czwartek, 21 maja 2020

Sarah J. Maas - Dom ziemi i krwi - Księżycowe Miasto - Część 2 [PRZEDPREMIEROWA]

Nie mogłem wytrzymać i wziąłem się za przeczytanie drugiej części Księżycowego Miasta. Potraktujcie ten wpis jako uzupełnienie tego z części pierwszej.

-------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: Uroboros
Seria: Księżycowe Miasto
Premiera: 3 czerwiec 2020

---------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:

Bryce Quinlan jest dziewczyną, która w połowie jest człowiekiem, a w połowie Fae. W świecie pełnym magii, niebezpieczeństw i ognistych romansów poszukuje zemsty! Bryce Quinlan kocha swoje życie. W dzień pracuje dla handlarza antyków, sprzedając nie do końca legalne magiczne artefakty, a nocą imprezuje razem z przyjaciółmi, delektując się każdą przyjemnością jaką Lunathion – znane również jako Crescent City – ma do zaoferowania. Ale gdy bezwzględne morderstwo wstrząsa miastem, wszystko zaczyna się rozpadać – również świat Bryce.

----------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Tak na szybko to mógłbym napisać iż ta część trzyma poziom pierwszej jednak to troszkę za mało, nie uważacie? Jak część pierwszą porównałem do tych starszych kryminałów tak w tej jest dużo więcej scen akcji. A sama książka mogłaby być uważana jednocześnie za zamkniętą historię oraz część większego uniwersum. Cieszy mnie fakt iż kilka postaci niejako z tła postanowiło wyjść na drugi i trzeci plan i pokazać nam się w większej części. Jest kilka zwrotów akcji czy ..., nie o tym nie będę pisać. Jakbym miał napisać w skrócie jest to książka [a właściwie książki ponieważ odnosi się to do obu części] na dwa trzy dni przyjemnego wejścia w uniwersum wykreowane przez autorkę i całkowitego się w niej zatracenia. Oczywiście jakbym miał się do czegoś przyczepić to zbyt idealne zewnętrznie postacie. Wolałbym aby postacie miały jakieś wady, wtedy łatwiej by się było odnaleźć w tamtym świecie. Ale może w kolejnych książkach autorka zrobi coś w tym stylu. Poza tym coś mi mówi iż postacie mają taki a nie inny wygląd przez wybór grupy docelowej dla której pisarka kieruje swe dzieła. Czas spędzony przy lekturze nie został ani na chwilę zmarnowany i nie było sekundy abym żałował iż poznałem pióro Sarah Maas. 
Czy polecam tę książkę? Tak, ale podczas czytania zaopatrzcie się od razu w obie części.



Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu Uroboros

Profil książki w serwisie lubimy czytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4924471/dom-ziemi-i-krwi-czesc-2

poniedziałek, 18 maja 2020

Sarah J. Maas - Dom ziemi i krwi - Księżycowe Miasto - Część 1 [PRZEDPREMIEROWA]

W piątek po południu czekała na mnie przesyłka, niestety nie miałem kiedy zacząć jej lektury w ten sam dzień. Ponieważ gdy skończyłem wszystkie zadania byłem taki padnięty, że nie miałem ochoty na nic poza spaniem. Ale sobota i niedziela to inna sprawa i oto przychodzę do was z przedpremierowym tekstem na temat pierwszej części Księżycowego Miasta.

-----------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: Uroboros
Seria: Księżycowe Miasto
Premiera: 20 czerwiec 2020

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:

Bryce Quinlan jest dziewczyną, która w połowie jest człowiekiem, a w połowie Fae. W świecie pełnym magii, niebezpieczeństw i ognistych romansów poszukuje zemsty!
Bryce Quinlan kocha swoje życie. W dzień pracuje dla handlarza antyków, sprzedając nie do końca legalne magiczne artefakty, a nocą imprezuje razem z przyjaciółmi, delektując się każdą przyjemnością jaką Lunathion – znane również jako Crescent City – ma do zaoferowania. Ale gdy bezwzględne morderstwo wstrząsa miastem, wszystko zaczyna się rozpadać – również świat Bryce.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

