Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wilga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wilga. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 kwietnia 2022

Brandon Mull - Powrót Zabójców Smoków [PRZEDPREMIEROWA]

No cóż, na samym początku chciałbym uprzedzić, że nie znam serii Smoczej Straży, i będę ten piąty tom brał jako osoba z zewnątrz. A samo uniwersum Baśnioboru znam tylko z pierwszego tomu pierwotnej serii. Jakoś nigdy nie było okazji do poznania kolejnych części.

--------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: Wilga
Seria: Smocza Straż
Premiera: 18 maj 2022

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis wydawcy:

Szykujcie się na porywający, oszałamiający, niespodziewany finał epickiego cyklu Smocza Straż, którego akcja będzie się rozgrywać także na terytorium… Polski!

Magiczny świat chwieje się w posadach. Celebrant zjednoczył smoki w wielką armię, którą przed zaatakowaniem ludzkości powstrzymuje już tylko jeden artefakt. Stare sojusze zostają wystawione na próbę, więc Seth i Kendra rozpaczliwie szukają nowych sprzymierzeńców. Seth musi się wywiązać z przysięgi złożonej Śpiewającym Siostrom.
Wspierany jedynie przez Calvina, próbuje zebrać fragmenty Klejnotu Eteru, między innymi kamienie z koron Króla Smoków, Królowej Olbrzymów i Króla Demonów.
Kendra jest rozdarta między powinnością wobec Smoczej Straży a pragnieniem ratowania Paprota. Czy uda jej się podważyć władzę Ronodina w krainie wróżek, a jednocześnie nie zostawić zabójców smoków na pastwę polującego na nich Celebranta i jego synów?
Bohaterów czeka ostatnia walka w ukrytym królestwie o nazwie Selona. Aby mieli szansę powodzenia, muszą powstać legendarni zabójcy smoków, trzeba odkryć zaginione sekrety i zbudzić przedwieczne moce.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Aby nie trzymać w niepewności powiem prostymi słowami iż podobała mi się ta książka. Co dziwne mimo tego iż jest to piąty tom a ja nie znałem tego co działo się w poprzednich częściach to nie czułem się zagubiony. Ale nie radzę tak eksperymentować jak ja to zrobiłem. Dużo lepiej będzie jeśli poznacie serię w całości a nie tylko ostatni etap. Dzięki temu wyłapiecie wszelkie odniesienia do poprzednich części, nie ma ich jakoś wiele i nie przeszkadzają osobom nieznającym uniwersum ale są. W odnalezieniu się w uniwersum pomagają proste zbudowane postacie. Prosto ale nie prostacko, nie należy mylić tych dwóch form budowy. W tej części czasem odnosiłem wrażenie iż bohaterowie zbyt łatwo przechodzą przez kolejne kroki ale zwalam to na moją nieznajomość historii oraz na widoczną znajomość poszczególnych bohaterów. Smocza Straż jest serią młodzieżową, i to widać, chociaż wydaje mi się iż ta seria jest dla lekko starszych niż oryginalny Baśniobór. Spędziłem przy niej miłe chwile ale bardziej przypadła mi do gustu seria "Pięć Królestw", tego autora. Czy polecam tę serię? Fanom Baśnioboru, na pewno. Tym którzy znają poprzednie tomy również, ci się nie zawiodą. Styl pisania autora jest, cóż co ja mogę napisać o tak znanym twórcy. Ma on swoją renomę oraz poziom do którego dąży i to dzieło nie wybija się na tle innych jego pozycji. Może kiedyś przeczytam tę serię od pierwszego tomu, ale w tej chwili mam inne książki które wołają by zwrócić na nie uwagę.



Profil książki w serwisie lubimy czytać:
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu


poniedziałek, 14 marca 2022

Brandon Mull - Pięć Królestw: Łupieżcy Niebios [PRZEDPREMIEROWA]

I kolejna książka Brandona Mulla. Uwierzycie, że oprócz Wojen Cukierkowych przeczytałem a raczej przesłuchałem tylko pierwszy tom serii Baśniobór? Jakoś nigdy nie było okazji do przyjrzenia się innym częściom. A teraz mam przed sobą, przeczytaną już jego najnowszą książkę i nową serię. Tak w skrócie, bardzo mi się podobała.

