poniedziałek, 27 lipca 2020

Suzanne Collins - Ballada Ptaków i Węży

Nowa książka z uniwersum Igrzysk Śmierci. Czy książka podobała mi się? Możnaby powiedzieć, że tak ale nie do końca. Zapraszam do poniższej opinii.

-------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnicto: Media Rodzina
Premiera: 17 czerwiec 2020

----------------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:

AMBICJA GO NAPĘDZA.
RYWALIZACJA GO MOTYWUJE.
WŁADZA JEDNAK MA SWOJĄ CENĘ.

Dziesiąte Głodowe Igrzyska rozpoczyna poranek dożynek. W Kapitolu osiemnastoletni Coriolanus Snow zamierza skwapliwie skorzystać z szansy, jaką jest rola mentora, i zdobyć sławę. Potężny niegdyś ród Snowów podupadł i niepewny los Coriolanusa zależy teraz od tego, czy zdoła on pokonać innych mentorów urokiem osobistym i sprytem.
Tyle że los nie bardzo mu sprzyja. W udziale przypadła mu dziewczyna z Dystryktu Dwunastego, najbiedniejszego z biednych. Losy obojga splotą się ciasno – każda decyzja, którą podejmie Snow, może prowadzić do sukcesu lub porażki, triumfu lub klęski. Na arenie rozgrywa walkę na śmierć i życie, ale poza areną zaczyna się w nim budzić współczucie… Tylko jak postępować według zasad, gdy pragnie się przetrwać za wszelką cenę?

-------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:




Nie będę tutaj pisać o uniwersum Igrzysk Śmierci. W skrócie, w tej książce poznajemy młodość prezydenta Snowa. I z jednej strony jest to dobre podejście a z drugiej ciężko jest go polubić. Już bardziej przypada do gustu postać Tigris, jego kuzynki mimo iż ma ona bardzo niewielką rolę. Jeśli chodzi o Snowa który tutaj przez większość czasu jest nazywany po imieniu, nie pamiętam czy w oryginale chociaż raz było podane ale to nieważne. Fabuła opowiada o dziesiątych Głodowych Igrzyskach. Tych, które dały początek wydarzeniom z podstawowej serii. Nie będę wchodzić w szczegóły ale ukazanie świata oraz ewolucji poszczególnych elementów dość mocno się zmieniało. I to głównie dla tych elementów a nie dla postaci oraz ich historii czytałem powieść. Wątki osobowe nie są jakoś szczególnie zajmujące. I nadal nie rozumiem jak Snow stał się taki jak pokazano go w trylogii. Ponieważ przez ponad połowę książki mimo delikatnego wywyższanie się, ale to było spowodowane statusem urodzenia, a które były pokazane tylko czasami wydawał się w miarę normalnym młodym człowiekiem. Później była przemiana jakby za strzeleniem palcami, a zachowanie z epilogu. Ale nie będę o tym pisać. Zupełnie jakby autorka zreflektowała się iż czytelnicy nie powinni przywiązywac się do Snowa i postanowiła go zmienić. 
Książka przypadła mi do gustu, może jest to spowodowane sentymentem do oryginalnej trylogii ale miło spędziłem czas podczas jej lektury.









Profil książki w serwisie lubimy czytać:




piątek, 24 lipca 2020

Max Czornyj - Wielbiciel



Wydawnictwo: Filia
Premiera: 17 czerwiec 2020

-------------------------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:

Stali się niewolnikami nieobliczalnego człowieka, który porwał ich córkę, a potem zawładnął ich życiem.
Nowy thriller psychologiczny Maksa Czornyja, autora bestsellerów.
Porwana dziewczynka, okrutna śmierć, tajemnice z przeszłości i szantaż.
Trzy różne osoby, trzy różne historie, jedna obsesja.
W kulminacyjnym momencie kampanii wyborczej ginie kandydatka na prezydenta.
Wstępne ustalenia nie dają odpowiedzi na najważniejsze pytanie: czy było to samobójstwo, czy morderstwo?
Tymczasem z przydomowego ogrodu kontrkandydata zmarłej zostaje porwana jego kilkuletnia córka.
Wydaje się, że za wszystkie sznurki pociąga jedna osoba. Kim jest? Patologicznym prześladowcą, podglądaczem czy bezwzględnym mordercą?
Co miała na celu od wielu lat opracowując swój chory plan?
Prawdziwy Wielbiciel chce stać się tym, kogo wielbi.
Wie wszystko i nie można przed nim uciec.

------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

O rany, nawet nie wiecie jakie miałem problemy z napisaniem czegoś o tej książce. Nie chodzi nawet o to czy była dobra czy zła. Raczej od tego jak bardzo nie spodobała mi się pewna postać. I jakby tego było mało jest to jedna z trzech głównych postaci. Na dziewięćdziesiąt procent takie było założenie autora ale i tak niesmak pozostaje. Po drugie zagadka morderstwa, jeśli w tej książce szukacie kryminału to od razu możecie ją zamknąć. Wątek kryminalny posuwa się niejako poza kartami książki. Czasem mamy wręcz wrażenie jakoby kolejne elemtenty były wyciągane z kapelusza niczym na przedstawieniu iluzjonisty. Nie będę tu pisać o fabule aby uniknąć spoilerów ale niestety nie zaskoczyła mnie niczym a wręcz miałem wrażenie iż tego typu rozwiązanie czytałem już gdzieś. A na pewno tej pozycji nie miałem w ręku. Jednak mimo tego co napisałem a co możnaby uznać za narzekanie te prawie czterysta stron nie jest dużą ilością i jeśli tylko nie traktuje się jej jak kryminału a takiej z niewielkimi jej elementami można ją uznać za dobrą. Nie bardzo, ale na tyle by nie czuć się zmuszonym do jej czytania oraz nie mieć chęci jej odsunięcia od siebie jak najdalej.

Profil książki w serwisie lubimy czytać:

piątek, 17 lipca 2020

Andrzej Pilipiuk - Upiór w Ruderze

I mam dla was kolejną książeczkę. Ta pozycja jest króciutka i jeśli macie jeden cały dzień to spokojnie moglibyście ją pochłonąć.


---------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Premiera: 19 czerwiec 2020

--------------------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:

Jak może się skończyć przygoda, w której biorą udział trzy niezbyt rozgarnięte dziewoje i zdobyczna armata Pradziadunia? Wiadomo - wystrzałowo!
Ale to dopiero początek ambarasu!
Bo przejście ze stanu ciała do stanu czystego ducha jest relatywnie proste. Gorzej, że gdy ciało grzeszne za życia pozostawia na czystym duchu pewne...przybrudzenia. Kawalifikuje się wtedy dusza do pokutowania, a pokutowanie jest męczące. Ale to nie znaczy, że nie może być zabawne.
Pałac w Liszkowie, przerobiony na potrzeby rzeczonej pokuty, na najprawdziwszy Straszny Dwór, stanie się zatem areną zdarzeń nieprawdopodobnych. I przerażających. I wielce zabawnych. Oczywiście, w zależności od tego, którego uczestnika owych wydarzeń o zdanie zapytacie.

