poniedziałek, 18 września 2023

Julie Kagawa - Cień Kitsune

Skończyłem czytać/słuchać najnowszą książkę Julie Kagawy i w wielkim skrócie jest to bardzo dobra książka, chociaż jakbym miał się do czegoś przyczepić to coś by się znalazło. Jednak mimo tego jest to pozycja godna polecenia.


-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Seria: Shadow of the Fox
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Premiera: 8 września 2023

---------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis wydawcy:

Być lisem jest znacznie prościej, niż być człowiekiem.
Dla młodej Yumeko, magicznej istoty zwanej kitsune, jeszcze nie jest to oczywiste.
Żyjąc na granicy świata duchów i śmiertelników szuka swojej drogi ku przeznaczeniu. Ono jednak znajdzie ją samo, w dniu, w którym horda demonów odbierze jej to, co uważała za dom i wszystkich, których uważała za rodzinę.
Zrozpaczona, przerażona i bezbronna wie jedno: musi ochronić skarb, który został jej powierzony. Ukryć go w jedynym bezpiecznym miejscu - świątyni z legendy, zrodzonej z mitu i plotki. Na drodze do celu stoją krwiożercze demony, potężna magia i morze zwykłej, ludzkiej podłości. A młoda, niedoświadczona kitsune ma tylko swoją lisią magię i spryt. I rozpalający jej duszę coraz mocniej błękitny, zimny płomień gniewu.

O książce:

W pierwszej księdze inspirowanej japońską mitologią trylogii Julie Kagawa snuje wciągającą opowieść o przyjaźni i zdradzie, prawdzie i oszustwie, przybranej tożsamości i tajemnicach, które mogą wpłynąć na przyszłość całego świata.
Co tysiąc lat, posiadacz zwoju tysiąca modlitw ma prawo przyzwać Wielkiego Kami, żyjącego w morskich odmętach smoka, zdolnego spełnić dowolne życzenie śmiertelnika. Czas powrotu smoka zbliża się z każdym mijającym dniem i w całym Iwagoto trwają gorączkowe poszukiwania fragmentów zwoju.
Kiedy demony zabijają przybraną rodzinę pół-kitsune imieniem Yumeko, dziewczyna ucieka z dotychczasowego domu, unosząc ze sobą jedną część starożytnego pergaminu. Przeznaczenie stawia na jej drodze tajemniczego samuraja Kage Tatsumiego, który oferuje Yumeko szansę na przetrwanie. On jednak też należy do grona poszukiwaczy zwoju. Dochodzi do zawarcia skomplikowanego przymierza, a dziewczyna musi spłatać największy i najważniejszy figiel swego życia. Musi zachować swą tajemnicę, od której zależy więcej niż jej własne życie i śmierć – losy zwoju zdecydują bowiem o losach całego świata.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Jeśli chodzi o tę książkę to jakoś dwie trzecie przeczytałem a resztę przesłuchałem. Powieść jest pełna akcji z zakończeniem które sprawia iż chce się poznać kolejne tomy od razu. Ale spokojnie nie zamierzam tu pisać czegokolwiek co może się choć otrzeć o spoiler. Ekipa którą Yumeko poznaje jest dość specyficzna i chociaż wiedziałem, że tak naprawdę to w tomie pierwszym nie będzie odpowiedzi a tylko wiele pytań to tak po prawdzie to wiele scen akcji nie za bardzo pozostawia nam czas na zadawanie pytań.
Jeśli chodzi o mitologię japońską to nie znam się na niej poza pojedynczymi informacjami ale tutaj mamy jej dużo więcej niż moja ograniczona wiedza miała dlatego chwała autorce za umieszczenie na końcu książki mini słowniczka gdzie po krótce wyjaśnione są niektóre elementy. 
O szybkiej akcji pisałem dlatego nie będę się powtarzał ale stwierdzę tylko iż nie sposób się nudzić podczas lektury.
Styl pisania. Może na początku trochę irytowało mnie to, że każda postać była piękna czy przystojna niezależnie od płci i to troszeczkę przeszkadzało w tworzeniu ich obrazów w umyśle, oczywiście oprócz takich stwierdzeń był też ogólny wygląd zewnętrzny ale skoro nawet ja w pewnym momencie zwróciłem na to uwagę to coś jest na rzeczy. Jednakże jest to tylko marudzenie kogoś komu wydaje się, że autorka nie lubi pisać opisów a większą frajdę sprawia jej tworzenie scen akcji i pokazanie walk. Bo one są pięknie ukazane. Nie ważne czy walka jest przy pomocy broni czy magii. W sumie to dzięki tej powieści dowiedziałem się, że te papiery ze słowami których magowie używają mają swoją nazwę. 
Książkę czytałem dużo dłużej niż normalnie bym taką pozycję wchłonął ale nie dlatego, że nie podobała mi się czy było tam coś co nie pozwalało mi wniknąć w świat. Nie po prostu miałem tyle zajęć, że czasem jak przez tydzień przeczytam jeden rozdział to jest fajny wynik. W sumie to dlatego przeszedłem na audiobooka aby poznać tę powieść. I oboje lektorzy zrobili świetną robotę, oczywiście mógłbym marudzić, że lektorka troszkę przesadziła z emocjami w niektórych momentach ale i tak mam nadzieję, że w kolejnych częściach wydawnictwo znowu umieści tę dwójkę tak ci którzy poznali tę część historii jako audiobook nie byliby zdziwieni zmianą głosów. 
Czy polecam tę powieść? Tak polecam. Szczególnie dla osób lubiących klimaty mitologii japońskiej oraz dużej ilości akcji.



Profil książki w serwisie Lubimy Czytać:

czwartek, 14 września 2023

Paulina Hendel - Cmentarz Osobliwości

Tak na szybko, książka bardzo mi się podobała i na pewno przeczytałbym ją szybciej jednak mój czas we wrześniu jest jak na razie dużo bardziej deficytowy niż we wcześniejszych miesiącach. Tak w wielkim skrócie to polecam tę powieść.