------------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnicwo: Wilga
Premiera: 23 marzec 2022


----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis wydawcy:

Cole chciał się tylko popisać przed kolegami w Halloween. Wycieczka do nawiedzonego domu okazała się jednak początkiem szalonej, niespodziewanej przygody… Chłopiec wraz z przyjaciółmi trafia na tajemnicze Obrzeża – miejsce, które leży między jawą i snem, rzeczywistością i wyobraźnią, i rządzi się swoimi magicznymi prawami. Cole chciałby oczywiście jak najszybciej wrócić do domu, wygląda jednak na to, że nie będzie to łatwe. Bo na Obrzeżach dzieje się źle! Magia traci na sile, a pięciu królestwom grozi niebezpieczeństwo. To właśnie Cole, wraz z nowymi przyjaciółmi, będzie musiał wszystko naprawić i spróbować przeżyć na tyle długo, żeby odnaleźć drogę do domu…

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Tom otwierający najnowszą pięciotomową serię Brandona Mulla. Cóż, tak na szybko to mógłbym napisać iż jest to bardzo dobra powieść i przyjemnie spędziłem z nią czas. Jest napisana dużo lepiej niż chociażby Olimpijscy Herosi Ricka Riordana i tak wiem, że to całkiem inne powieści i nie powinienem ustawiać obok siebie, ale tak mi się wydaje iż to jest ten sam próg wiekowy. W tej części poznajemy głównego bohatera Cole'a oraz jego pierwsze chwile na Obrzeżach. Nie będę tu wnikać w samą krainę ponieważ pomimo niewielkiej ilości informacji jaką dostajemy rozbudza ona wyobraźnię oraz zaostrza apetyt na więcej. 
O stylu autora napiszę tylko tyle iż jest to powieść którą spokojnie może ustawić obok innych swych udanych dzieł. 
Zastanawiam się co napisać o książce tak aby nie zdradzić Wam (nawet przypadkowo), to co się w niej dzieje. Może tak, w wyniku pewnych działań Cole dołącza do Łupieżców Niebios, to tam poznaje podstawy a raczej minimum aby przeżyć w tym uniwersum oraz nawiązuje przyjaźnie. Oczywiście akcja zmusza go do wyruszenia w drogę. I na tym głównie polega autor. Na powieści drogi. Jednakże mam jedną malutką uwagę, przydałoby się więcej przeszkód na ich drodze. Chętnie zobaczyłbym w działaniu kilka artefaktów które posiadają. porównując z inną serią autora. W Wojnach Cukierkowych, ekipa korzysta ze wszystkich umiejętności z jakich mogą. W Łupieżcach, część jest w rezerwie, oczywiście podejrzewam, że autor zrobił tak specjalnie aby dać je dopiero w kolejnych tomach. Jednak ta uwaga to tylko moje czepialstwo i szukanie drobiazgów na siłę. 
Powieść ma około 440 stron a wielkość czcionki i marginesów jest bardzo przyjemna i przyspiesza jej poznawania. Chętnie poznam kolejne części serii.

Profil książki w serwisie lubimy czytać:















Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu


sobota, 29 stycznia 2022

Brandon Mull - Wojna Cukierkowa: Awantura w salonie gier [PRZEDPREMIEROWA]

Wracamy do naszej ekipy dzieciaków w kolejnych przygodach. I tak na bardzo szybko i w olbrzymim skrócie to książka podobała mi się i jeśli znacie i lubicie część pierwszą to ta na pewno Wam przypadnie do gustu.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictw: Wilga
Premiera: 23 luty 2022

---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis wydawcy:

Minął rok, odkąd Nate, Summer, Trevor i Gołąb uratowali miasteczko Colson przed Belindą White. Zła czarodziejka zmieniła się w ich rówieśniczkę, a zaraz potem straciła pamięć. Teraz jako Lindy, pomoże czwórce przyjaciół w walce z nowym zagrożeniem: w okolicy otwarto podejrzany salon gier, w którym można wygrać niesamowite nagrody.
Właścicielem okazuje się... jej brat, Jonas White, bezwzględny czarodziej zainteresowany zdobyciem najpotężniejszego talizmanu na Ziemi.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Minął rok od przygód w cukierni i nasi bohaterowie miło spędzają czas. Podczas testowania pewnej odmiany cukierków (czytelnicy którzy znają część pierwszą będą wiedzieć o co chodzi), odnajdują ich agenci oraz mówią o pewnych dziwnych zjawiskach w pobliskim salonie gier. Aby nie rzucać żadnymi spoilerami nie będę wspominał już nic co się dzieje w książce. Aby jednak tego tekstu tak szybko nie kończyć powiem Wam iż ze wszystkich bohaterów najwięcej miejsca autor zostawił Nate'owi. Nie pamiętam czy w pierwszym tomie też tak było czy jednak była tam jakaś równowaga, ale tutaj Nate dostał wyraźnie więcej miejsca. A szkoda ponieważ chętniej zobaczyłbym inne postacie częściej na kartach. Jednak to tylko aby się czepiać dla czepiania. A sama powieść, cóż jest świetną pozycją akcji tak myślę dla dwunastolatków i starszych. 
Styl autora. Cóż tu akurat jest łatwo, Brandon Mull jest znanym twórcą o już wyrobionej opinii a ta powieść pokazuje iż nadal świetnie sobie radzi oraz "nie wypalił" się jeszcze. I oby jak najdłużej tworzył książki na takim poziomie. 
Jeśli chodzi o zakończenie tej części to jest ono ostateczne, jednak dostajemy informację iż jest wielce prawdopodobne, że to nie koniec przygód. I bardzo dobrze, z wielką przyjemnością przeczytam. 
W sumie jak myślałem sobie o tym jak zbudowany jest świat w Wojnie Cukierkowej to jego organizacja podobała mi się bardziej niż w najpopularniejszych uniwersach magicznych dla dzieci i młodzieży. Mowa tu o świecie wykreowanym przez J. K. Rowling. Nie abym narzekał na tamten świat, po prostu chcę zaznaczyć iż ten mi się podoba.