---------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Historia składająca się z kilku różnych okresów w czasie. Począwszy od wojen napoleońskich poprzez okupację III Rzeszy oraz ZSRR a skończywszy na przyszłości. Opowiada o małej wsi przez te wszystkie lata. Jednak najciekawsze jest to jak pogląd na historię zmienia się wraz z powiedzmy, że ekipą rządzącą. Przeczytajcie aby dowiedzieć się o zdaniu "historię piszą zwyciezcy", oraz to jak pewna rzecz stała się prawdą i spróbować chociaż spojrzeć inaczej na postacie historyczne. I to jest jeden z wątków, drugim ale ściśle powiązanym z pierwszym jest właśnie historia tych trojga dziewczyn które nazwałbym głównymi bohaterkami książki, przecież to one przewijają się przez wszystkie okresy. Dlaczego więc nie są one na pierwszym planie? To proste. Są zbyt rzadko na kartach powieści aby mieć ten tytuł. Przyjemnie się czytało tę książeczkę chociaż troszkę żałuję iż te późniejsze rozdziały lub części są wyraźnie krótsze od tych początkowych. O autorze nie będę pisać ponieważ ma on już wyrobioną swoją renomę a ta książka jest solidna i jeśli podoba wam się jego pióro to ta pozycja przypadnie wam do gustu.


Profil książki w serwisie lubimy czytać:

niedziela, 12 lipca 2020

Michał Gołkowski - SybirPunk vol.2

Cześć, wracamy do świata SybiPunka i cóż nie jest to taki powrót o jakim możnaby marzyć a ilość wątków w tej części bardzo utrudnia działanie ale spróbujmy coś napisać.

------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Seria: SybirPunk
Premiera: 26 czerwiec 2020

------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:

Wszystko dobre, co się dobrze kończy. Tylko czy aby na pewno się skończyło?
Saszka zwany Chudym jest teraz Poważnym Panem Przedsiębiorcą, ma własny zakład, odbiorców, obraca grubą kasą... Człowiek może nawet z dzielnicy się wyprowadzić, ale dzielnica z człowieka nie wyjdzie nigdy.
Rozbabrana latem sprawa wraca ze zdwojoną mocą, gdy kolejne wątki zaczynają splatać się w piękny, równiutko ułożony węzeł zaciskowy pętli. Nad czyją głową? Cóż, to się dopiero okaże, ale Chudy zrobi wszystko, aby na szafot wszedł ktoś zupełnie inny.

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Akcja książki rozpoczyna się mniej więcej w momencie zakończenia pierwszej. I wiecie przez pewną część książki zachowanie bohatera było dla dziwne i niepasujące do niego jednak bez żadnych spoilerów ostatnie ćwierć powieści to tak zwana czysta akcja i "to co Sasza lubi najbardziej". Jeśli chodzi o bohaterów to oprócz powrotu tych których już znamy jest  garść nowych ale ci są raczej na trzecim planie oraz tle i nie warto o nich wspominać. Cieszy mnie pogłębienie postaci chociaż nie ukrywam iż podejrzewałem tego typu zajście co do jednej z postaci kobiecych. I dlatego akcja z końca książki nie była dla mnie zaskoczeniem. Akcja, ja wiem, że zbyt dużo momentów akcji powoduje pewne zmęczenie u czytelnika ale w tej powieści przez 75% książki jest tylko kilka takich momentów gdzie pod koniec przyspiesza tak jakby przesiąść się z pociągu z pierwszych lat kolei żelaznej do TGV czy innego tego typu. Nie piszę iż jest to sztuczne czy nielogiczne. ponieważ ciśnienie czujemy praktycznie przez całą książkę i wiemy, że prędzej czy później do czegoś takiego mogło dojść jednak czasem ciężko było wytrzymać aż zacznie się kulminacyjny moment.
Zakończenie. Cóż jest ono takie, że wacham się nad poleceniem wam tej książki PRZED premierą następnej. Po prostu nie chciałbym abyście byli zmuszeni czekać dłuższy czas na kontynuację przeżyć Chudego.
Wiecie, przed rozpoczęciem czytania książki moja wizja tomu drugiego to nowy bohater, nowa historia, nowe miejsce, to samo uniwersum. Autor poszedł ścieżką *********** [ostrzeżenie przed spoilerem], i jest to na tyle ciekawe iż przygarnę kolejną część. Nie wiem czy od razu po premierze czy może po upływie jakiegoś czasu ale przeczytam.

