Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wywiady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wywiady. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 lutego 2026

Agata Sosnowska - wywiad

Jak sami wiecie lubię przepytywać twórców. Tym razem po grad pytań trafiła Agata Sosnowska, której "Córki Moru", jest moim styczniowym odkryciem i chyba nie muszę pisać iż kolejne tomy tej serii chętnie poznam.




-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

1. Przedstaw się proszę tym z czytelników którzy jeszcze Cię nie znają.

No raczej nikt mnie nie zna jeszcze, bo to mój debiut. Na co dzień jestem wykładowczynią uniwersytecką na kierunku psychologia na Uniwersytecie Vizja w Warszawie. Prowadzę zajęcia z diagnozy psychologicznej. Robię również doktorat, jestem na ukończeniu mojej rozprawy naukowej. Jestem psycholożką, terapeutką traumy. Moje życie kręci się wokół nauki, badań, psychologii oraz książek.

2. Czy mogłabyś zdradzić jak wpadłaś na pomysł serii Mroki Podlasia?

To jest akurat wyjaśnione w Posłowiu, więc zachęcam do przeczytania książki. Dodam tylko, że jestem zakochana w Podlasiu. To najwspanialszy region w Polsce.

3. Czy masz może gatunek z którego chciałabyś coś napisać ale wewnętrznie czujesz iż jeszcze nie pora na to?

Nie ma czegoś takiego. Mocno słucham swojej intuicji i Zdrowego Dorosłego we mnie. Jeśli mam chęć coś zacząć pisać, to po prostu to robię. Nie czekam na odpowiednią porę, bo coś takiego nie istnieje. Każda pora jest odpowiednia, jeśli czujesz, że czegoś potrzebujesz, że to jest dobre dla Twojego dobrostanu i że pozwala Ci się spełniać.

4. Czy masz w planach stworzenie książki paragrafowej? Moje klasyczne pytanie ;)

Nie, nigdy nie brałam tego pod uwagę, bo jest to coś, czego kompletnie nie znam, ale też nie potrzebuję znać na ten moment 😊

5. Moje inne klasyczne pytanie. Czy masz swój rytuał pisarski?

Nie mam. Prowadzę dynamiczne życie. Mam wspaniałego partnera, córkę, mnóstwo przyjaciół, intensywne życie zawodowe, ale i prywatne, bo sporo hobby. Rytuały może pojawią się, gdy będę starsza, na pewno nie teraz. Trzymam się zasady, żeby pisać codziennie po kilka stron. Ale kiedy i w jakich warunkach? Mogę pisać, czekając na córkę, aż skończy zajęcia dodatkowe, kiedy mam przerwę między zajęciami, kiedy moja ukochana druga połówka jeszcze śpi, albo w tramwaju. Rytuały pisania są mi niepotrzebne.

6. Książki twórców polskich vs zagranicznych?

Raczej wystrzegam się takich porównań. Jest mnóstwo wspaniałych autorów i autorek. Pochodzenie nie ma tu dla mnie znaczenia. Liczy się dla mnie tematyka i dorobek, ale też zwracam uwagę na to, jakim człowiek jest Autor, czy Autorka, co lubi, jakie ma wartości.

7. Wyobraź sobie iż Mroki Podlasia są ekranizowane w formie serialu. Kogo widziałabyś w głównych rolach?

Wyobrażam sobie taki scenariusz, ale raczej wolałabym nie zdradzać, kogo widziałabym w głównych rolach, bo jeśli się okaże, że dostaliby je inni aktorzy, to musiałabym się tłumaczyć z wyborów, a to mi do szczęścia niepotrzebne. Mamy mnóstwo wspaniałych aktorek i aktorów.

8. Czy w trakcie pisania Córki Moru była jakaś scena którą usunęłaś czy bardzo mocno zmieniłaś?

Nie było takiej sceny.

9. Co byś wolała wieś czy miasto. Ale tu mowa o tych konkretnych miejscowościach z Córki Moru.

Jestem człowiekiem miasta, Warszawa to moja ukochana przestrzeń i tu czuję się najlepiej. Konkretne miejscowości w mojej powieści są miejscami wymyślonymi. Zawsze kiedy mam możliwość, uciekam na wieś, w naturę, las. Na szczęście mój partner i córka też to kochają i dzielimy sobie czas pomiędzy zgiełk miasta i spokój wsi. Jest mi łatwiej, bo mieszkamy blisko lasu, a to ogromny zasób dla zdrowia.

10. Co radziłabyś autorom na początku swojej drogi?

Nie mam takich porad, bo sama dopiero jestem na początku drogi. Trzeba dużo czytać i unikać grafomanii, brać wszelkie wskazówki, uczyć się, szlifować umiejętności. I mieć w sobie mnóstwo pokory i otwartości umysłu. Prawda jest taka, że albo masz talent i lekkie pióro, albo nie. I to też trzeba wziąć na klatę.

czwartek, 30 października 2025

Paulina Hendel - wywiad

I nadszedł ten dzień na który długo czekałem. W końcu poczułem iż jestem gotowy aby zapytać moją ulubioną pisarkę czy zgodzi się na amatorski, mini wywiad. A świetną okazją ku takiemu wywiadowi była premiera najnowszej powieści. "Cmentarz Grozy", trzeci tom z serii Cmentarz Osobliwości.
Poniżej będziecie mieli 10 pytań. Mam nadzieję, że znajdziecie w nich ciekawe tematy.


1. Mogłabyś przedstawić się tym z czytelników którzy jeszcze nie natrafili na Twe pióro?

 

Nazywam się Paulina Hendel – pisanie to moja pasja. Pochodzę z małego miasteczka, obecnie mieszkam w Gdańsku. Jestem autorką Zapomnianej księgi i Żniwiarza – powieści z elementami demonologii ludowej; Cmentarzy osobliwości opowiadających o niechcianym spadku i pokutujących duszach; Szeptów Rodu Eld Veriani – przygodowego fantasy oraz Wzgardy – kryminału fantasy.

2. Jako, że niedługo premiera trzeciego tomu Cmentarza Osobliwości chciałbym dowiedzieć się czy trudniej było pisać bardziej "dorosłą" powieść czy młodzieżówki?

Każda z nich ma swoje plusy i minusy. Nieważne, czy piszę dla starszego, czy młodszego czytelnika, staram się, by bohaterowie byli prawdziwi, a sam tekst wyzwalał emocje.

3. Która książka z całego Twego dorobku jest Tobie najbliższa?

 

To się często zmienia 😉. W tej chwili jest to Cmentarz osobliwości, który rozpoczął w mojej karierze pisarskiej nową erę. Dzięki niemu na jakiś czas pożegnałam się ze słowiańskimi demonami i zaczęłam odkrywać całkowicie nowe światy.