-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: We Need Ya
Premiera: 6 września 2023


------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis wydawcy:

Maximus Opoka jest zwykłym kurierem kasty i nic nie wskazuje na to, aby jego życie miało ulec poprawie. Co więcej, sprowadza na siebie dodatkowe kłopoty, kiedy postanawia okraść swojego szefa. Uciekając przed konsekwencjami swych czynów, spotyka tajemniczego mężczyznę, który twierdzi, że Max jest spadkobiercą pewnego dworku. Chłopak bez wahania przyjmuje spadek, w którym widzi rozwiązanie wszystkich swoich problemów.

Gdy Max dociera na teren posiadłości, okazuje się, że stał się właścicielem nie tylko ogromnego domu, w którym zamieszkuje służba, ale również innego tajemniczego przybytku — cmentarza osobliwości. Szybko odkrywa, że to nie jedyny element spadku, który został przed nim ukryty. Cmentarz zamieszkują potworne dusze, a zadaniem Maxa jest dopilnowanie, aby bramy cmentarza pozostały zamknięte dla jednej i drugiej strony świata. Gdy na teren cmentarza włamują się ciekawscy studenci, a jeden z nich ginie, wszystko jeszcze bardziej się komplikuje.

Kto został pogrzebany na cmentarzu i dlaczego? Czym są tajemnicze pakty, których treści nikt nie potrafi odnaleźć? Dlaczego dusze od dwustu lat tkwią na cmentarzu i nie mogą odejść w zaświaty?

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Najnowsza książka Pauliny Hendel jest kolejną świetną pozycją tej autorki. Ta powieść jest skierowana do lekko starszej grupy odbiorczej niż jej poprzednie powieści i nie jest to żaden spoiler ponieważ możemy to wywnioskować już na samym początku książki gdy poznajemy głównego bohatera. Nie będę tu powtarzał tego co jest w opisie wydawców aby sztucznie powiększać tę opinię tak jak to robią niektórzy blogerzy albo pisać po trzy razy to samo dlatego tylko stwierdzę iż mimo początkowego sceptycyzmu do samego Maxa to po jakimś czasie polubiłem go. Reszta postaci występujących w tej części też jest interesująca a postać którą polubiłem najbardziej to. Nie, nie mogę o niej napisać. Jednak jeśli już trochę znacie mój gust literacki to po lekturze na pewno odgadniecie o kogo chodzi.
Niestety mimo tych 480 stron książka wydaje się za szybko skończyć. Niby główny wątek rozwiązany i dostajemy wiele odpowiedzi na nasze pytania ale czytelnik chciałby aby zamiast napisu "koniec", był "koniec tomu pierwszego", czy coś w tym guście. Cóż, mimo tego, że książka wydaje się jednotomowa to zawsze człowiekowi pozostaje nadzieja iż kiedyś w tajemniczej przyszłości pojawią się inne książki w uniwersum wykreowanym w Cmentarzu Osobliwości. Naprawdę z wielką chęcią poznałbym ten świat bliżej. 
Paulina Hendel to jedna z moich ulubionych pisarek i mogę spokojnie napisać iż uwielbiam jej pióro oraz styl w jakim maluje przed nami świat. I dlatego nie zdziwię Was jeśli napiszę iż z czystym sumieniem polecam wam tę książkę jak i inne które napisała.


Profil książki w serii Lubimy Czytać:

Rebecca F. Kuang - Yellowface [ZAPOWIEDŹ]



Tytuł: Yellowface
Autor: Rebecca F. Kuang
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Premiera: 27 września 2023

YELLOWFACE, R.F. Kuang; Świetna lektura. Zbrodnia, satyra, horror, paranoja, kwestie tożsamości kulturowej i przywłaszczenia. A wszystko w sosie trwającej w mediach społecznościowej inby. Ponad wszystko, to jednak znakomita opowieść. Książka, którą trudno odłożyć, a jeszcze trudniej zapomnieć.

Stephen King



Zaczyna się od niespodziewanej śmierci. A później napięcie rośnie dosłownie odbierając oddech, aż do finału, który zaciska się na gardle niczym pętla. Finału, w którym katharsis przeplata się ze stadium szaleństwa a my, nawet poznawszy całą historię, nadal nie jesteśmy pewni, kto jest ofiarą a kto czarnym charakterem. A może, jak w życiu, w tej historii nie ma czarnych charakterów i niewinnych ofiar. Może są tylko mniej lub bardziej zdeterminowane postaci. Ludzie w różnym stopniu zanurzeni w szambie wyścigu po sukces i z nierówną furią obrzuceni błotem przez "opinię publiczną".

"Yellowface" pokazuje rynek wydawniczy, działanie social mediów i drogę do spełniania marzeń od strony, której nigdy nie chcielibyście oglądać. A jednak nie odłożycie tej książki, dopóki nie przeczytacie ostatniej strony.




***

Przebojowy bestseller New York Timesa!


Niewinne kłamstewka. Czarny humor. Fatalne konsekwencje. Juniper Song, wschodząca gwiazda literatury nie jest tym, za kogo się podaje, nie jest autorką książki, pod którą się podpisała, a przede wszystkim nie jest amerykańską Azjatką. To najkrótsze możliwe streszczenie przejmującej a jednocześnie przezabawnie kąśliwej powieści R.F. Kuang, autorki bestsellerowej powieści Babel.

Dwie młode pisarki, June Hayward i Athena Liu miały zostać bliźniaczymi gwiazdami na literackim firmamencie: w tym samym momencie skończyły studia na Yale, w tym samym roku wydały debiutanckie powieści. Lecz to Athena została ulubienicą czytelników i całej branży wydawniczej, a książka June nie doczekała się nawet wydania w miękkiej oprawie. Cóż, myśli June, nikogo nie interesują opowieści o przeciętnych, białych dziewczynach.

Tak więc, kiedy Athena ginie w koszmarnym wypadku, June, która była jego świadkiem, działa odruchowo: kradnie rękopis najnowszej książki przyjaciółki, eksperymentalnej powieści opisującej zapomniane losy chińskich robotników wspomagających w czasie pierwszej wojny światowej brytyjsko-francuski wysiłek wojenny na europejskim froncie zachodnim.

