Max Czornyj - Wielbiciel



Wydawnictwo: Filia
Premiera: 17 czerwiec 2020

-------------------------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:

Stali się niewolnikami nieobliczalnego człowieka, który porwał ich córkę, a potem zawładnął ich życiem.
Nowy thriller psychologiczny Maksa Czornyja, autora bestsellerów.
Porwana dziewczynka, okrutna śmierć, tajemnice z przeszłości i szantaż.
Trzy różne osoby, trzy różne historie, jedna obsesja.
W kulminacyjnym momencie kampanii wyborczej ginie kandydatka na prezydenta.
Wstępne ustalenia nie dają odpowiedzi na najważniejsze pytanie: czy było to samobójstwo, czy morderstwo?
Tymczasem z przydomowego ogrodu kontrkandydata zmarłej zostaje porwana jego kilkuletnia córka.
Wydaje się, że za wszystkie sznurki pociąga jedna osoba. Kim jest? Patologicznym prześladowcą, podglądaczem czy bezwzględnym mordercą?
Co miała na celu od wielu lat opracowując swój chory plan?
Prawdziwy Wielbiciel chce stać się tym, kogo wielbi.
Wie wszystko i nie można przed nim uciec.

------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

O rany, nawet nie wiecie jakie miałem problemy z napisaniem czegoś o tej książce. Nie chodzi nawet o to czy była dobra czy zła. Raczej od tego jak bardzo nie spodobała mi się pewna postać. I jakby tego było mało jest to jedna z trzech głównych postaci. Na dziewięćdziesiąt procent takie było założenie autora ale i tak niesmak pozostaje. Po drugie zagadka morderstwa, jeśli w tej książce szukacie kryminału to od razu możecie ją zamknąć. Wątek kryminalny posuwa się niejako poza kartami książki. Czasem mamy wręcz wrażenie jakoby kolejne elemtenty były wyciągane z kapelusza niczym na przedstawieniu iluzjonisty. Nie będę tu pisać o fabule aby uniknąć spoilerów ale niestety nie zaskoczyła mnie niczym a wręcz miałem wrażenie iż tego typu rozwiązanie czytałem już gdzieś. A na pewno tej pozycji nie miałem w ręku. Jednak mimo tego co napisałem a co możnaby uznać za narzekanie te prawie czterysta stron nie jest dużą ilością i jeśli tylko nie traktuje się jej jak kryminału a takiej z niewielkimi jej elementami można ją uznać za dobrą. Nie bardzo, ale na tyle by nie czuć się zmuszonym do jej czytania oraz nie mieć chęci jej odsunięcia od siebie jak najdalej.

Profil książki w serwisie lubimy czytać:

Komentarze