Liam Brown - Skóra

O rany, czy to moje oczekiwania w wyniku obcowania z innymi książkami tak poszły w górę czy to ta książka jest w skrócie "tyłka nie urywa", nie wiem. Ale tak szczerze to powieść jest przeciętna i gdyby nie ciekawy świat oraz odważne zakończenie to nie byłoby warto o niej pisać.

-------------------------------------------------------------------------------------
Okładka:


Premiera: 7 lipiec 2021

---------------------------------------------------------------------------------------------
Opis wydawcy:

Książka, w której serial „Black Mirror” spotyka się „Rokiem 1984” Orwella.
Wciągający dystopijny thriller z elementami czarnego humoru o świecie, gdzie pocałunek to tylko x na monitorze.
Po wybuchu epidemii, która powoduje szybką i bolesną śmierć, naukowcy ze zdumieniem odkryli, że wirus tak bardzo osłabia odporność, że zagrażają nam najmniejsze drobinki skóry innych ludzi. Wszyscy są na wszystkich uczuleni. Nie możemy przebywać w jednym pomieszczeniu. Nie ma mowy o dotyku. Aby przetrwać, musimy poddać się całkowitej izolacji. Tymczasem w życiu Angeli niewiele się zmieniło. Dalej pracuje przed komputerem od rana do nocy, dzieci siedzą pozamykane w swoich pokojach i porozumiewają się przez komunikatory. A jeśli chodzi o jej męża, cóż… Pod pewnymi względami ich małżeństwo też wygląda tak jak wcześniej. Ale pewnego dnia Angela zauważa tajemniczego mężczyznę spacerującego bez maski ani jakiejkolwiek innej ochrony. Wygląda, jakby można go było dotknąć bez żadnych konsekwencji…
Książka powstała wiosną 2019 roku. Rok później wybuchła pandemia COVID-19 i nauczyliśmy się żyć w izolacji od innych. Zaczął nas dziwić widok odsłoniętych twarzy na ulicy. „Skóra” przedstawia wizję przyszłości, która zdaje się niedorzeczna, ale jest przerażająco prawdopodobna. Liam Brown zmusza nas do zastanowienia się, co czyni nas ludźmi, i do poszukiwania odpowiedzi na pytanie, czy kontakt fizyczny jest konieczny, aby się do kogoś zbliżyć.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Opinia:

Nie wiem czy to odwaga pchnęła autora do stworzenia tak nieprzyjemnej postaci głównej bohaterki czy może autor zrobił to podświadomie ale tej wiecznie narzekającej i egoistycznej kobiety nie da się lubić. Mężatka, matka dwójki dzieci. Jej myśli o rodzinie. Mąż, wiecznie ćwiczący pod biurkiem jedną rękę. Syn cały czas przed komputerem i za każdym razem jak go widzi wydaje się grubszy i bardziej niechlujny. Córka, idealne biedactwo które przez zaistniałą sytuację zamiast na imprezy musi siedzieć w domu i męczyć bieżnie. I tak o nich myśli przez całą książkę. Nie będę zdradzał ale w wyniku pewnych działań fabularnych podczas patrolu "straży sąsiedzkiej", zauważa młodego mężczyznę bez kombinezonu ochronnego i w ogóle w normalnym ubraniu. I nagle myśli cały czas o nim. Ale nadal pozostaje tą samą egoistyczną sobą i mimo narzekań nie zauważa, że pewnych nieścisłości. Na przykład według niej wszyscy przez cały czas są w odosobnieniu i wychodzą z domów tylko po racje żywnościowe. Ale nie przyszło jej do głowy, że ktoś te racje musi przynieść albo stworzyć. A im dalej w las tym więcej czytelnik zauważa nieścisłości a bohaterka wszystko co nie zmienia jej wizji przyjmuje bezkrytycznie. Zwłaszcza to co dzieje się na końcu powieści.
Dobra, ponarzekałem a teraz przydałoby się powiedzieć coś pozytywnego. Pozostańmy jeszcze przy bohaterce, mimo iż jest niesympatyczna a zabiegi fabuły są przewidywalne to nie można powiedzieć aby była ona pozbawiona pewnego rodzaju głębi. 
Innym plusem jest ciekawa budowa świata która wywołała we mnie myśl "o, taki mógł być początek...", i tutaj urwę ponieważ może to być spoiler pewnego wątku. Moim zdaniem jednego z ciekawszych. 
Jeśli chodzi o narrację to jest ona pisana w pierwszej osobie i są to niejako wspomnienia głównej bohaterki czy raczej jej opowieść o czasach początku zarazy oraz tego co teraz zastała. Nie będę zdradzał komu opowiada ale to akurat bardzo szybko sama książka zdradza. 
Podsumowując książka jest lekko rozczarowująca i nie mogę jej ocenić na więcej niż 5/10 a byłoby mniej o jedno oczko gdyby nie ciekawa budowa świata. Jednak wydaje mi się iż została ona napisana głównie aby zdobyć popularność przez to co dzieje się w naszych obecnych czasach i za kilka lat gdy już wszyscy zapomną o tej chorobie to o tej pozycji nikt nie będzie pamiętać.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Joanna Łańcucka - Stara Słaboniowa i Spiekładuchy

Rebecca F. Kuang - Republika Smoka

Landsbergon - Gorzowski Magazyn Fantastyki