Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Córki Moru. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Córki Moru. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 lutego 2026

Agata Sosnowska - wywiad

Jak sami wiecie lubię przepytywać twórców. Tym razem po grad pytań trafiła Agata Sosnowska, której "Córki Moru", jest moim styczniowym odkryciem i chyba nie muszę pisać iż kolejne tomy tej serii chętnie poznam.




-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

1. Przedstaw się proszę tym z czytelników którzy jeszcze Cię nie znają.

No raczej nikt mnie nie zna jeszcze, bo to mój debiut. Na co dzień jestem wykładowczynią uniwersytecką na kierunku psychologia na Uniwersytecie Vizja w Warszawie. Prowadzę zajęcia z diagnozy psychologicznej. Robię również doktorat, jestem na ukończeniu mojej rozprawy naukowej. Jestem psycholożką, terapeutką traumy. Moje życie kręci się wokół nauki, badań, psychologii oraz książek.

2. Czy mogłabyś zdradzić jak wpadłaś na pomysł serii Mroki Podlasia?

To jest akurat wyjaśnione w Posłowiu, więc zachęcam do przeczytania książki. Dodam tylko, że jestem zakochana w Podlasiu. To najwspanialszy region w Polsce.

3. Czy masz może gatunek z którego chciałabyś coś napisać ale wewnętrznie czujesz iż jeszcze nie pora na to?

Nie ma czegoś takiego. Mocno słucham swojej intuicji i Zdrowego Dorosłego we mnie. Jeśli mam chęć coś zacząć pisać, to po prostu to robię. Nie czekam na odpowiednią porę, bo coś takiego nie istnieje. Każda pora jest odpowiednia, jeśli czujesz, że czegoś potrzebujesz, że to jest dobre dla Twojego dobrostanu i że pozwala Ci się spełniać.

4. Czy masz w planach stworzenie książki paragrafowej? Moje klasyczne pytanie ;)

Nie, nigdy nie brałam tego pod uwagę, bo jest to coś, czego kompletnie nie znam, ale też nie potrzebuję znać na ten moment 😊

5. Moje inne klasyczne pytanie. Czy masz swój rytuał pisarski?

Nie mam. Prowadzę dynamiczne życie. Mam wspaniałego partnera, córkę, mnóstwo przyjaciół, intensywne życie zawodowe, ale i prywatne, bo sporo hobby. Rytuały może pojawią się, gdy będę starsza, na pewno nie teraz. Trzymam się zasady, żeby pisać codziennie po kilka stron. Ale kiedy i w jakich warunkach? Mogę pisać, czekając na córkę, aż skończy zajęcia dodatkowe, kiedy mam przerwę między zajęciami, kiedy moja ukochana druga połówka jeszcze śpi, albo w tramwaju. Rytuały pisania są mi niepotrzebne.

6. Książki twórców polskich vs zagranicznych?

Raczej wystrzegam się takich porównań. Jest mnóstwo wspaniałych autorów i autorek. Pochodzenie nie ma tu dla mnie znaczenia. Liczy się dla mnie tematyka i dorobek, ale też zwracam uwagę na to, jakim człowiek jest Autor, czy Autorka, co lubi, jakie ma wartości.

7. Wyobraź sobie iż Mroki Podlasia są ekranizowane w formie serialu. Kogo widziałabyś w głównych rolach?

Wyobrażam sobie taki scenariusz, ale raczej wolałabym nie zdradzać, kogo widziałabym w głównych rolach, bo jeśli się okaże, że dostaliby je inni aktorzy, to musiałabym się tłumaczyć z wyborów, a to mi do szczęścia niepotrzebne. Mamy mnóstwo wspaniałych aktorek i aktorów.

8. Czy w trakcie pisania Córki Moru była jakaś scena którą usunęłaś czy bardzo mocno zmieniłaś?

Nie było takiej sceny.

9. Co byś wolała wieś czy miasto. Ale tu mowa o tych konkretnych miejscowościach z Córki Moru.

Jestem człowiekiem miasta, Warszawa to moja ukochana przestrzeń i tu czuję się najlepiej. Konkretne miejscowości w mojej powieści są miejscami wymyślonymi. Zawsze kiedy mam możliwość, uciekam na wieś, w naturę, las. Na szczęście mój partner i córka też to kochają i dzielimy sobie czas pomiędzy zgiełk miasta i spokój wsi. Jest mi łatwiej, bo mieszkamy blisko lasu, a to ogromny zasób dla zdrowia.

