gatunek jest jednym z łatwiejszych by pokazać różne elementy post-apo ale tutaj droga nie jest przez całą powieść. 
Z bohaterami mam pewien problem. Z jednej strony rozumiem ich zachowanie i jestem w stanie wyobrazić sobie dlaczego robią tak a nie inaczej a z drugiej są płascy i przydałoby się aby mieli więcej własnej osobowości czy charakteru. Nie twierdzę iż nie mają tych cech jednakże mają ich zbyt mało. 
Jeśli chodzi o styl pisania autorki to jest on przyjemny i łatwo przyswajalny. Może brakuje tam większych opisów ale to jak pisze autorka nie przeszkadza w czerpaniu przyjemności z czytania.
W wielkim skrócie, może i książka nie jest idealna ale żałuję spędzonego z nią czasu a jeśli chodzi o to czy polecam powieść czy nie to tak, możecie śmiało przeczytać jeśli lubicie tego rodzaju powieści ale nie spodziewajcie się powieści na dziesięć gwiazdek, moje ocena to maksymalnie osiem na dziesięć.

Profil książki w serwisie Lubimy Czytać:

sobota, 28 października 2023

Tuk Folio - Yorim: Próba Medveh [PRZEDPREMIEROWA]

Książka którą dostałem od wydawnictwa i o której wiedziałem, że jest to fantastyka dla grupy docelowej 10+. I już w tej chwili mogę Wam powiedzieć iż powieść podobała mi się i kiedyś przy okazji dam swoim siostrzeńcom jeśli będą chcieli.


---------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: Sztaber-Sole
Premiera: 21 listopad 2023

--------------------------------------------------------------------------------------------
Opis wydawcy:

Trzech nastoletnich chłopców wyrusza do lasu Medveh na coroczną Wielką Próbę. Można wziąć w niej udział tylko raz w życiu, a jej historia jest równie stara, jak sama Eleania.
Zanurz się w opowieści o zielonych łąkach, lesie i słońcu. O zmaganiach drużyny Yorima i świetlistych owocach Aldorian, których smak znany jest tylko bogom. O trytach, welijanach i gluidach, o księżycu i ukrytych światach, o honorze i walce, przyjaźni i błędach, o zamku Dortonis i wijącej się między wzgórzami drodze.
O wszystkim tym, czym jest Edai.

------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Bardzo przyjemna i odprężająca książeczka, nie jestem tylko pewien czy to nagromadzenie informacji które mamy na samym początku nie podziała na czytelników odpychająco. Jeśli jednak przejdą przez pierwsze kilkadziesiąt stron otworzy się przed nimi bogaty świat i wiele ciekawych przygód. Zważywszy na docelową grupę wiekową nie będę zagłębiał się za bardzo w warstwę fabularną, jej złożoność choć jest ona bardziej rozbudowana niż początkowo się spodziewałem, czy postacie. Jedno marudzenie, przydałby się jakiś mini słowniczek na końcu aby wyjaśnić niektóre elementy lepiej niż w przypisach na dole strony. Jednak to tylko by szukać dziury w całym. Książka jest mega przyjemną powieścią drogi gdzie przyjaciele mają przed sobą jakiś cel i drodze do niego mają różna przygody. Napis "Kroniki Edai", może niektórych wprowadzić w błąd iż powieść jest pierwszym tomem i nie poznamy końca historii. Mogę więc uspokoić tę część czytelników i zdradzić iż tutaj mamy całą opowieść w jednym tomie. A ten napis to dlatego, że być może w przyszłości pod skrzydłami wydawnictwa pojawi się więcej książek z tego uniwersum.
Wydanie książki. Gdy odebrałem powieść z paczkomatu i otworzyłem przesyłkę zdziwiłem się, że wysłano mi egzemplarz w twardej oprawie, wiecie w większości wydania recenzenckie są w miękkiej, ale nie będę narzekać. Twarda oprawa dłużej będzie wyglądać jak nówka nie ruszana. Jeśli chodzi o wielkość czcionki to jest standardowa chociaż mnie wydaje się duża ale to dlatego, że gdy korzystam z czytnika ebooków dość mocno zmniejszam jej wielkość. Należy też nadmienić iż w książce jest kilka ilustracji które bardzo ładnie wpisują się wyobrażany świat.



Czy polecam tę powieść? Tak, jeśli dacie jej szansę i wytrzymacie początkowy zalew informacji będziecie się dobrze bawić, niezależnie od tego ile macie wiosen. 