Profil książki w serwisie lubimy czytać:

wtorek, 7 lipca 2020

Craig Alanson - Dzień Kolumba

Cześć, zapraszam was na tekst o pierwszym tomie. Seria dość długo czekała na polską premierę a czy opłacało się czekać? To już musicie ocenić sami.

-----------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Premiera: 25 czerwiec 2020

---------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:

Walczyliśmy po złej stronie wojny, której nie mogliśmy wygrać. I to były te dobre wieści.
Ruharowie uderzyli w Dzień Kolumba. Niewinnie dryfowaliśmy sobie na naszej błękitnej kropce, jak rdzenni mieszkańcy Ameryki w 1492 roku. Za horyzontem pojawiły się okręty technologicznie zaawansowanej, agresywnej kultury i BUM! Skończyły się stare, dobre czasy, kiedy tylko ludzie zabijali siebie nawzajem. Cóż, Dzień Kolumba. Pasuje.
Gdy na porannym niebie znów pojawiły się obce okręty międzygwiezdne, tym razem należące do Kristangów, którzy rozgromili Ruharów, myśleliśmy, że nas uratowano. Siły Ekspedycyjne Narodów Zjednoczonych wyruszyły wraz z Kristangami, naszymi nowymi sojusznikami, na wojnę z Ruharami. I tak oto, zamiast walczyć w Nigerii jako żołnierz Armii Stanów Zjednoczonych, teraz walczę w kosmosie. Ale to wszystko było kłamstwem. Nie powinniśmy nawet byli walczyć z Ruharami.
Może lepiej zacznę od początku…

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Na początku może napiszę tak iż nie znam tego twórcy i jego sposobu pisania. A to nowe uniwersum to mój pierwszy kontakt z jego piórem. Tak naprawdę to jestem rozdarty przy okazji pisania o tej powieści. Z jednej strony zaintrygowały mnie chomiki metr osiemdziesiąt w pancerzach i zaawansowanej broni a z drugiej mimo głównego bohatera jako żołnierza mało w książce jest walk. Nie zrozumcie mnie źle powieść nie jest nudna i jeśli macie dwa dni tylko na czytanie to moglibyście poznać ją całą, ale ciągle czegoś mi tam brakowało. Ale zacznijmy od początku.
Fabuła, rozpoczyna się od kontaktu trzeciego stopnia. Tak, chyba tak mogę napisać, i jest to bardzo delikatne określenie skoro chwilę później dowiadujemy się, że Ziemia zostaje wciągnięta w potyczkę dwóch ras. Właściwie większą ilość ale o tym dowiadujemy się później. I moim skromnym zdaniem zbyt mało. 
Narracja, prowadzona jest w czasie przeszłym i jest powiedzmy, że wspomnieniami głównego bohatera. I chociaż kiedyś napisałbym iż taka forma narracji zdradza iż głównemu nic się nie stanie to jest kilka dzieł, niestety teraz ich tytułów nie podam, gdzie również jest taka forma a pod koniec powieści główny ginie, nierzadko dość brutalnie. 
Akcja, jak pisałem wcześniej mimo, że główny bohater jest żołnierzem i jesteśmy w klimatach sci-fi to na tych 500 czytnikowych stronach nie było jej zbyt dużo, czasem nawet, szczególnie w środkowej części, miałem ochotę przeskakiwać akapity aby trafić na szybką akcję. 
No przynajmniej do momentu natrafienia na Skippy'ego, postać teoretycznie drugoplanową ale stworzoną tak, że w scenach występowania "kradnie całą uwagę i gra pierwsze skrzypce". Czy przeczytam kolejne tomy? Dobre pytanie, jednak chyba tak. Ponieważ mimo tego iż powieść nie jest jakaś wybitna a fabuła oryginalna to nazwanie jej średniakiem byłoby dla niej obrazą. Ma kilka ciekawych elementów i mimo braku opisów a te które występują są raczej szczątkowe nie żałuje spędzonego z nią czasu i uznaje ją za dobrą. Nie bardzo dobrą a dobrą czy solidną.