Profil książki w serwisie lubimy czytać:
















Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu

piątek, 1 października 2021

Brandon Mull - Wojna Cukierkowa [PRZEDPREMIEROWA]

Cóż jeśli chodzi o pisarza to znam go jedynie z pierwszego tomu Baśnioboru ale, dość dawno go czytałem czy nawet słuchałem audiobooka dlatego uznajmy iż jest to jeden z pierwszych kontaktów z jego twórczością.

----------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:


Wydawnictwo: Wilga
Premiera: 13 październik 2021

----------------------------------------------------------------------------------------------
Opis wydawcy:

Nate ma dziesięć lat. Przed początkiem nowego roku szkolnego wraz z rodzicami przeprowadza się do miasteczka Colson. Zaprzyjaźnia się tam z trójką rówieśników – Trevorem, Gołębiem i Summer – i wstępuje do ich klubu poszukiwaczy przygód. W tym samym czasie przy głównej ulicy zostaje otwarty Słodki Ząbek, nowy sklep ze niezwykłymi słodyczami. Jego właścicielka, pani White, urocza staruszka, chętnie wynagradza dzieci cukierkami w zamian za drobne przysługi. Cukierki okazują się magiczne: pozwalają unosić się w powietrzu, zmieniać wygląd, porażać prądem, przechodzić przez lustra albo wmawiać ludziom dowolne bzdury. Kłopot w tym, że zlecenia pani White stają się coraz bardziej podejrzane. Tymczasem w miasteczku pojawia się stary lodziarz, pan Stott. Słodkości z jego sklepu także mają niezwykłą moc. Dlaczego ci tajemniczy cukiernicy tak nagle pojawili się w Colson? Jakiego skarbu poszukują? Kim jest mężczyzna w płaszczu i fedorze, który śledzi naszych bohaterów? I przede wszystkim: komu można zaufać, a kto ma bardzo niecne zamiary?

-----------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Na początku chciałem stwierdzić iż autor zrobił mnie w jajo prologiem, gdyż spodziewałem się całkowicie innej powieści. Nie mówię iż jest zły czy nie związany z dalszym ciągiem ale dopiero mniej więcej po połowie powieści wyjaśniło się wszystko. Książka jest bardzo ciekawa i jeśli nie zapomnę to kolejny tom z serii chętnie przeczytam. Ale nie dlatego, aby poznać zakończenie ponieważ historia w tej powieści jest spisana od A do Z, a kolejny tom jest inną przygodą tej czwórki przyjaciół. Ale po kolei Nate wraz z rodzicami przeprowadza się do nowego miasta czy raczej małego miasteczka tam w nowej szkole zaprzyjaźnia się z trójką innych dzieciaków. Tak zaczyna się przygoda, szczerze to oprócz ich łatwowierności w ogóle nie widać po nich tych tylko dziesięciu lat. Gdyby nie ta cecha to spokojnie można by dać tak czternaście, piętnaście. Jednak to tylko moje marudzenie. Zabawy dzieci są normalne do czasu gdy zjawiają się w nowo otwartej cukierni a tamtejsze słodycze okazują się posiadać magiczne zdolności. Nie mam zamiaru pisać tutaj zbyt wiele o samym autorze ponieważ ma on już wyrobioną markę. Sama powieść jest dziełem solidnym i gdybym nie miał dość napiętego kalendarza w dzień rozpoczęcia czytania to ukończyłbym ją w jeden dzień a tak to zajęło mi to dwa dni. 
Zastanawiam się komu polecić książkę i wydaje mi się iż czytelnicy od lat dwunastu w górę będą dobrą grupą docelową. Z tym zaznaczeniem aby ci starsi wzięli poprawkę na wiek bohaterów i na niektóre ich zachowania patrzyli "przez palce". Bardzo przyjemnie spędziłem czas przy lekturze i jeśli będę pamiętać to bardzo chętnie przeczytam kolejną przygodę czwórki bohaterów. 
Piszę czwórki ale mam na myśli tylko dzieciaki, niby jest jeszcze jedna postać pewnego dorosłego ale może w innych przygodach będzie miał więcej do roboty, tutaj jest tylko w prologu i później wchodzi na scenę raczej jako postać drugo- lub trzecioplanowa. Aby nie było, że narzekam, rozumiem takie zagranie i nie uważam tego za wadę, chciałem tylko uprzedzić. 
Jeśli macie u siebie czytelnika mniej więcej w wieku "grupy docelowej", to książka powinna przypaść do gustu.




















Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu

poniedziałek, 3 maja 2021

Tom Huddleston - Pustynny Świat

Wydawnictwo: Wilga
Premiera: 15 kwietnia 2021

-----------------------------------------------------------------------------------------
Opis wydawcy:

Pełna zwrotów akcji kontynuacja powieści „Zatopiony świat”!
Historia osadzona jest w świecie zniszczonym przez katastrofę klimatyczną.
Pustynie dawnej Ameryki Północnej przemierza złowroga armia. Ma przed sobą jeden cel, którym jest pokonanie śmiertelnych wrogów – Wodniaków. Kara i Joe mają przed sobą misję, od której powodzenia może zależeć los ludzkości. Czy zdołają przebyć najeżoną niebezpieczeństwami drogę przez kontynent na czas, by zapobiec wojnie?


----------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Na początek małe stwierdzenie, jest tutaj mniej akcji niż w poprzednim tomie a zakończenie mimo zamkniętej formy oraz domknięcia wątków pozostawia nieśmiałą nadzieję na powrót do serii w trzeciej części. Ta część podobała mi się bardziej niż poprzedniczka, która notabene nie była zła. Wydaje mi się iż było to spowodowane właśnie większą ilością postaci. Może i nadal nie są one ukazane z dużą ilością warstw ale dzięki takiej ich ilości mniej się zwraca na to uwagę. Jakbym miał porównać tę powieść do jakiegoś filmu to weźcie jakąś produkcję drogi z dodatkiem akcji. 
Chętnie dowiedziałbym się więcej o Erze Technologii oraz jej końcu jednakże rozumiem dlaczego postacie zamiast zwracać uwagę na przeszłość starają się przeżyć w takim świecie jaki zastali. Powieść czyta się bardzo szybko a cała seria jest idealna do zabaw typu "maraton czytelniczy".
Jeśli chodzi o język jakim książka jest napisana to mogę tylko napisać iż jest przyjemny. Może trochę opisy są zbyt powierzchowne, ale rozumiem taki zabieg. Jednakże mimo tej powierzchowności jestem w stanie wyobrazić sobie ten świat i poszczególne jego elementy.

Profil książki w serwisie lubimy czytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4963244/pustynny-swiat

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu


niedziela, 2 maja 2021

Tom Huddleston - Zatopiony Świat

Wydawnictwo: Wilga
Premiera: 26 luty 2020

-----------------------------------------------------------------------------------
Opis wydawcy:

Kara i Joe zarabiają na życie, zajmując się wyławianiem z zatopionego miasta cennych dla kolekcjonerów przedmiotów. Życie dwójki przyjaciół wywraca się do góry nogami, gdy przypadkowo wchodzą w posiadanie tajemniczej mapy.


-------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Książka którą otrzymałem razem z tomem drugim a która szczerze nie była mi znana. Jest to ciekawa młodzieżówka i to raczej dla osób do 14-16 lat maksymalnie. Mi przypadła ona do gustu mimo pewnej prostoty w budowie całokształtu. Mamy tutaj świat który bardzo przypominał mi taki niemłody już film "Wodny Świat" z 1995 roku [Waterworld], ale tylko w tej kwestii iż w powieści poziom mórz i oceanów podniósł się dość mocno i nadal się podnosi. Kara i Joe, dwoje głównych bohaterów mieszkają w Londynie, a raczej tym co z niego pozostało i pracują jako dostarczyciele rzeczy zatopionych zleceniodawcom. W wyniku pewnych okoliczności zostają wplątani pomiędzy rozgrywkami między stronami konfliktu. 
Jeśli chodzi o budowę postaci to ciężko mi cokolwiek o nich powiedzieć. Towarzyszyć w ich przygodach było przyjemnie, ale czułem się jak podczas oglądania filmów akcji. wiecie, nie ważne jaka jest scena w żadnym momencie nie obawiałem się o życie czy zdrowie bohaterów. Pewnie w innych książkach, skierowanych do bardziej dorosłych widzów uznałbym to za wadę ale tutaj nie. Bardzo przyjemnie było czytać tę lekką młodzeżówkę akcji w świecie postapokalipsy. Może nawet dzisiaj zacznę czytać część drugą. Ponieważ jestem ciekawy cóż tam autor napisał. Jednakże na tych trzech setkach kartek mamy historię od "a" do "z". 