Profil książki w serwisie Lubimy Czytać:







Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu



wtorek, 24 października 2023

Marcin Halski - Kres Zaślepionych

I cóż, ta krótka powieść czekała zbyt długo na swoją kolej ale w końcu się udało i muszę tak na szybko powiedzieć, że podobała mi się. Dobrze, że dano to w kategorii fantasy a nie horror bo wtedy bym a tak powiem, że fajna książka.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: HM
Seria: Zaślepieni
Premiera: 3 października 2023

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis wydawcy:

Druga część serii „Zaślepieni” przedstawia dalsze przygody grupy ludzi zdeterminowanych, aby ocalić ludzkość od klątwy zaślepienia – jednak dawna drużyna została bezlitośnie rozdzielona.
Los Heniego pozostaje nieznany… Soni, uwięziona przez władcę Walmii, traci powoli nadzieję na odzyskanie wolności. Dodatkowo zamek, w którym przebywa kobieta, skrywa niezwykłą tajemnicę – jej rozwikłanie może stanowić klucz do stworzenia antidotum, ale do tego będzie potrzebna pomoc nieoczekiwanego sojusznika.
Tymczasem rozproszeni po zagładzie oazy zaślepieni muszą obrać sobie nowy cel. Czy i tym razem losy pogrążonego w chaosie świata zostaną odmienione, a może na arenie pojawi się całkiem nowy, jeszcze groźniejszy przeciwnik?

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Na początku chciałbym dodać, że książka jest bezpośrednią kontynuacją i lepiej znać poprzednie części aby zrozumieć kim są Zaślepieni. Sama powieść nie należy do obfitych. Na czytniku z moim ustawieniem wielkości książka miała mniej niż dwieście stron. Jednak mimo niewielkiej objętości w samej książce jest bardzo dużo. Szczerze to nie wiem co napisać o książce oprócz tego, że jak podobała się poprzednia część to ta również się spodoba. Tutaj mamy więcej z historii samego świata oraz kilka nowych ciekawych wątków. A jeśli chodzi o zakończenie to za bardzo nie wiadomo co o nim sądzić. Z jednej jest fajne a z drugiej otwiera nie tyle furtkę co całą bramę dla kolejnych części. 
Powieść jest dobra aby mile spędzić czas.

Profil książki w serwisie Lubimy Czytać:

sobota, 21 października 2023

Arkady Saulski - Czarne Miecze

Książka którą zacząłem czytać w wersji fizycznej i skończyłem w cyfrowej z zamiarem jak najszybszego jej ukończenia. Tak w wielkim skrócie to książka podobała mi się a moja ocena to osiem, osiem i pół na dziesięć.


------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:


Wydawnictwo: Fabryka Słów
Premiera: 20 października 2023


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis wydawcy:

(Wydanie I, Wydawnictwo Fabryka Słów, Lublin-Warszawa, 2023)

"Czarne miecze" - Śmierć łączy skuteczniej od miłości.
Zachód Nipponu trawi wojna o hegemonię. Daimyo zabijają się nawzajem walcząc o władzę i bogactwo. Tymczasem świat nie ogranicza się do Nipponu. Tuż u granic czai się prawdziwe zagrożenie. Krwiożerczy drapieżnik szczerzący kły, gotów rozszarpać każdego, kto stanie mu na drodze. Jedynym ratunkiem wydaje się zjednoczenie wobec wspólnego wroga. Wojownicy muszą zapomnieć o krzywdach, zdradach i przelanej krwi. Jeśli się nie uda, prawdziwa rzeź dopiero się zacznie.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Pierwszy tom nowej serii. Niestety gdy dotarła do mnie książka nie było kiedy czytać tak dużo jakbym chciał ale gdy nadeszła sobota postanowiłem usiąść i poznać historię do końca. I co mogę napisać o książce? Jest ciekawa, może trochę długo się rozkręca bo praktycznie jedna trzecia książki to wstęp i obawiam się iż część osób może przez to ją odłożyć ale jeśli wnikniecie już w ten świat to dalsza część powieści bardzo szybko Wam zleci. 
Powieść ma swoje specyficzne tempo, jest takie niespieszne. Zupełnie tak jak człowiek to sobie wyobrażał podczas oglądania filmów z samurajami, roninami i ogólnie z kraju Kwitnącej Wiśni. Dodatkowo jest dużo nazw które mogą początkowo nieco wybijać z rytmu gdy czytelnik przypomina sobie co oznaczają. A jeśli chodzi o wyjaśnienia tych pojęć w książce to rozwiązano to poprzez umieszczenie wyjaśnień wprost w książce. Na przykład "bohater założył zbroję i tu nazwa", albo coś w tym guście, oraz na końcu jest mini słowniczek. Obie metody są moim skromnym zdaniem na plus. Zwłaszcza dla kogoś takiego jak ja który coś tam słyszał o tej kulturze ale tak naprawdę bardzo mało wie.
Sceny akcji, są niestety nieliczne ale jak już są to ukazane w bardzo plastyczny sposób. Dodatkowo mimo mowy o bogach i tym podobnych w książce nie ma magii. Można by nawet sobie wyobrazić iż tak wyglądały starcia poszczególnych władców Japonii w czasach samurajów. 
Bohaterowie, i tu mam pewien problem. Mimo, że jest ich wielu i nie sposób ich pomylić to mam czytelnik ma wrażenie uczestniczenia w czymś na to nie ma się większego wpływu. Może niektórzy z was potraktują to jako wadę ale chodzi mi bardziej o to, że w powieści jest ukazana bezradność poddanych gdy władca danych ziem pokłóci się z innym. 
Czy polecam tę powieść? Tak, polecam. Czy przeczytam inne tomy serii? Najpewniej tak, ponieważ mimo satysfakcjonującego zakończenia jest jeszcze wiele pytań bez odpowiedzi.