 Ten tekst będzie inny niż większość dotychczasowych. Na swoje usprawiedliwienie podam iż jest to spowodowane podzieleniem Księżycowego Miasta na dwie części. W sumie nie dziwie się, egzemplarz powyżej tysiąca stron niewygodnie leży w dłoni ale przez to jestem rozdarty. Z jednej strony chciałbym polecić wam tę pozycję a z drugiej napisałbym zróbcie tak jak ja i zamówcie od razu obie części aby po skończonej lekturze części pierwszej nie wyczekiwać niecierpliwie na kolejną.
Ale dobra, wystarczy tego wstępu. Księżycowe Miasto jest miejscem gdzie żyją obok siebie przedstawiciele różnych ras. Nasza główna bohaterka Bryce, oszukała mnie. Niby podejrzewałem, że jej sposób bycia to pewnego rodzaju gra a nie znając jej przeszłości trudno było ją oceniać ale i tak udało się jej wywieść mnie na manowce i sprawić iż myślałem iż pójdzie to w inną stronę. Nie chcę za bardzo zagłębiać się w świat przedstawiony ale dlaczego wszystkie postacie tam muszą być wręcz idealne zewnętrznie. I to nie tylko w tej książce ale w wielu skierowanych do tej grupy odbiorców. Jednak nie o tym miałem pisać. Fabularnie książka jest powiedzmy, że kryminałem w tym fantastycznym mieście. I to bardziej z tych klasycznych gdzie jest mniej akcji a więcej śledztwa. Z tej przyczyny nie chcę nic pisać o zawartości książki ponieważ poszczególne elementy ładnie na siebie zachodzą. I nie ważne który z wątków wybierzecie jako główny.
Bohaterowie, tutaj mamy dwójkę postaci głównych i obie zostały bardzo wielowymiarowo napisane. Cała reszta postaci to tylko tło, jednak co zaskakujące przez złożoność postaci głównych czytelnik nie odczuwa aż tak bardzo tego, że na drugim i trzecim planie jest pusto a w tle jest duża ilość postaci.
Autorka jest doświadczoną pisarką o oddanej grupie fanów ale jeśli chodzi o mnie jest to mój pierwszy kontakt z jej piórem. Dlatego też mogę wam napisać iż strony w tej powieści były czytane dziesiątkami czy wręcz setkami. Same opisy mimo braku szczegółowości są wystarczające do zbudowania sobie obrazu zarówno postaci jak i miejsc.
Podsumowując, książka idealna na weekend gdy można odpocząć po tygodniu pracy i odciąć się od wszystkich spraw.
Profil książki w serwisie lubimy czytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4923601/dom-ziemi-i-krwi-czesc-1
Za książkę do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu Uroboros
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Fragment książki:

Przed drzwiami galerii czekała wilczyca, co oznaczało, że był czwartek. To z kolei oznaczało, że Bryce była potwornie zmęczona, skoro ustalała upływ dni tygodnia na podstawie obecności lub nieobecności Daniki.
Ciężkie metalowe drzwi Griffin Antiquities zadrżały od uderzeń pięści wilczycy. Bryce dobrze znała te dłonie i wiedziała, że pomalowane na metaliczny fiolet paznokcie rozpaczliwie domagają się manicure. Chwilę później rozległ się ostry głos kobiecy, przytłumiony przez stal:
– Na Hel, otwieraj, B.! Ja pieprzę, jak tu gorąco!
Bryce, która siedziała przy biurku w skromnym salonie pokazowym galerii, uśmiechnęła się i wywołała obraz z kamer przed wejściem. Założywszy kosmyk czerwonych niczym wino włosów za szpiczasto zakończone ucho, powiedziała do interkomu:
– Czemu jesteś taka brudna! Wyglądasz, jakbyś przetrząsała kontener ze śmieciami!
– Co ty pierdzielisz? Że co niby robiłam? – Danika podskakiwała to na jednej nodze, to na drugiej. Jej czoło lśniło potem. Przetarła je brudną ręką, rozmazując krople czarnej cieczy.
– Przetrząsała. Zrozumiałabyś mnie, gdybyś kiedykolwiek wzięła książkę do ręki – powiedziała uśmiechnięta Bryce i wstała od biurka. Cieszyła się z przerwy w badaniach, które zapowiadały się nużąco.
Galeria nie miała okien, złożony system kamer stanowił jedyny sposób na sprawdzenie, kto stoi na zewnątrz. Dzięki dziedzictwu Fae Bryce dysponowała znakomitym słuchem, ale nie była w stanie usłyszeć wiele z tego, co się działo za żelaznymi drzwiami – poza waleniem pięściami. Nagie, pozbawione wszelkich dekoracji ściany z piaskowca kryły najnowszą technologię oraz znakomitą magię, która podtrzymywała działanie galerii oraz chroniła wiele książek przechowywanych w archiwum pod powierzchnią ziemi.
– Czy to Danika? – odezwał się kobiecy głos zza grubych na sześć cali drzwi do archiwum.
„Zupełnie jakbym przywołała ją samym myśleniem o piętrach pod moimi obcasami” – pomyślała Bryce.
– Tak, Lehabah. – Bryce położyła dłoń na klamce frontowych drzwi.
Wpojone w nią zaklęcia zadrżały pod jej dłonią i oplotły jej piegowatą, złocistą skórę niczym strużki dymu. Dziewczyna zacisnęła zęby i wytrzymała nieprzyjemne doznanie, do którego nadal nie mogła się przyzwyczaić, choć pracowała w galerii od roku.
– Jesiba nie lubi, gdy ona tu przychodzi – ostrzegła ją Lehabah, nadal zasłonięta pozornie prostymi drzwiami z metalu.
– To ty tego nie lubisz! – poprawiła ją Bryce i zmrużyła bursztynowe oczy, wpatrzona w drzwi do archiwum. Wiedziała, że po drugiej stronie unosi się niewielka ognista zjawa, podsłuchując, jak zawsze, gdy ktoś przychodził. – Lepiej wracaj do pracy.
Lehabah nie odpowiedziała, co oznaczało, że przypuszczalnie odpłynęła w dół, by strzec ksiąg na niższych piętrach.
Bryce wywróciła oczami i szarpnięciem otworzyła frontowe drzwi. W jej twarz uderzyło powietrze tak gorące i suche, że wręcz groziło wyssaniem z niej życia. A lato dopiero co się zaczęło.
Danika nie tylko wyglądała, jakby przetrząsnęła śmietnik, ale tak też śmierdziała. Kosmyki jej srebrzystych blond włosów, zazwyczaj prostych i jedwabistych, umykały z grubego, długiego warkocza. Pasemka ametystu, szafiru i różu upstrzone były plamami ciemnej, oleistej substancji, cuchnącej metalem i amoniakiem.
– Ale ty się grzebiesz – warknęła Danika i wkroczyła do galerii.
Miecz przytroczony do jej pleców podskakiwał z każdym krokiem. Warkocz wplótł się w starą, skórzaną rękojeść i gdy Danika zatrzymała się przed biurkiem, Bryce pozwoliła sobie go uwolnić. Chwilę później szczupłe palce Daniki odpięły rzemienie, którymi przymocowała broń do znoszonej kurtki motocyklowej.
– Muszę to zrzucić tu na kilka godzin – powiedziała i ruszyła z mieczem w ręku do kantorku, ukrytego za drewnianą ścianką działową.
Bryce oparła się o krawędź biurka i założyła ramiona na piersiach. Jej palce musnęły czarny materiał obcisłej sukienki.
– Twoja torba z rzeczami na siłownię wystarczająco już tam nasmrodziła – rzekła. – Jesiba wraca dziś po południu. Wywali twój bajzel do śmieci, jeśli się na niego natknie.
Było to chyba najmniejsze z zagrożeń, jakie czekało tego, kto sprowokuje Jesibę Rogę. Licząca sobie ponad czterysta lat czarodziejka przyszła na świat jako wiedźma, ale uciekła i wstąpiła do Domu Płomienia i Cienia, a obecnie odpowiadała jedynie przed samym Podziemnym Królem. Dom Płomienia i Cienia bardzo jej odpowiadał – opanowała arsenał czarów, dzięki czemu mogła stawić czoła każdemu czarodziejowi czy nekromancie w najmroczniejszym z Domów. Mówiono o niej, że doprowadzona do wściekłości zamieniała ludzi w zwierzęta. Bryce nigdy nie zdobyła się na to, by spytać, czy drobne zwierzęta żyjące w dziesiątkach akwariów i terrariów zawsze były zwierzętami. Starała się też nigdy nie wkurzać Jesiby, bo Wanom łatwo się było narazić. Nawet najmniej potężny z Wanów, grupy, do której zaliczały się wszystkie istoty żyjące na Midgardzie poza ludźmi i zwykłymi zwierzętami, mógł okazać się zabójczym przeciwnikiem.
– Później wszystko zabiorę – obiecała Danika i ruszyła w stronę wejścia do kantorka. Nacisnęła ukryty przycisk, by go otworzyć.
Bryce trzykrotnie ją ostrzegała, że kantorek salonu wystawowego nie jest jej osobistym schowkiem, ale Danika zawsze odpowiadała, że z galerii, leżącej w samym środku Starego Rynku, wszędzie ma bliżej niż z Nory wilków w Lunaborze. I na tym się kończyło.
Drzwi się otworzyły, a Danika zamachała dłonią na wysokości nosa.
– To moja torba zasmradza to miejsce? – spytała i czarnym butem popchnęła worek, w którym Bryce trzymała swój strój do tańca, obecnie wepchnięty między mopa i wiadro. – Kiedy ty, kurwa, ostatni raz prałaś te szmaty?
Bryce zmarszczyła nos, gdy i do niej dotarł smród starych butów i przepoconej odzieży. Rzeczywiście, dwa dni temu zapomniała zabrać trykot i rajstopy do domu po popołudniowym treningu, ale winę za to ponosiła Danika, która przesłała jej wiadomość wideo. Bryce ujrzała w niej stosik radochny na blacie kuchennym i usłyszała muzykę dudniącą z głośników. Podpis do filmiku nakazywał jej szybki powrót do domu, a Bryce nie wahała się ani chwili.