Co złego się stanie, jeśli June zredaguje rękopis Atheny i wyśle agentowi jako własny utwór? Co złego w tym, że pozwoli wydawnictwu nadać sobie pseudonim Juniper Song – a także uzupełnić go dwuznaczną pod względem rasowym fotografią na okładce? Czyż ten zapoznany fragment historii nie zasługuje na opowiedzenie, bez względu na to, kto go opowie? Tak twierdzi June, a lista bestsellerów New York Timesa zdaje się ją popierać.




June nie jest jednak w stanie wyjść z cienia Atheny, a wychodzące na jaw poszlaki zagrażają (nieuczciwie osiągniętemu) sukcesowi młodej autorki. Starając się ochronić swą tajemnicę, dziewczyna odkrywa, do czego jest w stanie się posunąć by zachować to, na co w swoim mniemaniu zasługuje.

Yellowface, posługując się pochłaniającą pierwszoosobową narracją, podejmuje kwestie różnorodności, rasizmu i kulturowego zawłaszczenia, istotne nie tylko w branży wydawniczej, lecz jako problem tłumienia w białym społeczeństwie Zachodu głosu amerykańskich Azjatów. Powieść R.F. Kuang jest aktualna i ostra jak brzytwa, a przy tym wspaniale się ją czyta.






poniedziałek, 11 września 2023

Jacek Komuda - Zawisza 2: Złamany Półksiężyc [ZAPOWIEDŹ]






Tytuł: Zawisza 2 - Złamany Półksiężyc
Autor: Jacek Komuda
Seria: Zawisza
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Premiera: 15 września 2023







Opis wydawcy:

Tylko zjednoczeni zwyciężą. Podzielonych rozdziobią kruki, a popędliwych rozszarpią psy sułtana.

Turecka nawała przetacza się przez Europę. Zajęty Widyń, Bałkany, sułtańskie wojska stoją na granicy Węgier.
Świat chrześcijański oczekuje, by miecz, który niegdyś poraził Krzyżaków, teraz walczył w obronie wiary.
Na wezwanie Zygmunta Luksemburczyka odpowiada wielu - jedni z żądzy łupów, inni zwabieni widmem wojennej chwały, jeszcze inni dla pokuty.
Pod sztandarem Zawiszy Czarnego miejsce znajdzie każdy, kto serce ma mężne a ramię silne. Nieuchronnie jednak jakaś dłoń zbliża się do sztyletu i ma tylko jeden cel: dokonać zemsty.

Sprawiedliwość wywyższa naród, a grzech zaniechania czyni ludy nędznymi.




Fragment:

