czwartek, 30 października 2025

Paulina Hendel - wywiad

I nadszedł ten dzień na który długo czekałem. W końcu poczułem iż jestem gotowy aby zapytać moją ulubioną pisarkę czy zgodzi się na amatorski, mini wywiad. A świetną okazją ku takiemu wywiadowi była premiera najnowszej powieści. "Cmentarz Grozy", trzeci tom z serii Cmentarz Osobliwości.
Poniżej będziecie mieli 10 pytań. Mam nadzieję, że znajdziecie w nich ciekawe tematy.


1. Mogłabyś przedstawić się tym z czytelników którzy jeszcze nie natrafili na Twe pióro?

 

Nazywam się Paulina Hendel – pisanie to moja pasja. Pochodzę z małego miasteczka, obecnie mieszkam w Gdańsku. Jestem autorką Zapomnianej księgi i Żniwiarza – powieści z elementami demonologii ludowej; Cmentarzy osobliwości opowiadających o niechcianym spadku i pokutujących duszach; Szeptów Rodu Eld Veriani – przygodowego fantasy oraz Wzgardy – kryminału fantasy.

2. Jako, że niedługo premiera trzeciego tomu Cmentarza Osobliwości chciałbym dowiedzieć się czy trudniej było pisać bardziej "dorosłą" powieść czy młodzieżówki?

Każda z nich ma swoje plusy i minusy. Nieważne, czy piszę dla starszego, czy młodszego czytelnika, staram się, by bohaterowie byli prawdziwi, a sam tekst wyzwalał emocje.

3. Która książka z całego Twego dorobku jest Tobie najbliższa?

 

To się często zmienia 😉. W tej chwili jest to Cmentarz osobliwości, który rozpoczął w mojej karierze pisarskiej nową erę. Dzięki niemu na jakiś czas pożegnałam się ze słowiańskimi demonami i zaczęłam odkrywać całkowicie nowe światy.

4. Którą powieść z całego Twego repertuaru pisałaś najdłużej a którą najkrócej?

 

Najdłużej pisałam moją pierwszą powieść, Strażnika, co zajęło mi około roku. Wtedy jeszcze nie byłam pewna, czy znajdę wydawcę i czy ktokolwiek będzie w ogóle zainteresowany taką książką, więc liczyłam się z tym, że może to być tekst, który ostatecznie wyląduje w szufladzie. Na szczęście nie traciłam nadziei.

Najkrócej pisałam Szept ognia – około miesiąc. Miałam wtedy akurat dużo czasu i całe dnie poświęcałam pracy. Szept jest dość lekką książką i po prostu dałam się porwać tej przygodzie.
5. Czy w pierwszym i drugim tomie Cmentarza Osobliwości jest coś co z dzisiejszej perspektywy byś zmieniła, rozbudowała itp.?

 

Nie, jestem zadowolona z Cmentarzy i nic bym w nich nie zmieniła.

6. Masz swój "rytuał pisarski"?

 

Tak! Jest to przede wszystkim kawa. Zawsze jak siadam do komputera, muszę mieć obok siebie wielki kubek gorącej kawy.

7. Czy miałaś momenty podczas pisania którejkolwiek książki gdy chciałaś jakiś napisany rozdział wyrzucić bo coś ci nie pasowało do całości?

Zdarzały się takie fragmenty, które musiałam usunąć, ponieważ nie pasowały do reszty fabuły lub niepotrzebnie ją rozciągały, albo powtarzały jakieś informacje. Zazwyczaj nie były dłuższe niż strona. Na szczęście nie musiałam nigdy wyrzucać aż całego rozdziału.

8. Planujesz stworzyć książkę paragrafową? Moje standardowe pytanie.

Nie planuję, ale myślę, że to mogłoby być ciekawym doświadczeniem.


9. Czy masz jakiś gatunek książkowy który chciałabyś napisać oraz taki którego w ogóle nie ruszysz?

Uwielbiam fantastykę. Zarówno jako autorka, jak i czytelniczka. Nie wykluczam, że kiedyś napiszę coś w zupełnie innym nurcie, na razie jednak pozostaję wierna fantastyce, którą lubię mieszać z innymi gatunkami takimi jak groza, czy kryminał. Nie sądzę, żebym kiedykolwiek napisała romans.