Profil książki w serwisie lubimy czytać:

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu

wtorek, 16 lutego 2021

Zapowiedzi marzec 2021

Autor: Sarwat Chadda
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Data premiery: 10 marca 2021 r.
Wydawnictwo: Wilga

Opis wydawcy:

Czwórka Zielonych Płaszczy – Conor, Abeke, Rollan i Meilin – stali się więźniami. Zostali schwytani przez Przysięgłych i zniewoleni mimo że nie popełnili zbrodni, o którą się ich oskarża.
Okazuje się, że spisek przeciwko czwórce bohaterów sięga o wiele dalej, niż się wszystkim wydawało. Ktoś rozdaje karty i manipuluje zarówno Zielonymi Płaszczami, jak i władcami świata Erdasu. Conor, Abeke, Rollan i Meilin mogą (i muszą) zawierzyć tylko swoim zwierzoduchom. Jeśli ich misja się nie powiedzie, Erdas zniknie.
Lektura obowiązkowa dla fanów "Opowieści z Narnii" i "Władcy pierścieni". Siedem wciągających powieści oraz ekscytująca gra tworzą świat, w którym dzieci będą chciały na zawsze zamieszkać!

W skład serii SPIRIT ANIMALS wchodzą:

Spirit Animals. Zwierzoduchy. Tom 1 - Brandon Mull
Spirit Animals. Polowanie. Tom 2 – Maggie Stiefvater
Spirit Animals. Więzy krwi. Tom 3 - Garth Nix, Sean Williams
Spirit Animals. Ogień i lód. Tom 4 – Shannon Hale
Spirit Animals. Naprzeciw falom. Tom 5 – Tiu T. Sutherland
Spirit Animals. Wzlot i upadek. Tom 6 – Eliot Schrefer
Spirit Animals. Wszechdrzewo. Tom 7 – Marie Lu
Spirit Animals. Opowieści zwierzoduchów. Wydanie specjalne – Brandon Mull i inni


W skład serii SPIRIT ANIMALS. UPADEK BESTII wchodzą:

Spirit Animals. Upadek Bestii. Powrót. Tom 1 – Varian Johnson
Spirit Animals. Upadek Bestii. Spalona ziemia. Tom 2 – Victoria Shwab
Spirit Animals. Upadek Bestii. Nieśmiertelni strażnicy. Tom 3 – Eliot Schrefer
Spirit Animals. Upadek Bestii. Ognista fala. Tom 4 – Jonathan Auxier
Spirit Animals. Upadek Bestii. Serce Ziemi. Tom 5 – Sara Prineas
Spirit Animals. Upadek Bestii. Pazur Żbika. Tom 6 - Varian Johnson
Spirit Animals. Upadek Bestii. Szeptacz Burz. Tom 7 – Christina Diaz Gonzales
Spirit Animals. Upadek Bestii. Smocze Oko. Tom 8 – Sarwat Chadda



Autor: Sophie McKenzie
Tłumacz: Barbara Górecka
Data premiery: 10 marca 2021 r.
Wydawnictwo: YA!

Opis wydawcy:

Carey i Amelia są nierozłącznymi BFF. Ich relacja rozpada się jednak z dnia na dzień, gdy Amelię zaczyna trollować online użytkownik o nicku Sweetfreak, a oskarżenie o bycie autorką hejterskich komentarzy pada na jej przyjaciółkę.
Dotąd popularna w szkole Carey zostaje odrzucona przez znajomych. Nastolatka jest gotowa na wszystko, aby udowodnić swoją niewinność, demaskując prawdziwego autora wiadomości. Ale gdy zagrożenie przenosi się do życia poza Internetem, wydarzenia szybko wymykają się jej spod kontroli.
Czy Carey zdoła odkryć, kim jest Sweetfreak, nim ona i jej bliscy znajdą się w prawdziwym niebezpieczeństwie?