4. Którą powieść z całego Twego repertuaru pisałaś najdłużej a którą najkrócej?

 

Najdłużej pisałam moją pierwszą powieść, Strażnika, co zajęło mi około roku. Wtedy jeszcze nie byłam pewna, czy znajdę wydawcę i czy ktokolwiek będzie w ogóle zainteresowany taką książką, więc liczyłam się z tym, że może to być tekst, który ostatecznie wyląduje w szufladzie. Na szczęście nie traciłam nadziei.

Najkrócej pisałam Szept ognia – około miesiąc. Miałam wtedy akurat dużo czasu i całe dnie poświęcałam pracy. Szept jest dość lekką książką i po prostu dałam się porwać tej przygodzie.
5. Czy w pierwszym i drugim tomie Cmentarza Osobliwości jest coś co z dzisiejszej perspektywy byś zmieniła, rozbudowała itp.?

 

Nie, jestem zadowolona z Cmentarzy i nic bym w nich nie zmieniła.

6. Masz swój "rytuał pisarski"?

 

Tak! Jest to przede wszystkim kawa. Zawsze jak siadam do komputera, muszę mieć obok siebie wielki kubek gorącej kawy.

7. Czy miałaś momenty podczas pisania którejkolwiek książki gdy chciałaś jakiś napisany rozdział wyrzucić bo coś ci nie pasowało do całości?

Zdarzały się takie fragmenty, które musiałam usunąć, ponieważ nie pasowały do reszty fabuły lub niepotrzebnie ją rozciągały, albo powtarzały jakieś informacje. Zazwyczaj nie były dłuższe niż strona. Na szczęście nie musiałam nigdy wyrzucać aż całego rozdziału.

8. Planujesz stworzyć książkę paragrafową? Moje standardowe pytanie.

Nie planuję, ale myślę, że to mogłoby być ciekawym doświadczeniem.


9. Czy masz jakiś gatunek książkowy który chciałabyś napisać oraz taki którego w ogóle nie ruszysz?

Uwielbiam fantastykę. Zarówno jako autorka, jak i czytelniczka. Nie wykluczam, że kiedyś napiszę coś w zupełnie innym nurcie, na razie jednak pozostaję wierna fantastyce, którą lubię mieszać z innymi gatunkami takimi jak groza, czy kryminał. Nie sądzę, żebym kiedykolwiek napisała romans.

10. Jakbyś miała możliwość przenieść się do uniwersum dowolnej swojej powieści to na którą padłby wybór?

 

Z romantycznego punktu widzenia – mogłabym przenieść się do każdego z moich światów. Zamieszkać w Lawendowym Dworku razem z Maxem, przenieść się do Święcina wraz z Hubertem i Izą, czy żyć w upalnej Kolonii ze Wzgardy, a może zwiedzić Obsydię razem z Zoyą…

Jestem jednak realistką i wiem, że życie w każdym z tych światów byłoby niezwykle trudne, pełne niebezpieczeństw i zapewne bardzo szybko bym tam zginęła 😉.

Bardzo dziękuję autorce za wzięcie udziału w wywiadzie. 

poniedziałek, 29 września 2025

Mika Modrzyńska - wywiad

Poniżej zapraszam Was na krótkie i mam nadzieję ciekawe przepytywanie autorki którą poznałem przy okazji premiery jej najnowszej powieści "W magii (po)chowana".





1. Na początek opowiedz proszę coś o sobie 

Jestem autorką powieści dla młodzieży i młodych dorosłych, a czytelnicy mogą kojarzyć mnie z trylogii "Welesówna". Przez sześć lat podróżowałam po świecie i pracowałam w fajnych zawodach (np. jako operator rollercoasterów czy kierownik centrum VR), a obecnie mieszkam na Mazurach i właśnie tu umieszkam akcję większości moich powieści. 


2. Twoja najnowsza powieść "W magii (po)chowana, jest w dość nie ukrywajmy niszowym gatunku. Skąd pomysł na takie a nie inne dzieło? 

Obejrzałam o jeden horror komediowy za dużo A ponieważ siedziałam wtedy mocno w fantastyce, postanowiłam zaryzykować i zmieszać dwa różne od siebie gatunki. Tak powstała historia grupki początkujących wiedźm, które walczą o życie w odciętej od świata rezydencji. 

3. Co było najtrudniejsze w trakcie pisanie "W magii (po)chowanej"? 


Wymyślenie systemu magicznego, który nie da nikomu zbytniej przewagi (nie chciałam, żeby akcja skończyła się zbyt szybko), a wręcz utrudni bohaterom walkę o życie. No i będzie wystarczająco prosty, bo w horrorze nie chcesz mieć dwóch stron infodumpu i wyjaśnień technicznych. Ostatecznie ułożyłam system, w której każde zaklęcie ma swoją reakcję, ale tej reakcji nie da się dokładnie przewidzieć. Brzmi prosto, ale okazało się bardzo... efektywne  

4. Masz może swój rytuał podczas pisania? Musi być spełniony jakiś konkretny warunek w otoczeniu czy może potrafisz pisać wszędzie. 

Przez lata podróżowałam i mieszkałam w najróżniejszych warunkach (m. in. dzieląc pokój z siódemką współlokatorów w hostelu), więc nauczyłam się pisać gdziekolwiek. Ale miło mi, jeśli mogę mieć kawę pod ręką  

5. Słyszałaś o powieściach paragrafowych? To takie gdzie czytelnik wybiera jak postąpi postać w książce. Czy może masz gdzieś w planach tego typu powieść? 

To doświadczenie jeszcze przede mną  

6. Czy jest coś co zmieniłabyś w powieści "W magii (po)chowana? 

W tej chwili nie. Konstruując tę historię podjęłam kilka decyzji, które - jestem pewna - nie spodobają się wszystkim (jak samo połączenie horroru i komedii, czy magii i slashera), ale z mojej strony każda taka decyzja była przemyślana i celowa. Chciałam, żeby ta historia była dziwna, pokręcona, szalona i zabawna - i cieszę się, że pierwsze recenzje potwierdzają, że mi się to udało. 

7. Czy chciałabyś przenieść się do uniwersum "W magii (po)chowana"? Jeśli tak, to proszę opisz samą siebie w tym uniwersum. 

Absolutnie nie chciałabym! Po pierwsze lubię mieć internet i laptopa, więc wcale mi się nie widzi wracać do lat 2000, po drugie - myślę, że talent magiczny Laury wraz z jego nieprzewidzianymi konsekwencjami szybko doprowadziłby mnie do frustracji  

8. Którą powieść z całego swego repertuaru pisało ci się najdłużej a którą najkrócej? 

Welesówna jest powieścią, którą pisałam jednocześnie najkrócej i najdłużej - jej pierwszy draft zajął mi trzy tygodnie, do których potem jednak wracałam wielokrotnie na przestrzeni lat, szlifując język czy poprawiając wątki. Finalnie książka wyszła w siedem lat po jej napisaniu. 



