Irytujące cechy wydawnictw

Cześć dzisiaj przychodzę do Was z wpisem okołoksiążkowym. Zapytałem osób będących w pewnej grupie książkowej o to co macie w temacie. Nie będę cytował ich odpowiedzi ale napiszę te elementy które były najczęściej powtarzane

Jedną z najczęściej powtarzanej czynności która irytuje odbiorców jest nie wydawanie całej serii, czy to poprzez nie tłumaczenie jej czy nie kontynuowanie współpracy z autorem. Osobiście dodałbym również zmienianie stylu okładki na przestrzeni jednej serii i tu za przykład mogę dać wam serię Metro, gdzie część pierwsza i druga [te wcześniejsze wydania], miały całkiem inny styl graficzny niż część trzecia. Innym dość częstym przykładem była pewnego rodzaju niechlujność podczas korekty czy to poprzez nakład książek dla takiego korektora czy dlatego iż nie zostały one wyłapane podczas pierwszego i drugiego czytania. Był powód który mnie zaskoczył i przyznaje szczerze iż ja nigdy nie zwracałem uwagi na ten element, a mianowicie część z was zwraca uwagę na jakość papieru, nie na okładkę a na jego szarość ;) Chociaż nie, gdy teraz o tym myślę to jest jeden rodzaj książek gdzie zwracam uwagę na papier. I są to albumy, po prostu przyjemniej ogląda mi się obrazki na białym, często kredowym papierze niż takim chropowatym i jestem w stanie zapłacić za taką ekstrawagancję więcej. Mieliście również uwagi dotyczące wielkości marginesów i tu przyznaje wam rację. Jak dla mnie to taki zabieg jest sztucznym zwiększeniem ilości stron a co za tym idzie i ceny okładkowej, tak samo jak duża interlinia [odstęp między wersami]. Szczerze, to jak na to iż dałem zapytanie w sporej grupie i myślałem iż gdy pozwolę im "czepiać się szczegółów", to zasypią mnie milionami komentarzy ale nie było ich dużo dlatego wydaje mi się iż w 80 % przypadków jesteście zadowoleni z postępowań wydawnictw.
Dlatego też pozwoliłem sobie zasięgnąć języka u blogerów. I dalsza część będzie ze ich punktu widzenia.
Część osób z blogosfery mówi o niezadowalającym kontakcie z wydawnictwami. Czy to przez nieodpowiadanie na wiadomości czy gdy już one będą to pisane z automatu albo bez żadnych szczegółów. Inny punkt mimo iż podobny do zmiany wewnątrz serii które wspominałem w pierwszej części jest zmienianie formatu książki, szczególnie widać to przy dłuższych cyklach gdzie na ileśtam tomów jeden wyrywa się z wyższą [bądź niższą], okładką. To boli zwłaszcza gdy chcecie cieszyć się swymi zdobyczami w prywatnych biblioteczkach. Są też przesunięcia premier książkowych, szczególnie gdy wydawnictwo wymaga od blogera terminowości i nie pozwala mu na choćby jednodniowe opóźnienie. I szczerze, co ja mógłbym dodać w tym temacie jak tylko "o, to chyba jeden z najbardziej wkurzających rzeczy". Irytuje was również olewanie konkursów stwarzanych przez wydawnictwa. Albo może nie anulowanie, a nazywając po imieniu olewanie uczestników i udawanie iż takowego konkursu nie było. Jest też element kłótni na płaszczyźnie bloger-wydawnictwo, i szczerze to nie ważne o co poszło i kto zaczął takie coś nigdy nie jest dobre dla żadnej ze stron i w tym przypadku znane powiedzenie które powtarzają sobie na pierwszym roku marketingu "nieważne jak o tobie mówią, ważne by nie przekreślali nazwiska", nie sprawdzi się. W tym konretnym przypadku to obie strony tracą.

No nic, to by było na tyle. Jeśli macie coś do dodania w tej kwestii to jak zawsze zostawiam sekcję komentarzy do waszej dyspozycji. Kto wie może wasz komentarz bedzie początkiem dyskusji ;)
I jeszcze jedno na koniec, te wszystkie narzekania to tylko coś w stylu robimy z igieł wideł a te wszystkie rzeczy z punktu widzenia rynku są marginalne i na granicy błędu statystycznego, jednak należy pamiętać iż nawet taki drobiazg może mieć poważne konsekwencję. Wiecie chińczycy mieli ciekawe powiedzenie które dobrze tu pasuje "najmniejsza kropla wody, w końcu zniszczy największą górę".

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rebecca F. Kuang - Republika Smoka

Joanna Łańcucka - Stara Słaboniowa i Spiekładuchy

Dariusz Domagalski - Początek Podróży