10. Jakbyś miała możliwość przenieść się do uniwersum dowolnej swojej powieści to na którą padłby wybór?

 

Z romantycznego punktu widzenia – mogłabym przenieść się do każdego z moich światów. Zamieszkać w Lawendowym Dworku razem z Maxem, przenieść się do Święcina wraz z Hubertem i Izą, czy żyć w upalnej Kolonii ze Wzgardy, a może zwiedzić Obsydię razem z Zoyą…

Jestem jednak realistką i wiem, że życie w każdym z tych światów byłoby niezwykle trudne, pełne niebezpieczeństw i zapewne bardzo szybko bym tam zginęła 😉.

Bardzo dziękuję autorce za wzięcie udziału w wywiadzie. 

niedziela, 26 października 2025

Super Fantasy Kingdom

Cóż, nie wiem czy pisanie o grze we wczesnym dostępie jest dobrym pomysłem bo ja coś napiszę a później twórcy dadzą aktualizacje albo wręcz wypuszczą grę ukończoną i albo zmienią wiele elementów albo usuną jedne elementy a wrzucą całkiem nowe. 
Ale potraktujmy to jak krótką opinię po kilku rozgrywkach.
Super Fantasy Kingdom od firmy o tej samej nazwie to gra strategiczna w której jako władca wracamy z jakiejś tam wyprawy i widzimy jak nasz kraj jest pustoszony przez wrogie hordy. Musimy odbudować nasz kraj i na nowo wytyczyć zniszczone drogi. 
Jako, że to rogualike to nie spodziewajcie się iż za pierwszym zagraniem uda Wam się wypełnić zadanie. 
W grze mimo tworzenia lub naprawiania budynków, które na szczęście szybko powstają, mamy coś takiego iż nie rozkazujemy bezpośrednio naszym ludziom. Ten aspekt może Wam przypominać "The Settlers", lub "Majesty", może i niektórym, będzie brakowało jakiejś metody nadawania priorytetu jakimś zadaniom jednak jeśli nie obrazicie się mini spoilera ta opcja jest obecna w grze, trzeba tylko odbudować drogę do odpowiedniego budynku i jeśli macie tyle surowców to odkryć tę metodę.
Uważajcie, ta produkcja ma w sobie syndrom jeszcze jednej partii, zwłaszcza gdy odblokujecie możliwość korzystania z nieumarłych zamiast pierwszego zwykłego świata. 



Załączone grafiki pochodzą z karty gry na serwisie gog.com

Grę kupiłem w serwisie gog.com:

poniedziałek, 20 października 2025

XIAOMI Redmi Watch 5 Active


Tego smart zegarka używam już od ponad dwóch tygodni. Może i ja oraz sport nie specjalnie jesteśmy ze sobą ale ten zegarek sprawdza się świetnie jako urządzenie codzienne. Noszę go w pracy i po niej a zdejmuję tylko gdy wracam do domu i pracuję przy komputerze aby mi podczas pracy nie jęczał iż "za długo siedzę", oczywiście mógłbym to wyłączyć ale po co? Tak naprawdę to mam po włączane większość rzeczy które drenują baterię jak na przykład stałe monitorowanie tętna czy wykrywanie ćwiczeń. 
Za te lekko ponad sto złotych urządzenie jest godne polecenia, jednakże radziłbym Wam dodatkowo kupić osłonkę na wyświetlacz. Jest to kawałek plastiku który praktycznie cały wyświetlacz zasłania i boki urządzenia też. Etui nie zasłania tylko bocznego przycisku. Jednakże gdy takie etui już dacie (u mnie dałem je tylko i wyłącznie dlatego aby długi rękaw nie włączał mi różnych tarcz sam z siebie albo ćwiczeń), będziecie musieli nieco mocniej przyciskać wyświetlacz aby reagował. Jednak jest to coś czego można było się domyśleć. 
Ten dwu calowy wyświetlacz wydaje się duży. dla niektórych może to być wada jednak wolę większe ekrany niż jakieś małe. 
Niektórzy z Was pewnie też odczytują wiadomości z zegarka, dlatego od razu mówię iż wyświetlają się one w całości. Znaczy jest małe powiadomienie a jak klikniecie to możecie przeczytać całą wiadomość. 
Słowem jeśli szukacie taniego smart zegarka to Xiaomi Redmi Watch 5 będzie spełniał wasze wymagania.
Pamiętajcie iż ta zabawka nie jest produktem medycznym i jeśli wykryje u Was jakieś nieprawidłowości to jest to znak byście poszli do specjalisty na dodatkowe badania ale nie musicie panikować.