9. Która powieść z całego twojego repertuaru jest twoją ulubioną? 

W tej chwili to oczywiście ta najnowsza, "W magii (po)chowana". Uwielbiam ją za to, że mogłam przy pisaniu bawić się konwencją horroru/slashera, za czarny humor, za budowanie świata magii i kowenu Radziszewskich, za inspiracje rytuałami religii neopogańskich, za laurkę dla "Sabriny nastoletniej czarownicy", uwielbianego przeze mnie serialu. Włożyłam do tej powieści wszystko to, co sama kochałam, po czym polałam krwią i posypałam czarnym humorem. I choć nie jest to historia dla każdego, ja bardzo lubię jej niesztampowość  

10. Gdybyś spotkała samą siebie sprzed debiutu literackiego jaką dałabyś sobie radę? 

Żeby nie pisać kolejnych tomów serii przed wydaniem pierwszego ;)) Poza tym od początku pielęgnowałam w sobie przekonanie, że cierpliwość, wytrwałość i pracowitość wystarczą, żebym spełniła wszystkie moje pisarskie marzenia i koniec końców tak właśnie było. Na pewno poszczęściło mi się, że od początku miałam zdrowe podejście do tematu





wtorek, 13 sierpnia 2024

Ann Dove - wywiad

 

1. Czy mogłabyś przedstawić się tym spośród czytelników którzy są jeszcze przed poznaniem twoich powieści?

Najtrudniej jest mówić o sobie, dlatego posłużę się nudnym wzorcem: jestem absolwentką filologii angielskiej, z wykształcenia rekruterką IT, a z zamiłowania pisarką. Swoje historie tworzę od najmłodszych lat (pierwszą "książkę" napisałam mając osiem lat). Lubię podróże i sport na świeżym powietrzu, a w szczególności jazdę na rowerze, górskie wycieczki i strzelanie z łuku.


2. Pierwszy tom Zmierzchu Bogów bardzo mocno jest związany z mitologią nordycką. Skąd takie zainteresowanie nią?

Mitologie fascynowały mnie odkąd pamiętam. Tę grecką przeczytałam na długo zanim była lekturą szkolną i absolutnie mnie oczarowała. W wieku nastoletnim zapoznałam się z dziełami Tolkiena (które do tej pory stanowią dla mnie swego rodzaju wyznacznik dobrego fantasy) i wówczas odkryłam, że autor mocno inspirował się bogatą mitologią nordycką, którą postanowiłam wówczas poznać.



3. Skąd pomysł na stworzenie Zmierzchu Bogów?

Tak naprawdę po przeczytaniu wielu mitów (w szczególności tych dotyczących dzieci Lokiego oraz o Miodzie Poezji) z Dziewięciu Światów w mojej głowie zaczął się rodzić pomysł na historię strażniczki Świętego Sadu, na której spocznie odpowiedzialność powstrzymania Ragnaröku.


4. Wyobraź sobie, że możesz przenieść się do świata ZB. Czy mogłabyś powiedzieć, co się z tobą dzieje?

Ojej, znając mnie to chciałabym zwiedzić każdy zakątek Niu Riki! Chętnie pospacerowałabym po Asgardzie i podziwiała kwitnące kwiaty, wykąpałabym się w Morzu Gwiazd w Vanaheimie i spędziła leniwe popołudnie wylegując się pod jednym z orzechowców w Alfheimie. Na Jul oczywiście wybrałabym się do Jötunheimu. Do krainy krasnoludów również chętnie bym zawitała, choć nie na długo, bo kopalnie i miejsca pod ziemią wywołują u mnie dyskomfort. Chciałabym zobaczyć wulkan Brand w Muspelheimie (przyznam, że miałam okazję widzieć nieduży aktywny wulkan z bliska i to było niesamowite doświadczenie)! Tylko Nilfheim bym sobie odpuściła z wiadomych przyczyn ;).
5. Wiem, że ZB nie jest twoim debiutem, ale czy przed pierwszą powieścią miałaś jakieś przygody z pisarstwem?

Owszem, pisanie towarzyszy mi odkąd pamiętam - przelewanie myśli na papier zawsze było dla mnie swego rodzaju terapią (w sumie nadal jest!), a moja bujna wyobraźnia sprawia, że pomysłów mi nie brakuje. Często brałam udział w szkolnych konkursach literackich i raz nawet udało mi się zdobyć wyróżnienie, ale tak jak wspominałam, nie traktowałam nigdy pisania jako czegoś "na poważnie". Raczej było to zawsze coś dodatkowego, pewna forma rozrywki i eskapizmu.





6. Masz swój rytuał pisania? Czy musisz mieć spełnione jakieś warunki, aby pisać, czy możesz dosłownie zawsze i wszędzie "przelać na papier", pomysły?

Jeśli mam tylko możliwość to uciekam w góry, gdzie w małym apartamenciku z widokiem na Giewont piszę całymi dniami, wypijając hektolitry herbaty i kawy, nierzadko pomijając posiłki. Jeśli jednak coś mi przyjdzie do głowy i muszę to spisać od razu, żeby mi nie uciekło, to robię to nie zważając na chaos wokół mnie. Mój mąż już raz nagrał taką scenkę: muzyka z piosenkami dla dzieci na full, wokół masa zabawek i pośród tego wszystkiego nasz synek urządzający sobie imprezkę życia, a ja twardo siedzę i piszę...

7. Czy kłócisz się czasem ze swoimi bohaterami? I pytanie połączone z tym. Czy dajesz swoim postacią "wolną wolę", czy jednak masz ich zaplanowanych od "A" do "Z"?

Jestem tzw. "control freakiem" - nie zabieram się do pisania nie mając jasnego obrazu danej postaci w mojej głowie (nie tylko wyglądu, ale przede wszystkim czołowych cech charakteru i ich motywacji). Nie kłócę się z nimi, a raczej ze sobą jeśli coś źle napiszę i rzuca się w oczy, że przecież dana postać tego, czy tamtego by nie zrobiła/nie powiedziała, bo to nie w jej stylu.


8. Czy pamiętasz może swoją pierwszą książkę lub serię po której zamarzyłaś by stworzyć coś własnego? A może te marzenia były w Tobie zanim zaczęłaś czytać?

Bardzo ciężko wskazać mi konkretny moment, kiedy zapragnęłam napisać coś własnego, bo piszę odkąd się nauczyłam alfabetu. Jest to dla mnie tak naturalne jak to, że trzeba jeść i pić ;). To w połączeniu z bujną wyobraźnią sprawia, że w zasadzie od ósmego roku życia piszę stale. Jedyną dłuższą przerwą jaką miałam od pisania była związana z pojawieniem się na świecie mojego synka. Wtedy brakowało czasu na sen, a gdzie tam za pisanie się zabierać ;).


9. Planujesz może spróbować swoich sił w książkach paragrafowych? To książki gdzie czytelnik decyduje jak postąpi bohater.

Kojarzę tego typu książki. Kiedyś rozważałam zostanie game writerką - wówczas faktycznie trzeba uwzględniać w fabule wiele historii i możliwych opcji, jak losy bohaterów się mogą potoczyć. Na tę chwilę "za wysokie progi" jak dla mnie, ale może kiedyś?