Profil książki w serwisie lubimy czytać:

środa, 1 lipca 2020

James S.A. Corey - Gniew Tiamat

Cześć, powracam do was po wakacjach. Raczej wiecie do pracy chodziłem i tak dalej, ale zrobiłem sobie wakacje od książek, jakoś tak czułem pewnego rodzaju przesyt i nie cieszyły mnie one. Przychodzę do was z ósmym i jak na razie ostatnim tomem cyklu Expanse, chociaż jest kilka wątków które chętnie zobaczyłbym w części dziewiątej.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:


Wydawnictwo: MAG
Premiera: 17 czerwiec 2020

-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:

Otwarto ponad tysiąc trzysta wrót do układów słonecznych rozsianych w galaktyce, ale w miarę jak ludzkość buduje swe międzygwiezdne imperium na ruinach obcych, coraz bardziej wzbierają tajemnice i zagrożenia.
W martwych układach, gdzie wrota prowadzą do czegoś dziwniejszego od obcych planet, Elvi Okoye prowadzi desperackie badania natury ksenocydu, do którego doszło zanim pojawiły się pierwsze istoty ludzkie i poszukiwania broni do walki z siłami na granicy niewyobrażalnego. Choć cena wiedzy może być wyższa, niż będzie gotowa zapłacić.
W sercu imperium Teresa Duarte przygotowuje się na przyjęcie ciężaru boskich ambicji jej ojca. Socjopatyczny naukowiec Paolo Cortázar i mefistofelesowski więzień James Holden to tylko dwa niebezpieczeństwa w pałacu pełnym intryg, lecz Teresa też ma swoje tajemnice i plany, których nie domyśla się jej ojciec, cesarz.
Rozrzucona po imperium załoga Rosynanta prowadzi zajadłą walkę opóźniającą umacnianie się autorytarnego reżimu Duarte. Zanikają wspomnienia starego ładu, a coraz pewniejsza wydaje się przyszłość wiecznej władzy Lakonii, a wraz z nią bitwa, której ludzkość nie może wygrać, bo odwaga i ambicja nie wystarczą, by uporać się z koszmarem kryjącym się między światami…

---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:


Przy tak długich seriach bardzo ciężko w pewnym momencie nie czuć iż książki są sztucznie tworzone. Tutaj całe szczęście tak nie jest. Na początku małe ostrzeżenie. Nie czytajcie tej części bez znajomości poprzednich. Ponieważ mimo iż pojawiają się nowe postacie to dużo większą rolę mają już ci znani. Możnaby też ostrzec przed stylem pisania autora ale skoro macie przed sobą tę pozycję to powinniście wiedzieć, że dość dużą część książki ma przygotowanie do scen akcji. Tak około 60%, nie mówię iż podczas przygotowań powieść jest nudna i przegadana jednakże te śladowe ilości przyspieszonej akcji a zamiast tego wzbogacanie uniwersum może zniechęcić do poznawania. Nie wiem czy autor pisze kolejne części jednak mimo dużej ilości powieści w cyklu chętnie przeczytałbym następne. Po części jest to spowodowany pewnym zżyciem się z tymi postaciami. Chociaż ciężko ich nie polubić skoro zna się ich od ośmiu części. Aby nie rzucać spoilerem powiem iż była tam pewna scena gdzie zrobiło się smutno ale człowiek pocieszał się iż ta postać sama to wybrała. Ogólnie to książka mi się podobała i mogę ją polecić wszystkim którzy znają poprzednie części cyklu.


Profil książki w serwisie lubimy czytać:

John Scalzi - Serny Glob

Powieść która zaskoczyła mnie gdyż po zapowiedziach spodziewałem się iż będzie bardziej w klimatach komedii ale po skończonej lekturze stwie...