Nowa wersja adaptacji amerykańskiej japońskiego filmu albo serialu o nazwie "Super Sentai". I wiecie jaką miałem pierwszą myśl po obejrzeniu filmu? Produkcja trwa dwie godziny, a w tym "filmie akcji", jest tylko jedna walka mająca miejsce na samym jego końcu i jest tak bardzo rozczarowująca i krótka, że zanim się rozpocznie to już się skończyła. Naprawdę film akcji gdzie przez 95% jego trwania pokazuje się widzowi jak drużyna stara się być drużyną. Nie mówiąc już o bardzo poważnym traktowaniu całego filmu. Wiecie, serial (a przynajmniej jego amerykańska wersja, niestety nie miałem przyjemności obejrzenia japońskiego oryginału), miał pewien aspekt humorystyczny w postaci dwojga postaci. I temu filmowi naprawdę przydałoby się trochę humoru. Tutaj mimo, że robot Alfa 5 stara się wprowadzić elementy humorystyczne to efekt nie jest zbyt zadowalający. Dodatkowo muzyka. Szczerze to z całego filmu to nawet świeżo po jego obejrzeniu pamiętam tylko jeden dźwięk, i to taki który nawet nie był dany w całości. A jedynie fragment który leciał podczas intra w starej wersji [wiecie to: go, go, power rangers]. A to nie świadczy najlepiej o całym soundtracku. Wznowienie serialu akcji który swój sukces wziął przez efektowne czy wręcz efekciarskie walki z bardzo bogatą choreografią stworzono coś takiego, gdzie walki i to wszelkie ich rodzaje są zepchnięte na drugie albo trzecie tło.Blog z tematyką okołoksiążkową najczęściej fantastyką. Jednak znajdą się tam również amatorsko przeprowadzane recenzje (tak fantastyka jak i inne), wywiady czy posty z cytatami wybranych pozycji.
środa, 13 września 2017
Power Rangers [2017] - opinia filmu
Nowa wersja adaptacji amerykańskiej japońskiego filmu albo serialu o nazwie "Super Sentai". I wiecie jaką miałem pierwszą myśl po obejrzeniu filmu? Produkcja trwa dwie godziny, a w tym "filmie akcji", jest tylko jedna walka mająca miejsce na samym jego końcu i jest tak bardzo rozczarowująca i krótka, że zanim się rozpocznie to już się skończyła. Naprawdę film akcji gdzie przez 95% jego trwania pokazuje się widzowi jak drużyna stara się być drużyną. Nie mówiąc już o bardzo poważnym traktowaniu całego filmu. Wiecie, serial (a przynajmniej jego amerykańska wersja, niestety nie miałem przyjemności obejrzenia japońskiego oryginału), miał pewien aspekt humorystyczny w postaci dwojga postaci. I temu filmowi naprawdę przydałoby się trochę humoru. Tutaj mimo, że robot Alfa 5 stara się wprowadzić elementy humorystyczne to efekt nie jest zbyt zadowalający. Dodatkowo muzyka. Szczerze to z całego filmu to nawet świeżo po jego obejrzeniu pamiętam tylko jeden dźwięk, i to taki który nawet nie był dany w całości. A jedynie fragment który leciał podczas intra w starej wersji [wiecie to: go, go, power rangers]. A to nie świadczy najlepiej o całym soundtracku. Wznowienie serialu akcji który swój sukces wziął przez efektowne czy wręcz efekciarskie walki z bardzo bogatą choreografią stworzono coś takiego, gdzie walki i to wszelkie ich rodzaje są zepchnięte na drugie albo trzecie tło.wtorek, 12 września 2017
Paulina Hendel - Zapomniana Księga [seria]
Seria opowiada o świecie po przejściu impulsu elektromagnetycznego i kilku innych niezbyt szczęśliwych wypadków. A jakby tego było mało, okazuje się, że wszelkie demony typu: strzyga, utopiec czy bies. Są nie wybrykiem wyobraźni a rzeczywistością. Nie będę się wdawał w szczegóły, ponieważ nie chciałbym Wam psuć przyjemności poznania serii samemu. Ja czasami łapałem się na tym, że myślałem o serii jak o "wiedźminie dla młodzieży". Tak zdaje sobie sprawę, że jest to pewne uogólnienie, ale mam nadzieję, że wybaczycie mi je.