To jest tylko moja opinia i firma nie ma żadnego wpływu na ten tekst. Urządzenie kupiłem sam z siebie, w sumie to wybrałem go mimo, że na początku chciałem MiBanda 10 od Xiaomi ale chciałem zobaczyć jak będzie mi się używało zegarka z kwadratową tarczą.

sobota, 18 października 2025

Rafał A. Ziemkiewicz - Walc stulecia



Wydawnictwo: Fabryka Słów
Premiera: 10 października 2025

--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis wydawcy:

Świat przyszłości XXI wieku nastawiony na zysk, gdzie wszystko można, ale nic się nie opłaca.
Metody działania wypracowane dekady wcześniej w systemach totalitarnych są wciąż skuteczne na usługach superkoncernów łączących najważniejsze światowe biznesy, pociągających za smycze na szyi społeczeństwa. Brzmi znajomo?…
W tym wszystkim tkwi Orin Bethlen - twórca wirtualnych gier fabularnych pracujący nad swoim opus magnum, mającym zapewnić mu powrót do sławy.
Fabuła w rytm walca płynie w świat roku 1914, świat istniejący jedynie w umysłach graczy, ale rzeczywisty jak tylko to możliwe. Tak rzeczywisty, jak błoto okopów i rzeź rewolucji, które mają nadejść za kilka miesięcy.
Ta gra nie prowadzi do szczęśliwego zakończenia, a w jej scenariuszu ktoś zaczyna mieszać.


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Szczerze mówiąc to mam problem z tą powieścią. Teoretycznie jest w niej wszystko co powinno być w świetnej książce a jakoś nie potrafiłem odnaleźć się w tym świecie. Nie twierdzę iż nie jest on ciekawy ani ciekawie stworzony po prostu brak było czegoś abym zanurzył się w tym uniwersum. I nie jest to nieciekawa budowa bohaterów, ponieważ są oni napisany w sposób dzięki któremu nie sposób pomylić ich między sobą. Może trochę brakuje tu samej akcji a gdy już przychodzi co do czego jest ona przedstawiona w dość powolnym i monotonnym stylu zupełnie jakbyśmy czytali nieciekawy raport będący końcowym opisem załatania jednej dziury w chodniku. A może po prostu nie jestem grupą docelową tej powieści i lepiej abym został przy space operach, młodzieżówkach czy tego typu książkach a takie gdzie są przedstawiane poważniejsze tematy omijał i pozostawiał je innym czytelnikom. 
Nie mam zamiaru oceniać tej powieści a czy ją polecam czy nie to cóż, zajrzyjcie lepiej na opis wydawcy i sami zdecydujcie czy dacie jej szansę. Ja, może jeszcze kiedyś powrócę do Walca Stulecia ale na razie wolę lżejszą lekturę przy której człowiek może się wyciszyć i zapomnieć o rzeczywistości.
Profil książki w serwisie Lubimy Czytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5209286/walc-stulecia
Za egzemplarz powieści dziękuję wydawnictwu


niedziela, 12 października 2025

Marcin Podlewski - Głębia: Imprint




Powiem tak, w wielkim skrócie Imprint bardzo mi się podobał ale przeczytanie tych prawie 900 stron w dwa dni to troszkę za dużo, powinienem sobie rozłożyć to na dłuższy czas. Ale jak trafię na taką książkę to naprawdę ciężko ją odłożyć na dłużej niż wymaga to pójście do toalety czy tego typu sytuacje.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Premiera: 10 października 2025



--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis wydawcy:


