Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Popiół i kurz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Popiół i kurz. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 czerwca 2021

Jarosław Grzędowicz - Popiół i Kurz [PRZEDPREMIEROWO]

Tak naprawdę to nie spodziewałem się, że przeczytam tę powieść w jeden dzień. Ale cóż tak to jest ze świetnymi książkami, że nie wiadomo kiedy się poszczególne strony przelatują i kończą się. Jakbym miał tak szybko podsumować powieść. Jest bardzo dobra i polecam ją.

--------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawca: Fabryka Słów
Premiera: 4 czerwca 2021

-----------------------------------------------------------------------------
Opis wydawcy:

Nie wiadomo, czy istnieją niebiosa. Nie wiadomo też, czy istnieje piekło. Jedyne, co jest pewne, to popiół i kurz zalegające piętro wyżej. Tu każdy przedmiot, myśl, uczucie mają swoje Ka – odbicie świata materialnego. Tu pełzają myślokształty, zbierają się skeksy – demony nagłej śmierci, tu przenika zło chcące pożreć, zawładnąć twoją duszą. Tu wędrujesz Ty, gdy nie zdajesz sobie sprawy, że właśnie umarłeś.
Witaj w świecie Pomiędzy! Pod cierniowym krzyżem, na którym wisi rozpięty mnich. Mnich, który poznał tajemnicę tego świata i musiał umrzeć dla niej, pozostawiając swojemu przyjacielowi swoisty testament: sięgaj głęboko i znajduj odpowiedzi.

--------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Może na samym początku zacznę od czegoś innego niż zwykle. A mianowicie od oprawy graficznej tego nowego wydania. Cóż moim skromnym zdaniem bije ono na głowę to poprzednie które miałem okazję oglądać bliżej około sierpnia 2019 roku. Grafiki wewnątrz powieści są takie same i ich klimatu nie będę tu przytaczać chociaż nie narzekałbym jakby wydawnictwo pokusiło się o kilka nowych. Na pierwszy rzut idzie okładka która na zdjęciu nie oddaje swego bogactwa. Część elementów postaci z okładki, w książce poznajemy ich nazwę ale nie będę wam spoilerował, jest posrebrzana dzięki czemu podczas obracania okładki ładnie błyszczy. Kolejną bardzo dobrą zmianą jest dodanie pewnych elementów na wewnętrznej stronie okładki oraz stronie z nią połączonej. Na pewno jest na to jakaś specjalistyczna nazwa ale nie znam jej i tak szczerze to nie odczuwam potrzeby jej poznania. Jeśli chodzi o typ okładki jest to tak zwana "okładka zintegrowana", tak jak w poprzednim wydaniu. 
Dobra przejdźmy może do innych spraw. Książka opowiada o mężczyźnie który może odwiedzać tak zwany świat pomiędzy. Po jakimś czasie odkrywa iż pełni on funkcję powiedzmy, że Charona. Wiecie, tej postaci która w mitologii przeprowadza dusze zmarłych na drugą stronę. Popiół i Kurz jest, wybaczcie za uproszczenie, taką współczesną wersją mitu Charona. Sama powieść podzielona jest na rozdziały które na początku wydają się osobnymi miniopowieściami z życia mężczyzny jednak z czasem widać jeden wspólny rys fabularny. Chciałbym również lojalnie uprzedzić iż powieść jest dość powolna pod względem akcji. Nie wszystkim takie tempo odpowiada i nawet z początku może być męczące, jednakże dajcie książce szansę, wydaje mi się iż po prologu powinniście poczuć się zaintrygowani dalszym etapem. Z wielką chęcią przeczytałbym więcej z tego uniwersum a te lekko ponad trzysta stron to tylko rozbudziły wyobraźnię i zostawiły czytelnika z takim "ja chcę więcej", ale to dobrze, ponieważ lepiej odczuwać coś takiego niż przesyt i znudzenie, a tego w nie czułem.

Profil książki w serwisie lubmy czytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4964942/popiol-i-kurz















    
Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu

czwartek, 20 maja 2021

Jarosław Grzędowicz - Popiół i Kurz [Szybka zapowiedź]

Cześć, ja tylko na chwilę aby powiadomić Was iż Fabryka Słów zaplanowała na 4 czerwca, nowe wydanie powieści Jarosława Grzędowicza "Popiół i Kurz".