Wypaliły tyle radochny, że Bryce właściwie mogła nadal być na haju, gdy wczoraj rano wtoczyła się do pracy. Właściwie nie istniało żadne inne wyjaśnienie, dlaczego napisanie maila składającego się z dwóch zdań zajęło jej dziesięć minut. Litera po literze.
– Dobra, dobra – powiedziała. – Musimy o czymś pogadać.
Danika przestawiała przedmioty w schowku, by zrobić miejsce dla swoich rzeczy.
– Już cię przeprosiłam za zjedzenie reszty twoich klusek. Odkupię ci je dziś.
– Nie o to mi chodziło, ale skoro mi przypomniałaś, to ujmę to tak: wal się. Pozbawiłaś mnie lunchu.
Danika zachichotała.
– Chodzi o ten tatuaż! – poskarżyła się Bryce. – Boli, jakby mnie demon z Hel podrapał! Nie mogę się nawet oprzeć o krzesło!
– Tatuażysta ostrzegał, że będzie piekło przez parę dni! – odparła Danika śpiewnym głosem.
– Byłam tak nawalona, że zrobiłam błąd ortograficzny we własnym imieniu, gdy podpisywałyśmy papiery! Nie sądzisz chyba, że w moim stanie mogłam zrozumieć, co oznacza: „będzie piekło przez parę dni”.
Danika, która zafundowała sobie pasujący tatuaż na plecach, nie narzekała, bo jej już się zdążył zagoić. Jedną z przewag Wanów pełnej krwi była szybka regeneracja wszelakich obrażeń w porównaniu z ludźmi lub półludźmi jak Bryce.
Danika upchnęła miecz w bałaganie kantorka.
– Obiecuję, że wieczorem pomogę ci obłożyć plecy lodem. Daj mi tylko się tu wykąpać – poprosiła.
Nieraz się zdarzało, że wpadała do galerii, zwłaszcza w czwartki, kiedy jej poranny patrol kończył się kilka ulic dalej, ale jak dotąd nigdy nie korzystała z łazienki w podziemiach archiwum.
Bryce wskazała brud i smar na jej ciele.
– Co ty masz na sobie? – spytała.
Danika skrzywiła się, a plamy zasychające na jej skórze zaczęły pękać.
– Musiałam przerwać bójkę między satyrem a nocnym węszakiem – oznajmiła i obnażyła białe kły, patrząc na czarną substancję na dłoniach. – Zgadnij, który obrzygał mnie swoimi sokami.
Bryce parsknęła i wskazała jej drzwi do archiwum.
– Prysznic jest twój. W najniższej szufladzie znajdziesz czyste ubrania.
Danika położyła brudną dłoń na klamce drzwi. Zacisnęła zęby, a starszy tatuaż na jej karku – szczerzący kły, rogaty wilk, będący znakiem Watahy Diabłów – zadrżał z napięcia. Bryce, widząc nagle zesztywniałe plecy przyjaciółki, uświadomiła sobie, że powodem nie jest wysiłek. Zerknęła na kantorek, którego drzwi nadal stały otworem. Miecz Daniki, otoczony sławą nie tylko w mieście, ale także daleko poza jego granicami, stał wsparty o ścianę między miotłą a mopem. Jego starożytna, skórzana pochwa była niemal zasłonięta przez pełen kanister benzyny, używanej do uruchomienia elektrycznego generatora. Bryce często się zastanawiała, po co Jesibie starodawny generator, ale jej wątpliwości rozwiała awaria elektrowni brzaskowej w ubiegłym tygodniu. Po tym jak siadło zasilanie, stary spalinowy generator umożliwił funkcjonowanie mechanicznych zamków i zapobiegł splądrowaniu galerii, gdy bandy mętów z Mięsnego Rynku otoczyły budynek i rozpoczęły bombardowanie wejścia kontrzaklęciami. Ale…
Bryce zaczęła łączyć fakty. Miecz Daniki zostawiony w biurze. Danika, która musi się wykąpać. Sztywne plecy przyjaciółki.
– Masz spotkanie z Władcami?
Od chwili gdy się poznały pięć lat temu na pierwszym roku Uniwersytetu Księżycowego Miasta, Bryce na palcach jednej ręki mogła policzyć sytuacje, w których Danika została wezwana na spotkanie z siedmiorgiem na tyle ważnych osób, że musiała na tę okazję wziąć prysznic i się przebrać. Nawet podczas składania meldunków dziadkowi, Pierwszemu wśród valbarańskich Wilków, oraz Sabine, własnej matce, Danika zazwyczaj miała na sobie skórzaną kurtkę, dżinsy i jakiś T-shirt ze starym zespołem, który akurat nadawał się do założenia. Oczywiście Sabine, alfę Watahy Księżycowego Sierpa i przywódczynię oddziałów zmiennokształtnych w Siłach Porządkowych miasta, doprowadzało to do szału, ale z drugiej strony denerwowało ją dosłownie wszystko, co miało związek z jej córką oraz z Bryce. Nie miał znaczenia fakt, że Sabine od wieków była Dziedziczką Tytułu i po śmierci starzejącego się ojca miała przejąć jego stanowisko. Nie miało znaczenia również to, że Danika była oficjalnie jej następczynią. Sytuację zaogniły bowiem przekazywane szeptem plotki, że to Danika powinna zostać Dziedziczką Tytułu i wyprzedzić matkę w hierarchii. Co gorsza, stary wilk przekazał wnuczce swój stanowiący rodowe dziedzictwo miecz, choć wiele stuleci temu obiecał Sabine, że to ona odziedziczy go po jego śmierci. Starzec wytłumaczył nieoczekiwaną decyzję tym, że broń przemówiła do Daniki w dniu jej osiemnastych urodzin, wyjąc niczym wilk podczas pełni. Sabine nigdy nie zapomniała tego upokorzenia, tym bardziej że Danika nigdy się z mieczem nie rozstawała i chętnie z nim paradowała na oczach matki.
Teraz stała i wpatrywała się w głąb korytarza ze sklepionym sufitem. Kryte zielonym dywanem stopnie prowadziły do pomieszczeń pod galerią, gdzie spoczywał prawdziwy skarb tego miejsca, strzeżony dzień i noc przez Lehabah. Z tego właśnie powodu Danika, która studiowała historię na UKM, lubiła tu wpadać tak często i oglądać starożytne dzieła sztuki oraz księgi, choć Bryce nieustannie natrząsała się z jej czytelniczych zwyczajów.
Naraz Danika odwróciła się i przymknęła karmelowe oczy.
– Dziś wypuszczają Philipa Briggsa.
Bryce zamarła.
– Co?
– Wypuszczają go z powodu jakiejś cholernej przeszkody prawnej. Ktoś spartaczył robotę papierkową. Na spotkaniu mamy usłyszeć pełen raport. – Zacisnęła wąskie szczęki. Światło lamp brzaskowych nad schodami odbijało się od jej brudnych włosów.
– Ależ to popieprzone. – Bryce poczuła, jak przewraca jej się w żołądku.

