Marko Kloos - Pobór

Dzisiaj zacząłem serię o której słyszałem już jakiś czas temu i którą wrzuciłem na czytnik ale całkowicie o niej zapomniałem. Przypomniałem sobie nie dawno przeglądając książki. A jako, że "Wojny Palladowe" tego autora przypadły mi do gustu chciałem sprawdzić serię już w całości napisaną, jeszcze przed trzecim tomem WP.

-------------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Seria: Frontlines
Premiera: 2 września 2016

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Opis wydawcy:

Mamy rok 2108, a Wspólnota Północnoamerykańska trzeszczy w szwach.
Dla pasożytniczych nierobów pokroju Andrew Graysona, są tylko dwie drogi, żeby wyrwać się z zarobaczonych, pełnych przemocy bloków socjalnych, gdzie dzienna racja żywieniowa to marne dwa tysiące kalorii smakującej jak papier przetworzonej soi: można albo łudzić się nadzieją na wygraną w loterii i otrzymanie biletu do jednej z pozaziemskich kolonii, albo się zaciągnąć.
Wybór jest prosty: mrzonki na bok, kalkulacja przodem.
Andrew zaciąga się do sił zbrojnych, skuszony prawdziwym żarciem, pensją z emeryturą i możliwością wyrwania się z Ziemi.
Ale szybko po rozpoczęciu kariery pełny oczekiwań i roszczeń Andy odkrywa, że dobre jedzenie i przyzwoita opieka medyczna słono kosztują… a nawet zasiedlona galaktyka skrywa o wiele większe niebezpieczeństwa, niż wojskowa biurokracja albo rządzące slumsami gangi.
Militarne science-fiction jest zdradliwe, bo albo próbuje niepotrzebnie uprościć i upiększyć instytucję wojskowości, albo z kolei opisuje ją tak, że trzeba absolutnie kochać broń, żeby w ogóle móc taką książkę przeczytać. „Pobór” doskonale balansuje po tej cienkiej linii, pokazując świat, gdzie wojsko jest jedną z nielicznych rozsądnych opcji ucieczki ze zniszczonej Ziemi, umiejętnie dozując wiedzę taktyczno-zbrojeniową tak, że nie odstrasza niedoświadczonego czytelnika.

------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:



Cóż mogę napisać oprócz tego iż te lekko ponad 400 stron [na czytniku 304], przeczytałem w jeden dzień. Już samo to wskazuje iż książka podobała mi się. Ale przecież nie zostawię was tylko z takim zdaniem. Na kartach książki towarzyszymy Andrew, chłopakowi z jednego pewnej dzielnicy której nie nazwałbym slumsami ale blisko im do tego. A jedynym wyjściem na zmianę swojego życia widzi w zaciągnięciu się do wojska. Pobór ten poznajemy razem z nim i praktycznie przez połowę książki jest coś nazwanego "kursem przygotowawczym", w celu wykruszenia tych którzy nie dali rady. Później zaczyna się kariera. Autor bardzo umiejętnie pokazuje jak wyglądają starcia i widać tam doświadczenie praktyczne. Same opisy pełne są militarystycznych szczegółów jednak nigdy nie ma ich tyle aby czytelnik będący takim laikiem jak ja czuł się przytłoczony. 
Akcja jest bardzo szybka, ale nie pędzi cały czas. Zawsze po okresie takiego przyspieszenia mamy możliwość "zaczerpnięcia oddechu", polecam każdemu fanowi militarystycznych sci-fi




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Joanna Łańcucka - Stara Słaboniowa i Spiekładuchy

Landsbergon - Gorzowski Magazyn Fantastyki

Imaginarium Opolskie - magazyn fantastyczny