Autor: Tomasz Kaczmarek
Data premiery: 24.03. 2021 r.
Wydawca: Uroboros

Opis wydawcy:

Daj się porwać światu, w którym technologia, zamiast pełzać, pomknęła naprzód.
Ameryka alternatywnego XIX wieku.
Na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych znajduje się miasto Exmore – betonowa dżungla wieżowców, ciężkich fabryk i mrocznych zaułków. A pośrodku tego sztucznego tworu stoi potężna elektrownia, której źródłem energii jest technologia trzymana w głębokiej tajemnicy.
Staruszek Andrew Milton spędza czas w szpitalu psychiatrycznym, na oddziale dla skazańców o szczególnie niebezpiecznym rodowodzie. Kathleen Turner trzymana w zamknięciu jak zwierzę czeka, aż nastąpi jej smutny koniec. Janusz Szewczyk, nastoletni syn polskich emigrantów, stara się przetrwać w niebezpiecznych dokach Exmore.
Cała trójka jeszcze nie wie, w jaki sposób niepowstrzymana fala wydarzeń powiąże ich losy. Szaleni naukowcy, okaleczeni pacjenci, szpitale psychiatryczne, tajne laboratoria i osobnicy nazywający siebie bogami-naukowcami.

niedziela, 9 sierpnia 2020

Marta Kisiel - Małe licho i lato z diabłem [PRZEDPREMIEROWA]

Tę książkę możnaby opisać cytatem autora Opowieści z Narnii, nie przytoczę go dokładnie ale szło to jakoś tak "jeśli książka dla dzieci podoba się tylko im, to znaczy że jest słaba", seria z Małym lichem jest przykładem jak pisać książki dla dzieci. Mówiąc bardzo krótko podobała mi się, chociaż mogłaby być dłuższa ale dzięki temu przeczytałem ją w jeden dzień. Jeśli chcecie usłyszeć coś więcej zapraszam poniżej.


--------------------------------------------------------------------------------------------------

Okładka:

Wydawnictwo: Wilga

Seria: Małe Licho

Premiera: 02 wrzesień 2020

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Opis marketingowy:

Bo w życiu najważniejsze jest dobre serce, a nie liczba rogów na łeb kwadratowy!
Małe Licho i Bożek, świeżo upieczony absolwent klasy trzeciej, wyruszają na wakacje w samym środku lasu. Nie podejrzewają nawet, że Prawdziwa Wielka Przygoda przyjdzie wraz z letnią burzą, która wywróci ich plany do góry nogami. Na domiar złego pół chłopiec, pół widmo, pół glut musi zamienić czorta i anioła stróża na innego kompana, rodem ze swych najgorszych snów.
Trochę śmieszna, a trochę straszna opowieść o przyjaźni, która potrafi wyrosnąć mimo największych przeciwieństw.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis:



Bożek zaczął wakacje, spędza ją razem z lichem u swojej cioci, o ile dobrze się orientuje to ciotkę poznaliśmy już przy okazji tomu drugiego. W tej części akurat autorka chciała nauczyć czytelnika spoglądać na osoby od innej strony. I to tyle jeśli chodzi o zarys fabularny. Książeczka jest napisana tak fajnym i lekkim stylem iż przeczytałem ją w jeden tylko dzień. Czcionka którą wydrukowana jest powieść wydaje mi się duża, ale może to dlatego iż na czytniku zawsze mocno ją zmniejszam. Jednakże taka duża czcionka jest wygodniejsza dla młodszych czytelników. Niby jest to trzeci tom serii, jednakże w odróżnieniu od innych cykli tej nie trzeba czytać chronologicznie. Więc nie ważne czy poznacie licha od tej części czy od tomu pierwszego, będziecie bawić się równie dobrze. 
Mam nadzieję, że nie jest to koniec przygód Bożka, Licha i spółki, i z wielką przyjemnością poznam kolejne.
A dla waszej informacji w zbiorze opowiadań "Pierwsze Słowo", o ile dobrze pamiętam są dwa utwory z tego samego uniwersum co tutaj ;)

Profil książki w serwisie lubimy czytać:





