piątek, 15 maja 2020

David Gaider - Dragon Age: Powołanie

I wracamy do książek z uniwersum Smoczej Ery, jest to drugi tom o czym dowiedziałem się dopiero z lubimy czytać gdy skończyłem czytać całą książkę. To, że nie znam części pierwszej w ogóle nie przeszkadza.

------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Seria: Dragon Age
Premiera: 19 marzec 2010

-------------------------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:

Główny scenarzysta gry ,,Dragon Age: Początek", David Gaider, powraca z kontynuacją swojej powieści ,,Dragon Age: Utracony tron". Kiedy przychodzi czas Powołania, Szary Strażnik rusza w ostatnią misję. W samo gniazdo koszmaru — posępne podziemia zwane Głębokimi Szlakami. By stoczyć ostatnią walkę z mrocznym pomiotem i... umrzeć. Ten strażnik nie zginął. Przepadł gdzieś w koszmarnym labiryncie korytarzy. Tam, gdzie przerażający Architekt tka plan zagłady Dawnych Bogów i całej ludzkości. W Głębokich Szlakach król Maric i Szara Straż rozpoczynają desperacką walkę o przetrwanie Thedas.

-------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

 Książka idealnie rozwijająca wątki postaci znanych z gry. A jako iż akcja przedstawiona tutaj dzieje się przed wydarzeniami z pierwszej części możemy niejako poznać bohaterów od innej strony. Jako, że Powołanie jest jednym z rytuałów Szarej Straży która została stworzona do walki z Plagą to sama książka jest przepełniona akcją. Zwłaszcza, że duża jej część dzieje się na Głębokich Ścieżkach. W sumie poczytałbym chętnie więcej o czasach gdy były one u szczytu swojej funkcjonalności, albo nawet moment gdy kranoludy zmuszone były je zapięczętować. Jednak wracajmy do książki. Mamy tutaj oddział Szarych Strażników którzy z pewną misją muszą się udać. Wśród nich jest pewien młodszy Strażnik który ma większą rolę w początkach pierwszej odsłony serii gier. Może przemawia przeze mnie sentyment do gier z tego uniwersum ale jeśli lubicie czyste fantasy zspod znaku magii i miecza to ta pozycja przypadnie Wam do gustu. Samo zakońćzenie powieści sprawiło iż moja ocena co doniej wzrosła, a już była wysoka. Jednak nie jest ona idealna. Tak naprawdę to osoby nie znające uniwersum mogą mieć pewien problem z mało znanymi postaciami. Są dobrze napisane, i posiadają swój własny charakter oraz historię jednak bez chociażby ogólnej znajomości można odczuć pewien niedosyt.
 Jeszcze jednym minusem był pewien moment fabularny którego nie zdradzę w obawie przed spoilerami ale gdy doszło do tego momentu miałem myśli typu "serio? Masz cały świat a robisz coś takiego", nie jest to zły manewr ale już się taki widziało. Jednak nie zmienia to faktu iż nie żałuję czasu spędzonego z książką i na pewno przeczytam jeszcze jakąś książkę z uniwersum.


