Power Rangers [2017] - opinia filmu


Nowa wersja adaptacji amerykańskiej japońskiego filmu albo serialu o nazwie "Super Sentai". I wiecie jaką miałem pierwszą myśl po obejrzeniu filmu? Produkcja trwa dwie godziny, a w tym "filmie akcji", jest tylko jedna walka mająca miejsce na samym jego końcu i jest tak bardzo rozczarowująca i krótka, że zanim się rozpocznie to już się skończyła. Naprawdę film akcji gdzie przez 95% jego trwania pokazuje się widzowi jak drużyna stara się być drużyną. Nie mówiąc już o bardzo poważnym traktowaniu całego filmu. Wiecie, serial (a przynajmniej jego amerykańska wersja, niestety nie miałem przyjemności obejrzenia japońskiego oryginału), miał pewien aspekt humorystyczny w postaci dwojga postaci. I temu filmowi naprawdę przydałoby się trochę humoru. Tutaj mimo, że robot Alfa 5 stara się wprowadzić elementy humorystyczne to efekt nie jest zbyt zadowalający. Dodatkowo muzyka. Szczerze to z całego filmu to nawet świeżo po jego obejrzeniu pamiętam tylko jeden dźwięk, i to taki który nawet nie był dany w całości. A jedynie fragment który leciał podczas intra w starej wersji [wiecie to: go, go, power rangers]. A to nie świadczy najlepiej o całym soundtracku. Wznowienie serialu akcji który swój sukces wziął przez efektowne czy wręcz efekciarskie walki z bardzo bogatą choreografią stworzono coś takiego, gdzie walki i to wszelkie ich rodzaje są zepchnięte na drugie albo trzecie tło.
















Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Joanna Łańcucka - Stara Słaboniowa i Spiekładuchy

Landsbergon - Gorzowski Magazyn Fantastyki

Imaginarium Opolskie - magazyn fantastyczny