— Ja też chcę przeżyć przygodę — oznajmiło Licho od progu i na znak, że jest w tym pragnieniu niezmiernie stanowcze, wzięło się pod boki i zmarszczyło brwi.
Bożydar Antoni Jekiełłek znieruchomiał na schodach werandy i wybałuszył na anioła wielkie chabrowe oczy, ponieważ nic a nic z tego nie rozumiał. W ogóle.
Przed momentem wrócił ze szkoły, dumnie dzierżąc w garści świadectwo ukończenia klasy trzeciej. Znaczy, dzierżąc metaforycznie, czyli nie dosłownie, bo tak naprawdę to miał je w plecaku, razem z zawartością swojej szkolnej szafki. Tę zawartość pani kazała każdemu uczniowi wyciągnąć, odkleić lub zeskrobać i zabrać ze sobą do domu, a najlepiej od razu wyrzucić, zanim przed nastaniem jesieni sama wypełznie, zwoła posiłki i podbije jakiś kontynent. Jesienią ich sala — najlepsza na całym parterze, bo choć niezbyt wielka, to słoneczna i schowana aż za biblioteką przed czujnym radarem surowej wicedyrektor — na powrót miała się bowiem stać salą pierwszaków. Oni zaś, jako czwartoklasiści pełną gębą, przeniosą się na Piętro, do nowej sali, do całkiem nowego świata, którego Bożek w głębi ducha trochę się obawiał.
Ale nie dziś. Jeszcze nie. W ten ostatni czerwcowy piątek żadne z nich nie myślało o rewolucji, jaka ich czekała za dwa miesiące. Teraz w ogóle nie mieli do tego głowy! Dziś był dzień o zapachu słońca i beztroski, dzień powitania z latem i zarazem pożegnania — tego radosnego, z koleżankami i kolegami z klasy, z którymi niedługo znów się zobaczą, i tego smutniejszego, bo z panią, która przestawała być Ich Panią tak całkiem, na zawsze. Wyściskała ich, wytuliła i wygłaskała, pogroziła palcem ten ostatni, najostatniejszy raz, a potem zagoniła do szafkowych wykopalisk, kwitując co dziwniejsze znaleziska śmiechem albo okrzykami najszczerszej, prawie nieudawanej zgrozy.
W szafce Bożka na przykład, oprócz zapomnianych zeszytów, znalazły się zaschnięte farby w plastikowych pojemniczkach z zakrętką, nadkruszone gumki oraz ogryzki różnokolorowych kredek. Chłopiec zbierał je pieczołowicie dla Gucia, wziąwszy sobie do serca przysłowie, że kto zjada ostatki, ten piękny i gładki, a wszyscy wiedzieli, że im gładszy był Gucio, tym lepszy robił rozbryzg w wannie podczas wieczornych kąpieli. Były tam również trzy plastelinowe ludki oraz dwa ludki z kasztanów, które skleiły się nieodwracalnie w lepkiego zmutowanego ludkojeża, arkusze kolorowego papieru z dziurami w osobliwych, kanciastych kształtach, jojo bez sznurka, sznurek bez jojo, magnetyczny glut w metalowym puzderku, a także skórka od chleba z kanapki, chyba majowej, a może nawet kwietniowej, która cała już stwardniała oraz, co Bożka fascynowało najbardziej, panią zaś najbardziej zmroziło, porosła śmiesznym mięciusim kożuszkiem, jak gdyby w szkolnej szafce doskwierał jej chłód.
Wszystko to, razem ze świadectwem oraz książką, chłopiec przytaszczył do domu tego ostatniego dnia szkoły — a zarazem pierwszego dnia swoich pierwszych prawdziwych wakacji, które właśnie się rozpoczynały.
Plany miał na ten wspaniały czas wielkie, przeogromne wręcz.
Po pierwsze, zamierzał siedzieć do późna, najlepiej każdego wieczoru, i przeczytać wszystkie, ale to wszyściuteńkie zaległe książki, które piętrzyły się obok jego łóżka. Stos ów już trzy razy przewrócił się na Gucia, równie zafascynowanego, co zaskoczonego chybotliwością konstrukcji, zwłaszcza potraktowanej serią zamaszystych pacnięć. Cóż. Mały potwór nie od dziś ignorował co bardziej karkołomne koncepcje, których nie obejmował ani umysłem, ani macką, a grawitacja zdecydowanie była jedną z nich.
Po drugie (wskutek pierwszego), Bożek chciał wylegiwać się każdego ranka w pościeli i czytać dalej, rzecz jasna. A potem snuć się po domu w piżamie, z nieumytymi zębami i czupryną rozczochraną jeszcze bardziej niż zwykle, póki ktoś dorosły nie zauważy, że właściwie jeszcze chwila i będzie się musiał przebrać z tej piżamy… z powrotem w piżamę, żeby pójść spać, co w sumie pasowało do jego planów.