Seria napisana jest łatwym językiem, a bohaterowie są stworzeni w ten sposób, iż bardzo szybko zaczynamy pałać do nich sympatią. Mało, tego gdy wrócicie do serii po jakimś czasie, zaczniecie dostrzegać elementy, których nie było widać za pierwszym razem. Osobiście czytałem całą serię około sześciu razy. Nie licząc okazjonalnego wracania i czytania wybranych fragmentów. Niestety nie jestem tak bardzo zadowolony z doboru lektora w wersji audio serii. Nie, żebym, miał coś do pana Rocha Siemianowskiego, po prostu nie przypadł mi do bohaterów książek.
poniedziałek, 11 września 2017
InFamous: Second Son PS4
Opis marketingowy:
inFamous: Second Son jest trzecioosobową grą akcji przygotowaną przez związaną z marką PlayStation firmę Sucker Punch. Podobnie jak w poprzednich częściach serii, gracz przejmuje kontrolę nad młodym mężczyzną posiadającym nadnaturalne zdolności i zajmuje się przemierzaniem otwartego środowiska (sandbox). Grę wyróżniają także takie kwestie jak podejmowanie decyzji czyniących główną postać bohaterem lub znienawidzonym złoczyńcą oraz stawanie do coraz bardziej wymagających potyczek z wieloma wrogo nastawionymi postaciami, w tym z innymi osobami obdarzonymi potężnymi mocami.
Źródło: http://www.gry-online.pl/S016.asp?ID=20516
Opinia:
Gra ciekawa i pełna akcji. A poza tym poziom trudności nie jest jakoś szczególnie przesadzony. Nawet ja, osoba, która jest słaba w grach tego typu na konsoli, przeszedłem całą grę na poziomie normalnym. Racja ginąłem kilka razy, ale zawsze wiedziałem, że to moja wina i przy okazji kolejnego podejścia oraz wyciągania wniosków z porażek można było je przeobrazić w zwycięstwo. Mam delikatne obiekcje dotyczące zakończenia. Po prostu wydaje mi się ono zbyt proste. Odniosłem wrażenie, że trudniej było mi pokonać jednego z pomniejszych bossów niż głównego złego [czy w tym przypadku główną złą]. W ogóle mam, wrażenie jakby poziom trudności z naszą grą, obniżał się. O oprawie graficznej nie będę mówić, ponieważ jaka jest, każdy widzi. Za to chciałbym byście presłuchali ścieżkę dźwiękową, jest dobra pod względem klimatu gry i lokalizacji i mi osobiście się podobała, ale wiem, że wśród Was mogą być tacy, którym może się nie podobać.
Zwiastun gry:
Ścieżka dźwiękowa:
niedziela, 10 września 2017
Przepraszam - fragmenty
Krótki wiersz napisany pod wpływem impulsu tak z niczego.
Przepraszam
Przepraszam was moi
przyjaciele,
Za każdą łzę
uronioną.
Przepraszam Was moi
wrogowie,
Ci którzy
okazaliście honor.
Przepraszam Was
rodzice moi,
Którzy życie mi
nadali.
Przepraszam Ciebie
ukochana ma,
Ze Twe serce
złamane.
Przepraszam świat
cały,
Za cierpienia me,
Za złość moją,
Za ataków moc,
Za słowa, których
żałuje.
Czy kiedyś
wybaczycie mi,
Tego nie wiem lecz.
Przyznam Wam, że
żałuje tych chwil,
I zmienić chciałbym
je.
czwartek, 7 września 2017
D.B.Thorne - Obserwator
Książka która jest moim "must have", i to dość nieoczekiwanym, jeśli chodzi o obecność w prywatnej biblioteczce.