Gniew tyrana
Najjaśniejszy panie i królu! – Głos Ścibora ze Ściborzyc był beznamiętny; jakby przemawiał kupiec albo patron w sądzie, wygłaszając sakramentalne: wóz albo przewóz. – Albo wyjdziemy w pole i przyjmiemy bitwę, albo czekamy. Wówczas sułtan na pewno nie zapomni o nas, kiedy rozprawi się z Francuzami i Burgundami!
Albo też uciekniecie i okryjecie się śmiertelną infamią...
Tych słów Ścibor już nie wypowiedział. Nie trzeba ich było mówić, były logicznym dopełnieniem wywodu, godziły w Luksemburczyka jak strzały w Świętego Sebastiana.
– Nie porzucimy, królu, z takim trudem zebranej krucjaty, wojsk i świętych mężów. Nie chciałbyś chyba dodać złych przydomków do imion nas wszystkich – odezwał się Mircza Stary.
Zygmunt podniósł rękę zaciśniętą w pięść.
– Grajcie do ataku. Dziej się wola Boża...
Odezwały się trąby, słabo, jakby pobrzmiewały w nich chwiejne wola i wiara króla.
Dopiero po chwili zagrzmiały mocniej.
– Proszę, wy też się boicie – wyszeptał Wolkenstein, widząc, jak Mikołaj z Garbowa podnosi zasłonę basinetu i całuje krzyż. – A mnie strofowaliście...
Polak opuścił krzyżyk na folgi kołnierza zbroi.
– Tylko głupcy nie znają strachu. A zdrajcy boją się po dwakroć. Lękam się jak każdy, lecz najbardziej o moich synów. Zostawiłem w domu trzech. Jana Farureja starszego, Piotra najmłodszego i średniego. Średni to...
Wolkenstein nie słuchał.
– Średni to Zawisza. Chłopak jak złoto. Jednak... wolę tu zginąć, niż miałby się dowiedzieć, że jego ojciec był tchórzem.
Przebrzmiały trąby, podniosły się proporce. Ogromna fala jeźdźców najeżona ostrzami poczęła równo i wyniośle postępować w górę, pod wzgórza. Najpierw ruszyły węgierskie banderie lewego skrzydła, lżej uzbrojone niż Burgundowie. Tylko panowie, żupani i banowie byli w pełnych zbrojach, w basinetach ze spiczastymi zasłonami, niektórzy w przestarzałych krecich pyskach albo hełmach bez zasłony. Pozostali w płatach, w kolczugach, czeladź i giermkowie w osłonach ze skór, inni w kirysach na przeszywanicach. Ich konie były mniejsze, zwinniejsze, bez kropierzy i pancerzy; czasem w tłumie mignął nakarczek lub naczółek. Banderie prowadzili z obu skrzydeł Leusták Jolsvai, palatyn Węgier, i Miklós II Garai, ban Chorwacji i Dalmacji, obaj z pocztami wielkimi niczym całe chorągwie. Za nimi postępowały doborowe chorągwie niemieckiej jazdy zaciężnej, w pełnych zbrojach, wiedzione przez Filiberta de Naillac, mistrza joannitów z Rodos.
Oddalali się od Nikopolis, niezdobytej twierdzy, pozostawiając pod nią piechotę i kuszników; coraz wyraźniej zwiększał się odstęp pomiędzy ogromną czerwono-błękitno-brązową masą jazdy a szarobrązową ćmą pachołków. Wreszcie dowódcy kazali zagrać krótko i ława jeźdźców ruszyła szybciej, rysią. Równy dotąd szyk od razu zafalował, zaczął się rozłamywać; jedne banderie szły szybciej, inne wolniej, rycerze wyprzedzali giermków, ci doganiali ich galopem, w tumanach kurzu, z tyłu dreptały pochodowe konie strzelców i pachołków.
Podjeżdżając pod wzgórze, zalali je niczym wiosenna powódź, podeszli pod górę, aż wreszcie ukazała im się pofalowana równina opadająca w dół. Tam wrzała jeszcze bitwa, unosiły się kłęby pyłu, ledwie dostrzegalnie błyskała stal. I nagle, najpewniej na rozkaz sułtana lub jego wezyra, z kłębowiska zaczęły wyłaniać się gromady jeźdźców i formować długie linie konnych oddziałów.
– Na co czekacie? – krzyknął Zygmunt do swoich przybocznych i dowódców. – Oni wciąż walczą. Zróbcie coś! Od czego jesteście!
Jazda schodziła ze wzgórz, prosto na równinny teren przed jarami kończącymi się z prawej, zachodniej strony spaloną, zrujnowaną wioską. Szła siłą rozpędu na Turków i ich sprzymierzeńców, coraz bliżej...
Palatyn Węgier skinął głową na gońców, dał znać trębaczom, każąc się zatrzymać.
Opadły proporce, pochyliły się chorągwie, trąby zagrały długo. Idące kłusem rycerskie hufce poczęły stawać.
– Wyrównać szyk! – rozkazał Jolsvai Leusták. – Jedźcie!
Gońcy ruszyli wzdłuż banderii, okrzykując przedchorągiewnych rycerzy i chorążych. Zastępy poczęły falować, rwać szyk, by zaraz odtwarzać go na nowo; Węgrom szło sprawniej, bo szli po prostu w kilku szeregach, w formacji przypominającej prostokąt, ale Niemcy przez długą chwilę szarpali się z końmi, niektórzy wręcz wyrywali do przodu, aby zaraz potem zawrócić i wciskać się w swoje miejsce w kolumnie jeźdźców.
– Patrzcie! – zakrzyknął Ścibor ze Ściborzyc. – Wolkenstein, wytęż wzrok. Tam, koło wioski!
Za chwilę zobaczyli to już wszyscy – w nowych tumanach kurzu zza glinianych domostw i resztek płotów wynurzała się konnica... Zupełnie inna niż turecka. Wojownicy w zbrojach, nieraz piękniejszych niż pancerze węgierskich rycerzy. Błyskający stalą, żółcią i brązem.
To nie byli Turcy! Nie mogli nimi być!
– Co widzicie!? – zakrzyknął Ścibor do Wolkensteina. – Mówcie, zawierzam waszym młodym oczom.
Królewski paź wytężył wzrok, zmrużył błękitne oczy.
– Widzę chorągiew, piękny, krasny gonfanon. Nad nim złocisty ptak, dwugłowy orzeł z dwoma trąbami. Szlachetny władco, to Serbowie.
– Stefan Lazarević.
– Na Boga, idzie nam z pomocą!
– Nie – pokręcił głową Ścibor. – Przyszedł na naszą zgubę.
– Dwie głowy orła są jak smocze łby – powiedział ponuro Wolkenstein.
Serbowie rozpędzali się. Ogromna rzesza konnych rycerzy, zbrojnych nie gorzej niż wasale Zygmunta. Narastał łoskot kopyt i ryk, krzyk nacierających rycerzy, rozpaczliwy, smutny, jakby krzyczeli nie atakujący, ale zwyciężani.
– Trąbić do ataku! – wydał rozkaz palatyn Leusták.
Ryk trąb, rżenie wierzchowców, przez chwilę panował nieład. Pierwsze zaczęły zrywać się do szarży węgierskie banderie, lotne jak ptaki. Chwila i szli już mocnym, rozfalowanym galopem, kołysząc się w siodłach, pochyleni do przodu. Z łopotem proporców opadł w dół las kopii i wtedy jeźdźcy odpuścili wodze, dodając koniom pędu ostrogami.
Polscy rycerze przyboczni przyjęli ciężkie kopie od giermków; wysunęli się karnie do przodu, zasłaniając króla Zygmunta murem tarcz, kirysów i zbroi. Z tyłu trzymał się Wolkenstein z proporcem, dalej giermkowie i służba. Ruszyli ciężkim kłusem, od razu weszli w galop, nabierając pędu...
Czasu nie było. Nagle ujrzeli na wprost siebie rozkołysaną linię żelaznych jeźdźców serbskich, ich pochylone głowy, ramiona i ręce trzymające wyciągnięte kopie! Mało miejsca na rozpęd. Za mało...
Jedno uderzenie, dwa, trzy ciosy, błysk; zderzyli się!
Nadeszła chwila, w której wszystko działo się za szybko, jak we śnie, jakby ludzki umysł nie nadążał za chwilą, w której dwie ławy ciężkozbrojnych rycerzy wpadły na siebie w pędzie, godząc kopiami w hełmy, piersi, tarcze! Moment, kiedy rycerski instynkt wyrobiony w ćwiczeniach, turniejach, walkach działa szybciej niż myśl, kiedy pamięć zakuta w ramionach, nogach, instynkt bojowego konia warte są więcej niż rozsądek. Kiedy nie ma czasu niczego przemyśleć. Po prostu zawierucha, bój, śmierć!
Z trzaskiem pękających tarcz i zbroi zwalili się z siodeł rycerze, padły konie, czasem zrzucając i przygniatając jeźdźców. Inne zrywały się, kopiąc i wierzgając jak furie.
I wtedy spoza końskich pysków okrytych żelaznymi naczółkami, zza chaosu przewracających się zbrojnych wypadł rycerz w błyszczącej, niczym nieosłoniętej zbroi. Z nastawioną kopią, walił prosto na ogromną chorągiew króla Węgier, godząc grotem w sam środek okutej mosiądzem włoskiej płyty Zygmunta Luksemburczyka. Huk, tętent kopyt, wszystko jak we śnie!
I jak we śnie przed króla wysunął się rycerz w prostej, okrytej tuniką zbroi, z polską Sulimą na tarczy, z nastawioną, naszykowaną do uderzenia kopią. Uderzył krótko, w jednej chwili zmiótł z siodła szarżującego Serba, odrzucił ułomek drzewca i...
Dostał z boku, spadł, runął pod konia, ten jednak nie stratował go, wspiął się trochę, jednak wytrzymał bitewny szał i zamęt! Tuż obok bili się pozostali Polacy, zrzucani z siodeł, rąbiący mieczami w koło, bo mrowie przeciwników zacieśniało krąg wokół nich, napierając końmi. Tnąc, kłując, rąbiąc, zwalając wrogów.
Wielka chorągiew Węgier dzielona w słup, z czerwono-białymi pasami na lewym i stającym dęba gryfem Zygmunta na prawym polu, zachwiała się, padła...
Trzask! – wyleciał z siodła królewski chorąży, łamiąc kopię, której drzewce wciąż tkwiło w jego ciele. Podniósł się wrzask, jęk bólu w zamęcie bitwy.
– Turcy! Turcyyy! – rozległy się krzyki.
I rzeczywiście, za Serbami nadlatywali już lotni, szybcy i zwinni osmańscy jeźdźcy, zamykając luki, obchodząc z boków Węgrów i Niemców, zamykając kolisko wokół krzyżowców, równie sprawnie jak wcześniej wokół Burgundczyków, Francuzów i Anglików.
– Panie, ratuj Węgry! Uchodzimy! – krzyczał nadworny rycerz Hermann Cilli. – To koniec! Koniec.
Zygmunt nie potrzebował nic dodać. Obrócił konia, oddając wodze w ręce Hermanna i Jana, burgrabiego Norymbergi, który dziwnym trafem znalazł się tuż obok. Skinął na Ścibora ze Ściborzyc.
– Opuszczam pole – wycharczał. – Prowadźcie w imię Boże...