Opis wydawcy:



Nie wiadomo, czy istnieją niebiosa. Nie wiadomo też, czy istnieje piekło. Jedyne, co jest pewne, to popiół i kurz zalegające piętro wyżej.

Tu każdy przedmiot, myśl, uczucie mają swoje Ka – odbicie świata materialnego. Tu pełzają myślokształty, zbierają się skeksy – demony nagłej śmierci, tu przenika zło chcące pożreć, zawładnąć twoją duszą.

Tu wędrujesz Ty, gdy nie zdajesz sobie sprawy, że właśnie umarłeś.

Witaj w świecie Pomiędzy!

Pod cierniowym krzyżem, na którym wisi rozpięty mnich. Mnich, który poznał tajemnicę tego świata i musiał umrzeć dla niej, pozostawiając swojemu przyjacielowi swoisty testament: sięgaj głęboko i znajduj odpowiedzi.
 
Ilustracje Dominik Broniek

Fragment:

Uważaj na ciernie – powiedział mój martwy przyjaciel. Nad jego głową po szarobrudnym niebie kłębiły się i sunęły nienaturalnie szybko chmury. Wszystko tonęło w żółtym, burzowym świetle, jak sepiowana fotografia. – Uważaj na ciernie. Chciałem coś powiedzieć, ale miałem wrażenie, że sklejono mi wargi plastrem. Mój martwy przyjaciel zwisał z krzyża, ciężko, jak na gotyckim krucyfiksie. Palce miał zakrzywione niczym szpony, strugi rdzawej, niemal czarnej krwi toczyły mu się wzdłuż ramion, ale w nadgarstki ani grzbiet skrzyżowanych stóp nie wbito łbów bretnali. Tkwił na drewnie dzięki cierniom, które porastały słup i belkę. Mój świątobliwy przyjaciel. Przygwożdżony dziesiątkami twardych jak żelazo, długich na dłoń cierni, jakby krzyż był afrykańskim drzewem akacji. Nie mogłem niczego powiedzieć, nie mogłem krzyczeć. Chwyciłem się za twarz, pomiędzy nosem a podbródkiem namacałem tylko gładką skórę. Moje usta znikły. Nie znalazłem ust! Mój przyjaciel dusił się, zwisając z belki, z płucami zgniecionymi pod własnym ciężarem. Dźwignął się na ramionach i przebitych stopach, drąc ciało kolcami i wypuszczając kolejne potoki krwi. Dźwignął się ku oszalałemu niebu, usiłując złapać oddech.
– Uważaj na...
I wtedy zadzwonił telefon. Wypadłem w świat żywych jak wynurzająca się łódź podwodna. Miałem wrażenie, że rzeczywistość eksploduje wokół mnie jak woda, że rozpada się w fontannie srebrzystych kropli. Siedziałem wśród zmiętej pościeli, łapiąc oddech niczym ryba. Telefon dzwonił nadal. Nie ma bodaj nic gorszego niż dzwonek przeklętego aparatu w środku nocy. Nigdy nie oznacza niczego dobrego. Nie mam pojęcia dlaczego, ale mieszkańcy tej planety nigdy nie budzą cię telefonem, żeby powiedzieć, że wygrałeś milion dolarów, odziedziczyłeś majątek, przyjmują cię do pracy albo nominują do nagrody. Lekarz nie zadzwoni o trzeciej rano, żeby powiedzieć ci, że jednak jesteś zdrowy. Takie rzeczy mogą poczekać. Natomiast żeby poinformować cię o tym, że ktoś z twoich bliskich nie żyje, zostałeś zrujnowany, deportowali cię do Mongolii, coś spłonęło albo wybuchła zaraza, powiedzą ci natychmiast, będą dobijać się do drzwi, wywloką z wanny, wyciągną z łóżka. Zupełnie jakby nie mogli znieść myśli, że jeszcze przez kilka godzin będziesz żył normalnie i chcą ci zwalić niebo na głowę bez najmniejszej zwłoki. Jedyne, co nie może poczekać do rana, to właśnie te rzeczy, na które nic nie będziesz mógł poradzić.

 


Anthony Ryan - Siedem Mieczy. Księga 1

Od razu na szybko powiem iż produkcja mi się podobała i z przyjemnością sięgnę po Księgę 2.  -----------------------------------------------...