--------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:
--------------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:
Młoda dziennikarka Sophie Fortune znika w tajemniczych okolicznościach. Policja bardzo szybko rezygnuje z poszukiwań. Dziewczyna miała za sobą próby samobójcze, a tym razem zostawiła wiadomość: TO SIĘ MUSI SKOŃCZYĆ. DZIŚ JUŻ KONIEC. Zrozpaczony ojciec dziewczyny – choć przed laty, pochłonięty pracą w Dubaju, stracił kontakt z córką – nie chce uwierzyć w jej samobójstwo. Na własną rękę rozpoczyna śledztwo i szybko odkrywa kilka niepokojących faktów. Zanim Sophie zniknęła, przygotowywała dziennikarską prowokację dla brukowca, w którym pracowała. W tym samym czasie dziewczyna była wielokrotnie atakowana na swoim blogu przez osobę podpisaną jako Starry Ubado. Ktoś składał na nią donosy i nasyłał policję. Została napadnięta na ulicy przez tajemniczego napastnika. Cały czas żyła w strachu przed bezwzględnym internetowym trollem, który wiedział o niej o wiele za dużo. A to dopiero początek koszmaru, jaki ktoś dla niej przygotował. Ten thriller przeraża! Od tej pory kilka razy zastanowisz się, nim wrzucisz do sieci zdjęcie lub wpis.
źródło opisu: materiały wydawnictwa
----------------------------------------------------------------------------------
Opinia:
Proszę Państwa no i mamy najlepszą książkę wśród tegorocznie przeczytanych. Jest to tym bardziej zaskakujące gdyż wolę inny gatunek literacki. Jednak wróćmy do książki [spokojnie jak zawsze będzie bez spojlerów], długo zastanawiałem się co napisać aby nie wypadło to jak rozmyślania wyłącznie o zaletach jednak te malutkie wady to tylko takie szukanie na siłę. No, ale znowu uciekam z tematem. Więc może zacznijmy od tego, że książka ta mogłaby śmiało być ukazywana jako przykład jak tworzyć produkt idealnie kompunujący się w wyznaczonej kategorii. Dodatkowo autor potrafi dobrze oddać głębie postaci. Tak głównego złego jak i [co jest trudniejsze] osób z tła czy trzeciego planu, które mimo niewielkiej ilości poświęconego miejsca wydają się wielowymiarowe. Aby nie było tak idealnie muszę wtrącić [korzystając z mojego czepialstwa], że przy tym wszystkim najgorzej wypada główny bohater który wypada ledwie poprawnie. A jeśli chodzi o zakońćzenie to może najlepiej będzie jak zacytuję co wyrwało mi się gdy skończyłem książkę "no, i to jest zajeświetne zakończenie świetnej książki".
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia w wersji audio:
dostępna po godzinie 20.00
wtorek, 5 września 2017
Wojciech Miłoszewski - Inwazja
Jeśli wierzyć serwisowi lubimy czytać, jest to dbiut literacki tego autora. Dobrze wiecie, że lubię czytać "pierwsze" książki autorów jeszcze nie zakorzenionych na rynku wydawniczym lub w pamięci czytelników. Tacy twórcy nie boją się eksperymentować. A ja no cóż, lubię jakiś powiew świeżości. Jak wypadła w moim odczuciu "Inwazja"? Tego dowiecie się poniżej.
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:
------------------------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:
Inwazja to epicka opowieść, w której – zgodnie z wielką tradycją gatunku – zwykli ludzie zostają wrzuceni w tryby historii. Tylko tym razem historia rozgrywa się tu i teraz, w czasach supermarketów i telefonów komórkowych. W czasach, które już na zawsze miały pozostać spokojne.
Trwa inwazja. Wojska rosyjskie wchodzą na terytorium Polski, a Roman, Danuta i Michał zostają zmuszeni do całkowitej zmiany swojego dotychczasowego życia. Roman wrócił do służby i dowodzi oddziałem w nierównej walce z Rosjanami, Danuta dojrzewa do buntu przeciw ojcu, który prowadzi ciemne interesy, a Michał postanawia uciekać z rodziną ze zniszczonego miasta, zajętego przez Rosjan.
Autor, wykorzystując swoje doświadczenie scenarzysty, znakomicie łączy elementy sensacyjne, militarne, romansowe i futurologiczne. Opowieść wiernie odwzorowująca współczesność, z pełnokrwistymi bohaterami, z plastycznymi scenami bitewnymi i sylwetkami przedstawicieli wielkich mocarstw, pobudza wyobraźnię czytelnika, uderzając w najbardziej ukryte pokłady emocji. Inwazja niepokoi, czasem zmusza do śmiechu przez łzy, budzi lęk i bez wątpienia zachęca do myślenia. Doskonałe dialogi i wartka akcja sprawiają, że Wojtek Miłoszewski to nowa gwiazda literatury sensacyjnej!