10. Co radziłabyś autorom w trakcie lub przed pierwszym debiutem?

Pisać :)! Nie robić sobie wymówek, nie obiecywać "jutro zacznę na poważnie", albo (co gorsza) nie wmawiać sobie, że to jest do niczego, lub bez sensu, bo tyle książek już jest na rynku. Wiadomo, trzeba mieć realistyczne podejście do sprawy - mało kto zbiera nagrody za swój debiut. Ważna jest jednak konsekwencja w działaniu i stałe szlifowanie warsztatu. Ja na przykład patrząc na swój debiut zmieniłabym w nim wiele, ale czy go żałuję? Absolutnie nie, bo wydanie swojej książki nauczyło mnie wielu rzeczy i wyciągnęłam lekcję co zrobić, by z kolejnymi książkami było już tylko lepiej.






Bardzo dziękuję za ten mini wywiadzik a także za grafiki dołączone do niego.

niedziela, 3 września 2023

Katarzyna Tkaczyk - wywiad

Zapraszam Was na kolejny wywiad, tym razem z Katarzyną Tkaczyk którą poznałem przy okazji jej powieści paragrafowej Akademia Ransmoor, a dopiero później wziąłem jej debiut literacki. Na początku dziękuje autorce za znalezienie czasu na te bądź co bądź amatorskie pytania i mam nadzieje, że znalazła wśród nich jakieś ciekawe.





1. Jako, że od twojej najnowszej powieści (Akademii Ransmoor), minęło już dwa miesiące postanowiłem w końcu zaproponować ci taki amatorski wywiad. Na początku rutynowe pytanie. Opowiedz proszę coś o sobie?


To jest pytanie, na które zawsze najtrudniej odpowiedzieć, ale kilka faktów na pewno uda się zebrać :D Z wykształcenia jestem kulturoznawczynią, z wyuczonego zawodu – copywriterką, czyli po prostu człowiekiem klawiatury. Zaczęłam pisać dopiero na studiach, ale zawsze była to dla mnie nieśmiała zabawa i po prostu hobby. Nawet nie marzyłam o wydaniu czegokolwiek. Gdy w 2020 roku niespodziewanie udało mi się zadebiutować swoimi opowiadaniami na Węgrzech, postanowiłam jednak pójść za ciosem i wysłałam do wydawnictw publikowaną na Wattpadzie powieść fantasy Iskra. Pod swoje skrzydła wzięło ją (a więc i mnie) poznańskie wydawnictwo Nowa Baśń.


Od dwóch lat związana jestem natomiast branżą gier. Odpowiadam za warstwę tekstową mobilnej gry fantasy Battlerise: Kingdom of Champions, a także za część ukazanego lore i historii. Obecnie pracuję dla planszówkowego wydawnictwa Galakta i stale szukam sobie nowych kreatywnych zadań. Podobno jestem beznadziejnym przypadkiem pracoholizmu – ale ja myślę, że beznadziejne jest tylko moje przywiązanie do herbaty i fantastyki :D


2. Akademia Ransmoor jest powieścią paragrafową, dlaczego zdecydowałaś się na taki, nie ukrywajmy niezbyt popularny rodzaj książki?

Z literackiej ciekawości, można powiedzieć – oraz dlatego, że lubię eksperymenty i wyzwania. A poza tym, chyba ciągnęło mnie od lat. Pomysł na stworzenie interaktywnej historii pojawił się jeszcze na studiach, gdy usłyszałam o tak zwanych powieściach hipertekstowych. Nie miałam jednak pojęcia, jak ugryźć tak obszerny temat, więc skupiłam się na szlifowaniu jeszcze bardzo młodego pióra, pisząc klasyczną prozę. Wszystko zmieniło się w 2022 roku, gdy przeczytałam Świrownię Łukasza Radeckiego, horror młodzieżowy wydany przez Nową Baśń. Forma, jaką jest paragrafówka, kompletnie mnie oczarowała i wtedy pojawił się apetyt na napisanie czegoś podobnego. Jakieś dwa tygodnie po tym, jak wrzuciłam recenzję Świrowni na mój profil na Wattpadzie, napisał do mnie mój redaktor prowadzący z pytaniem, czy nie chciałabym stworzyć własnej paragrafówki, oczywiście z wszelką pomocą, jakiej będę potrzebować.

Jak mówią – nie ma przypadków, są znaki.


3. W jakich okoliczność powstał ogólny pomysł na AR oraz czy miałaś jakieś wątki które w którymś tam momencie wyleciały z książki?

Gdy wydawnictwo zaproponowało mi stworzenie swojej paragrafówki, umówiliśmy się, że uderzę w tematy popularne, a książkę zaadresujemy do ludzi, którzy zupełnie nie znają tej formy – dlatego mechanika jest bardzo prosta i opiera się wyłącznie na czytaniu i wyborach. W tamtym czasie triumfy święcił nurt dark academia, a że edukacja magiczna jest jednym z moich ulubionych motywów, wiedziałam, że to będzie to. Dosłownie w kilka dni wymyśliłam realia, czyli całą Akademię Ransmoor oraz pomysł na zagadkę, którą będziemy śledzić i dokładnie 1 listopada zabrałam się za pisanie.

Jeszcze zanim wysłałam książkę do wydawcy, zrobiłam przyspieszoną korektę – i rzeczywiście były rzeczy, które wyrzuciłam, przeważnie dlatego, że za bardzo gmatwały historię. Przykładowo wilkołaki, które pojawiają się na kartach książki, pierwotnie należały do jednego stada i miały ze sobą konflikt, a całością sprawy wcale nie zarządzał Jason Flinter, jeden z możliwych obiektów westchnień głównej bohaterki. Początkowo jego motywacje, by zmierzyć się z Albinem de Vertrinair były też o wiele bardziej osobiste. Jeśli jednak mam być szczera, więcej ciekawostek i faktów d

odałam, niż wyrzuciłam, usuwając za to kwieciste opisy i przemyślenia. W pierwotnej wersji nie byliśmy na akademickim cmentarzu, nie wertowaliśmy roczników z połowy XIX wieku i znaliśmy mniej faktów z przeszłości Akademii. Była jednak szansa, by na jednej ze ścieżek spotkać przedstawicieli tak zwanej Kapituły, która zarządza magicznym światem Wielkiej Brytanii – czyli bezpośrednich przełożonych rektora Ransmoor.

