Motýlí dům - czyli czytamy po czesku


 Cześć, dzisiaj chciałbym Wam powiedzieć o książce którą będę czytać w najbliższej przyszłości ale której opinia nie pojawi się na blogu. A to dlatego iż [ale to wiecie po tytule], nie jest ona po polsku. Wiecie od pewnego czasu mam ochotę na kolejną książkę w innym języku a korzystając z okazji, że rodzice byli na wycieczce w Czechach to poprosiłem ich o jakąś książkę. Ta którą przywieźli to kryminał którego akcja dzieje się w Szwecji a przynajmniej to przeczytałem z tylnej części książki. Macie dwie wersje okładek gdyż książka posiada pewną nie wiem jak to nazwać nakładkę na tę podstawową. Jeśli wiecie jak coś takiego się nazywa to z chęcią się dowiem. Ta pomarańczowa jest niejako pierwotną okładką, ta druga moim zdaniem ładniejsza i bardziej klimatyczna jest dodrukowana. Książka ma twardą okładkę oraz jest szyta dzięki czemu będzie trwalsza.







Wiecie może to się wydawać Wam dziwne, że chcę czytać akurat w tym języku którego nigdy się nie uczyłem i znam go jedynie z wycieczek do Czech i okazjonalnie oglądania telewizji z takim językiem.
Ta pozycja może być dla mnie sporym wyzwaniem i lektura książki może potrwać dłużej niż pozycja o podobnej objętości w naszym języku ale sam sobie narzuciłem to wyzwanie i mam zamiar je wykonać ;)

A czy wy daliście sobie jakieś wyzwanie? Z chęcią przeczytam o tym w komentarzach.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Joanna Łańcucka - Stara Słaboniowa i Spiekładuchy

Landsbergon - Gorzowski Magazyn Fantastyki

Imaginarium Opolskie - magazyn fantastyczny