wtorek, 5 września 2023

Jolanta Żuber - Manekiny [PRZEDPREMIEROWA]

Cóż, kolejna książka przeczytana. Ten wrzesień zaczyna się dużą ilością premier, czasem nawet człowiek nie wie czy wszystko ogarnie. Ale nieważne, wracamy do tematu.



-------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: Ridero
Premiera: 19 września 2023


-------------------------------------------------------------------------------------------
Opis wydawcy:

Młode małżeństwo z Leśniska traci w pożarze swoje jedyne dziecko. Natalia Berner pogrąża się w rozpaczy, a dramatu całej sytuacji dodaje fakt, że kobieta nie akceptuje już swojego poparzonego ciała. Adam, jej mąż i właściciel domu pogrzebowego, postanawia zemścić się na wszystkich, którzy doprowadzili do pożaru. Wpada na pomysł niebezpiecznej, krwawej gry, by wymierzyć sprawiedliwość.
Monika i Marek toną w długach. Widmo utraty domu i niekończących się rat sprawia, że rozpaczliwie poszukują wyjścia z sytuacji. Kiedy dostają propozycję udziału w tajemniczej grze, nie wahają się z niej skorzystać. Miejsce, do którego trafiają, i zasady w nim panujące odbiegają jednak od ich wyobrażeń. Przesiąknięte mrokiem ściany popychają ich do coraz gorszych czynów.
Gdzie przebiega granica między dobrem a złem? I ile człowiek jest w stanie zrobić… dla pieniędzy?

-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Jak wiecie lub nie, rzadko czytam książki z tego gatunku, ale będąc całkowicie szczerym przyciągnęła mnie okładka i to, że przedpremierowo jest obecna na Legimi. A skoro i tak opłacam abonament to co mi szkodzi sprawdzić. Od razu Wam powiem, że książka podobała mi się. Chociaż nie wiem czy temat który jest w książce jest odpowiedni aby mówić "podoba mi się", nie chcę wchodzić w spoilery jednakże jest tam kilka elementów które zaskoczyły. Jak chociażby pewien wątek pary która odwiedza "Dom Marzeń", ale nie chcę Wam psuć niespodzianki. Książka ma w moim ustawieniu czcionki ponad 360 stron ale przeczytałem ją w jeden dzień. Tak, że samo to mówi pozytywnie zarówno o książce jak i stylowi pisania autorki. 
Małe ostrzeżenie, nie jest to książka dla osób lubujących się w szybkich akcjach, tutaj wszystko jest ukazane miarowo i klimatycznie jednakże w żadnym momencie nie nudno. 
Bohaterowie. I tu mam problem. Ponieważ nie potrafię powiedzieć, że dana postać jest jednoznacznie dobra czy zła. Ponieważ tak naprawdę każda z przedstawionych postaci ma swoje pobudki, niektóre postacie troszkę się za bardzo zagalopowały i nie potrafią skończyć bez pomocy ale nie ma dobrej i złej. Chociaż..., nie będę kontynuował ponieważ mogę rzucić spoilerem. 
Czy polecam tę powieść? Cóż, tak ale z zastrzeżeniem iż są tam trudne tematy i mocniejsze sceny. Nie każdemu mogą przypaść do gustu.
Profil książki w serwisie Lubimy Czytać:

poniedziałek, 4 września 2023

Klaudia Gregorczyk - Piekielna Królowa

Książeczka na jeden dzień. Tak na szybko czy mi się podobała? Tak. Podobała mi się, gdyby było inaczej to nie przeczytałbym tych prawie 260 stron w jeden dzień.



----------------------------------------------------------------------
Okładka:

Seria: Piekielna
Wydawnictwo: Empik Go
Premiera: 30 sierpnia 2023

----------------------------------------------------------------------------------
Opis wydawcy:

Potwory nie rodzą się same, ktoś je tworzy...
Letha zdążyła już przyzwyczaić się do życia na Czerwonym Dworze. Znalazła wspólny język z Aidanem, który robi wszystko, aby ją chronić. Książę powoli staje się dla niej kimś ważnym. Niestety to, że królowa powierzyła Lecie zadanie zabicia go, nie pomaga w rozwijaniu narzeczeńskiej relacji.
Kłamstwa i tajemnice powodują u dziewczyny coraz większe wyrzuty sumienia. Letha musi wybierać między zachowaniem człowieczeństwa a spełnieniem obowiązku wobec kraju. Z każdym dniem coraz bardziej się przekonuje, że w oczach Yenisei jej kiełkujące uczucie do Aidana czyni ją zdrajczynią. Kiedy najmniej się tego spodziewa, na Czerwonym Dworze pojawiają się kolejne problemy, które tym razem nie dotyczą tylko jej.