Profil książki w serwisie Lubimy Czytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5078188/czarne-miecze

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu


poniedziałek, 18 września 2023

Julie Kagawa - Cień Kitsune

Skończyłem czytać/słuchać najnowszą książkę Julie Kagawy i w wielkim skrócie jest to bardzo dobra książka, chociaż jakbym miał się do czegoś przyczepić to coś by się znalazło. Jednak mimo tego jest to pozycja godna polecenia.


-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Seria: Shadow of the Fox
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Premiera: 8 września 2023

---------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis wydawcy:

Być lisem jest znacznie prościej, niż być człowiekiem.
Dla młodej Yumeko, magicznej istoty zwanej kitsune, jeszcze nie jest to oczywiste.
Żyjąc na granicy świata duchów i śmiertelników szuka swojej drogi ku przeznaczeniu. Ono jednak znajdzie ją samo, w dniu, w którym horda demonów odbierze jej to, co uważała za dom i wszystkich, których uważała za rodzinę.
Zrozpaczona, przerażona i bezbronna wie jedno: musi ochronić skarb, który został jej powierzony. Ukryć go w jedynym bezpiecznym miejscu - świątyni z legendy, zrodzonej z mitu i plotki. Na drodze do celu stoją krwiożercze demony, potężna magia i morze zwykłej, ludzkiej podłości. A młoda, niedoświadczona kitsune ma tylko swoją lisią magię i spryt. I rozpalający jej duszę coraz mocniej błękitny, zimny płomień gniewu.

O książce:

W pierwszej księdze inspirowanej japońską mitologią trylogii Julie Kagawa snuje wciągającą opowieść o przyjaźni i zdradzie, prawdzie i oszustwie, przybranej tożsamości i tajemnicach, które mogą wpłynąć na przyszłość całego świata.
Co tysiąc lat, posiadacz zwoju tysiąca modlitw ma prawo przyzwać Wielkiego Kami, żyjącego w morskich odmętach smoka, zdolnego spełnić dowolne życzenie śmiertelnika. Czas powrotu smoka zbliża się z każdym mijającym dniem i w całym Iwagoto trwają gorączkowe poszukiwania fragmentów zwoju.
Kiedy demony zabijają przybraną rodzinę pół-kitsune imieniem Yumeko, dziewczyna ucieka z dotychczasowego domu, unosząc ze sobą jedną część starożytnego pergaminu. Przeznaczenie stawia na jej drodze tajemniczego samuraja Kage Tatsumiego, który oferuje Yumeko szansę na przetrwanie. On jednak też należy do grona poszukiwaczy zwoju. Dochodzi do zawarcia skomplikowanego przymierza, a dziewczyna musi spłatać największy i najważniejszy figiel swego życia. Musi zachować swą tajemnicę, od której zależy więcej niż jej własne życie i śmierć – losy zwoju zdecydują bowiem o losach całego świata.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Jeśli chodzi o tę książkę to jakoś dwie trzecie przeczytałem a resztę przesłuchałem. Powieść jest pełna akcji z zakończeniem które sprawia iż chce się poznać kolejne tomy od razu. Ale spokojnie nie zamierzam tu pisać czegokolwiek co może się choć otrzeć o spoiler. Ekipa którą Yumeko poznaje jest dość specyficzna i chociaż wiedziałem, że tak naprawdę to w tomie pierwszym nie będzie odpowiedzi a tylko wiele pytań to tak po prawdzie to wiele scen akcji nie za bardzo pozostawia nam czas na zadawanie pytań.
Jeśli chodzi o mitologię japońską to nie znam się na niej poza pojedynczymi informacjami ale tutaj mamy jej dużo więcej niż moja ograniczona wiedza miała dlatego chwała autorce za umieszczenie na końcu książki mini słowniczka gdzie po krótce wyjaśnione są niektóre elementy. 
O szybkiej akcji pisałem dlatego nie będę się powtarzał ale stwierdzę tylko iż nie sposób się nudzić podczas lektury.
Styl pisania. Może na początku trochę irytowało mnie to, że każda postać była piękna czy przystojna niezależnie od płci i to troszeczkę przeszkadzało w tworzeniu ich obrazów w umyśle, oczywiście oprócz takich stwierdzeń był też ogólny wygląd zewnętrzny ale skoro nawet ja w pewnym momencie zwróciłem na to uwagę to coś jest na rzeczy. Jednakże jest to tylko marudzenie kogoś komu wydaje się, że autorka nie lubi pisać opisów a większą frajdę sprawia jej tworzenie scen akcji i pokazanie walk. Bo one są pięknie ukazane. Nie ważne czy walka jest przy pomocy broni czy magii. W sumie to dzięki tej powieści dowiedziałem się, że te papiery ze słowami których magowie używają mają swoją nazwę. 
Książkę czytałem dużo dłużej niż normalnie bym taką pozycję wchłonął ale nie dlatego, że nie podobała mi się czy było tam coś co nie pozwalało mi wniknąć w świat. Nie po prostu miałem tyle zajęć, że czasem jak przez tydzień przeczytam jeden rozdział to jest fajny wynik. W sumie to dlatego przeszedłem na audiobooka aby poznać tę powieść. I oboje lektorzy zrobili świetną robotę, oczywiście mógłbym marudzić, że lektorka troszkę przesadziła z emocjami w niektórych momentach ale i tak mam nadzieję, że w kolejnych częściach wydawnictwo znowu umieści tę dwójkę tak ci którzy poznali tę część historii jako audiobook nie byliby zdziwieni zmianą głosów. 
Czy polecam tę powieść? Tak polecam. Szczególnie dla osób lubiących klimaty mitologii japońskiej oraz dużej ilości akcji.