Profil książki w serwisie lubimy czytać:

poniedziałek, 11 maja 2020

Carlton Mellick III - Małpi Szał

Książka którą zamówiłem z Domu Horroru i patrząc na nią to raczej potraktowałbym ją jako opowiadanie a nie coś więcej.

-----------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: Dom Horroru
Premiera: 30 kwiecień 2020

-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:

Niczym Piątek, trzynastego w reżyserii Takashiego Miike.
Małpi szał to miłosny liścik Carltona Mellicka III do najlepszych (i zarazem najgorszych) horrorów klasy B.
Szóstka popularnych nastolatków – trzy cheerleaderki oraz trzech członków szkolnej drużyny futbolowej – wyjeżdża do samotnej chatki w górach na weekend, nastawiając się na alkohol, imprezy i szalony seks. Zamiast tego czeka ich walka na śmierć i życie z przeraźliwie zmutowanym, psychotycznym dziwolągiem, który za nic nie chce umrzeć.
Mellick parodiuje horrorowe motywy i przekształca je w twór znacznie głębszy i dziwniejszy. To literacki ekwiwalent niskobudżetowego kina. To mokry sen fana splatterpunku. To prawdopodobnie jedna z najbardziej posranych książek, jakie kiedykolwiek napisano.
Gratka dla wszystkich lubujących się w serii Martwe zło, wczesnej twórczości Petera Jacksona oraz horrorach o mutantach. Przeczytajcie, warto!

--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

 Gdybym miał traktować to dzieło jak książkę to musiałbym ją ostro skrytykować. Jednak jako opowiadanie jest już trochę lepiej, nie idealnie ale lepiej. Na niecałych 140 stronach praktycznie przez setkę jest tworzone tylko i wyłącznie wprowadzenie. Tak szczerze to nie ma tam nic odkrywczego ani oryginalnego i potraktowałbym to jako wadę ale to opowiadanie bierze wszystko z tych tańszych filmów. Jeśli nie przeszkadzają wam tego typu produkcje to ta książeczka was nie zawiedzie. Jednak gdy chcecie aby jakaś książka was przestraszyć to lepiej poszukajcie czegoś innego. Tutaj bardziej wrażliwi mogą zostać obrzydzeni wnętrznościami, ale strachu tu nie będzie. Ja tą książkę wrzuciłbym w kategorię slasher a nie horror.

Profil książki na lubimy czytać:

niedziela, 10 maja 2020

Paulina Hendel - Czarny Świt

I kolejna seria się kończy. Z wielką przyjemnością pragnę wam polecić te pięć tomów Żniwiarza, tak samo jak poprzednią serię tej pisarki, zwłaszcza że w tym roku pojawi się nowa książka z niej.

------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Seria: Żniwiarz
Premiera: 3 czerwiec 2020

-----------------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:

Ostatni tom bestsellerowej serii "Żniwiarz" nie da ci zasnąć spokojnie! Mówią, że demony, zabobony i czary odeszły już do przeszłości. Czy na pewno?

Po epoce wiedźminów przyszedł czas na żniwiarzy. Słowiańskie demony, tajemnicze potwory i pradawne niebezpieczeństwo, które nie da o sobie zapomnieć. Tylko żniwiarze są w stanie ocalić ludzkość przed mrokiem. Dołącz do Magdy, Feliksa i Mateusza. Daj się porwać! Choć niekoniecznie jakiejś strzydze…

-------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:


 Zakończenie serii. Cóż ja takiego mogę powiedzieć aby nie spoilerować Wam za bardzo. To iż te ponad 500 stron przeczytałem w dwa dni? To, że udałoby mi się w jeden dzień gdybym nie musiał iść do pracy? A może to iż zakończenie zaskoczyło mnie. Jeśli tak samo jak ja polubiliście to wszystko co działo się na przestrzeni czterech tomów to ten nie zawiedzie was. Żniwiarz to jedna z serii do której pewnie kiedyś wrócę. Wybaczcie, że tak miotam się i nie piszę żadnych konkretów jednak sami powinniście wiedzieć jacy są bohaterowie cyklu. Styl pisarki to jedno wielkie wow i jedna z przyczyn dla których nie można oderwać się od tego dzieła i chciałoby się aby nigdy się nie kończyła.