4. Co było dla Ciebie najtrudniejsze w trakcie pisania gry książkowej?

Jestem pisarzem typu „ogrodnik”, co oznacza, że nie projektuję fabuły z góry; po prostu zaczynam pisać i sama sobie opowiadam historię, a potem tylko ją szlifuję w kolejnych turach poprawek. Myślałam, że w przypadku paragrafówki to będzie bardzo duże utrudnienie, ale okazało się, że nie. Samo pisanie o dziwo było dość proste, a czasem wręcz wygodne, bo mogłam skakać po paragrafach, pisząc je nie po kolei. Prawdziwym cierpieniem była jednak redakcja. Trzeba było bardzo uważać, co się robi, gdzie się dodaje i jak plecie się fabuła, a każda zmiana oznaczała ryzyko, że ścieżki się wysypią. Dużo w tym jednak mojej winy, bo uparłam się, żeby Akademię Ransmoor skonstruować tak, by nie trzeba było skakać do tyłu. Czytając, idziemy tylko w przód.

5. Czy masz swoją ulubioną ścieżkę? I czy podzielisz się nią z czytelnikami?

Trudno mi powiedzieć, bo każda ma w sobie coś, co jest mi bliskie. Lubię ścieżki Cobralth za jej lekkość i za umieszczone tam żarciki oraz ponurą przemianę, która zachodzi po punkcie zwrotnym. Edare ma z kolei bardzo fajne śledztwo, a zwyczajnie lubię pisać takie rzeczy. Świetnie bawiłam się też tworząc rozwiązanie intrygi i finałową rozmowę. Jeśli jednak miałabym wskazać ścieżki, które są najbardziej „moje”, tak prywatnie, to z pewnością byłyby to te w domu Lorinoth. Wydaje mi się, że to właśnie po nich można też poznać moje „domyślne” pióro.

6. Gdybyś mogła przenieść jakąś postać z AR do prawdziwego świata to kto by to był i dlaczego?

Zapewne nikt nie będzie zdumiony faktem, że wybieram postać rektora, Albina de Vertrinair. Ma bardzo intrygującą osobowość… i ciekawą przeszłość! Ale na pogawędkę chętnie wybrałabym się też z Medeią Rockster, główną bohaterką, która jest wiccanką… i z buntowniczą elfką Selene. To również jest bardzo ciekawa postać.

7. Masz jakąś swoją ścieżkę którą chciałabyś aby zekranizowano? Masz jakiś swój wymarzony zespół aktorów do głównych ról?

Ojej, to trudne pytanie. Gdybym miała napisać scenariusz na postawie Akademii Ransmoor i nie mogłaby z tego powstać opowieść z wyborami, jak Black Mirror: Bandersnatch, zmieniłabym lekko fabułę, dodając element skakania w czasie. Wtedy można byłoby odtworzyć ścieżkę każdego z domów! O aktorach nawet nie myślę… ale sądzę, że byłoby zabawnie obsadzić Roberta Pattinsona w roli jakiegokolwiek wilkołaka.

8. Pytanie ogólne. Masz swój ulubiony gatunek książek? I wiem, że to trudne ale czy mogłabyś podać kilka ulubionych serii lub książek?

Ponownie – pewnie nikogo nie będzie dziwić, że uwielbiam fantastykę. Ale pewnym zaskoczeniem może być to, że równie mocno kocham thrillery, szczególnie psychologiczne. Marzy mi się, żeby pewnego dnia stworzyć opowieść łączącą te dwa gatunki. To byłoby coś!

Jeśli chodzi o ulubieńców, jest to faktycznie trudne, ale na pewno chętnie i często sięgam po książki Marty Kisiel od czasu fenomenalnego Dożywocia. Mam ogromny sentyment do Władcy Pierścieni, bo od niego zaczęła się moja przygoda z fantastyką, do Trylogii Czarnego Maga Trudi Canavan, oraz do serii Harry Potter, którą aktualnie pochłaniam w oryginale. Kilka razy czytałam też Pachnidło Patricka Süskinda, a moja fascynacja thrilleremi rozwinęła się po Za zamkniętymi drzwiami B. A. Paris. Pamiętam też, że Kot Alchemika wbił mnie w fotel poziomem literackim. Wspaniała powieść.

9. Czy są jakieś motywy które ośmielę się nazwać są twoją Piętą Achillesową?


Nie lubię opisów przestrzeni zamkniętych – pokojów, sal, budynków. Bardzo mnie męczą, więc pojawiają się tylko szczątkowo: coś stoi tu, coś stoi tam, tu jest okno, a przy oknie siedzi KTOŚ – i tak płynnie przechodzę do fabuły. Bardzo niepewnie czuję też w opisach walki (chociaż z pojedynkami magicznymi radzę sobie lepiej) i scen erotycznych. Napisałam może dwie lub trzy i zawsze to była droga przez mękę.

10. Co polecisz debiutującym oraz początkującym autorom?

Trzy rzeczy: po pierwsze, by wzięli sobie do serca słowa Picassa – „inspiracja istnieje, ale musi zastać cię przy pracy”. Pisarstwo to zawód, więc nie czekajcie na wenę i po prostu działajcie. Każdego dnia chociaż jedno zdanie, byle do przodu.

Po drugie: żeby się nie poddawać, bez względu na wszystko. To, że coś jest trudne, nie znaczy, że się do tego nie nadajecie – po prostu jest trudne i wymaga troski, czasu i pracy.

A po trzecie: naprawdę nie dłubcie nad tekstami w nieskończoność. Doświadczenie zdobywacie kolejnymi zamkniętymi projektami, nie tymi, które są wiecznie rozgrzebane. Word to nie kamień – to, co się w nim pojawi, zawsze można zmienić czy usunąć, a połowa blokad pisarskich bierze się z tego, że człowiek utknął w jednym trudniejszym miejscu. Masz takie w swoim tekście? Zostaw je i leć z fabułą dalej. Odpowiedź na wszystkie pytania z reguły sama się znajduje. A jeśli nadal nie wiesz, co zrobić z danym miejscem czy zdaniem, skorzystaj ze złotej zasady redaktorów – usuń. Pisanie wcale nie jest tak trudne, jak się często słyszy – ale nie jest również tak romantyczne i „natchnione”, jak by się chciało. Mówiąc brutalnie, to fach jak każdy inny, ale uświadomienie sobie tego znosi z barków ogromny ciężar artystycznej presji.






piątek, 14 lipca 2023

Emilia Kolosa - wywiad

Cóż dawno nie było żadnego wywiadu co? To dlatego, że nie wiedziałem kogo wypytać. Ale korzystając ze znajomości z debiutującą autorką Emilią Kolosą, postanowiłem przybliżyć Wam jej osobę w tym mini wywiadzie. 
Chciałbym podziękować autorce za zgodę na wywiad oraz podzieleniem się grafiką dołączoną do tego wywiadu.



1. Lubię trudne pytania. Twoi bohaterowie mają złożone charaktery i długą historię. Czy planowałaś od "A", do "Z", wszystkich czy pozwalasz sobie na to by cię zaskoczyli?