Profil książki w serwisie Lubimy Czytać:

czwartek, 14 września 2023

Paulina Hendel - Cmentarz Osobliwości

Tak na szybko, książka bardzo mi się podobała i na pewno przeczytałbym ją szybciej jednak mój czas we wrześniu jest jak na razie dużo bardziej deficytowy niż we wcześniejszych miesiącach. Tak w wielkim skrócie to polecam tę powieść.


-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: We Need Ya
Premiera: 6 września 2023


------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis wydawcy:

Maximus Opoka jest zwykłym kurierem kasty i nic nie wskazuje na to, aby jego życie miało ulec poprawie. Co więcej, sprowadza na siebie dodatkowe kłopoty, kiedy postanawia okraść swojego szefa. Uciekając przed konsekwencjami swych czynów, spotyka tajemniczego mężczyznę, który twierdzi, że Max jest spadkobiercą pewnego dworku. Chłopak bez wahania przyjmuje spadek, w którym widzi rozwiązanie wszystkich swoich problemów.

Gdy Max dociera na teren posiadłości, okazuje się, że stał się właścicielem nie tylko ogromnego domu, w którym zamieszkuje służba, ale również innego tajemniczego przybytku — cmentarza osobliwości. Szybko odkrywa, że to nie jedyny element spadku, który został przed nim ukryty. Cmentarz zamieszkują potworne dusze, a zadaniem Maxa jest dopilnowanie, aby bramy cmentarza pozostały zamknięte dla jednej i drugiej strony świata. Gdy na teren cmentarza włamują się ciekawscy studenci, a jeden z nich ginie, wszystko jeszcze bardziej się komplikuje.

Kto został pogrzebany na cmentarzu i dlaczego? Czym są tajemnicze pakty, których treści nikt nie potrafi odnaleźć? Dlaczego dusze od dwustu lat tkwią na cmentarzu i nie mogą odejść w zaświaty?

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Najnowsza książka Pauliny Hendel jest kolejną świetną pozycją tej autorki. Ta powieść jest skierowana do lekko starszej grupy odbiorczej niż jej poprzednie powieści i nie jest to żaden spoiler ponieważ możemy to wywnioskować już na samym początku książki gdy poznajemy głównego bohatera. Nie będę tu powtarzał tego co jest w opisie wydawców aby sztucznie powiększać tę opinię tak jak to robią niektórzy blogerzy albo pisać po trzy razy to samo dlatego tylko stwierdzę iż mimo początkowego sceptycyzmu do samego Maxa to po jakimś czasie polubiłem go. Reszta postaci występujących w tej części też jest interesująca a postać którą polubiłem najbardziej to. Nie, nie mogę o niej napisać. Jednak jeśli już trochę znacie mój gust literacki to po lekturze na pewno odgadniecie o kogo chodzi.
Niestety mimo tych 480 stron książka wydaje się za szybko skończyć. Niby główny wątek rozwiązany i dostajemy wiele odpowiedzi na nasze pytania ale czytelnik chciałby aby zamiast napisu "koniec", był "koniec tomu pierwszego", czy coś w tym guście. Cóż, mimo tego, że książka wydaje się jednotomowa to zawsze człowiekowi pozostaje nadzieja iż kiedyś w tajemniczej przyszłości pojawią się inne książki w uniwersum wykreowanym w Cmentarzu Osobliwości. Naprawdę z wielką chęcią poznałbym ten świat bliżej. 
Paulina Hendel to jedna z moich ulubionych pisarek i mogę spokojnie napisać iż uwielbiam jej pióro oraz styl w jakim maluje przed nami świat. I dlatego nie zdziwię Was jeśli napiszę iż z czystym sumieniem polecam wam tę książkę jak i inne które napisała.


Profil książki w serii Lubimy Czytać:

Rebecca F. Kuang - Yellowface [ZAPOWIEDŹ]



Tytuł: Yellowface
Autor: Rebecca F. Kuang
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Premiera: 27 września 2023

YELLOWFACE, R.F. Kuang; Świetna lektura. Zbrodnia, satyra, horror, paranoja, kwestie tożsamości kulturowej i przywłaszczenia. A wszystko w sosie trwającej w mediach społecznościowej inby. Ponad wszystko, to jednak znakomita opowieść. Książka, którą trudno odłożyć, a jeszcze trudniej zapomnieć.