Profil książki na lubimy czytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4901633/czarny-swit

piątek, 8 maja 2020

Patrick Weekes - Dragon Age: Cesarstwo Masek

Cześć, pewnie nie wiecie tego o mnie ale lubię uniwersum Ery Smoków, niestety do tej pory jakoś nie było okazji aby przeczytać książki z tego świata. Jednak niedawno wrzuciłem sobie kilka pozycji z tego świata więc postaram się nadrobić. A zatem zacznijmy od tej książeczki.

-------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: Insignis
Seria: Dragon Age
Premiera: 18 wrzesień 2019

-----------------------------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:

"Podróż przez najbardziej niebezpieczne, najbardziej zabójcze zakątki Orlais, gdzie nie liczą się tytuły, a ostrza.
Cesarzowa Celene zdobyła tron Orlais i stanęła na czele najpotężniejszego narodu Thedas, dzięki swej mądrości, sprytowi i bezwzględnej manipulacji. Poprowadziła cesarstwo w wiek oświecenia, teraz jednak wisząca na włosku wojna między magami a templariuszami może zniszczyć Orlais od wewnątrz. Co gorsza uciskane elfy wszczynają bunt. Aby ocalić Orlais Celene musi za wszelką cenę utrzymać tron.
Wielki Książę Gaspard wiele razy stawał do walki za cesarstwo i cesarzową, wykorzystując legendarne umiejętności orlezjańskiego kawalera. Czy walczył na próżno? Krąg upada i chaos zagraża cesarstwu, a Gaspard zaczyna wątpić, czy dyplomatyczne podejście Celene do problemu magów, czy elfiego buntu zdoła ocalić Orlais. Być może nadszedł czas by na tronie zasiadł nowy przywódca, taki, który żyje zgodnie z kodeksem kawalerów i zdoła przywrócić siłę cesarstwu.
Briala była pokojówką Celene od czasów, gdy obie były dziećmi, cały czas wykorzystywała swą pozycję by poprawić los elfów w Orlais. Jest powierniczką Celene, jej szpiegmistrzynią i kochanką, ale gdy polityka zmusza Celene do dokonania wyboru miedzy prawami pobratymców Briali, a tronem Orlais Briala też musi wybrać, komu pozostanie wierna.
W czasie wojny o tron Orlais rodzą się nowe sojusze, łamane są stare obietnice. Ale to od elfów kryjące się po lasach, albo głodują w obcowiskach, może w ostateczności zależeć los całego cesarstwa."

----------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

 Nie ma to jak zaczynać serię od czwartego tomu. Jednakże mimo to dość szybko odnalazłem się w świecie oraz postaciach. Chociaż odnalezienie w świecie to pewnie przez to iż znam gry z tego uniwersum. Osoby które ich nie znają lub chociaż nie słyszały o nim mogą być lekko zdezorientowane. Mówienie o Pladze, Kręgach, różnych państwach i tym podobne, to wszystko może być zbyt duże. Dlatego polecę książkę tylko osobom znającym uniwersum. A ci co po raz pierwszy się spotykają chciałbym byście wcześniej zagrali w produkcje Ery Smoków lub poczytali o nim w internecie, naprawdę świat tam jest zbyt rozbudowany abym go tutaj przybliżał. Jednak odbiegłem od tematu. Powieść opowiada o Cesarzowej Celene z Orlais, w którym każde słowo trzeba ważyć zanim wypowie się je ponieważ jedno niewłaściwe czy nawet zaakcentowane może spowodować iż nie tylko wy, ale cały wasz ród będzie po wieki wykluczony ze środowiska. W innych książkach może narzekałbym na pewną ilość przegadanych elementów i mimo pewnej ilości szybkich scen akcji ich niedoboru to akurat w miejscu gdzie rozgrywa się fabuła jest to całkowicie zrozumiałe. Miło dowiedzieć się więcej o postaciach które w grach są bardzo epizodyczne i z przyjemnością przeczytam inne pozycje z tego uniwersum.
 Tak szczerze to za bardzo nie wiem co napisać, że książka pokazuje iż walki "na salonach", są dużo bardziej niebezpieczne niż te na frontach? Ale to od dawna było wiadome. Albo to iż po lekturze książki musiałem swoje zdanie o postaciach poddać dokładniejszej analizie? A może napisać coś o stylu autora? Gdzie miałem myśli typu "dobra jeszcze ten jeden rozdział i biorę się do pracy", a potem następny i jeszcze jeden. Powieść was nie zawiedzie, a ja mimo iż nie czytałem poprzednich tomów to kto wie może sięgnę ale nie czułem aby czegoś mi brakowało przez ten fakt.


A wy, dacie szansę książkom z tego growego uniwersum?
Profil książki w serwisie lubimy czytać:

niedziela, 3 maja 2020

Michał Gołkowski - SybirPunk vol.1

Pierwsza książka którą przeczytałem w maju. Jest to powieść z popularnymi ostatnimi czasy motywami cyberpunk. Tak na szybko powiem iż książka podobała mi się, a w dłuższej formie zapraszam poniżej.