Witaj w kolejnym wymiarze space opery!
Oto Galaktyka Andromedy - zasiedlona przez ludzkość po Wielkim Exodusie.
Oto kosmos, w którym twardą ręką rządzi Imperium Exodusu, gdzie Obcy porozumiewają się z ludźmi za pomocą tajemniczego Daru, a Maszyny i Siddarthowie współpracują z nimi w myśl pradawnych paktów.
Oto wszechświat Głębi - zagadkowej, wpędzającej w szaleństwo nibyprzestrzeni, ślizgu głębinowego i imprinterów - potomków legendarnego Wybawcy.
Oto świat Eltie Grunt wyruszającej na misję, która może uratować jej życie… by mogła nadal żeglować wśród gwiazd.

A nie będzie to łatwe.
Napęd ślizgowy już drży.
Dotknij nawigacyjnej konsolety.
Wznieś się ku gwiazdom i uwierz.
Bo ten imprint jest twój.
Zawsze był.

Przygotuj się na nową opowieść w uniwersum Głębi.
Cykl Galaktyka Exodusu rozpoczyna Głębia: Imprint - historia, która zabierze cię do zupełnie nowej galaktyki, z nowymi bohaterami i zagadkami, które czekają na odkrycie. To świeży rozdział, który rozszerza uniwersum o zupełnie nową, niezależną przygodę.


------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:


Cóż, na początku chciałbym powiedzieć iż oryginalną serię Głębia, czytałem dość dawno, akurat przy tej serii znajomość podstawki nie jest wymagana jednak dobrze jest znać chociaż podstawowe pojęcia. Po drugie, ze względu na objętość książki nie spodziewajcie się iż od pierwszej strony akcja będzie gnać na złamanie karku. Tutaj raczej mamy powolne wejście w klimat co jest dobre dla nowych czytelników którzy dopiero poznają uniwersum Głębi jak i dla tych którzy znali. Po za tym należy pamiętać iż pomiędzy wydarzeniami z Głębi a tymi tutaj upłynęło, aby nie spoilerować, sporo czasu. Dobrze zobaczyć jak rozwinęło się to co zapoczątkowano w poprzedniej Galaktyce, ale czasem czytelnik ma wrażenie iż niektóre elementy są powtarzane zbyt często. Jednak jest to tylko drobna rysa.
Bohaterowie. Jakby teraz o nich pomyśleć to mimo poświęcenia im sporej części książki oraz nadania im aby nie używać słowa głębi, pewnego rodzaju trójwymiarowości to nie potrafię o nich myśleć inaczej jak o postaciach z drugiego planu, a tak naprawdę jedyną postacią na której powinno zależeć czytelnikowi jest Eltie Grunt, notabene jej wizualizacja przypomina mi Ellen Ripley z klasycznych filmów o Obcym. Oczywiście to jest tylko moje zdanie i wasze po lekturze może być odmienne. Możecie chociażby bardziej zainteresować się losem pewnego ochroniarza, albo naukowca, albo..., nie tu nie zdradzę ponieważ mógłbym pójść w spoilery.
Jeśli chodzi o samą akcję to jak wspominałem nie pędzi ona na złamanie karku ale powoli i delikatnie otacza czytelnika nie pozwalając mu o sobie zapomnieć i mimo prawie 900 stronic zdaje się jakby koniec przychodził zbyt szybko. Możliwie iż jest to zasługa stylu autora który mimo czasowego wrażenia powtarzania kilka razy tego samego oraz zarzucania czytelnika miliardem pytań i szczędząc odpowiedzi na nie. Znaczy jakieś tam odpowiedzi są ale czytelnik pozostaje z apetytem na więcej. 
Czy polecam tę powieść? Tak, polecam jeśli lubicie sci-fi gdzie oprócz szybkich akcji jest również dużo spokojniejszych akcji dzięki którym mocniej wchodzimy w świat. Coś w stylu serii Expanse, przynajmniej w jej początkowych tomach.
Jeśli chodzi o mnie to najpewniej przeczytam kolejne tomy ale nie wiem czy nie zdecyduje się na wersje elektroniczne ponieważ czytnik wygodniej trzymać niż taką cegiełkę.