10. Co radziłabyś autorom na początku swojej drogi?

Nie mam takich porad, bo sama dopiero jestem na początku drogi. Trzeba dużo czytać i unikać grafomanii, brać wszelkie wskazówki, uczyć się, szlifować umiejętności. I mieć w sobie mnóstwo pokory i otwartości umysłu. Prawda jest taka, że albo masz talent i lekkie pióro, albo nie. I to też trzeba wziąć na klatę.

środa, 28 stycznia 2026

Agata Sosnowska - Córki Moru [OPINIA PRZEDPREMIEROWA]

Cóż, mam urlop więc można zanurzyć się w książki jednocześnie zamykając się w domu. Wiecie, człowiek sprawdza czy w domu jest wszystko co potrzeba, zamyka się, włącza wszędzie tryb "nie przeszkadzać", i zalega w wygodnej pozycji z czytnikiem w dłoniach. Przy poniższej opinii oprócz okładki nie ma innych grafik ponieważ książkę fizyczną dostanę jakoś pod koniec miesiąca a nie chciało mi się dawać zdjęcia książki z czytnika (zwłaszcza iż tam jest już kolejna książeczka), Pewnie gdy dostanę książkę to rzucę na Instagrama parę zdjęć.


--------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:


Wydawnictwo: Sine Qua Non
Premiera: 11 - lutego - 2026

-----------------------------------------------------------------------------------------------
Opis wydawcy:

Na Wschodzie pamięć nie umiera. Leży w ziemi, wchodzi pod skórę, oddycha mgłą znad Narwiańskich bagien.
W 1931 roku, w zapomnianej wsi na skraju lasu giną kobiety oskarżone o czary. Ich śmierć nie kończy historii – staje się jej początkiem.

Współcześnie Matylda wyjeżdża na Podlasie, uciekając od przemocowego partnera. W niewielkiej miejscowości las pachnie obietnicą ciszy, przytulny dom daje złudzenie schronienia, a mieszkańcy zdają się skrywać więcej, niż pokazują.

Dwie historie zaczynają się łączyć, a dawna krzywda upomina się o głos. Bo mrok nie znika – przechodzi z pokolenia na pokolenie, zmienia twarz, ale zawsze wraca.

„Córki moru” to thriller z duszą – historia o sile kobiet, dziedziczonym strachu i prawdzie. Czy da się wyrwać z miejsca, które już cię wybrało? I co się stanie, gdy w końcu odważysz się spojrzeć za siebie?

„Witajcie na Podlasiu. Ale niech nie zmylą was kolorowe okiennice. W podlaskich lasach kryją się demony, a zło nie umiera wraz z oprawcą. W tej historii – o kobietach silnych i walecznych, ale też tych absolutnie bezbronnych – przeszłość miesza się z teraźniejszością, ale zło nigdy nie daje o sobie zapomnieć.” Agnieszka Jarosławska, @ruda_czyta

-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

O rany, to jest jeden z gatunków o którym ciężko pisać bez spoilerów. A jednocześnie za bardzo człowiek nie wie kto jest główną postacią. Z jednej strony można powiedzieć iż jest to Matylda która po niezbyt przyjemnych przygodach życiowych, że tak to nazwę, postanowiła pojechać do niewielkiej wsi która dzięki dotacjom z UE przeorganizowała się na agroturystykę by tam zapomnieć o wszystkim i zacząć nowe życie. Z drugiej strony sama wieś może być brana jako główna bohaterka. 
Fabularnie nie zamierzam nic pisać a jeśli chodzi o styl pisania autorki to po raz pierwszy od dawna, mimo że natrafiam na kilka świetnych powieści", po ukończeniu książki zdziwiłem się iż jest jasno na zewnątrz oraz i sama godzina jest późniejsza niż sądziłem. Wtedy w myślach powieść dostała kolejnego plusa, chociaż i tak była bardzo wysoko oceniana. Autorka pisze bardzo plastycznie i mimo, że początkowe etapy wydają się przebiegać zbyt szybko i pobieżnie to są wystarczające aby całość obrazu namalować. Albo to tylko ja tak mam, że wystarczy dać mi szkic a ja sam dorysowuję w głowie resztę. Jednak w dalszej części książki akcja nie tyle zwalnia co autorka pozwala nam poznać dużo więcej wątków i mimo sporej ich ilości czytelnik w żadnym razie nie czuje się przytłoczony. 
Książka godna polecenia dla fanów kryminałów, historii z dreszczykiem, thrillerów, oraz tych co chcą całkowicie pochłonąć książce.

Profil książki w serwisie Lubimy Czytać:

Mój kanał na YT

Chciałbym zareklamować Wam mój kanał YT, gdzie amatorsko nagrywam audiobooki książek dostępnych w licencji darmowej. Dzisiaj w poniedziałek...