Krzysztof A. Zajas - Ludzie w nienawiści

Dziś przychodzę do was z inną książką niż zwykle. Jest to kryminał i początek serii jednocześnie. Swego czasu czytałem dużo nowoczesnych kryminałów autorów takich jak Jo Nesbo czy Stefan Ahnem jak i klasyków pokroju Agathy Christie czy Arthura Conana Doyla. Jednak staram się do każdej książki podchodzić bez żadnych oczekiwań. Co nie zawsze się udaje.

---------------------------------------------------------------------------------------------

Okładka:


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Opis marketingowy:

W niejasnych okolicznościach na wycieczce w podkrakowskich Skałkach ginie kierowca quada. Po kilku godzinach podobny los spotyka jego kolegę, zadźganego nożem w gondoli balonu nad Wisłą naprzeciw Wawelu. Drugi z nich tuż przed śmiercią dzwoni do komisarza Andrzeja Krzyckiego z prośbą o pomoc, ten jednak spóźnia się o parę minut. Banalna z pozoru sprawa w toku śledztwa zaczyna mieć coraz więcej wspólnego z innym morderstwem, od trzech lat spędzającym sen z powiek Krzyckiego. Ofiary mają jeden wspólny mianownik: są bezkarnymi, stojącymi ponad prawem kanaliami, co ich śmierć czyni niepokojąco sprawiedliwą. Kim jest ich likwidator, samotny Mściciel, który nie pozostawia śladów? Gdzie przebiega granica między sprawiedliwością i zbrodnią? Między dobrem i złem? Ścigając zapamiętale Mściciela, komisarz krakowskiej policji ściga własny cień. To nie jedyny problem dla balansującego na cienkiej linie Krzyckiego. Pojawia się kobieta z Warszawy…

źródło opisu: http://www.soniadraga.pl

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Opinia:

Książka która sama nie wie jaki gatunek trzymać. Mniej więcej połowa książka to świetnie rozkręcający się kryminał który mimo pewnych oczywistości jest wręcz pochłaniany. Niestety gdzieś za połową miałem coraz częściej myśli typu [wtf, co ja czytam], książka zmieniała się wręcz w obyczajówkę a część scen pchała ją w jeszcze inny gatunek [nie podam jego nazwy gdyż odgadnięcie wspomniane sceny]. Jakby tego było mało te oczywiste momenty stały się częstsze. Zupełnie jakby autor garściami brał z filmów. Podam Wam dwa przykłady z początku książki. inspektor śledczy, najlepszy na komendzie (chyba nie muszę mówić co robią z takimi w filmach), oraz dziennikarka ze stolicy (atrakcyjna), która ma chodzić za nim i zbierać materiały do reportażu o pracy policji. A skoro jesteśmy przy dziennikarce to rany jak ta postać mnie irytowała. Może nie na początku ale od połowy książki a sam koniec to moment gdzie chciałem wykrzyczeć się na nią. Jej zachowanie było tak kompletnie irracjonalne, że aż głowa boli. Ja rozumiem, że trzeba zaskoczyć czytelnika i pokazać bohaterów w takim świetle aby chcieć od razu zabrać się za kolejny tom, ale tutaj niestety autorowi nie wyszła ta sztuka. 

Profil książki na lubimy czytać:

Komentarze