-----------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Drugi tom z serii Piekielna jest sztandarowym przykładem środkowego tomu. Służy po to by pogłębić postacie oraz pozwolić na to by uczucie między nimi powoli wyrosło. Troszkę mógłbym ponarzekać, że te lekko ponad dwieście stron to śmiesznie mało i tak naprawdę miło by było jakby ten tom posiadał tak z dwa razy więcej ale tak naprawdę to jest to idealny środek aby pokazać naszych bohaterów a jednocześnie sztucznie nie wydłużać książki. Nie mam zamiaru Wam tu pisać o zawartości powieści ponieważ cała ona jest skutkiem tego co zaczęło się w pierwszej części i mógłbym przez pewien mały drobiazg zdradzić Wam coś dla Was istotnego. Wiecie co jest w książce najdziwniejsze? Brak opisów, czy raczej szczątkowe opisy albo możliwe, przynajmniej tak mi się wydaje ponieważ nie pamiętam abym się na jakieś natknął. Ale bardziej szczątkowe ponieważ 90% akcji powieści dzieje się na zamku który poznajemy w pierwszym tomie więc nawet jeśli ich nie ma to możemy łatwo wyobrazić sobie dane pomieszczenia. 
Co do stylu pisania autorki. Przeczytałem książkę w jeden dzień. Czy to wystarczy za rekomendację? A może dodam, że czytałem w poniedziałek i to wyłuskując luźniejsze terminy w pracy. I człowiek nawet nie wie kiedy książka została przeczytana. Na milion procent przeczytam kolejne książki z tego uniwersum. Chociaż jakbym miał jakieś życzenia do autorki to miło byłoby poznać historię tego świata oraz jak doszło do podziałów. Niby trochę było w pierwszym tomie ale cóż człowiek chciałby więcej może coś w stylu jak pierwsi obdarzeni magią dowiadywali się o swym darze i uczyli się go. Jak dochodziło do pierwszych konfliktów i sojuszy itp. Ale to tylko moje życzeniowe myślenie, przez które odbiegam od tematu.
Czy polecam książkę? Z całą pewnością, tak. Może jak więcej osób będzie naciskać i pytać o kolejne tomy to na kalendarzu wydawniczym zostanie ona przyspieszona.


Profil książki w serwisie Lubimy Czytać:

niedziela, 3 września 2023

Katarzyna Tkaczyk - wywiad

Zapraszam Was na kolejny wywiad, tym razem z Katarzyną Tkaczyk którą poznałem przy okazji jej powieści paragrafowej Akademia Ransmoor, a dopiero później wziąłem jej debiut literacki. Na początku dziękuje autorce za znalezienie czasu na te bądź co bądź amatorskie pytania i mam nadzieje, że znalazła wśród nich jakieś ciekawe.





1. Jako, że od twojej najnowszej powieści (Akademii Ransmoor), minęło już dwa miesiące postanowiłem w końcu zaproponować ci taki amatorski wywiad. Na początku rutynowe pytanie. Opowiedz proszę coś o sobie?


To jest pytanie, na które zawsze najtrudniej odpowiedzieć, ale kilka faktów na pewno uda się zebrać :D Z wykształcenia jestem kulturoznawczynią, z wyuczonego zawodu – copywriterką, czyli po prostu człowiekiem klawiatury. Zaczęłam pisać dopiero na studiach, ale zawsze była to dla mnie nieśmiała zabawa i po prostu hobby. Nawet nie marzyłam o wydaniu czegokolwiek. Gdy w 2020 roku niespodziewanie udało mi się zadebiutować swoimi opowiadaniami na Węgrzech, postanowiłam jednak pójść za ciosem i wysłałam do wydawnictw publikowaną na Wattpadzie powieść fantasy Iskra. Pod swoje skrzydła wzięło ją (a więc i mnie) poznańskie wydawnictwo Nowa Baśń.


Od dwóch lat związana jestem natomiast branżą gier. Odpowiadam za warstwę tekstową mobilnej gry fantasy Battlerise: Kingdom of Champions, a także za część ukazanego lore i historii. Obecnie pracuję dla planszówkowego wydawnictwa Galakta i stale szukam sobie nowych kreatywnych zadań. Podobno jestem beznadziejnym przypadkiem pracoholizmu – ale ja myślę, że beznadziejne jest tylko moje przywiązanie do herbaty i fantastyki :D


2. Akademia Ransmoor jest powieścią paragrafową, dlaczego zdecydowałaś się na taki, nie ukrywajmy niezbyt popularny rodzaj książki?

Z literackiej ciekawości, można powiedzieć – oraz dlatego, że lubię eksperymenty i wyzwania. A poza tym, chyba ciągnęło mnie od lat. Pomysł na stworzenie interaktywnej historii pojawił się jeszcze na studiach, gdy usłyszałam o tak zwanych powieściach hipertekstowych. Nie miałam jednak pojęcia, jak ugryźć tak obszerny temat, więc skupiłam się na szlifowaniu jeszcze bardzo młodego pióra, pisząc klasyczną prozę. Wszystko zmieniło się w 2022 roku, gdy przeczytałam Świrownię Łukasza Radeckiego, horror młodzieżowy wydany przez Nową Baśń. Forma, jaką jest paragrafówka, kompletnie mnie oczarowała i wtedy pojawił się apetyt na napisanie czegoś podobnego. Jakieś dwa tygodnie po tym, jak wrzuciłam recenzję Świrowni na mój profil na Wattpadzie, napisał do mnie mój redaktor prowadzący z pytaniem, czy nie chciałabym stworzyć własnej paragrafówki, oczywiście z wszelką pomocą, jakiej będę potrzebować.

Jak mówią – nie ma przypadków, są znaki.


3. W jakich okoliczność powstał ogólny pomysł na AR oraz czy miałaś jakieś wątki które w którymś tam momencie wyleciały z książki?

Gdy wydawnictwo zaproponowało mi stworzenie swojej paragrafówki, umówiliśmy się, że uderzę w tematy popularne, a książkę zaadresujemy do ludzi, którzy zupełnie nie znają tej formy – dlatego mechanika jest bardzo prosta i opiera się wyłącznie na czytaniu i wyborach. W tamtym czasie triumfy święcił nurt dark academia, a że edukacja magiczna jest jednym z moich ulubionych motywów, wiedziałam, że to będzie to. Dosłownie w kilka dni wymyśliłam realia, czyli całą Akademię Ransmoor oraz pomysł na zagadkę, którą będziemy śledzić i dokładnie 1 listopada zabrałam się za pisanie.

