Aleksandra Pisarska - Malachitowe Ostrze

Debiut literacki który przeczytałem w jeden dzień. Książka nie idealna ale podobała mi się a moja ocena w skali 0-10 to mocna 7.

-------------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: Inanna
Premiera: 7 lipiec 2021

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis wydawcy:

Violet Silverhunt i jej przyjaciel, czarodziej Logan Fallkryon, przemierzają Malkholen broniąc jego mieszkańców przed najgorszymi potworami i złymi mocami. Życie w drodze jest trudne, ale proste. Przynajmniej do dnia, w którym spotykają księcia Nastilli.
Rozpoczyna się wyścig z czasem i niesamowita podróż od Kniei Mroku po Góry Argentum Lunae. Demoniczne siły budzą się do życia z głębokiego snu, a losy królestwa wiszą na włosku.
Violet musi przezwyciężyć swoje lęki i zrobić wszystko, aby ocalić ojczyznę. W czasie wyprawy powoli jednak zdaje sobie sprawę, że nie wszystko jest takim jakim się wydaje. Wrogowie i sojusznicy skrywają tajemnice, których rozwikłanie może zadecydować o sukcesie całej misji.

---------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Szczerze to w ogóle nie obraziłbym się za dużo większą objętość powieści. Przy tej obecnej czasami miałem wrażenie zbyt szybkiego zachodzenia poszczególnych zdarzeń. Jednakże wszystko jest przed autorką a patrząc na zakończenie człowiek ma nadzieję iż nie jest to jedyna książka z tego właśnie uniwersum. Chętnie na przykład dowiedziałbym się o, nie będę tutaj pisał nazwy organizacji ale gdy poznacie powieść domyślicie się o które mi chodzi. I tak naprawdę ta niewielka objętość jest największym minusem i większość moich uwag jak na przykład bardzo mało informacji o postaciach drugoplanowych, jest spowodowana właśnie nią. Wydaje mi się iż najbardziej odpowiednią ilością stron byłaby okolica 400 +/- 20. Ta powieść mimo iż główny wątek został poprowadzony do końca to jest tam naprawdę wiele elementów świadczących o tym iż czytelnicy mogą mieć nadzieję na kolejne części. Jak na przykład wprowadzenie pewnej postaci która mimo, że nie zostało to powiedziane odegra większą rolę. Wiem, że moje narzekanie na opisy lokacji dziwnie brzmią ale naprawdę tutaj one tylko rozbudzają wyobraźnię a namalowanie scen jest tylko nazwijmy, że konturowo. Tak rozbudować je o jakieś dziesięć procent.
Styl autorki jest leciutki i sprawiający iż wszystkie strony przelatuje w tempie ekspresowym. Cóż ja przeczytałem całą powieść w jakieś około 4-5 godzin, byłoby pewnie trochę szybciej ale czasem musiałem przerwać przez czynniki zewnętrzne. Postaram się dodać pisarkę do obserwowanych i jeszcze wrócić do jej pióra.

Profil książki w serwisie lubimy czytać:

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Joanna Łańcucka - Stara Słaboniowa i Spiekładuchy

Landsbergon - Gorzowski Magazyn Fantastyki

Imaginarium Opolskie - magazyn fantastyczny