Po trzecie, postanowił precyzyjnie sprawdzić, ile czereśni pomieści człowiek typu dziecko, lat dziesięć (i pół), co jednakże wymagało dotrwania do kluczowego momentu, kiedy czereśnie dojrzeją, za to tuż przed tym, jak zainteresują się nimi szpaki i robaczki. Oraz różowe króliki. No i mama. Mama była zdolna pomieścić chyba wszystkie czereśnie świata (i jeszcze morele na dokładkę).
Po czwarte, gdyby śmiała koncepcja z piżamą całodobową nie wypaliła, Bożek planował sprawdzić, czy sięga już z czwartej gałęzi drzewa za domem do piątej albo nawet wyżej. To z kolei wymagało sporej dyskrecji, żeby dorośli nie zauważyli i nie zgłosili protestu, oraz asekuracji. Bo choć Gucio w grawitację nie wierzył, to grawitacja z pewnością wierzyła w Bożka, a on nie zamierzał się z nią kłócić.
Po piąte — i najważniejsze — musiał przysiąść w końcu fałdów nad Glutami w Podziemiach, grą bardzo przygodową, taką z fabułą, planszą, figurkami i takimi tam, nad którą pracował od kilku miesięcy. Znaczy, może tak nie do końca PRACOWAŁ. Najpierw przez trzy albo cztery tygodnie szukał tytułu idealnego i kiedy już mu się wydawało, że znalazł, przyszedł wujek Konrad i zaczął tłumaczyć, że nie ma takiego pudełka, na którym zmieściłoby się Bazyl Bazyleor, Mistszsz Szalbierstwa, i Złowrogie Gluty w Niezgłębionych Podziemiach Ciemności ze Stworami. Gra Rodzinna, i że „mistrz” pisze się jednak nieco krócej (między innymi). Ponieważ wujek znał się na tytułach, a do tego używał przykrych słów, takich jak PRZYDAWKA lub ALITERACJA, Bożek szybko pogodził się z cięciem i wykaligrafowawszy wersję skróconą na okładce zeszytu, przystąpił do spisywania fabuły. W tym samym czasie Licho z poświęceniem szykowało skomplikowaną trójwymiarową planszę z kartonu, osobistego pierza, rolek po papierowych ręcznikach i patyczków po lodach, wujaszek Turu zaś, jak zawsze nieoceniony, rzeźbił drewniane figurki bohaterów i średnio raz w tygodniu upewniał się, czy tytułowy heros aby na pewno ma być (tu zerkał do notatek) „taką fajną kozą wyposażoną w kilogram cukierków, patelnię i cymbałki”.
Po tych kilku miesiącach z wymiętolonego i zabazgrolonego zeszytu już prawie wyłaniał się pierwszy z siedemnastu scenariuszy Prawdziwej Podziemnej Przygody, wraz z zestawem dwustu pięciu Unikatowych Kart Przedmiotów i Zrządzeń Losu, z których powtarzała się zaledwie połowa. Licho wciąż tuptało po całym domu w poszukiwaniu kartonów, żeby dokleić i ozdobić kolejne piętra planszy, zanim różowe króliki znowu wtranżolą Lochy Lodowego Lamentu albo zostawią bobki w Pieczarze Przeklętej Paszczy, a wujaszek Turu nieustannie dopytywał, czy to na pewno mają być cymbałki, nie zaś, na przykład, Byczy Bęben Bojowy albo Gargantuiczny Gong Grozy. (I czy Bożek nie mógłby jednak zacząć przygody z projektowaniem gier planszowych od czegoś prostszego, jak bierki. Albo kapsle).
— Nie — odpowiadał twardo chłopiec, na co wujaszek wzdychał ciężko i wracał do rzeźbienia cymbałków, które zmieściłyby się w pudełku zapałek, i to razem z cymbalistą.
Krótko mówiąc, przez te dwa wyczekiwane, wymarzone, wytęsknione miesiące wakacji Bożek zamierzał robić to wszystko, co jeszcze przed rokiem, zanim poszedł do szkoły, uważał za całkiem zwyczajne. Jasne, szkoła była dość fajna i koledzy też (z wyjątkiem tych, którzy nie byli), ale dopiero teraz dotarło do niego, jak bardzo mu brakowało tej niespiesznej i chaotycznej codzienności, wolnej od popędzających go ciągle wskazówek zegara. Sęk w tym, że żadnego z tych planów, choć arcyprzyjemnych, nie dało się nazwać przygodą przez dostatecznie duże Przy, żeby zaspokoić oczekiwania małego anioła w tym względzie.
— No bo wiesz — podjęło tymczasem Licho, uznawszy, że dość już manifestowania tej całej stanowczości, pora rozwinąć myśl. — Ty miałeś przygody, alleluja. Takie z emocjami i siniakami, i wyprawami, i w ogóle! A ja nie miałom ani jednej, ani w zaświatach, ani w podmiędzypiekle…
— Przednadpiekle — poprawił Bożek skrupulatnie.
— Tam też nie miałom! — zakrzyknęło Licho i tupnęło bamboszkiem dla większego wrażenia. — Nic nie miałom i nigdzie nie byłom, bo ty mnie nigdzie nie zabierasz!







Anthony Ryan - Siedem Mieczy. Księga 1

Od razu na szybko powiem iż produkcja mi się podobała i z przyjemnością sięgnę po Księgę 2.  -----------------------------------------------...