Jeszcze zanim wysłałam książkę do wydawcy, zrobiłam przyspieszoną korektę – i rzeczywiście były rzeczy, które wyrzuciłam, przeważnie dlatego, że za bardzo gmatwały historię. Przykładowo wilkołaki, które pojawiają się na kartach książki, pierwotnie należały do jednego stada i miały ze sobą konflikt, a całością sprawy wcale nie zarządzał Jason Flinter, jeden z możliwych obiektów westchnień głównej bohaterki. Początkowo jego motywacje, by zmierzyć się z Albinem de Vertrinair były też o wiele bardziej osobiste. Jeśli jednak mam być szczera, więcej ciekawostek i faktów d

odałam, niż wyrzuciłam, usuwając za to kwieciste opisy i przemyślenia. W pierwotnej wersji nie byliśmy na akademickim cmentarzu, nie wertowaliśmy roczników z połowy XIX wieku i znaliśmy mniej faktów z przeszłości Akademii. Była jednak szansa, by na jednej ze ścieżek spotkać przedstawicieli tak zwanej Kapituły, która zarządza magicznym światem Wielkiej Brytanii – czyli bezpośrednich przełożonych rektora Ransmoor.

4. Co było dla Ciebie najtrudniejsze w trakcie pisania gry książkowej?

Jestem pisarzem typu „ogrodnik”, co oznacza, że nie projektuję fabuły z góry; po prostu zaczynam pisać i sama sobie opowiadam historię, a potem tylko ją szlifuję w kolejnych turach poprawek. Myślałam, że w przypadku paragrafówki to będzie bardzo duże utrudnienie, ale okazało się, że nie. Samo pisanie o dziwo było dość proste, a czasem wręcz wygodne, bo mogłam skakać po paragrafach, pisząc je nie po kolei. Prawdziwym cierpieniem była jednak redakcja. Trzeba było bardzo uważać, co się robi, gdzie się dodaje i jak plecie się fabuła, a każda zmiana oznaczała ryzyko, że ścieżki się wysypią. Dużo w tym jednak mojej winy, bo uparłam się, żeby Akademię Ransmoor skonstruować tak, by nie trzeba było skakać do tyłu. Czytając, idziemy tylko w przód.

5. Czy masz swoją ulubioną ścieżkę? I czy podzielisz się nią z czytelnikami?

Trudno mi powiedzieć, bo każda ma w sobie coś, co jest mi bliskie. Lubię ścieżki Cobralth za jej lekkość i za umieszczone tam żarciki oraz ponurą przemianę, która zachodzi po punkcie zwrotnym. Edare ma z kolei bardzo fajne śledztwo, a zwyczajnie lubię pisać takie rzeczy. Świetnie bawiłam się też tworząc rozwiązanie intrygi i finałową rozmowę. Jeśli jednak miałabym wskazać ścieżki, które są najbardziej „moje”, tak prywatnie, to z pewnością byłyby to te w domu Lorinoth. Wydaje mi się, że to właśnie po nich można też poznać moje „domyślne” pióro.

6. Gdybyś mogła przenieść jakąś postać z AR do prawdziwego świata to kto by to był i dlaczego?

Zapewne nikt nie będzie zdumiony faktem, że wybieram postać rektora, Albina de Vertrinair. Ma bardzo intrygującą osobowość… i ciekawą przeszłość! Ale na pogawędkę chętnie wybrałabym się też z Medeią Rockster, główną bohaterką, która jest wiccanką… i z buntowniczą elfką Selene. To również jest bardzo ciekawa postać.

7. Masz jakąś swoją ścieżkę którą chciałabyś aby zekranizowano? Masz jakiś swój wymarzony zespół aktorów do głównych ról?

Ojej, to trudne pytanie. Gdybym miała napisać scenariusz na postawie Akademii Ransmoor i nie mogłaby z tego powstać opowieść z wyborami, jak Black Mirror: Bandersnatch, zmieniłabym lekko fabułę, dodając element skakania w czasie. Wtedy można byłoby odtworzyć ścieżkę każdego z domów! O aktorach nawet nie myślę… ale sądzę, że byłoby zabawnie obsadzić Roberta Pattinsona w roli jakiegokolwiek wilkołaka.

8. Pytanie ogólne. Masz swój ulubiony gatunek książek? I wiem, że to trudne ale czy mogłabyś podać kilka ulubionych serii lub książek?

Ponownie – pewnie nikogo nie będzie dziwić, że uwielbiam fantastykę. Ale pewnym zaskoczeniem może być to, że równie mocno kocham thrillery, szczególnie psychologiczne. Marzy mi się, żeby pewnego dnia stworzyć opowieść łączącą te dwa gatunki. To byłoby coś!

Jeśli chodzi o ulubieńców, jest to faktycznie trudne, ale na pewno chętnie i często sięgam po książki Marty Kisiel od czasu fenomenalnego Dożywocia. Mam ogromny sentyment do Władcy Pierścieni, bo od niego zaczęła się moja przygoda z fantastyką, do Trylogii Czarnego Maga Trudi Canavan, oraz do serii Harry Potter, którą aktualnie pochłaniam w oryginale. Kilka razy czytałam też Pachnidło Patricka Süskinda, a moja fascynacja thrilleremi rozwinęła się po Za zamkniętymi drzwiami B. A. Paris. Pamiętam też, że Kot Alchemika wbił mnie w fotel poziomem literackim. Wspaniała powieść.

9. Czy są jakieś motywy które ośmielę się nazwać są twoją Piętą Achillesową?


Nie lubię opisów przestrzeni zamkniętych – pokojów, sal, budynków. Bardzo mnie męczą, więc pojawiają się tylko szczątkowo: coś stoi tu, coś stoi tam, tu jest okno, a przy oknie siedzi KTOŚ – i tak płynnie przechodzę do fabuły. Bardzo niepewnie czuję też w opisach walki (chociaż z pojedynkami magicznymi radzę sobie lepiej) i scen erotycznych. Napisałam może dwie lub trzy i zawsze to była droga przez mękę.