---------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:
Wiecie, muszę przyznać, że wziąłem tę książkę tylko i wyłącznie dzięki okładce. Nawet nie zaglądałem do opisu. No dobra, co mogę Wam napisać o tej książeczce. Po pierwsze, nie jest ona długa, a może to tylko moje wrażenie gdyż dość szybko ją przeczytałem. Niestety bohaterowie niezbyt zapadli mi w pamięci. Nie powiem gdy zostali wystawieni na próbę zależało mi aby wyszli z niej cało, ale wątpie bym pamiętał ich za jakiś tydzień czy dwa. Trzeba przyznać autorowi, że potrafi ukazać brak jakichkolwiek informacji, oraz pobieranie takowych tylko i wyłącznie z plotek. Ciekawym wątkiem było ukazanie wojny z perspektywy żołnierza, zwykłego a nie jakiegoś generała ze sztabu. Dodatkowym plusem jest wątek uchodźców który pokazuje ich bezsilność i cierpienie z powodu dostępu do podstawowych zasobów. Niestety przedstawienie innych państw jest strasznie karykaturalne i szczerze mówiąc można by zamiast prawdziwych personalii polityków dawać sforułowania typu francuz, niemiec, itp. Książka nie straciłaby na takim zabiegu. Drugą rysą która okazała się dla mnie lekko dziwna była dość duża (jak na gatunek), ilość zbliżeń cielesnych. Może i nie było ich jakoś zastraszająco wiele ale gdy do takiej dochodziło miałem myśli typu "co znowu? Przecież raptem kilka/kilkadziesiąt stron temu była scena w tym typie". Mało tego zakończenie. Tak otwartego zakończenia już dawno nie widziałem. Niby wojna uległa zakończeniu, ale postacie bohaterów zostały w takim momencie jakby autor planował stworzyć kolejny tom czy nawet modną ostatnio trylogię. Jeśli autor naprawdę napiszę kolejną część to zakończenie "Inwazji", mimo że otwarte i zostawiające nas z tysiącem pytań można będzie uznać za poprawne, nie dobre czy świetne ale tylko poprawne. A jeśli nie ...., to sami sobie dopowiedzcie.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia w wersji audio:
dostępna o godzinie 20.00
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:
------------------------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:
Inwazja to epicka opowieść, w której – zgodnie z wielką tradycją gatunku – zwykli ludzie zostają wrzuceni w tryby historii. Tylko tym razem historia rozgrywa się tu i teraz, w czasach supermarketów i telefonów komórkowych. W czasach, które już na zawsze miały pozostać spokojne.
Trwa inwazja. Wojska rosyjskie wchodzą na terytorium Polski, a Roman, Danuta i Michał zostają zmuszeni do całkowitej zmiany swojego dotychczasowego życia. Roman wrócił do służby i dowodzi oddziałem w nierównej walce z Rosjanami, Danuta dojrzewa do buntu przeciw ojcu, który prowadzi ciemne interesy, a Michał postanawia uciekać z rodziną ze zniszczonego miasta, zajętego przez Rosjan.
Autor, wykorzystując swoje doświadczenie scenarzysty, znakomicie łączy elementy sensacyjne, militarne, romansowe i futurologiczne. Opowieść wiernie odwzorowująca współczesność, z pełnokrwistymi bohaterami, z plastycznymi scenami bitewnymi i sylwetkami przedstawicieli wielkich mocarstw, pobudza wyobraźnię czytelnika, uderzając w najbardziej ukryte pokłady emocji. Inwazja niepokoi, czasem zmusza do śmiechu przez łzy, budzi lęk i bez wątpienia zachęca do myślenia. Doskonałe dialogi i wartka akcja sprawiają, że Wojtek Miłoszewski to nowa gwiazda literatury sensacyjnej!
