Janet Farell - Przeklęty Zamek

To chyba już pomału tradycja na blogu, że pojawiają się tutaj opinie książek jednodniowych a właściwie zestaw opowiadań pod wspólną nazwą "Przygody Jessiki Bannister". Jak doskonale wiecie dość ciężko pisać o kolejnych książkach cyklu więc z góry przepraszam za to iż jest ona krótka.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:


Wydawnictwo: Edipresse Kolekcje
Seria: Przygody Jessiki Bannister. Histore z Dreszczykiem
Premiera: 25 - lipiec - 2019

---------------------------------------------------------------------------------------------
Opis marketingowy:

Ruiny zamku to klimatyczna sceneria, w której rozgrywa się akcja romantycznego serialu telewizyjnego. Ale w Gracie Lewis, aktorce odgrywającą główną rolę, to miejsce budzi przerażenie. W jej snach pojawia się zielony duch, wabiący ją na dziedziniec. Gdy na planie serialu dochodzi do strzelaniny, Grace wzywa na pomoc swoją przyjaciółkę Jessikę Bannister, specjalistkę od zjawisk paranormalnych. Kobiety odkrywają niebawem tajemnicę przeklętego zamku...

źródło opisu: okładka

---------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

 W tej części, powraca bohaterka jednej z wcześniejszych opowiadań. Nie jest to dużym spoilerem ponieważ Gracy jest wspomniana bardzo szybko, tak samo jak tajemnicza zjawa nękająca ją. Nadal nie mogę ścierpieć powtórzeń pewnych znanych już nam faktów które niejako ona sama mówi nam o sobie. Jak jej sny [chociaż od pewnego czasu na szczęście nie wspomina o pewnym pożarze], czy jak zdobyła swoją posadę. Rozumiem, że jest to ukłon w stronę osób które zaczynają przygodę z książeczkami dopiero od któregoś tomu z cyklu jednakże na dłuższą metę jest to męczące i niepotrzebnie zabiera miejsce innym elementom. Na szczęście mimo tego drobnego defektu, opowiadanie broni się samo, chociaż mam wrażenie jakby w tej części bohaterka byłą jakby mniej aktywna. Jednak to tylko moje marudzenie, opowiadanie jest ciekawe a tak naprawdę to samo wyjaśnienie sprawy tajemniczej zjawy jest tak naprawdę jednym z mniej znaczących wątków. I jak zwykle ubolewam nad tym iż autorka tworzy książeczki tak niewielkie objętościowo. Może w początkowych tomach nie było tego tak bardzo widać [albo ja nie zwróciłem uwagi], jednakże coraz częściej jest tak iżw opowiadaniu pojawiają się trzy bądź cztery wątki, a przez taką a nie inną objętość są one zbyt szybko rozwiązywane.

 A wy, co sądzicie o tym opowiadaniu? Albo całym cyklu? Z chęcią przeczytam wasze komentarze.


Profil książki w serwisie lubimy czytać:

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Joanna Łańcucka - Stara Słaboniowa i Spiekładuchy

Landsbergon - Gorzowski Magazyn Fantastyki

Imaginarium Opolskie - magazyn fantastyczny