10. Co polecisz debiutującym oraz początkującym autorom?

Trzy rzeczy: po pierwsze, by wzięli sobie do serca słowa Picassa – „inspiracja istnieje, ale musi zastać cię przy pracy”. Pisarstwo to zawód, więc nie czekajcie na wenę i po prostu działajcie. Każdego dnia chociaż jedno zdanie, byle do przodu.

Po drugie: żeby się nie poddawać, bez względu na wszystko. To, że coś jest trudne, nie znaczy, że się do tego nie nadajecie – po prostu jest trudne i wymaga troski, czasu i pracy.

A po trzecie: naprawdę nie dłubcie nad tekstami w nieskończoność. Doświadczenie zdobywacie kolejnymi zamkniętymi projektami, nie tymi, które są wiecznie rozgrzebane. Word to nie kamień – to, co się w nim pojawi, zawsze można zmienić czy usunąć, a połowa blokad pisarskich bierze się z tego, że człowiek utknął w jednym trudniejszym miejscu. Masz takie w swoim tekście? Zostaw je i leć z fabułą dalej. Odpowiedź na wszystkie pytania z reguły sama się znajduje. A jeśli nadal nie wiesz, co zrobić z danym miejscem czy zdaniem, skorzystaj ze złotej zasady redaktorów – usuń. Pisanie wcale nie jest tak trudne, jak się często słyszy – ale nie jest również tak romantyczne i „natchnione”, jak by się chciało. Mówiąc brutalnie, to fach jak każdy inny, ale uświadomienie sobie tego znosi z barków ogromny ciężar artystycznej presji.






sobota, 2 września 2023

Mitchell Hogan - Rozbite Imperium

I kolejna seria została zakończona, troszkę przykro bo była to świetna seria i mimo, że kiedyś do niej wrócę w luźniejszym czasie to już nie będzie to samo. Ale na pocieszenie są jeszcze inne książki na horyzoncie.


-------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Premiera: 30 sierpnia 2023

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis wydawcy:

Nie wszystkie potwory wyglądają tak samo. Nie wszystkie służą tylko wrogom.
Cesarstwo Mahruzańskie zostało napadnięte i nieuchronnie chyli się ku upadkowi. Życie przyjaciół i towarzyszy wisi na włosku. Nadchodzi zagłada, niesiona pazurami i kłami bestii zrodzonych z koszmaru i pradawnej, zakazanej magii.
Skończył się czas posłuszeństwa i dylematów. Nastał czas straceńczej odwagi.
Czas, gdy Caldan musi złamać wszelkie zakazy, sprzeniewierzyć się wszystkiemu, czego go nauczono i sięgnąć znacznie dalej, niż kiedykolwiek śmiał pomyśleć.
Sięgając po zakazane czary Caldan będzie musiał obnażyć wszystkie swoje uzdolnienia i słabości, rzucić na szalę nie tylko samego siebie, ale i życie swoich przyjaciół i porządek całego Imperium. Obnażony i wyjęty spod prawa, musi wygrać, jeśli chce przeżyć. Jeśli przeżyje, będzie musiał zapłacić za to zwycięstwo.
Porażka zgubi cały świat, lecz zwycięstwo pogrąży samego Caldana.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Cóż mogę napisać o tej powieści? Może to, że te prawie 700 stron, dokładnie 694 przeczytałem w dwa dni i samo to może już zaświadczyć o stylu pisania autora oraz tym, że powieść podobała mi się. W sumie gdyby mi nie przypadła do gustu to nie wytrwałbym przy serii aż do trzeciego tomu. Co mógłbym napisać o powieści? Gdyby nie oryginalne spojrzenie na magię to byłaby to klasyczna fantastyka gdzie musimy pokonać tego złego. Jednak w Hierachii Magii nie jest to takie proste. A to za sprawą złożoności postaci oraz tego, że każda ze stron coś ukrywa. I tak naprawdę to człowiek nie ma ochoty stawać po żadnej ze stron bo każda z nich jest do siebie podobna i nie ma takiej która jest dobra czy zła. W żadnym wypadku nie jest to wada książki czy całej serii. Powiedziałbym, że jest to jej zaleta. Niektórych może zniechęcić pewne powolne tempo na początku oraz to, że informacje jakie są nam udzielane są niewystarczające a czytelnik chciałby wiedzieć więcej i jeśli nawet rozumiem powody takiego a nie innego przekazywania informacji również czasami miałem ochotę przeskoczyć kilka akapitów by szybciej dostać informację. Jednak nie zrobiłem tego przez obawę iż niektóre elementy mogą wydać mi się nieznajome. 
Niestety książka nie jest idealna. Mimo, że główny wątek został zamknięty i dostaliśmy kilka odpowiedzi to jednak mamy kilka pytań które nadal czytelników niepokoją i żądają by na nie odpowiedzieć. Cóż zawsze istnieje nadzieja, że autor stworzy nową serię z nowymi postaciami ale w tym uniwersum i tam poznamy odpowiedzi na nasze pytania. Mnie osobiście interesuje Pierwsze Zdruzgotanie oraz to jak do niego doszło, co było przed nim i czas między Zdruzgotaniem a czasami obecnymi w Hierarchii Magii. Ale to jestem ja, a ja jestem dziwny. 
Co jeszcze mógłbym napisać aby nie polecieć żadnym spoilerem? Może to, że nie widzimy zbyt wiele tego Imperium. Tak naprawdę to większość akcji to Anasoma oraz Starorzecze, słyszymy trochę o innych regionach ale niestety ich nie odwiedzamy. 
Czy polecam tę serię? Jeśli lubicie fantastykę pełną magii i taką która długo się rozkręca to z całą pewnością tak. I nie przerażajcie się ilością stron, dzięki stylowi w jakim została napisana seria strony naprawdę w ekspresowym tempie przeskakują na przeczytane.


Profil książki w serwisie Lubimy Czytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5076378/rozbite-imperium

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu


John Scalzi - Serny Glob

Powieść która zaskoczyła mnie gdyż po zapowiedziach spodziewałem się iż będzie bardziej w klimatach komedii ale po skończonej lekturze stwie...