Planowałam. Ponad miesiąc, przed rozpoczęciem pisania, rozpisywałam moich bohaterów, ich przygody, cały świat i jego zasady. Ale to też nie tak, że sztywno trzymałam się ustaleń. Podążałam za bohaterami, wczuwałam się w ich sytuację i pozwalałam im samodzielnie kroczyć drogą, którą im wyznaczyłam

2. Który element pisania powieści był dla Ciebie najtrudniejszy? A który pisało się najłatwiej?

Trudnym elementem był Kyle..... myślałam, że dostanę szału z tym chłopem. Mało to to mówi, jest taki wiecznie zblazowany i ciężko przewidzieć jego reakcję. Później było lepiej, ale na początku książki go nienawidziłam.... A najlepiej kreowało mi się Cassidy i Morrigan. Ich złośliwości, pyskówki. Tutaj czułam się jak ryba w wodzie! 😃 Z ze scen... Sceny walki były bardzo trudne, podobnie jak sceny seksu, które początkowo wydawały mi się żenujące. Zdecydowanie najlepiej czułam się w obyczajówce Luźnych scenach podczas podróży.

3. Czy są jakieś elementy które w trakcie ostatecznego szlifu zmieniły się o 180 stopni?

Nie... nie było takich elementów. Wypadło kilka luźnych scen, żeby zyskać większość wartkość fabuły, ale nie były to jakieś wielkie wariacje fabularne. To jest właśnie zaleta planowania.

4. Najbardziej stresujący moment w trakcie cyklu wydawniczego?

Czas oczekiwania na umowę XD Ogólnie wszystko było stresujące.... Ale chyba najbardziej to całe czekania. Kiedy książka pojawiła sie na stronę, czułam jak całe ciśnienie ze mnie zeszło. Teraz jestem już całkiem spokojna

5. Przenosisz się do świata który wykreowałaś? Co robisz? Czy bardzo masz przechlapane czy może bardowie śpiewają o Tobie pieśni?

Mam przechlapane XD Chyba, że odnajdę Hafgana. Zaszyje się w jego samotni i będę się uczyć sporządzania magicznych eliksirów. Chyba odnalazłabym się w tym o wiele bardziej, niż dzierżąc miecz

6. Czy tworząc swoich bohaterów inspirowałaś się znajomymi, przyjaciółmi itp. Czy może wolałaś tworzyć postacie od zera?

Nie inspirowałam się żadnymi innymi postaciami, czy osobami. Ot zwyczajnie, zakładałam sobie kim hest dana osoba, co przeżyła i jak to wpłynęło na jej życie.... I wtedy dawałam się ponieść fantazji. Moje postacie ożyły gdzieś w mojej podświadomości i pisząc powieść bardzo skupiałam się na ich zachowaniu, słowach (każdy mówi w nieco inny sposób) itp.

7. Wyobraź sobie, że Więzi Krwi są ekranizowane. Masz własne wyobrażenie kto i dlaczego nadawałby się do poszczególnych ról?

Moje marzenie! Ale o dziwo, nie chciałabym zobaczyć Więzi jako film, tylko.... ANIMACJĘ! Taką jak np. Castelvania Netflixa.... Moje największe marzenie!!!

8. Chciałabyś aby WK były jako lektura obowiązkowa w szkołach? Zważywszy na specyficzne usposobienie uczniów do takich lektur.

A w życiu. Może nie ma tam jakiś toksycznych zachowań, ale raczej moralność, nie jest mocną stroną moich bohaterów. Mimo że to lekka i zabawna historia, nie dałabym jej komuś poniżej 16 roku życia.

9. Ile planujesz tomów WK? Oraz jeśli możesz zdradzić to czy masz już datę premiery drugiego tomu?

Plany na II tom są takie, żeby zdążyć jeszcze w tym roku 😃 Więc mam nadzieję, że tak właśnie będzie! Więzi Krwi są trylogią i na trzecim tomie pożegnamy się z Cassidy i Kyle'em. Mam jednak pomysł na kontynuację z perspektywy innych bohaterów, ale także na  książki poboczne, rozwijające historię i wątki drugo i trzecioplanowych postaci. To tylko kwestia tego, jak Więzi Krwi przyjmą się wśród czytelników. Jeśli będzie zainteresowanie z pewnością nie zabranie mi pomysłów na kolejne książki z tego uniwersum! 😃
 
10. Masz jakieś rady dla autorów przed debiutem? Coś co chciałabyś wiedzieć na samym początki kariery?

Rada? Tak.... uczcie się cierpliwości.... Życie autora to ciągły czas oczekiwań. Czekamy na dosłownie wszystko.... zaczynając od propozycji, przez redakcję i wszelkie inne procesy. To bardzo żmudne oczekiwania i niezwykle frustrujące.

środa, 24 marca 2021

Agnieszka Załubska-Giruć - wywiad




1. Skąd pomysł na książkę łączącą ze sobą psychologię i architekturę?


Psychologia i architektura czy wzornictwo, nie są dziedzinami niepowiązanymi czy odległymi sobie. Wręcz przeciwnie ich ścisła współpraca i przenikanie się powoduje, że powstają tak piękne i wyjątkowe obiekty na całym świecie. Każdy budynek czy jego wnętrze powinien być w ścisłej relacji z jego wydźwiękiem nie tylko estetycznym ale właśnie psychologicznym. Poza faktem jak wkomponowuje się w istniejącą już przestrzeń, kluczowym jest, jak oddziałuje na nasze zmysły jak z nami współgra i jak do nas przemawia. I choć książka jest bardziej o wnętrzach niż dużej architekturze to właśnie w niej te wnętrza a raczej przedmioty je zamieszkujące przemówiły. Często nie zdajemy sobie sprawy jak głęboce elementy wystroju wnętrz z nami rezonują, jak wpływają na nasze samopoczucie, samorozwój, energię a nawet związki. Takie zależności od dawna mnie fascynowały. Zaczęłam o nich czytać potem opowiadać na spotkaniach i prelekcjach. Temat spotkał się z tak dużym zainteresowaniem, iż postanowiłam napisać o tym książkę.


2. Jest Pani z zawodu architektem. Czy miała Pani jakąś zabawną sytuację podczas projektowania czy oddawania zlecenia?


Jestem projektantem wnętrz, nie kończyłam architektury. Co nie zmienia faktu, że klienci są różni, tak jak sytuacje zastane podczas całego procesu projektowego. Oczywiście bywają niestandardowe sytuacje i to te pozytywne jak i negatywne. Zdecydowanie zabawne zawsze przyjemniej się wspomina. Jedną z nich był proces projektowania pewnej restauracji, która miała powstać z istniejącej stodoły. Odwiedziłam inwestorkę i przy winie omawiałyśmy wstępny projekt, który wcześniej przygotowałam. Im więcej wina się ulało tym zmiany na projekcie były bardziej kreatywne. Jednak rano wbrew temu co mogłoby się wydawać, okazało się, że zmiany, których dokonałyśmy, były naprawdę bardzo dobre.

