-------------------------------------------------------------------------
Okładka:
Wydawnicto: Media Rodzina
Premiera: 17 czerwiec 2020
----------------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:
RYWALIZACJA GO MOTYWUJE.
WŁADZA JEDNAK MA SWOJĄ CENĘ.
Dziesiąte Głodowe Igrzyska rozpoczyna poranek dożynek. W Kapitolu osiemnastoletni Coriolanus Snow zamierza skwapliwie skorzystać z szansy, jaką jest rola mentora, i zdobyć sławę. Potężny niegdyś ród Snowów podupadł i niepewny los Coriolanusa zależy teraz od tego, czy zdoła on pokonać innych mentorów urokiem osobistym i sprytem.
Tyle że los nie bardzo mu sprzyja. W udziale przypadła mu dziewczyna z Dystryktu Dwunastego, najbiedniejszego z biednych. Losy obojga splotą się ciasno – każda decyzja, którą podejmie Snow, może prowadzić do sukcesu lub porażki, triumfu lub klęski. Na arenie rozgrywa walkę na śmierć i życie, ale poza areną zaczyna się w nim budzić współczucie… Tylko jak postępować według zasad, gdy pragnie się przetrwać za wszelką cenę?
-------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:
Nie będę tutaj pisać o uniwersum Igrzysk Śmierci. W skrócie, w tej książce poznajemy młodość prezydenta Snowa. I z jednej strony jest to dobre podejście a z drugiej ciężko jest go polubić. Już bardziej przypada do gustu postać Tigris, jego kuzynki mimo iż ma ona bardzo niewielką rolę. Jeśli chodzi o Snowa który tutaj przez większość czasu jest nazywany po imieniu, nie pamiętam czy w oryginale chociaż raz było podane ale to nieważne. Fabuła opowiada o dziesiątych Głodowych Igrzyskach. Tych, które dały początek wydarzeniom z podstawowej serii. Nie będę wchodzić w szczegóły ale ukazanie świata oraz ewolucji poszczególnych elementów dość mocno się zmieniało. I to głównie dla tych elementów a nie dla postaci oraz ich historii czytałem powieść. Wątki osobowe nie są jakoś szczególnie zajmujące. I nadal nie rozumiem jak Snow stał się taki jak pokazano go w trylogii. Ponieważ przez ponad połowę książki mimo delikatnego wywyższanie się, ale to było spowodowane statusem urodzenia, a które były pokazane tylko czasami wydawał się w miarę normalnym młodym człowiekiem. Później była przemiana jakby za strzeleniem palcami, a zachowanie z epilogu. Ale nie będę o tym pisać. Zupełnie jakby autorka zreflektowała się iż czytelnicy nie powinni przywiązywac się do Snowa i postanowiła go zmienić. Książka przypadła mi do gustu, może jest to spowodowane sentymentem do oryginalnej trylogii ale miło spędziłem czas podczas jej lektury.
Profil książki w serwisie lubimy czytać:




Igrzyska bardzo mi się podobały, ale chyba nie sięgnę po tę powieść. Wszelkiego rodzaju "dokrętki" zazwyczaj okazują się słabsze, więc nie będę sobie psuła pozytywnego wrażenia po lekturze trylogii ;)
OdpowiedzUsuń