Stephen King



Zaczyna się od niespodziewanej śmierci. A później napięcie rośnie dosłownie odbierając oddech, aż do finału, który zaciska się na gardle niczym pętla. Finału, w którym katharsis przeplata się ze stadium szaleństwa a my, nawet poznawszy całą historię, nadal nie jesteśmy pewni, kto jest ofiarą a kto czarnym charakterem. A może, jak w życiu, w tej historii nie ma czarnych charakterów i niewinnych ofiar. Może są tylko mniej lub bardziej zdeterminowane postaci. Ludzie w różnym stopniu zanurzeni w szambie wyścigu po sukces i z nierówną furią obrzuceni błotem przez "opinię publiczną".

"Yellowface" pokazuje rynek wydawniczy, działanie social mediów i drogę do spełniania marzeń od strony, której nigdy nie chcielibyście oglądać. A jednak nie odłożycie tej książki, dopóki nie przeczytacie ostatniej strony.




***

Przebojowy bestseller New York Timesa!


Niewinne kłamstewka. Czarny humor. Fatalne konsekwencje. Juniper Song, wschodząca gwiazda literatury nie jest tym, za kogo się podaje, nie jest autorką książki, pod którą się podpisała, a przede wszystkim nie jest amerykańską Azjatką. To najkrótsze możliwe streszczenie przejmującej a jednocześnie przezabawnie kąśliwej powieści R.F. Kuang, autorki bestsellerowej powieści Babel.

Dwie młode pisarki, June Hayward i Athena Liu miały zostać bliźniaczymi gwiazdami na literackim firmamencie: w tym samym momencie skończyły studia na Yale, w tym samym roku wydały debiutanckie powieści. Lecz to Athena została ulubienicą czytelników i całej branży wydawniczej, a książka June nie doczekała się nawet wydania w miękkiej oprawie. Cóż, myśli June, nikogo nie interesują opowieści o przeciętnych, białych dziewczynach.

Tak więc, kiedy Athena ginie w koszmarnym wypadku, June, która była jego świadkiem, działa odruchowo: kradnie rękopis najnowszej książki przyjaciółki, eksperymentalnej powieści opisującej zapomniane losy chińskich robotników wspomagających w czasie pierwszej wojny światowej brytyjsko-francuski wysiłek wojenny na europejskim froncie zachodnim.

Co złego się stanie, jeśli June zredaguje rękopis Atheny i wyśle agentowi jako własny utwór? Co złego w tym, że pozwoli wydawnictwu nadać sobie pseudonim Juniper Song – a także uzupełnić go dwuznaczną pod względem rasowym fotografią na okładce? Czyż ten zapoznany fragment historii nie zasługuje na opowiedzenie, bez względu na to, kto go opowie? Tak twierdzi June, a lista bestsellerów New York Timesa zdaje się ją popierać.




June nie jest jednak w stanie wyjść z cienia Atheny, a wychodzące na jaw poszlaki zagrażają (nieuczciwie osiągniętemu) sukcesowi młodej autorki. Starając się ochronić swą tajemnicę, dziewczyna odkrywa, do czego jest w stanie się posunąć by zachować to, na co w swoim mniemaniu zasługuje.

Yellowface, posługując się pochłaniającą pierwszoosobową narracją, podejmuje kwestie różnorodności, rasizmu i kulturowego zawłaszczenia, istotne nie tylko w branży wydawniczej, lecz jako problem tłumienia w białym społeczeństwie Zachodu głosu amerykańskich Azjatów. Powieść R.F. Kuang jest aktualna i ostra jak brzytwa, a przy tym wspaniale się ją czyta.






poniedziałek, 11 września 2023

Jacek Komuda - Zawisza 2: Złamany Półksiężyc [ZAPOWIEDŹ]






Tytuł: Zawisza 2 - Złamany Półksiężyc
Autor: Jacek Komuda
Seria: Zawisza
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Premiera: 15 września 2023







Opis wydawcy:

Tylko zjednoczeni zwyciężą. Podzielonych rozdziobią kruki, a popędliwych rozszarpią psy sułtana.

Turecka nawała przetacza się przez Europę. Zajęty Widyń, Bałkany, sułtańskie wojska stoją na granicy Węgier.
Świat chrześcijański oczekuje, by miecz, który niegdyś poraził Krzyżaków, teraz walczył w obronie wiary.
Na wezwanie Zygmunta Luksemburczyka odpowiada wielu - jedni z żądzy łupów, inni zwabieni widmem wojennej chwały, jeszcze inni dla pokuty.
Pod sztandarem Zawiszy Czarnego miejsce znajdzie każdy, kto serce ma mężne a ramię silne. Nieuchronnie jednak jakaś dłoń zbliża się do sztyletu i ma tylko jeden cel: dokonać zemsty.