3. Mogłaby Pani krótko powiedzieć komu poleciłaby Pani swoją książkę? 

Książka mimo wydawałoby się dość branżowego oddźwięku, jest wspaniałym przykładem literatury uniwersalnej. Ponieważ pisałam ja z jednej strony z myślą o profesjonalistach, zawodowych architektach, projektantach czy designerach by w pracy kierowali się nie tylko swoimi ambicjami. Ale by byli bardziej otwarci i empatyczni w stosunku do swoich klientów i by potrafili ich słuchać. Z drugiej strony jest to książka dla osób, które chciałyby coś zmienić w swoim otoczeniu a nie wiedzą od czego te zacząć. Sądzę, że wszyscy którzy chcą dowiedzieć się jak ważne jest to czym się otaczamy, którzy cenią sobie piękno a dom jest dla nich ważny powinni sięgnąć po tę pozycję

4. A teraz pytanie które sprawia autorom wiele trudności. Czy mogłaby Pani napisać coś o sobie?

Nie wiem dlaczego miałoby to sprawiać mi trudność. Aby napisać książkę z pogranicza psychologii trzeba najpierw poznać siebie. Również w pracy projektanta trzeba być pewnym siebie by pomagać innym, w stopniu jakiego oni oczekują. I to jest kluczowe. Oczywiście poza cała elastycznością, którą należy mieć pracując w usługach, trzeba mieć też dar widzenia dalej i szerzej. To w kontekście przestrzeni, jej walorów i wad, proporcji. Trzeba być wrażliwym na piękno, kolor, strukturę i połączenia detali. Ważne jest też aby umieć czerpać z przyrody, sztuki, wzornictwa a nawet trochę mody. Tak właśnie postrzegam siebie.

5. Co było dla pani najtrudniejsze w procesie tworzenia książki?


Jeśli pisze się z pasji i wie się co chce się osiągnąć i przekazać czytelnikowi, człowiek wchodzi w zupełnie inny stan umysłu i po prostu pisze. Trzeba sobie oczywiście narzucić pewnego rodzaju dyscyplinę, jednak jestem osobą dość zorganizowana i obowiązkową zatem nie było to dla mnie jakimś dyskomfortem. Najtrudniejsze w tym wszystkim było chyba samo wydanie książki. Osobiste dopatrzenie wszystkich jego aspektów i szczegółów. Do książki powstawały tez ręcznie malowane obrazy zatem tutaj pojawiło się trochę stresu czy zdążymy i czy artystka ukaże w nich kwintesencje poszczególnych rozdziałów. Ale udało się i sądzę nieskromnie, że wyszło całkiem ładnie.

6. Czy jest coś w książce z czego jest pani szczególnie dumna?

Jestem dumna z całej książki, ponieważ, jest ona nie tylko interesująca w zakresie treści ale też pięknie zilustrowana, przygotowana graficznie i estetycznie wydana. Pisząc starałam się aby to nie był kolejny banalny poradnik wnętrzarski, ponieważ tego jest sporo na rynku. Dlatego napisana jest w zaskakujący sposób , poprzez przeniesienie narracji na martwe przedmioty, które nas otaczają i z którymi wchodzimy w dialog. Nie chciałam tez aby zawierała zdjęcia wnętrz czy inspiracje, bo tego jest mnóstwo w internecie i mediach branżowych. W zamian postanowiłam by do każdego rozdziału powstał obraz go ilustrujący. Chciałam też by była dobrze wydana jakościowo i kolorowa. Wszystkie te założenia udało się spełnić zatem mam powód by być z niej dumną.

7. Czy ma Pani jakieś swoje ulubione gatunki literackie po które sięga Pani by odpocząć?

Zdecydowanie. Uwielbiam czytać biografie, są one nieskończonym źródłem inspiracji i odkrywają postaci twórców czy innych znanych osób z zupełnie inne strony. Fascynują mnie losy ludzi takie prawdziwe a nie fikcyjne. Przyznam, że z wielu spokojnie literatura mogłaby czerpać garściami.

8. Czy mogłaby Pani zdradzić największy mit pracy architekta? 

Zawód ten zdaje się nie jest bardzo enigmatyczny, jednak programy telewizyjne np. bardzo upraszczają cały proces projektowy i naszą pracę z klientem, podwykonawcami czy pomocnikami. Wszystko jest trochę bardziej skomplikowane i pracochłonne. Sam etap wstępnych ustaleń z klientami to często kilka godzin a nie parę minut w których pytamy: jak chcielibyście aby wyglądał wasz dom? To też przygotowanie wizualizacji, które często w mediach po prostu się pojawiają. A to są godziny dopieszczania tego co chcemy finalnie inwestorowi przekazać. Nie jest też tak słodko z ekipami remontowymi, ponieważ nie zawsze są sumienne i perfekcyjne. Ale cała reszta, czyli że jest to praca dla pasjonatów, z wyczuciem przestrzeni, proporcji i ponadnormatywnym poczuciem estetyki się zgadza.

9. Czy podczas pracy nad książką miała Pani momenty w których chciała ją porzucić?

Aż tak drastycznie nie było. Chociaż książka powstawała długo. Najpierw nakreśliłam jej szkic. Czyli jakie rozdziały mają się w niej znaleźć, jaki problem poruszać a potem dopasowałam do nich ćwiczenia. Jednak cały czas natrafiałam na kolejne informacje, które uważałam za warte uwzględnienia w jej treści. Podesłałam też rozdziały kilku osobom i od nich również spłynęły ciekawe spostrzeżenia. Sytuacja z jaka przyszło nam się mierzyć w zeszłym roku spowodowała, że miałam czas na dokończenie książki i przygotowanie do druku. No i jest!

10. I pytanie które zadaję dość często. Co radzi Pani autorom stawiającym swoje pierwsze kroki? 



Teraz wiele osób pisze książki i to jest wspaniałe. Są zupełnie inne możliwości. Można samemu zmierzyć się z rynkiem. Jeśli wierzymy w nasze dzieło to po prostu pisać i starać się za wszelką cenę wydać. Nie jest to proste bo wymaga wiele czasu i energii jak również finansów, ponieważ większość młodych autorów teraz wydaje książki samodzielnie. Myślę, że to też jest dobre. Dużo się człowiek przy tym uczy. Nie należy się zniechęcać, np. milczeniem wydawnictw, do których się książkę wysyła. Ale też uważać na te, które bezrefleksyjnie chcą książkę wydać. Sukces zależy od nas. Od naszego nastawienia i wkładu pracy.

Za wywiad oraz grafiki dziękuję autorce


sobota, 8 lutego 2020

Wywiad - Marcin Mortka

Cześć, dzisiaj przychodzę do was z wywiadem autora którego znam tylko "Żółte Ślepia", jednakże już dodałem sobie kilka jego książek do legimi i w wolnej chwili chętnie poznam jego pióro w tamtejszych dziełach. A ja zapraszam was do krótkiego wywiadu.


