Agata Sosnowska - Córki Moru [OPINIA PRZEDPREMIEROWA]

Cóż, mam urlop więc można zanurzyć się w książki jednocześnie zamykając się w domu. Wiecie, człowiek sprawdza czy w domu jest wszystko co potrzeba, zamyka się, włącza wszędzie tryb "nie przeszkadzać", i zalega w wygodnej pozycji z czytnikiem w dłoniach. Przy poniższej opinii oprócz okładki nie ma innych grafik ponieważ książkę fizyczną dostanę jakoś pod koniec miesiąca a nie chciało mi się dawać zdjęcia książki z czytnika (zwłaszcza iż tam jest już kolejna książeczka), Pewnie gdy dostanę książkę to rzucę na Instagrama parę zdjęć.


--------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:


Wydawnictwo: Sine Qua Non
Premiera: 11 - lutego - 2026

-----------------------------------------------------------------------------------------------
Opis wydawcy:

Na Wschodzie pamięć nie umiera. Leży w ziemi, wchodzi pod skórę, oddycha mgłą znad Narwiańskich bagien.
W 1931 roku, w zapomnianej wsi na skraju lasu giną kobiety oskarżone o czary. Ich śmierć nie kończy historii – staje się jej początkiem.

Współcześnie Matylda wyjeżdża na Podlasie, uciekając od przemocowego partnera. W niewielkiej miejscowości las pachnie obietnicą ciszy, przytulny dom daje złudzenie schronienia, a mieszkańcy zdają się skrywać więcej, niż pokazują.

Dwie historie zaczynają się łączyć, a dawna krzywda upomina się o głos. Bo mrok nie znika – przechodzi z pokolenia na pokolenie, zmienia twarz, ale zawsze wraca.

„Córki moru” to thriller z duszą – historia o sile kobiet, dziedziczonym strachu i prawdzie. Czy da się wyrwać z miejsca, które już cię wybrało? I co się stanie, gdy w końcu odważysz się spojrzeć za siebie?

„Witajcie na Podlasiu. Ale niech nie zmylą was kolorowe okiennice. W podlaskich lasach kryją się demony, a zło nie umiera wraz z oprawcą. W tej historii – o kobietach silnych i walecznych, ale też tych absolutnie bezbronnych – przeszłość miesza się z teraźniejszością, ale zło nigdy nie daje o sobie zapomnieć.” Agnieszka Jarosławska, @ruda_czyta

-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

O rany, to jest jeden z gatunków o którym ciężko pisać bez spoilerów. A jednocześnie za bardzo człowiek nie wie kto jest główną postacią. Z jednej strony można powiedzieć iż jest to Matylda która po niezbyt przyjemnych przygodach życiowych, że tak to nazwę, postanowiła pojechać do niewielkiej wsi która dzięki dotacjom z UE przeorganizowała się na agroturystykę by tam zapomnieć o wszystkim i zacząć nowe życie. Z drugiej strony sama wieś może być brana jako główna bohaterka. 
Fabularnie nie zamierzam nic pisać a jeśli chodzi o styl pisania autorki to po raz pierwszy od dawna, mimo że natrafiam na kilka świetnych powieści", po ukończeniu książki zdziwiłem się iż jest jasno na zewnątrz oraz i sama godzina jest późniejsza niż sądziłem. Wtedy w myślach powieść dostała kolejnego plusa, chociaż i tak była bardzo wysoko oceniana. Autorka pisze bardzo plastycznie i mimo, że początkowe etapy wydają się przebiegać zbyt szybko i pobieżnie to są wystarczające aby całość obrazu namalować. Albo to tylko ja tak mam, że wystarczy dać mi szkic a ja sam dorysowuję w głowie resztę. Jednak w dalszej części książki akcja nie tyle zwalnia co autorka pozwala nam poznać dużo więcej wątków i mimo sporej ich ilości czytelnik w żadnym razie nie czuje się przytłoczony. 
Książka godna polecenia dla fanów kryminałów, historii z dreszczykiem, thrillerów, oraz tych co chcą całkowicie pochłonąć książce.

Profil książki w serwisie Lubimy Czytać:

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Arkady Saulski - Eldorado

Andrzej Pupin - Rozbłyski Ciemności

Katarzyna Wycisk - Zniszczeni: Opowiadania z uniwersum FALCON [PREMIEROWA]