Sprawiedliwość wywyższa naród, a grzech zaniechania czyni ludy nędznymi.




Fragment:

Gniew tyrana
Najjaśniejszy panie i królu! – Głos Ścibora ze Ściborzyc był beznamiętny; jakby przemawiał kupiec albo patron w sądzie, wygłaszając sakramentalne: wóz albo przewóz. – Albo wyjdziemy w pole i przyjmiemy bitwę, albo czekamy. Wówczas sułtan na pewno nie zapomni o nas, kiedy rozprawi się z Francuzami i Burgundami!
Albo też uciekniecie i okryjecie się śmiertelną infamią...
Tych słów Ścibor już nie wypowiedział. Nie trzeba ich było mówić, były logicznym dopełnieniem wywodu, godziły w Luksemburczyka jak strzały w Świętego Sebastiana.
– Nie porzucimy, królu, z takim trudem zebranej krucjaty, wojsk i świętych mężów. Nie chciałbyś chyba dodać złych przydomków do imion nas wszystkich – odezwał się Mircza Stary.
Zygmunt podniósł rękę zaciśniętą w pięść.
– Grajcie do ataku. Dziej się wola Boża...
Odezwały się trąby, słabo, jakby pobrzmiewały w nich chwiejne wola i wiara króla.
Dopiero po chwili zagrzmiały mocniej.
– Proszę, wy też się boicie – wyszeptał Wolkenstein, widząc, jak Mikołaj z Garbowa podnosi zasłonę basinetu i całuje krzyż. – A mnie strofowaliście...
Polak opuścił krzyżyk na folgi kołnierza zbroi.
– Tylko głupcy nie znają strachu. A zdrajcy boją się po dwakroć. Lękam się jak każdy, lecz najbardziej o moich synów. Zostawiłem w domu trzech. Jana Farureja starszego, Piotra najmłodszego i średniego. Średni to...
Wolkenstein nie słuchał.
– Średni to Zawisza. Chłopak jak złoto. Jednak... wolę tu zginąć, niż miałby się dowiedzieć, że jego ojciec był tchórzem.
Przebrzmiały trąby, podniosły się proporce. Ogromna fala jeźdźców najeżona ostrzami poczęła równo i wyniośle postępować w górę, pod wzgórza. Najpierw ruszyły węgierskie banderie lewego skrzydła, lżej uzbrojone niż Burgundowie. Tylko panowie, żupani i banowie byli w pełnych zbrojach, w basinetach ze spiczastymi zasłonami, niektórzy w przestarzałych krecich pyskach albo hełmach bez zasłony. Pozostali w płatach, w kolczugach, czeladź i giermkowie w osłonach ze skór, inni w kirysach na przeszywanicach. Ich konie były mniejsze, zwinniejsze, bez kropierzy i pancerzy; czasem w tłumie mignął nakarczek lub naczółek. Banderie prowadzili z obu skrzydeł Leusták Jolsvai, palatyn Węgier, i Miklós II Garai, ban Chorwacji i Dalmacji, obaj z pocztami wielkimi niczym całe chorągwie. Za nimi postępowały doborowe chorągwie niemieckiej jazdy zaciężnej, w pełnych zbrojach, wiedzione przez Filiberta de Naillac, mistrza joannitów z Rodos.
Oddalali się od Nikopolis, niezdobytej twierdzy, pozostawiając pod nią piechotę i kuszników; coraz wyraźniej zwiększał się odstęp pomiędzy ogromną czerwono-błękitno-brązową masą jazdy a szarobrązową ćmą pachołków. Wreszcie dowódcy kazali zagrać krótko i ława jeźdźców ruszyła szybciej, rysią. Równy dotąd szyk od razu zafalował, zaczął się rozłamywać; jedne banderie szły szybciej, inne wolniej, rycerze wyprzedzali giermków, ci doganiali ich galopem, w tumanach kurzu, z tyłu dreptały pochodowe konie strzelców i pachołków.
Podjeżdżając pod wzgórze, zalali je niczym wiosenna powódź, podeszli pod górę, aż wreszcie ukazała im się pofalowana równina opadająca w dół. Tam wrzała jeszcze bitwa, unosiły się kłęby pyłu, ledwie dostrzegalnie błyskała stal. I nagle, najpewniej na rozkaz sułtana lub jego wezyra, z kłębowiska zaczęły wyłaniać się gromady jeźdźców i formować długie linie konnych oddziałów.
– Na co czekacie? – krzyknął Zygmunt do swoich przybocznych i dowódców. – Oni wciąż walczą. Zróbcie coś! Od czego jesteście!
Jazda schodziła ze wzgórz, prosto na równinny teren przed jarami kończącymi się z prawej, zachodniej strony spaloną, zrujnowaną wioską. Szła siłą rozpędu na Turków i ich sprzymierzeńców, coraz bliżej...
Palatyn Węgier skinął głową na gońców, dał znać trębaczom, każąc się zatrzymać.
Opadły proporce, pochyliły się chorągwie, trąby zagrały długo. Idące kłusem rycerskie hufce poczęły stawać.
– Wyrównać szyk! – rozkazał Jolsvai Leusták. – Jedźcie!
Gońcy ruszyli wzdłuż banderii, okrzykując przedchorągiewnych rycerzy i chorążych. Zastępy poczęły falować, rwać szyk, by zaraz odtwarzać go na nowo; Węgrom szło sprawniej, bo szli po prostu w kilku szeregach, w formacji przypominającej prostokąt, ale Niemcy przez długą chwilę szarpali się z końmi, niektórzy wręcz wyrywali do przodu, aby zaraz potem zawrócić i wciskać się w swoje miejsce w kolumnie jeźdźców.
– Patrzcie! – zakrzyknął Ścibor ze Ściborzyc. – Wolkenstein, wytęż wzrok. Tam, koło wioski!