Profil książki w serwisie Lubimy Czytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5200958/glebia-imprint
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu


sobota, 4 października 2025

Marcin Mortka - Miasteczko Nonstead

Cóż, na początku chciałem się przyznać iż nie czytałem starszego wydania Miasteczka Nonstead. Tak naprawdę to dopiero niedawno ze strony FB dowiedziałem się iż jest to nowe wydanie już wcześniej ukazanej powieści. Dlatego moja opinia jest ze względu osoby która czyta powieść po raz pierwszy.


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: SQN



-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis wydawcy:

Nonstead to miejsce, w którym przeszłość i nadprzyrodzone siły splatają się w jeden koszmar.

W tym mieście na końcu świata wszyscy udają.

Nie inaczej jest z nowo przybyłym gościem, uciekającym przed przeszłością. Przed znakomitym debiutem, który skończył się katastrofą dla jednego z czytelników. I przed samym sobą.

Nathan stracił miłość swego życia i pomyślał, że odwiedzi Nonstead, miejsce, w którym niegdyś byli szczęśliwi. Tyle że zamiast upragnionego spokoju wciągają go coraz to nowe zagadki. A także tajemnica Samotni – dziwnej chaty w lesie, emanującej złowrogą mocą. Nathan postanawia zmierzyć się z niesamowitym, choćby to miała być ostatnia rzecz w jego życiu.

W końcu musi się to udać, jeśli ma przy boku kogoś takiego jak Skinner. Alkoholika. Desperata. Mitomana. Przyjaciela.

Sprawdź, co kryje się w tajemniczym miasteczku Nonstead!

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Cóż, kupiłem zestaw tej powieści jakiś czas przed premierą i mimo że dostęp do wersji cyfrowej miałem dość szybko to dopiero w sobotę, czwartego października miałem czas aby przysiąść do tej powieści. I cóż, te trzystapięćdziesiąt stron to ilość na jeden dzień, i to nawet nie musi być weekend ponieważ nawet jeśli świat zewnętrzny Was wezwie do siebie to ta powieść nie pozwoli o sobie zapomnieć i raczej prędzej niż później nakłoni do powrotu. Zupełnie jak tytułowe miasteczko wzywa głównego bohatera.
Książka nie jest zła i jest poprowadzona bardzo dobrze, a także ma kilka oryginalnych wątków o których nie będę tutaj pisać jednak ma też bardzo dużo klisz. Na początku samo Nonstead, to jak każde małe, amerykańskie miasteczko gdzie psy szczekają tą tylną częścią ciała aby nie pisać brutalnie. Główny bohater, pisarz który stworzył bestseller i teraz od dłuższego czasu nie tworzy niczego nowego. Wszyscy mieszkańcy miasta patrzący wilkiem na obcego. Tajemnica którą tylko osoba z zewnątrz może odkryć. To wszystko to elementy które czytelnik już gdzieś widział. Jednakże mimo tego, że są to oklepane motywy to w żadnym wypadku nie odrzuca to czytelnika. Wręcz przeciwnie, dobrze napisane wątku, nawet takie które czytelnik zna sprawiają pewną przyjemność i usypiają czujność przez co zawirowania fabularne mogą zaskoczyć. 
Postacie są dobrze wykreowane i mimo, że tak naprawdę jest to teatr jednego aktora to pozostałe role nie są tylko ruchomym tłem a mimo pewnej płaskości czytelnikowi zależy aby postacie przetrwały do końca powieści w stanie nienaruszonym.
Czy polecam tę powieść? Tak, może i ja mam spaczony umysł i horrory czy to w formie filmowej czy książkowej mnie nie straszą ale sama powieść jest godną polecenia i jeśli nie zapomnę to sięgnę po kontynuację ale raczej poczekam na nowe wydanie. Jeśli oczywiście wydawnictwo zdecyduje się na nie.

Profil książki w serwisie Lubimy Czytać:

John Scalzi - Serny Glob

Powieść która zaskoczyła mnie gdyż po zapowiedziach spodziewałem się iż będzie bardziej w klimatach komedii ale po skończonej lekturze stwie...