----------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: Faabryka Słów
Premiera: 11 marzec 2020

-------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:

Przyszłość - sterylnie czyste miasta, uporządkowane społeczeństwa i służąca ludzkości zaawansowana technologia...
... No nie, sorry, ale nie.
Przyszłość to NeoSybirsk: rozpadająca się, sklecona na sznurek i szmatę cywilizacja pokryta węglowym pyłem. Cuchnące zaułki, w których można stracić życie za butelkę wody. Syntetyczne jedzenie, trujące powietrze i ludzie tak napakowani cybernetyką, że właściwie nie wiadomo czy jeszcze są ludźmi.
W takim świecie żyje Sasza Hudovec_74 zwany Chudym - facet od załatwiania spraw trudnych.
Tym razem został windykatorem i ma odzyskać pieniądze, które jeden paskudnie bogaty oszust ukradł drugiemu obrzydliwie nadzianemu oszustowi. Pieniądze są ogromne, prowizja Chudego - niebagatelna. Szybko jednak okazuje się, że nie zarobi swojej forsy ani łatwo, ani bezpiecznie, a problemy związane z tym zleceniem są zaledwie wierzchołkiem wielkiej góry lodowej.
Orkiestra gra do samego końca, silniki idą pełną mocą naprzód, zaś Chudy pędzi na zderzenie czołowe.

---------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

 Świat SybirPunk jest brudny, brutalny i wulgarny. Jeśli komuś nie odpowiada bohater "rzucający mięsem", to niech nawet nie sięga po nią. Nasz bohater ma za sobą pewną przeszłość oraz nie do końca legalne źródła utrzymania, że tak delikatnie to nazwę. Mimo jego wulgarności i momentami zachowaniem niczym steorotypowy dres Saszę da się lubić. Inni bohaterowie stanowią tylko tło dla fabuły a ja nie zamierzam się w nią zagłębiać. Wracając jeszcze na chwilę do postaci jest tu pewna rola kobieca której przez cały przypisywałem większą rolę, napisałbym o tym coś więcej ale skoro to jest początek serii i autor kiedyś wyda kontynuację to wtedy powiem wam czy przewidziałem zagrywkę czy jednak inne książki które czytałem oszukały moje przeczucie.
Wielki plus dla autora za nie wymuszanie na czytelniku przeczytania tomu drugiego dla poznania odpowiedzi. W tej książce poznacie wszystkie odpowiedzi a ci z was którzy będą chcieli poznać inne przygody będą czekać na kontynuację. Cała reszta natomiast może spokojnie potraktować powieść jako jednotomową historię.


Styl autora, cóż ja mogę napisać. Pisarz z Michała Gołkowskiego jest już znany w środowisku i ma on pewną stałą grupę odbiorców. Ci co go znają wiedzą czego się spodziewać a innym mogę zagwarantować tylko brutalny język który jednak nigdy nie przekracza granicy smaku oraz dużą ilość akcji.
Jakbym miał się do czegoś przyczepić to tylko do historii świata. Niby wyjaśniona część, jednakże chciałoby się więcej.


No ale to tylko szukanie na siłę. Powieść czyta się bardzo przyjemnie i te prawie 600 stron czyta się bardzo szybko.


Profil książki w serwisie lubimy czytać:

piątek, 1 maja 2020

Podsumowanie kwiecień 2020

I kolejny miesiąc przeminął. O ile dobrze mi się wydaje to akurat ten jest jednym z lepszych od początku roku i przeciętnym jeśli patrzeć na rok poprzedni. Jak sami widzicie nie jestem jakoś szczególnie zadowolony z obecnej liczby czytanych książek, ale przynajmniej jest więcej niż jedna na miesiąc. Przejdźmy do listy przeczytanych.



1. Rebbeca F. Kuang - Wojna Makowa
2. Herbert George Wells - Niewidzialny człowiek
3. Magdalena Kozak - Nocarz
4. Magdalena Kozak - Renegat
5. Magdalena Kozak - Nikt
6. Magdalena Kozak - Młody
7. Maja Lidia Kossakowska - Zakon Krańca Świata tom1
8. Maja Lidia Kossakowska - Zakon Krańca Świata tom2
9. Denis E. Taylor - Nasze imię Legion, nasze imię Bob

Udało się ukończyć kolekcję Mistrzowie Polskiej Fantastyki i głównie dzięki temu wynik jest taki a nie inny. Ten miesiąc upłynął pod znakiem serii "Wampiry z ABW", na liście na miejscach 3-6 ;) A jeśli chodzi o pozycję która najbardziej mi się podobała to wacham się pomiędzy 1 a 9.











John Scalzi - Serny Glob

Powieść która zaskoczyła mnie gdyż po zapowiedziach spodziewałem się iż będzie bardziej w klimatach komedii ale po skończonej lekturze stwie...