Za chwilę zobaczyli to już wszyscy – w nowych tumanach kurzu zza glinianych domostw i resztek płotów wynurzała się konnica... Zupełnie inna niż turecka. Wojownicy w zbrojach, nieraz piękniejszych niż pancerze węgierskich rycerzy. Błyskający stalą, żółcią i brązem.
To nie byli Turcy! Nie mogli nimi być!
– Co widzicie!? – zakrzyknął Ścibor do Wolkensteina. – Mówcie, zawierzam waszym młodym oczom.
Królewski paź wytężył wzrok, zmrużył błękitne oczy.
– Widzę chorągiew, piękny, krasny gonfanon. Nad nim złocisty ptak, dwugłowy orzeł z dwoma trąbami. Szlachetny władco, to Serbowie.
– Stefan Lazarević.
– Na Boga, idzie nam z pomocą!
– Nie – pokręcił głową Ścibor. – Przyszedł na naszą zgubę.
– Dwie głowy orła są jak smocze łby – powiedział ponuro Wolkenstein.
Serbowie rozpędzali się. Ogromna rzesza konnych rycerzy, zbrojnych nie gorzej niż wasale Zygmunta. Narastał łoskot kopyt i ryk, krzyk nacierających rycerzy, rozpaczliwy, smutny, jakby krzyczeli nie atakujący, ale zwyciężani.
– Trąbić do ataku! – wydał rozkaz palatyn Leusták.
Ryk trąb, rżenie wierzchowców, przez chwilę panował nieład. Pierwsze zaczęły zrywać się do szarży węgierskie banderie, lotne jak ptaki. Chwila i szli już mocnym, rozfalowanym galopem, kołysząc się w siodłach, pochyleni do przodu. Z łopotem proporców opadł w dół las kopii i wtedy jeźdźcy odpuścili wodze, dodając koniom pędu ostrogami.
Polscy rycerze przyboczni przyjęli ciężkie kopie od giermków; wysunęli się karnie do przodu, zasłaniając króla Zygmunta murem tarcz, kirysów i zbroi. Z tyłu trzymał się Wolkenstein z proporcem, dalej giermkowie i służba. Ruszyli ciężkim kłusem, od razu weszli w galop, nabierając pędu...
Czasu nie było. Nagle ujrzeli na wprost siebie rozkołysaną linię żelaznych jeźdźców serbskich, ich pochylone głowy, ramiona i ręce trzymające wyciągnięte kopie! Mało miejsca na rozpęd. Za mało...
Jedno uderzenie, dwa, trzy ciosy, błysk; zderzyli się!
Nadeszła chwila, w której wszystko działo się za szybko, jak we śnie, jakby ludzki umysł nie nadążał za chwilą, w której dwie ławy ciężkozbrojnych rycerzy wpadły na siebie w pędzie, godząc kopiami w hełmy, piersi, tarcze! Moment, kiedy rycerski instynkt wyrobiony w ćwiczeniach, turniejach, walkach działa szybciej niż myśl, kiedy pamięć zakuta w ramionach, nogach, instynkt bojowego konia warte są więcej niż rozsądek. Kiedy nie ma czasu niczego przemyśleć. Po prostu zawierucha, bój, śmierć!
Z trzaskiem pękających tarcz i zbroi zwalili się z siodeł rycerze, padły konie, czasem zrzucając i przygniatając jeźdźców. Inne zrywały się, kopiąc i wierzgając jak furie.
I wtedy spoza końskich pysków okrytych żelaznymi naczółkami, zza chaosu przewracających się zbrojnych wypadł rycerz w błyszczącej, niczym nieosłoniętej zbroi. Z nastawioną kopią, walił prosto na ogromną chorągiew króla Węgier, godząc grotem w sam środek okutej mosiądzem włoskiej płyty Zygmunta Luksemburczyka. Huk, tętent kopyt, wszystko jak we śnie!
I jak we śnie przed króla wysunął się rycerz w prostej, okrytej tuniką zbroi, z polską Sulimą na tarczy, z nastawioną, naszykowaną do uderzenia kopią. Uderzył krótko, w jednej chwili zmiótł z siodła szarżującego Serba, odrzucił ułomek drzewca i...
Dostał z boku, spadł, runął pod konia, ten jednak nie stratował go, wspiął się trochę, jednak wytrzymał bitewny szał i zamęt! Tuż obok bili się pozostali Polacy, zrzucani z siodeł, rąbiący mieczami w koło, bo mrowie przeciwników zacieśniało krąg wokół nich, napierając końmi. Tnąc, kłując, rąbiąc, zwalając wrogów.
Wielka chorągiew Węgier dzielona w słup, z czerwono-białymi pasami na lewym i stającym dęba gryfem Zygmunta na prawym polu, zachwiała się, padła...
Trzask! – wyleciał z siodła królewski chorąży, łamiąc kopię, której drzewce wciąż tkwiło w jego ciele. Podniósł się wrzask, jęk bólu w zamęcie bitwy.
– Turcy! Turcyyy! – rozległy się krzyki.
I rzeczywiście, za Serbami nadlatywali już lotni, szybcy i zwinni osmańscy jeźdźcy, zamykając luki, obchodząc z boków Węgrów i Niemców, zamykając kolisko wokół krzyżowców, równie sprawnie jak wcześniej wokół Burgundczyków, Francuzów i Anglików.
– Panie, ratuj Węgry! Uchodzimy! – krzyczał nadworny rycerz Hermann Cilli. – To koniec! Koniec.
Zygmunt nie potrzebował nic dodać. Obrócił konia, oddając wodze w ręce Hermanna i Jana, burgrabiego Norymbergi, który dziwnym trafem znalazł się tuż obok. Skinął na Ścibora ze Ściborzyc.
– Opuszczam pole – wycharczał. – Prowadźcie w imię Boże...