źródło opisu: materiały wydawnictwa
---------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:
Wiecie, muszę przyznać, że wziąłem tę książkę tylko i wyłącznie dzięki okładce. Nawet nie zaglądałem do opisu. No dobra, co mogę Wam napisać o tej książeczce. Po pierwsze, nie jest ona długa, a może to tylko moje wrażenie gdyż dość szybko ją przeczytałem. Niestety bohaterowie niezbyt zapadli mi w pamięci. Nie powiem gdy zostali wystawieni na próbę zależało mi aby wyszli z niej cało, ale wątpie bym pamiętał ich za jakiś tydzień czy dwa. Trzeba przyznać autorowi, że potrafi ukazać brak jakichkolwiek informacji, oraz pobieranie takowych tylko i wyłącznie z plotek. Ciekawym wątkiem było ukazanie wojny z perspektywy żołnierza, zwykłego a nie jakiegoś generała ze sztabu. Dodatkowym plusem jest wątek uchodźców który pokazuje ich bezsilność i cierpienie z powodu dostępu do podstawowych zasobów. Niestety przedstawienie innych państw jest strasznie karykaturalne i szczerze mówiąc można by zamiast prawdziwych personalii polityków dawać sforułowania typu francuz, niemiec, itp. Książka nie straciłaby na takim zabiegu. Drugą rysą która okazała się dla mnie lekko dziwna była dość duża (jak na gatunek), ilość zbliżeń cielesnych. Może i nie było ich jakoś zastraszająco wiele ale gdy do takiej dochodziło miałem myśli typu "co znowu? Przecież raptem kilka/kilkadziesiąt stron temu była scena w tym typie". Mało tego zakończenie. Tak otwartego zakończenia już dawno nie widziałem. Niby wojna uległa zakończeniu, ale postacie bohaterów zostały w takim momencie jakby autor planował stworzyć kolejny tom czy nawet modną ostatnio trylogię. Jeśli autor naprawdę napiszę kolejną część to zakończenie "Inwazji", mimo że otwarte i zostawiające nas z tysiącem pytań można będzie uznać za poprawne, nie dobre czy świetne ale tylko poprawne. A jeśli nie ...., to sami sobie dopowiedzcie.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia w wersji audio:
dostępna o godzinie 20.00
sobota, 2 września 2017
Legenda o Czarcim Bagnie - gra w ciemno
Słyszeliście o demonach? A może znacie diabły?
Czarty? Nieważne jak je nazywacie, wszystkie te nazwy oznaczają to
samo. Istoty te są niezmiernie tajemnicze i mało kto wie jak
wyglądają. Dlatego kiedy usłyszałem o miejscu zwanym Czarcie
Bagno, gdzie można je spotkać od razu zacząłem uważnie
wysłuchiwać wszelkich informacji o położeniu tego miejsca. Jakieś
dwie godziny później gdy rozmówcy zaczęli rozmowy na inny temat
uśmiechnięty zapłaciłem za swój napitek, jakoś nie miałem
ochoty oberwać kolejny raz z swoją niepamięć, i wyszedłem na
zewnątrz. Wciągnąłem głęboko powietrze w którym już można
było wyczuć zbliżającą się noc. Następnie udałem się w
kierunku bagien, niektórzy mówili na nie Skręćkarcze Bagna,
prawdopodobnie przez słabo widoczne korzenie które wiją się
niczym węże. Wielu ludzi boi się bagien, szczególnie w nocy. Ale
niepotrzebnie, zdradzę wam sekret. Jeśli chcecie być na bagnach
bezpieczni stawiajcie stopy na trawie. Dzięki temu nic wam się nie
stanie. W pewnym momencie gdzieś w oddali rozbłysły światełka,
kucnąłem i zacząłem wpatrywać się w ich sposób poruszania,
przypominał trochę podniebny taniec. Uśmiechnąłem się pod nosem
i odbiłem lekko w prawo, zbliżałem się do celu podróży. W tym
momencie zdarzyło się kilka rzeczy jednocześnie, usłyszałem
trzask gałązki, odwróciłem się, zobaczyłem jakiś ciemny
kształt i straciłem przytomność.
