Rory Power - Toxyczne Dziewczyny

Muszę przyznać iż spodziewałem się skończyć tę książkę dopiero dzień później ale na szczęście miałem czas a po za tym chciałem zobaczyć w jakim momencie autorka zostawi czytelnika. Jeśli chcecie poznać moją opinię na jej temat to zapraszam poniżej.

-------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:


Wydawnictwo: NieZwykłe
Premiera: 27 sierpień 2019

--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:

Powieść, niepodobna do niczego, co już znasz.
Minęło osiemnaście miesięcy, odkąd na szkołę dla dziewcząt Raxter nałożono kwarantannę, od kiedy Tox pogrążył wyspę i wywrócił życie Hetty do góry nogami.
Zaczęło się powoli. Z początku zaczęli umierać nauczyciele. Potem Tox przeniósł się na uczennice, wykręcając i zmieniając ich ciała. Teraz, odcięte od reszty świata i pozostawione same sobie na wyspie, dziewczyny nie wychodzą poza ogrodzenie szkoły. Tox zmienił lasy w dzikie i niebezpieczne, a dziewczyny czekają na lekarstwo, które obiecano im dostarczyć. Tox przenika do wszystkiego.
Kiedy Byatt znika, Hetty robi wszystko, by ją odnaleźć, nawet jeśli oznacza to złamanie kwarantanny i walkę z potwornościami czającymi się za ogrodzeniem. Gdy się tego podejmuje, odkrywa, że w historii Raxter kryje się znacznie więcej, niż mogłaby kiedykolwiek przypuszczać.

źródło opisu: Niezwykłe

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

 Tajemnica, izolacja i niezwykła choroba atakująca wszystko. To i jeszcze więcej znajduje się w tej pozycji. Szczerze to mam nadzieję na kontynuację ponieważ zakończenie książki jest, ale może wrócę do tego później. Na początku przejdmy do postaci. Poznajemy je w szkole z internatem znajdującej siena wyspie. Gdy rozpoczęła się zaraza obszar ten został podjęty kwarantannie i mimo iż jako czytelnicy mamy pewne podejrzenia do zachowania lekarzy i naukowców to z przyjemnością odkrywamy intrygę. Same bohaterki mimo swoistej jednowymiarowości, a przynajmniej takie się wydają przez połowę książki, w dalszej jej części nabierają nieco głębi, dają się lubić. Nie powiem aby któraś z nich pozstała w mej pamięci na dłużej ale pozostawiają po sobie pozytywne wrażenie.
Miejsce akcji. Gdzieś czytałem porównanie książki do Władców much i szczerze mówiąc jest ono nieco na wyrost. Z tamtejszą książką ma ona tylko tyle wspólnego, że jest wyspa i autorka nie podaje śmierci w delikatnych barwach. A wracając do samej wyspy, może powinienem nieco bardziej zakreślić miejsce akcji. Jest tam nie tyle wyspa, ile teren szkoły i trochę później ścieżka po zapasy. Jest coś jeszcze ale zdradzenie tej lokacji jest bardzo powiązana ze spoilerowaniem a jak dobrze wiecie staram się tego unikać.
Styl pisania. Jest przyjemny. Skłamałbym nazywając go lekkim, ale czyta się go dobrze a sceny które autorka nakreśla czytelnikowi są bardzo plastyczne.
No dobra, czas napisać coś o zakończeniu, otóż jest ono jakby zamknięciem pewnego etapu w życiu postaci ale czytelnika pozostawia z dużo większą pulą pytań niż ma to miejsce w książce. Tak prawdę mówiąc to nie dowiadujemy się niczego poza teoriami. Tak naprawdę to gdyby nie to iż na samym końcu jest "podziękowanie", to pomyślałbym iż  mam jakiś wybrakowany egzemplarz książki i coś tam jeszcze powinno być. Jakiś epilog czy cokolwiek w tym stylu a tak to mamy nie furtkę do kontynuacji a szeroko otwartą bramę.














Profil książki w serwisie lubimy czytać:

Komentarze

  1. Okładka jest trochę przerażająca, ale opis fabuły mnie zainteresował. Jeśli punkt wyjściowy jest trochę podobny do Władcy much, to pewnie by mi się spodobała, bo Władcę wspominam bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze, to czasem miałem przebłyski z Władcy much, Szczególnie patrząc na miejsce akcji które jest wyspą oraz grupę wiekową bohaterów. A okładka jest taka a nie inna ponieważ Tox ma dość nieprzyjemny wizualnie proces rozwoju ;)
      Jak będziesz miała okazję to nie wachaj się i czytaj a jak ci się uda podziel się swoją opinią.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Mam ją na półce i czeka na swoją kolej. Okładka przyciągnęła mój wzrok i opis. Takie porównania, jak tutaj, że niby książka jest jak Władcy much nie powinny się w ogóle pojawiać na okładkach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz przy debiutach twórcy i wydawnictwa łapią się wszystkiego by znaleźć odbiorców. A o ile dobrze pamiętam tutaj z takowym mamy. Jednak takie porównania powodują głównie zwiększenie oczekiwań wśród osób po nią sięgających. Jednakże książka nie jest zła. I wielka szkoda, że autorka jak do tej pory nie planuje niczego więcej z tego uniwersum.

      Usuń

Publikowanie komentarza

Ta sekcja należy do Was. Zostawcie ślad po sobie ;)