wtorek, 5 września 2023

Jolanta Żuber - Manekiny [PRZEDPREMIEROWA]

Cóż, kolejna książka przeczytana. Ten wrzesień zaczyna się dużą ilością premier, czasem nawet człowiek nie wie czy wszystko ogarnie. Ale nieważne, wracamy do tematu.



-------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: Ridero
Premiera: 19 września 2023


-------------------------------------------------------------------------------------------
Opis wydawcy:

Młode małżeństwo z Leśniska traci w pożarze swoje jedyne dziecko. Natalia Berner pogrąża się w rozpaczy, a dramatu całej sytuacji dodaje fakt, że kobieta nie akceptuje już swojego poparzonego ciała. Adam, jej mąż i właściciel domu pogrzebowego, postanawia zemścić się na wszystkich, którzy doprowadzili do pożaru. Wpada na pomysł niebezpiecznej, krwawej gry, by wymierzyć sprawiedliwość.
Monika i Marek toną w długach. Widmo utraty domu i niekończących się rat sprawia, że rozpaczliwie poszukują wyjścia z sytuacji. Kiedy dostają propozycję udziału w tajemniczej grze, nie wahają się z niej skorzystać. Miejsce, do którego trafiają, i zasady w nim panujące odbiegają jednak od ich wyobrażeń. Przesiąknięte mrokiem ściany popychają ich do coraz gorszych czynów.
Gdzie przebiega granica między dobrem a złem? I ile człowiek jest w stanie zrobić… dla pieniędzy?

-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Jak wiecie lub nie, rzadko czytam książki z tego gatunku, ale będąc całkowicie szczerym przyciągnęła mnie okładka i to, że przedpremierowo jest obecna na Legimi. A skoro i tak opłacam abonament to co mi szkodzi sprawdzić. Od razu Wam powiem, że książka podobała mi się. Chociaż nie wiem czy temat który jest w książce jest odpowiedni aby mówić "podoba mi się", nie chcę wchodzić w spoilery jednakże jest tam kilka elementów które zaskoczyły. Jak chociażby pewien wątek pary która odwiedza "Dom Marzeń", ale nie chcę Wam psuć niespodzianki. Książka ma w moim ustawieniu czcionki ponad 360 stron ale przeczytałem ją w jeden dzień. Tak, że samo to mówi pozytywnie zarówno o książce jak i stylowi pisania autorki. 
Małe ostrzeżenie, nie jest to książka dla osób lubujących się w szybkich akcjach, tutaj wszystko jest ukazane miarowo i klimatycznie jednakże w żadnym momencie nie nudno. 
Bohaterowie. I tu mam problem. Ponieważ nie potrafię powiedzieć, że dana postać jest jednoznacznie dobra czy zła. Ponieważ tak naprawdę każda z przedstawionych postaci ma swoje pobudki, niektóre postacie troszkę się za bardzo zagalopowały i nie potrafią skończyć bez pomocy ale nie ma dobrej i złej. Chociaż..., nie będę kontynuował ponieważ mogę rzucić spoilerem. 
Czy polecam tę powieść? Cóż, tak ale z zastrzeżeniem iż są tam trudne tematy i mocniejsze sceny. Nie każdemu mogą przypaść do gustu.
Profil książki w serwisie Lubimy Czytać:

John Scalzi - Serny Glob

Powieść która zaskoczyła mnie gdyż po zapowiedziach spodziewałem się iż będzie bardziej w klimatach komedii ale po skończonej lekturze stwie...