Gdy świadomość wróciła do mnie to pierwszym
uczuciem był ból głowy, ale nie taki jak od uderzenia, raczej coś
w stylu stu młotów które uderzają mnie od środka próbując się
wydostać. Kolejnym odczuciem były ręce skrępowane za moimi
plecami i coś drewnianego między nimi . Podniosłem głowę
ponieważ do moich uszu dobiegł jakiś dźwięk. Przed oczami
widziałem ciemne postacie, nazwałem je cieniami ponieważ postacie
jakby emanowały ciemnością i nawet duże ognisko które jasno
płonęło nie dało rady jej rozproszyć. Jeden z cieni podszedł do
mnie i zbliżył swą twarz, chyba, do mojej. Od nieprzeniknionej
ciemności bił chłód, cień przemówił a może tylko mi się
zdawało. To brzmiało mniej więcej tak „pra sol para bam. Kara
niol pra nas”, głos był cichy, mocny, wręcz potężny i miał w
sobie coś mrocznego. Następnie odszedł i wtedy zauważyłem, że
inne cienie coś rysują. To chyba jakieś runy ponieważ za każda z
nich gdy została ukończona delikatnie świeciła. Nie wiedziałem
co oznaczają ale nie podobały mi się, próbowałem się uwolnić
ale lina którą byłem skrępowany była jakaś dziwna. Nagle
usłyszałem tekst „pomogę ci się stąd wydostać. Jeśli nie
chcesz być taki jak oni ja teraz rozwiążę cię a kiedy odwrócę
ich uwagę uciekaj do wioski i nie odwracaj się”. Chciałem kątem
oka zobaczyć kto to mówi i w momencie w którym kątem oka
zobaczyłem małą świetlną postać moje ręce zostały uwolnione a
młoty w głowie umilkły. Czym prędzej rzuciłem się biegiem w
stronę wioski. Kiedy za moimi plecami rozległy się gniewne pomruki
a następnie mocne, jasne, wręcz oślepiające światło chciałem
się odwrócić ale bałem się, że zostanę złapany. Nie
zatrzymywałem się dopóki nie przekroczyłem granicy wioski.
Wpadłem do pierwszej szopy z brzegu i upadłem na świeże siano.
Nie miałem siły zastanawiać się nad tym czyja jest ani co sobie
pomyśli gdy mnie zobaczy. Gdy się przebudziłem, na początku
zdziwiła mnie cisza. Wyszedłem na zewnątrz i aż krzyknąłem z
bólu oraz odruchowo cofnąłem się w głąb szopy. Spojrzałem na
swoje dłonie które otaczał dym, i to nie tylko ręce ale i całe
ciało. Zamrugałem szybko i dym wtedy zniknął, powoli i ostrożnie
zbliżyłem się do wyjścia ostrożnie badając światło słoneczne.
Z duszą na ramieniu wszedłem w słońce ale na szczęście nic się
nie stało. Zrobiłem trzy kroki w pełnym słońcu kiedy poczułem
ból taki, że nogi ugięły się pode mną i upadłem na kolana a
następnie na czworaka. Na szczęście chmury zakryły słońce i ból
zelżał a ja gdy odzyskałem zmysły usłyszałem głos „zostałeś
naznaczony przez Czarcie Bagno, teraz już nigdy nie wyjdziesz na
bezpośrednie słońce. Tamten dom jest otwarty i opuszczony, zajmij
go”.
Od tego czasu minęło już dwadzieścia lat,
przyzwyczaiłem się do załatwiania wszystkiego w nocy. Nawet
poznałem kilka osób które są podobne do mnie. Jednak nadal
zastanawia mnie kim była ta tajemnicza istota o delikatnym i słodkim
głosie która mnie uwolniła i czy gdyby zrobiła to wcześniej to
mógłbym się opalać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Anthony Ryan - Siedem Mieczy. Księga 1
Od razu na szybko powiem iż produkcja mi się podobała i z przyjemnością sięgnę po Księgę 2. -----------------------------------------------...
-
Cześć, dziś wracam do Was z kolejną częścią serii. Szczerze mówiąc to wraz z kolejną częścią coraz trudniej mówić o książce bez żadnych spoi...
-
Nie ma to jak świetna książka na początek miesiąca. Rozbłyski Ciemności, to świetna kontynuacja i z wielką przyjemnością przeczytam kolejny ...
-
Zapraszam Was na świeżynki, jeszcze ciepły wywiad z debiutującą autorką. Jej "Trupi Oddech", będzie najprawdopodobniej na dniach w...