1. Czy mógłby Pan napisać kilka słów o sobie czytelnikom?

Rety… Zwykłym człowiekiem jestem. Najwyklejszym. Lubię kawę, wiecznie narzekam na brak
czasu, nie umiem się wyspać, ciągle się spieszę, nie oglądam wiadomości. Często się zamyślam, bywa, że w nieodpowiednich momentach, zdarza mi się też gadać do siebie. Jestem człowiekiem bardzo rodzinnym i mało co poza pracą jest mnie w stanie wyciągnąć z domu.


2. Czy podczas pisania ma Pan plan książki czy może idzie na żywioł?

Niekiedy muszę mieć – niektóre wydawnictwa na to naciskają – ale na ogół idę na żywioł. Mocno wierzę w to, że książki piszą się same, korzystając tylko z paluchów pisarza. Wystarcza mi czasami bohater, kilka motywów i mglisty pomysł na zakończenie, by ruszyć z pracą.


3. Czy bohaterowie Pana książek zaskoczyli Pana podczas jakichś scen?

Nie, chyba nie. Moment, kiedy przestanę nad nimi panować, będzie się wiązał z sugestią, bym odwiedził psychiatrę.


4. Czy mam Pan jakiś rytuał podczas pisania? Na przykład laptop\maszyna do pisania, muzyka, kawa\herbata\czekolada

Mam niebywale chaotyczny tryb życia. Oprócz pisania i tłumaczenia prowadzę również szkołę językową, co oznacza, że ciągle przemieszczam się z miejsca na miejsca, a po powrocie do domu nie mam w zwyczaju chować się przed obowiązkami, co zostawia na pisanie niewiele czasu. Nauczyłem się więc wyciskać z dnia każdą pustą minutę na pracę. Piszę wcześnie rano albo późno wieczorem, czasami urywam chwilę przed wyjściem do pracy lub gdy dzieciaki są w szkole. Nigdy z ręki nie wypuszczam laptopa, bo nie wiem, kiedy przytrafi się wolny kwadrans, ale, o dziwo, to działa. Co ciekawe, lata pracy zrywami doprowadziły do tego, że zaczynam się nudzić przy klawiaturze mniej więcej po dziewięćdziesięciu minutach pracy non stop.


5. Co podczas pisania sprawia Panu największą przyjemność? Opisy miejsc, walk,
dialogi, budowanie postaci?

Uwielbiam dialogi, zwłaszcza te ostre, siarczyste. Lubię też opisywać wielkie bitwy i intrygujące miejsca, nie przepadam natomiast za wszelkimi scenami surrealistycznymi i onirycznymi.



6. Czy mógłby Pan opowiedzieć od czego zaczęła się Pana przygoda z pisaniem?

W czwartej klasie szkoły podstawowej zapisywałem zeszyty w kratkę przygodami lwa Leo i jego przyjaciół, z których każdy dziwnie przypominał moich kolegów z klasy. Spodobało się zarówno mi jak i pani od polskiego, a potem… Cóż, zostało. Niestety, owe zeszyty przepadły, a żałuję bardzo.


7. Czy oprócz pisania ma Pan czas by czytać książki? Ma Pan swój ulubiony gatunek?

Czytanie to dla mnie guilty pleasure. Wiem, że powinienem czytać, ale naprawdę nie znajduję na to czasu. Ratują mnie audiobooki, które dosłownie pożeram – przerabiam właśnie Akta Dresdena Jima Butchera, a wcześniej przesłuchałem w całości Ekspansję, Opowieści z Meekhańskiego Pogranicza oraz trylogię husycką, która w wersji audio jest po prostu fenomenalna. Jeśli zaś chodzi o książki papierowe, czasami sięgam po sf, ale wolę powieści historyczne – tu kłania się niezrównany Ken Follet – i obyczajowe Davida Lodge’a.


8. Czy planuje Pan więcej książek w uniwersum Żółtych Ślepi?

Tak, oczywiście. Uwielbiam takie klimaty, a uważny czytelnik znajdzie w Ślepiach przynajmniej jeden wątek, który można rozwinąć w kolejną powieść, ale o tym, czy będzie kontynuacja, zadecyduje rynek. Jeśli sprzedaż okaże się dobra, z pewnością powrócę do Medvida, Gosławy i skrzata-pierdoły.


9. Mógłby Pan zdradzić nad czym obecnie pracuje?

Pracuję nad tłumaczeniem Crescent City Sarah J. Maas oraz kontynuacją mojego horroru „Miasteczko Nonstead”. Tytułu na razie nie wykombinowałem.


10. Jakie ma Pan rady dla początkujących pisarzy?

Czytać, czytać i jeszcze raz czytać. Uczyć się warsztatu od najlepszych, a gdy już się coś popełni samemu, słuchać przede wszystkim tych, którzy krytykują. To boli – wiem po sobie – ale istnieje spore prawdopodobieństwo, że krytyk może nas czegoś nauczyć.



Bardzo dziękuję autorowi za zgodę na przeprowadzenie wywiadu oraz wydawnictwu za pośrednictwo w przesyłaniu pytań oraz dołączone do wywiadu zdjęcia.

wtorek, 31 grudnia 2019

Podsumowanie roku 2019

Cześć, kolejny rok minął a zatem zamiast zwykłego podsumowania grudnia mamy cały roczek Był to owocny rok. Nawet jeśli nie pod względem przeczytanych pozycji ale innych rzeczy jak przeprowadzenie dwóch nowych wywiadów oraz rozpoczęcie współpracy z wydawnictwem, którego efekty w postaci recenzji jeszcze zobaczycie. Ok, ale nadszedł czas przeglądu poszczególnych miesięcy.

Liczba książek:

1. Styczeń - 9
2. Luty - 7
3. Marzec - 13
4. Kwiecień - 11
5. Maj - 10
6. Czerwiec - 6
7. Lipiec - 7
8. Sierpień - 5
9. Wrzesień - 9
10. Październik - 8
11. Listopad - 6
12. Grudzień - 6

Łączna ilość: 97
Średnia Ilość: 8
Najsłabszy miesiąc: Sierpień [pięć książek]
Najwydajniejszy miesiąc: Marzec [trzynaście książek]

Wywiady:
1. Milenia Wójtowicz - seria Postscriptum
2. Katarzyna Wycisk - seria Falcon

Współpraca:
1. Uroboros

Osobiście jestem bardzo zadowolony z wyniku. Dodatkowo jedna malutka zmiana kosmetyczna miała miejsce w grudniu. A mianowicie wykupiłem domenę i po raz pierwszy nie jestem na darmowej. Dlatego jak zauważyliście adres bloga jest krótszy. Wiecie zastanawiałem się nad domeną PL, jednak po dłuższej chwili padło na EU gdyż chciałem się jakoś wyróżnić.
Tak wyglądał mój rok.
A jak wyglądał Wasz?
Pochwalcie się w sekcji komentarzy, która jak zawsze należy do Was

Mateusz Kossakowski - Czoran

Na początku dziękuje autorowi za egzemplarz powieści. ------------------------------------------------------------------------------------- ...