Sally Green - Zła krew

Książka o której słyszałem wiele różnych opinii, niektóre nawet się wykluczały. Szczerze to tak wiele opinii podziałało na mnie jak magnes i skusiło do wyrobienia sobie własnej opinii.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Okładka:





--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Opis marketingowy:

Wydarzenie targów w Bolonii, przed premierą tłumaczone na 47 języków!

Wola przetrwania, która pokonuje wszelkie przeciwności.
Współczesny świat, w którym obok ludzi żyją wiedźmy – dobre białe oraz złe czarne. Piętnastoletni Nathan jest mieszańcem obu zwaśnionych, ściganym i wyalienowanym, lecz zdecydowanym przetrwać za wszelką cenę. Pierwsza część trylogii, która zostanie przetłumaczona w kilkudziesięciu językach.

Rekord Guinnessa: Najczęściej tłumaczona przed premierą książka debiutującego autora.


źródło opisu: http://sklep.gwfoksal.pl/

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Opinia:

A rany. Jestem rozbity po tej książce. Z jednej strony widzę tu inspirowanie popularnymi seriami książkowymi (seria o Harrym Potterze), małym nawiązaniem do uniwersum pewnej gry komputerowej (uniwersum Dragon Age). Oraz kilkadziesiąt innych zapożyczeń. Jest główny bohater który jest jakiś taki mdły. Nie, może niezbyt to dobre określenie. Płaski, prostolinijny, jednowymiarowy. A szkoda ponieważ jest tam potencjał na jakieś ciekawsze go zbudowanie. W żadnej z dotychczasowych pozycji które przeczytałem, główna postać nie była mi tak bardzo obojętna. Pozostałe postacie również mają podobne wady. Jednak wydaje mi się, że jeśli pisarka poćwiczy budowanie postaci i opowiadanie o nich będzie już tylko lepiej. A samo zakończenie jest tak bezczelnie zrobione jakby ktoś powiedział autorce "no dobra to tutaj skończ a dalszy ciąg będzie w kolejnej części". Naprawdę pozwólcie, że streszczę Wam tę książkę. Poznajemy bohatera, jego początkowe życie, trening oraz przygotowania do misji i w momencie gdy już ma na nią wyruszyć [BAM], koniec. Długo, naprawdę bardzo długo szukałem jakiegoś plusika, nawet niewielkiego i w końcu znalazłem. Niewielkie rozmiary poszczególnych rozdziałów jak i samej książeczki. Czego efektem jest dość szybkie przeczytanie jej. Powiedziałbym coś dobrego o stylu pisarki, ale jest on taki nijaki.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Joanna Łańcucka - Stara Słaboniowa i Spiekładuchy

Landsbergon - Gorzowski Magazyn Fantastyki

Dariusz Domagalski - Początek Podróży